Mężczyźni zazdroszczą inaczej niż kobiety

(fot. shutterstock.com)

Zazdrość znajduje na płaszczyźnie uczuciowej najdogodniejsze miejsce, by dojść do głosu, by się rozwijać.


Istotnie, komunikacja typu afektywnego staje się zazwyczaj, najczęściej stosowanym sposobem przekazywania treści emocjonalnych, nieracjonalnych, intuicyjnych, symbolicznych własnej osobowości, do tego stopnia, że jeśli jakaś para z racjonalności czyni główną motywację kierującą zachowaniami i postawami uczuciowymi, mówi się, że jest to związek "nie-miłości".


Jak już kiedyś powiedziałem, ideał miłosnego związku polega z jednej strony na niewykorzystywaniu relacji małżeńskiej jako obszaru, w którym można zaspokoić własne instynkty, uwolnić swoją nieopanowaną pobudliwość lub irracjonalność, z drugiej zaś na niechęci do kalkulowania, programowania, racjonalnego planowania każdego emocjonalnego, uczuciowego zachowania. Powinien zatem być połączeniem intuicji i rozsądku, racjonalności i fantazji, ducha poświęcenia i wolności, świadomości i tolerancji.


Niestety w realnym życiu miłość uważana jest za miejsce, gdzie racjonalność (ja wolę mówić o świadomości) nie powinna się pojawiać.


Świadomości, odpowiedzialności, oczekuje się od ludzi w pracy, na płaszczyźnie zawodowej, ale nie w życiu osobistym, zwłaszcza w zakresie przeżyć erotycznych, tak jakby "kochanie się" stanowiło przepustkę do dawania upustu najbardziej negatywnym, najniższym sferom naszej osobowości.


Przy takich założeniach staje się nieuniknione mylenie miłości z zazdrością, a tym bardziej wprowadzenie do tak zwanej sfery miłości indywidualnych, nieprzezwyciężonych nerwic.


Na przykład człowiek, który w miejscu pracy jest bez zarzutu, zdolny, chętny, znalazłszy się w kręgu rodzinnym, może okazać się złym i egoistycznym towarzyszem życia. Dlatego też, posługując się wieloletnim doświadczeniem w psychoterapii, oceniam osoby raczej na podstawie ich układów w małżeństwie, w rodzinie, niż w pracy, gdzie wszystko, począwszy od relacji do sposobów porozumiewania się, jest dokładnie ujęte w role, w zasady, w normy, w porządek hierarchiczny, gdzie jest mało prawdopodobne, że ujawni się prawdziwa natura indywidualnej osobowości, ponieważ jest ukryta, zamaskowana właśnie przez tę jałowość konwencji zawodowych i przez sam charakter tej sfery, podporządkowanej sztywnym regułom popytu i podaży. Natomiast bliskie spotkanie, wolne od konwencji i emocji, pozwala na swobodną wymianę myśli i na ujawnianie się indywidualnych źródeł nerwicy.


Zazdrość należy do tej ostatniej sfery: jest symptomem potrzeby, która w odpowiednim czasie nie została zaspokojona, objawem nieprzezwyciężenia pewnej fazy rozwoju psychicznego, pewnej granicy, nerwicy. Widzieliśmy ponadto, w jak wielkim stopniu jej powstanie łączy się z więzią (zazdrość ma związek z fizyczną obecnością matki), jest zatem rzeczą naturalną, że będzie się rozwijać na płaszczyźnie afektywnej. Rzadko spotykamy się z zazdrością w związkach, w jakie ludzie wchodzą w miejscu pracy, podczas gdy wiele tam będzie zawiści; i vice versa, w przestrzeni afektywnej, ta ostatnia wystąpi w stopniu ograniczonym, podczas gdy prawie zawsze pojawiać się będzie zazdrość.

 

Zazdrość u mężczyzn i u kobiet


Wydaje mi się, że mężczyźni są zazdrośni w takim samym stopniu jak kobiety. Nie zapominajmy, że początki zazdrości są identyczne dla wszystkich, strukturalne, wrodzone, związane z przyjściem na świat i odstawianiem od piersi.


Jednak podczas dorosłego życia zazdrość wyraża się inaczej, ponieważ inne są role przydzielane przez kulturę kobiecie i mężczyźnie i inna jest psychika determinowana przez płeć. Mężczyźni rywalizują w sposób agresywny, jawny, nieukrywany. Generalnie są bardziej zawistni niż zazdrośni. Na pozór mniej od swoich towarzyszek angażują się w sytuacje dotyczące posiadania emocjonalnego, afektywnego. Jestem jednak przekonany, że rzeczywistość wygląda inaczej. Nie wątpię w to, że jeśli ukrywają oni uczucia, jakich doświadczają, to tylko ze względu na zwyczaj kulturowy.


W rzeczywistości mężczyźni doświadczają cierpień w sferze afektywnej podobnie jak kobiety, jeśli nie bardziej.


Widzę to w swojej praktyce psychoterapeutycznej. Na przykład, o ile w wypadku kobiety przeżywającej depresję w następstwie ważnego rozstania afektywnego, chcąc ją wyleczyć, potrzebuję pewnego okresu czasu, w analogicznej sytuacji w wypadku mężczyzny potrzebuję go trzy razy więcej. W pracy, mężczyzna o wiele bardziej od kobiety zazdrości możliwości swojemu koledze.


Sądzę, że wiele zależy od dziedziny życia, na której skupia się największa ilość energii psychicznej, witalnej, czy na uczuciu, czy w pracy.


Lecz tym, co zawsze mnie uderzało i co nadal pozostaje przedmiotem moich badań, jest wpływ generatywnej funkcji kobiety na jedyny w swoim rodzaju stan psychiczny, emotywny i afektywny.


Zawsze powtarzam, że ciało kobiety związane jest z naturą i jej cyklem w sposób szczególny. Temu typowemu dla kobiety zjawisku poświęca się niewiele uwagi, choć ma ono zasadnicze znaczenie dla głębokiego, prawdziwego zrozumienia psychiki kobiety. Posiadanie ciała, któremu naturalne wydarzenie systematycznie odmierza rytm, prowadzi do posiadania psychiki bardzo ziemskiej, praktycznej, konkretnej. Lecz przede wszystkim prowadzi do poczucia ograniczenia, co mężczyzna może osiągnąć wyłącznie poprzez pracę nad swoją świadomością psychiczną i duchową.


Rzadko się zdarza, aby kobieta oddawała się megalomańskim snom czy mrzonkom o wszechmocy.

 

Pamiętajmy również o tym, że kobieta rodzi. Żaden mężczyzna nie będzie mógł nigdy doświadczyć tej magicznej, cudownej chwili: dawania początku życiu. Mężczyźni w głębi duszy zazdroszczą kobietom tej zdolności twórczej. Często są nią przerażeni. W gruncie rzeczy znaczna część ich egoistycznych postaw, ich zbyt mała lub nadmierna dyspozycyjność, określony model zalecania się, niektóre zachowania, bierną postawę, należy przypisywać głębokiemu i złożonemu poczuciu niższości wobec płci żeńskiej.


Mężczyzna, w głębi duszy przestraszony i zazdrosny o kobietę, z zasady walczy i podejmuje rywalizację z innymi mężczyznami. Jego "bycie zazdrosnym" wobec kobiet nie jest niczym innym, jak tylko desperacką próbą zdobycia na własność ideału matki, ideału kobiety, która by go chroniła, pomagała w pracy, w codziennym życiu. Poznałem mężczyzn mających władzę i sławę, którzy w rzeczywistości zawdzięczali je swoim towarzyszkom.


Kobieta, ze swej strony, przezwycięża ewentualne pozostałości zawiści i zazdrości poprzez macierzyństwo. Na przykład kobieta, która podświadomie zazdrości mężczyznom, mogłaby rozwiązać swoje problemy poprzez ciążę i poród. W rzeczywistości możliwość dawania przez nią samą życia ludziom, również płci męskiej, stanowi dla niej zaspokojenie mogące zastąpić lub rekompensować ewentualne poczucie niższości lub zazdrości i zawiści wywołane brakiem życiowej równowagi w roli córki, siostry, kobiety.

 

 

Więcej w książce: Zazdrość - cecha wrodzona czy nabyta? Jak przezwyciężyć uczucie stare a wciąż nowe? - Valerio Albisetti

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.91

Liczba głosów:

33

 

 

Komentarze użytkowników (11)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

eldokan5 18:13:43 | 2018-01-22
"posiadanie ciała, któremu naturalne wydarzenie systematycznie odmierza rytm, prowadzi do posiadania psychiki bardzo ziemskiej, praktycznej, konkretnej". - panie wyjasnij mi to szczególnie ostatnie zdanie, rozumie ze chodzi o cykl menstruacyjny ale gdzie tu konkretność? Kobiety są zazwyczaj nie zdecydowane, z ta konkretnoscia to miłes pana na myśli chyba to ze nic innego sie nie morze wydarzyć a kobieta  jest nastawiona na przetrwanie jej i jej potomstwa, tylko tak to napisane jakbyś pan sam zniewieściał. Ja rozumiem ze jest w tym szacunek do kobiety jako osoby ale chyba można było inaczej bez wazeliny i ukazywania wszem i wobec jaki pan jesteś inteligentny i taktowny. Tak bez odwagi. Mało męskie i słabe.

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jam 14:50:14 | 2014-07-01
Owa zazdrość o poród nie jest zazdrością świadomą, lecz ukrytą w sferze nieświadomości, a mającą wpływ na funkcjonowanie.

Oceń 2 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kp 12:01:56 | 2013-07-30
Boże- co za bełkot, co za bzdury... Niby zazdroszczę kobietom, ze rodzą? Kobiety pozbywają się zazdrości przez poród? Boże, że ludzie nawet takie coś wymyśla... żal czyać..

Oceń 19 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~lumen 11:56:32 | 2012-07-21
prosze wybaczyc ale to jakis belkot...dawanie zycia ,zazdroszczenie i przez zawisc rodzenie dzieci..czytac sie nie da.

Tekst prosty nie jest, ale nazywanie go bełkotem to duża przesada. Dla laika wszystko może być za trudne - teologia, fizyka, filozofia -  a to zdaje się jest fragment książki popularnopsychologicznej. Polecam ćwiczyć umysł sięgając po jeszcze trudniejsze lektury. Psychologia ma to do siebie, że na początku trzeba trochę ją przyjąć "na wiarę", choć błędem jest "wiara w psychologię", bo to nie religia. Jak się trochę poanalizuje życie i dojdzie do przyczyn naszego postępowania, to wszystko zaczyna się układać, są w człowieku tęsknoty za nieskończonością i to niezależnie od płci. Wtedy "bełkot", nabiera sensu, a my trochę pokorniejemy ;]
pozdrawiam

Oceń 9 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~magda 00:02:53 | 2012-07-21
prosze wybaczyc ale to jakis belkot...dawanie zycia ,zazdroszczenie i przez zawisc rodzenie dzieci..czytac sie nie da.

Oceń 5 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~robbi 16:49:29 | 2011-07-06
Ciężka  teoria do zrozumienia, dzięki życiu codziennemu. Ale może i coś w tym jest. Ja czasem zazdroszczę Kobiecie, że może np. urodzić dziecko, ale pod kątem, że nie musi być w związku by mieć swoje dziecko. A dla mężczyzny to trudna sprawa.

Oceń 1 2 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook