Wprowadzisz się do mnie?

Posłaniec
Nowoczesna miłość to miłość zakłamana. Żyjąc w nowoczesnym związku, nastawiasz się na branie, a nie dawanie. (fot. shutterstock.com)

Krew nie woda. Młodość ma swoje prawa. Jednym z nich jest bycie trendy. Byle nie trendy w miłości.

 

Tak już jest. Głupio dzisiaj nikogo nie mieć. Głupio nie mieć z kim iść do kina, głupio samemu pójść na imprezę. Tylko głupio nie dlatego, że tęsknię. Głupio, bo inni kogoś mają. Zatem gdy się znudzi singlowanie bez zobowiązań, czas na zmiany. Zmiany, ale przecież nikt tu nie mówi ani o odpowiedzialności, ani o ustabilizowaniu się. Nie, nie, nie.

 

Biorę sobie ciebie za partnerkę...


Obok wszystkich uroków i przywilejów studenckiego życia, na pięknych, młodych i zdolnych czyha wiele pułapek dzisiejszego świata. Zaryzykuję stwierdzenie, że jeśli nie potrafi się w odpowiednim momencie powiedzieć stop, studenckie życie bywa permanentnym wystawianiem się na pokuszenie i igraniem z ogniem. Granice stają się niewyraźne, zasady wystarczająco elastyczne, by można je nagiąć w wygodny dla nas sposób. Nic nie jest już czarno-białe. Nie ma tak-tak, nie-nie. Życie jest krótkie, trzeba z niego korzystać, brać garściami. A że nie zawsze próbuje się przy tym spojrzeć dalej niż na czubek własnego nosa, przygody te pozostawiają smutek, żal, tęsknotę i zwątpienie w ludzi. Zwłaszcza gdy są to przygody miłosne - najważniejsze dla młodzieńczych serc.


Nadużyciem i bardzo krzywdzącym byłoby twierdzenie, że studencka brać jest do szpiku kości zlaicyzowana, w nic nie wierzy, za niczym nie tęskni i na nic nie czeka. To nieprawda. Młodzi mają marzenia, chcą się realizować, a nade wszystko - chcą kochać. Jednak bywa tak, że w pogoni właściwie nie wiadomo za czym tracimy i głowę, i serce, i... - Nie szkodzi - mówimy. - Jesteśmy nowocześni. Tak się dziś żyje. Nieważne jak, gdzie, z kim. Ot - nowocześnie. Nowoczesne są matki wychowujące swoje dzieci w akademikach. Jeszcze nowocześniejsi są nieznani ojcowie. Nowoczesne są dziewczyny, które niekoniecznie chcą być tą jedyną i na zawsze, oraz chłopcy, którym właściwie też jest to na rękę. Nowoczesne są związki-kontrakty, związki-umowy, w których nie ma ani żony, ani męża, tylko partnerka i partner. Trudno wyobrazić sobie przykład większego wygodnictwa i braku odpowiedzialności za drugiego człowieka. Nie ma sakramentalnego “tak", które ma w sobie moc mobilizowania do trwania w wierności, uczciwości i miłości do końca. Miłość sobie wyznajemy, oczywiście. Tylko co dla nas znaczy “kochać" - najbardziej zakłamane słowo świata, zdegradowane do rangi banalnego sloganu reklamowego? Czasem mniej więcej tyle, co ładnie wyglądasz, dobrze tańczysz, chciałbym pójść z tobą do kina.

 

Czy... czy zamieszkasz ze mną?


Jest wspaniale. Zachód słońca, ciepły piasek, fale obmywają nogi. Domyślała się, że może akurat dziś ją zapyta. Wiedział przecież, że się zgodzi, ale zapytać trzeba - taka tradycja. Przygotowała się do tego dnia. Kupiła lekką sukienkę z falbankami, pomalowała oczy i usta, żeby bardziej mu się podobać, gdy ze śmiechem odpowie: tak. Tak gorąco się modliła, żeby się wreszcie zdecydował. Zresztą, nie tylko ona się denerwowała. On przygotowania do tego wieczoru rozpoczął już dawno temu. Radził się kolegów, jak wszystko zorganizować, aby gafy nie było, wybrał pierścionek, kupił. Nawet nauczył się prasować koszule, aby wtedy, gdy będą z dala od domu, potrafił sam doprowadzić się do porządku, by pokazać jej, że umie. Tak przygotowani, kochając się niemożliwie mocno, spotkali się w tym samym momencie swojego życia. Usiedli na wydmie w nadbałtyckim kurorcie (trudno o bardziej romantyczną atmosferę) i podziwiali zachód słońca (trudno o bardziej romantyczny moment). Chyba teraz - pomyślała. Tak, teraz. Wyciągnął pierścionek, założył jej na palec, spojrzał głęboko w oczy i zapytał: Wprowadzisz się do mnie...?

 

Dziwi, że nie dziwi


Zastanawiające, że przestaje zdumiewać taki obrót sprawy. Czy jesteśmy już tak bardzo znieczuleni i moralnie obojętni? A może spowszedniało nam prawdziwe piękno i nie umiemy już go docenić? Takie to dziwne, że zło zaczynamy przyjmować jako oczywistą prawdę. Sami zainteresowani mówią: To nasz wybór, jesteśmy szczęśliwi. A rodzice i dziadkowie się nie mieszają. Bo i po co? Nie pytamy, dlaczego tak jest, nie rozmawiamy, nie przekonujemy. Stoimy obok. Tak samo obok kochamy, obok się śmiejemy i obok złościmy. Ucieka gdzieś magia uczuć, które stają się takie nijakie, niewyraziste. Nie jesteśmy autentyczni, a nasze pragnienia są bezbarwne. Nie chronimy za wszelką cenę tego co najcenniejsze. Wzruszamy ramionami po to, by za parę lat przekonać się o swoich błędach i gorzko zapłakać. Zdumiewające, że dzisiaj człowiek już nie pragnie dla siebie dobra. W książkach, gazetach, internecie, u znajomych i przyjaciół szuka recepty na miłość, mimo że ma ją pod nosem.


Boże, który jesteś Miłością, proszę Cię dzisiaj o dobrego męża, któremu będę mogła ofiarować siebie, jeśli taka jest Twoja wola. Dobry Boże, jeżeli wybrałeś dla mnie drogę małżeństwa, proszę Cię o błogosławieństwo dla dziewczyny, która będzie w przyszłości moją żoną...

 

Poszukujący i poszukiwani


Nowoczesna miłość to miłość zakłamana. Żyjąc w nowoczesnym związku, nastawiasz się na branie, a nie dawanie. Taka orientacja, orientacja na wymianę, zabije każde uczucie. Bo przyjdzie dzień, w którym będzie ci się wydawało, że dajesz o wiele więcej niż zyskujesz w zamian. Związek-układ przestanie być korzystny. Rozpadnie się. I dobrze. Tym lepiej, im szybciej mówi sobie Do widzenia dwóch egoistów, niezdolnych do zrozumienia i pokochania kogokolwiek poza własnym ego. Gorzej, gdy nowoczesny związek przypieczętowuje się nowocześnie rozumianym sakramentem małżeństwa. Dwanaście druhen w pistacjowych sukienkach i barbecue w ogrodzie.

 

Tylko zakończenie nieprzystające do tego z amerykańskich filmów. Bo nowoczesny ślub to ślub z pompą, szybki, już, teraz, ale z rozwodem w tle.


Niektórzy młodzi czekają, aż wielka miłość sama zapuka do ich drzwi. Inni szukają. I dobrze. Niech szukają, niech pytają: Czy to ten? Czy to ta? Ja też szukam. Idąc z duchem czasu i nie odstępując przy tym na krok swoich zasad. Z najnowszym odtwarzaczem mp4 w uszach, w nowych markowych butach, z paczką płatków śniadaniowych zawierających ulepszoną formułę oczyszczania organizmu; tak nowoczesna i tak staroświecka zarazem. Nie do wiary? A jednak.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.38

Liczba głosów:

159

 

 

Komentarze użytkowników (75)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 21:07:28 | 2016-02-21
Otaczający nas świat miłością nazywa seks, cielesne żądze, zauroczenia i inne takie nasze iluzje, które z Miłością Boga Stwórcy zwykle nie wiele mają wspólnego, a bywa że nawet nic. 

Tak to już jest, że małżeństwo nawet sakramentalne nie jest odporne na pokusy z tego świata.
Nawet, gdy Bóg pobłogosławi dany związek my zawsze możemy go zepsuć, bo zapsuć jest o wiele łatwiej niż naprawić, a jeszcze trudniej coś zbudować i to od podstaw.

Tylko w szczerym dialogu z Bogiem możemy poznać czym jest Boża Miłość i jak ją wdrożyć do naszego życia.
Właściwie to człowiek chyba nie może się jej nauczyć, ale może zostać przez Boga do niej uzdolniony.

Szacunek do drugiego człowieka rodzi się z przyjaźni z Bogiem. To Bóg przemienia nasze oblicze w oblicze dziecka Bożego i ukazuje nam oblicze innych ludzi w prawdzie.
Dopiero związek zbudowany na miłości pochodzącej od Boga i szacunku ma szansę rozkwitać bez względu na wiek tego związku.

A co do Buddyzmu to jeszcze raz gorąco polecam ten krótki komentarz pana Cejrowskiego, szczególnie od 8 minuty:
https://www.youtube.com/watch?v=kAMbtGLFfW8

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~;) 02:07:12 | 2014-12-02
Po pierwsze nie wszyscy muszą być katolikami. Oczywiście dobrze by było, żeby ludzkość się nawróciła, ale cóż... jest inaczej. Dlaczego ten artykuł od razu hejtuje całe społeczeństwo. Uważam, że lepszy szczery ateista niż zakłamany katolik, który jest katolikiem od święta. Bóg daje nam wybór, jeśli ktoś chce żyć w związku niesakramentalnym to trzeba się tylko modlić, żeby może kiedyś spłynęła na niego łaska wiary. 

Oceń 5 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ela 14:44:01 | 2014-11-12
Moja córka i jej boyfriend powiedzieli, ze nigdy się nie pobiorą, bo za bardzo się kochają. Chcą być z sobą z miłości a nie z powodu papierka. I całym swoim związkiem o tym zaświadczają. Od 12 lat są szanująca się i kochająca para, mam wnuczkę. Miłość i szacunek jest najważniejszy a nie papierek, kościelny czy cywilny.

Oceń 9 18 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sofiii 11:45:55 | 2014-11-12
Z własnego doświadczenia może pisać każdy...Ja, Ty, On i One też...co nie oznacza, że zaraz musi to być "Artykuł" w portalu, który pretenduje do miana opiniotwórczego. Ten felieton, bo inaczej nie da się tego nazwać jest mocno nieobiektywny. Autorka powołuje się na doświadczenia "swojego" otoczenia tylko jakimi ludźmi otaczamy się najczęściej ? Podobnymi do nas, z podobnymi poglądami i doświadczeniami. Jedyny czubek nosa w tej chwili jaki widzę to nos Autorki. Wypowiadanie się z ironią o życiowych porażkach młodych ludzi, którzy mimo wszystko próbują stanąć na własnych nogach jest żenujące. Natomiast konserwatywny ton tej wypowiedzi wskazuje na to, że nawet nie szuka swojej odpowiedzi na to czemu tak się dzieje, tylko spłyca problem do sloganów głoszących przez wielu duchownych. I to jest pisanie "trzy po trzy". Nic nowego i odkrywczego tu nie przeczytałam. Nie jeden komentarz pod tym tekstem jest bardziej merytoryczny. Obiektywne badania to takie, kiedy wychodzimy poza swój własny "OGRÓDEK", poza własną strefę komfortu...w tym przypadku znajomych, na podstawie, których osądzamy ogół. Korzystając na co dzień z nowoczesności sami stajemy się nowocześni...to nie jest nowoczesna miłość tylko inna, w innych czasach. Skończyła się (mam taką nadzieję) era przymusowych ślubów...bo "co ludzie powiedzą", bo ktoś wmawiał kiedyś młodym "to już czas", "bo masz swoje lata". Tak, dzisiaj dojrzewa się w innym wieku i to na dodatek różnym. Podejrzewam, że Dziewczyna jest wykształcona, całkiem inteligentna i ma nawet lekkie pióro...szkoda tylko, że marnuje je na teksty tak banalne, jak banalne są przykłady problemów poruszanych na naukach przedmałżeńskich, o paście do zębów z przed 40 lat...

Oceń 3 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tabi 11:37:57 | 2014-09-24
Mój przyjaciel już z dwudziestoparoletnim stażem małżeńskim opowiadał, że chciał się ożenić, żeby już ciągle nie jeździć do dziewczyny, bo chciał być z nią cały czas. I po jakimś roku, dwóch się pobrali.
A obecnie słyszę również od "pobożnych" panów: może zamieszkamy razem?
łatwizna, wygodnie, bez zobowiązań.
A dziewczyny boją się stawiać wymagania, żeby ten nie odszedł...
http://www.malzenstwojestdobre.pl

Oceń 7 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gość 23:46:17 | 2014-06-18
Coraz więcej jest osób dobrych w pracy, dbających o znajomości, świetnie wykwalifikowanych w zawodzie, ale nie zdolnych do stałego związku. Podziwiam małżeństwa ze stażem dużym, nawet jak są mi całkiem obcymi ludźmi, singlów traktuję jakoś z niesmakiem.

Oceń 6 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~trendy 14:53:15 | 2014-06-18
"Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu."
Kolejny wyssany z palca artykuł w stylu lamentowania starszych pań w tramwaju: "Ta dzisiejsza młodzież..., za naszych czasów..." Kreowanie stereotypów, obrażanie młodych ludzi i bezpodztwane wymyślanie przyczyn ich działania.
Tak, na pewno 100% ludzi w akademikach szuka miłości, bo to jest trendy. Większej głupoty dawno nie czytałam. A, i dostało się też matkom wychowującycm dzieci w akademiku, znaczy co, lepiej żeby usuneły? Nie cieszymy się, że pomimo trudnej sytuacji mieszkaniowej, być moze finansowej, rodzinnej fajnie sobie radzą i równocześnie studiują? Cóż za niekonsekwencja w kontekcie walki z aborcją.
Czy autorka opierała się na jakiś badaniach, robiła wywiady, czy tak sobie pisze trzy po trzy?

Oceń 29 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~T. 11:33:53 | 2014-06-18
Nie chodzi o to, że ślub gwarantuje szczęśliwe pożycie małżeńskie, bowiem wcale tak nie jest. Sakrament małżeństwa to powierzenie swojego związku Panu, przyznanie, że żadne z dwojga ludzi nie potrafi kochać miłością doskonałą i pragnienie, by Bóg tego ich uczył, prowadził ku takiej miłości. To wymaga pewnej pokory. Jeśli osoby będące w związku nie są gotowe na ciągłe dawanie z siebie, na dbanie o tę relację, lecz skupione na własnych potrzebach i korzyściach, nie będzie im dobrze ani bez ślubu, ani po ślubie.

Oceń 31 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~E 17:59:28 | 2014-06-17
Świat nie jest czarno-biały, ludzie też nie. "nowoczesna miłość to miłość zakłamana" - co to w ogóle za zdanie...? Czy jest ślub czy go nie ma to ZAWSZE związek zależy od dwóch osób, albo się kochają, starają, pracują nad sobą, albo nie. Dzieje się tak zarówno w małżeństwach jak i w związkach niesakramentalnych. Ślub jest uroczystym aktem oddania związku Bogu, ale przede wszystkim przysięgą przed samymi kochającymi się. Nie jest żadnym gwarantem udanego związku i przestańcie wypisywać takie bajki, bo ludzie naprawdę wierzą, że po ślubie będzie idealnie. A często nie jest, bo pojawiają się właśnie problemy z seksualnością, nieznajomością swoich potrzeb itd, co wynika często z presji rodziny na ślub i konserwatywnych, skrajnych poglądów. Nie widzę nic złego w życiu par bez ślubu, które się kochają, pielęgnują swoją miłość. Przykro robi się z kolei patrząc na małżeństwa, które z "powinności" są ze sobą. Czy Bóg tego chce? wątpie.

Oceń 12 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~John 13:14:56 | 2014-01-12
Rozumiem, że miłość musi znieść wszystko, jest czysta, cierpliwa, nie szuka swego itd. ale np. dla faceta, który po cieżkiej pracy wraca do domu, a żona nawet nie okazuje zwykłej czułości nie mówiąc już o jakichś namiętnościach. Dlatego nie zawsze się to sprawdza.

...

To nie zależy od tzw. dopasowania, o którym opowiada tamta znajoma mająca "swoje poglądy", zresztą lansowane w kobiecej prasie.

Nieraz żona jest zbyt zmęczona na cokolwiek, albo po urodzeniu dziecka po prostu traci ochotę. To jest po w znacznym stopniu biologia, organizm się broni przed seksem w sytuacji stresu, bo seks to dzieci. Podobnie po urodzeniu dziecka potrzebny jest czas na jego odkarmienie, a nie zaraz następne.

Problem polega na tym, że ludzie w odniesieniu do sfery seksualnej mają coraz większe roszczenia, nawet już nie oczekiwania. Te nie mogą być spełnione, bo akt jest z natury prosty i ma służyć prokreacji. Tak nas wyposażyła natura i tyle potrzebuje dla zachowania gatunku.

Oceń 3 5 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook