Piotruś czy Pan?

TakRodzinie
Mimo tak wielu niby-walk, niby-zwycięstw, niby-podbojów, niby-wygranych nikt im nie przyznaje wszem i wobec w realnym świecie tytułu prawdziwego mężczyzny, bohatera, króla, kapłana, ojca, mędrca. (fot. shutterstock.com)

Chłopiec staje się mężczyzną przez podejmowanie zadań pozornie ponad jego siły i możliwości, bo tylko tak staje się silnym i przerastającym wciąż swoje ograniczenia.

 

Kiedy się czyta "Przygody Piotrusia Pana" (czy teraz "Piotruś Pan i Wendy"), to ów Piotruś jest zlepkiem marzeń większości chłopców: o nieograniczonej wolności i brawurowej odwadze, o podniecających przygodach i zwycięskich walkach, o nadludzkich możliwościach i spektakularnych popisach, o zdobywaniu, odkrywaniu, porywaniu, uwodzeniu i niekończącej się niedojrzałości w Nibylandii. Nawet powstał film o autorze baśni pt. "Marzyciel".

 

Cóż, marzenia były zawsze ważne jako inspiracje, ambicje, zaczątki dążeń i osiągnięć. Gorzej, gdy marzyciel zamykał się w owej Nibylandii, by uciec od prawdziwego życia, nigdy nie stając się ani mężczyzną, ani bohaterem, ani ojcem, ani czyimkolwiek przyjacielem. I ów marzyciel nigdy nie miał większych ku temu możliwości niż teraz.

 

Można bowiem uciekać od męskości w jej pozory czy… protezy, nawet przez długie lata, nigdy do niej nie dorastając. Od wieków bowiem we wszystkich kulturach chłopiec musiał według różnych rytuałów być poddany przejściu ze świata dzieci i kobiet do świata dorosłych mężczyzn. Niestety, w naszej kulturze tego teraz zabrakło, stąd mamy mnóstwo maminsynków i pętaków, a coraz mniej mężczyzn i ojców.

 

Na czym tak w wielkim skrócie polegało owo przejście chłopca i wtajemniczenie go w męskość?

  1. Na oderwaniu od matki i jej pieleszy
  2. Na pójściu za (duchowym) przewodnikiem
  3. Na przejściu przez kilka trudnych prób: odosobnienia, upokorzenia, głodu i pragnienia, zagrożenia i walki (upolowanie drapieżnika), przezwyciężenia strachu i bólu, doznania zranienia
  4. Na uroczystym pasowaniu-mianowaniu go na wojownika, łowcę, rycerza. Działo się to pod dyskretną opieką mężczyzn z rodziny czy szczepu, ale chłopiec musiał przewalczyć w sobie to, co słabe, tchórzliwe, samolubne, zarozumiałe, niesamodzielne, dziecięce jeszcze…

Po tym wtajemniczeniu już nie wracał do mamy i do dzieci, inaczej się ubierał, co innego już robił i był traktowany jak dorosły. Co teraz w naszej kulturze jest choćby namiastką takiego przejścia? Pójście do gimnazjum? Matura? Stopnie harcerskie? Fala w wojsku, którego już nie ma? Owszem, w kościele są jeszcze jakieś formy tegoż dla ministrantów, bierzmowanych, ale na pewno nie spełnia to swojej roli i nie jest jakimś progiem dojrzałości.

 

A jednak te odwieczne potrzeby wciąż w chłopcach są - nawet w tych wychowanych na przez same kobiety na maminsynków, pacyfistów i miłośników rzadkich żyjątek. Dlatego, gdy pojawiła się nowa przestrzeń eksploracji i coraz to bardziej perfekcyjnej symulacji poprzez komputer, gry i Internet, mnóstwo chłopców w najrozmaitszym wieku weszło w nią jako poszukiwacze skarbów, odkrywcy, łowcy, wojownicy i zabijaki, gladiatorzy i rycerze, magowie i kapłani, królowie i władcy, zdobywcy szyfrów i twierdz, brawurowi ryzykanci, zwycięzcy, donżuani i casanowy, komandosi i policjanci, demony i zbawiciele etc.

 

Ale także jako podglądacze, złodziejaszki, psotnicy, kawalarze, złośliwe gnomy, przebierańcy, tchórzliwi pozoranci, nałogowi kłótnicy etc. Wystarczy popatrzeć, jakie przybierają nicki, awatary, jakie przypisują sobie cechy, na ile forach bywają, ile dziewczyn uwodzą, jaką bronią operują, ile walk i gier wygrywają. Jacy są tam wspaniali, czarujący, nieskrępowani, niezwyciężeni, doskonali… tylko że wciąż w Nibylandii - z podobnymi sobie Piotrusiami Pan(i)ami i Kapitanami Hakami.

 

Tylko że mimo tak wielu niby-walk, niby-zwycięstw, niby-podbojów, niby-wygranych nikt im nie przyznaje wszem i wobec w realnym świecie tytułu prawdziwego mężczyzny, bohatera, króla, kapłana, ojca, mędrca. I im dłużej i sprawniej poruszają się w komputerowej Nibylandii, tym gorzej im idzie w szkole, w domu, w religii, w obowiązkach, w przyjaźniach, w pracy, w miłości, w ojcostwie, w wychowaniu. Tu są nadal tacy jak owi chłopcy - jeszcze nieoderwani od mam i niepoddani próbom, niewprowadzeni do świata prawdziwych osiągnięć i zwycięstw.

 

Co z tego, że tam przez setki godzin walczą i zwyciężają, jeśli tu tchórzliwie uciekają, przegrywają bez walki. Co z tego, że tam ryczą prawie jak lwy na forach, komunikatorach, portalach, jeśli tu nie potrafią rozmawiać, dyskutować, opowiadać dziecku, nauczać, przekonywać. I są wciąż jak Piotruś Pan - coraz bardziej nijacy i smutni, bo jest to kolor niedorastania i niespełnienia. Nie jest się bowiem panem, gdy się "panuje" nad wirtualnymi krainami, ale gdy się panuje nad sobą samym i prawdziwie męskimi wyzwaniami.

 

Ale do tego trzeba przestać być Piotrusiem, a stać się Piotrem jak ten rybak z Ewangelii. Ot, co…

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.71

Liczba głosów:

62

 

 

Komentarze użytkowników (26)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Sławomir 16:49:07 | 2015-01-03
Daj mi Boże przykład dobrego mężczyzny a dojrzeję...

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kruszek 21:58:43 | 2014-09-04
Gdyby tygodniowa głodówka, siedzenie w samotności w pokoju, opatrzenie sobie skaleczenia, wysłuchiwanie, jakim się jest śmieciem i zabicie jakiegoś nieszczęsnego stworzenia rozwiązało wszystkie moje problemy... 

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Janek 10:00:27 | 2014-09-04
Zgodzę się, że chłopiec potrzebuje próby, żeby stać się mężczyzną. Ale, według mnie, wystarczy próba jedna a porządna. I jest to dopiero początek jego prawdziwej drogi. Pisałem o tym na http://tinyurl.com/orgujca .

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ceci. 15:00:22 | 2014-09-03
Bardzo dobry artykuł. Rewelacyjny! Taki prawdziwy...

Oceń 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~cvfder3434 15:45:17 | 2014-09-02
dla prawdziwych facetów

wkurzajacy.blogspot.com

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~and thenjos 10:02:57 | 2014-09-02
zakony doskonale pozwalają zachować postawę piotrusia pana, czasm przez całe życie

Oceń 3 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Paweł Jerzy Białek 23:48:44 | 2014-09-01
Szanowny Autor zapomniał jeszcze o kategori niby-braci. Nie szkodzi. Zdarza się.

Oceń 1 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~PODciśnienie 22:54:13 | 2014-09-01
A dodajmy jeszcze do tej niedojrzałości mężczyzny uzależnienie lub współuzależnienie, to  jego żona/rodzina ma przechlapane lub przynajmniej pod górkę.
http://malzenstwojestdobre.pl/category/problemy-w-malzenstwie/przyczyny-problemow/dorosle-dzieci-...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mateusz 22:45:50 | 2014-09-01
"coraz bardziej nijacy i smutni, bo jest to kolor niedorastania i niespełnienia."

Chłopaki nie płaczą. Bardzo głębokie... Autor niewątpliwie ma szerokie horyzonty.

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Michał 14:27:48 | 2012-05-13
Nie brakuje tego! Bardzo często jednak rodzice nie pozwalają swoim synom na to... Odbywa się to w skautingu, na co dzień, drużynowy (mężczyzna 19-24-letni) pracuje z zastępowymi (chłopcy 14-17-letni), a ci są przykładem dla swoich młodszych braci z zastępu. Zastęp, pod wodzą 16-latka, robi co tydzień samodzielne zbiórki. Jest to zadanie przekraczające możliwości 16-latka, ale sobie radzi i dzięki temu staje się silny. Tu krótkie info, jak działa zastęp w relacji Łukasza:
http://skauci-europy.pl/o-nas/kim-jestesmy/harcerki-harcerze

Oceń 2 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook