Gwarantowany przepis na szczęśliwą rodzinę

Posłaniec
Tylko w normalnej rodzinie (tzn. trwałej, wiernej, kochającej się) dziecko może otrzymać pięć miłości, które są mu potrzebne do harmonijnego rozwoju (fot. shutterstock.com)

Gdy poproszono mnie o napisanie artykułu na temat: "Rodzina raj odzyskany" od razu pomyślałem, że lepiej do aktualnej sytuacji pasowałby tytuł: "Rodzina - raj do odzyskania".

 

Co prawda wiele rodzin utrzymuje lub odzyskało “swój raj", jednak w praktyce wielu małżeństw, w powszechnej świadomości, w mediach, w działalności samorządów oraz, niestety, rządu jest to teren do odzyskania. Ciągle trzeba upominać się o docenienie ważności rodziny dla przyszłości jednostek, społeczności lokalnej, państwa i świata.

 

Rodzenie i wychowanie w rodzinie


Słowa Jana Pawła II: Przyszłość świata idzie przez rodzinę to nie puste hasło czy slogan, ale prawda bardzo konkretna, realna i niepodważalna. By uznać tę prawdę, nie trzeba być mędrcem, wystarczy odrobina zdrowego rozsądku. To przecież w rodzinie jest jedynie dobre miejsce do przekazywania życia (rodzenie) i kształtowania młodego pokolenia (wychowanie). A od tego zależy już nie tylko przyszłość ludzkości i jakość jej życia, ale w ogóle przetrwanie świata, uchronienie go przed zagładą przez wymarcie. Co prawda jest już technicznie możliwe (co nie znaczy, że akceptowalne moralnie) “produkowanie" dzieci przez sztuczne unasienianie matki spermą anonimowego dawcy lub na drodze in vitro, a może kiedyś stanie się to realne również przez klonowanie, ale nie jest rozwiązany problem wychowania tych dzieci. Nie jest i nie będzie, bowiem sam pomysł wyrwania z rodziny wychowania dzieci jest absurdalny, krzywdzący niewinne dzieci i sprzeczny z naturą.


Pomysł, by w sposób z góry zaplanowany skazywać dzieci na wychowywanie przez samotną matkę (która sobie “zrobiła" lub “zamówiła" u innej kobiety dziecko) lub przez jednopłciową parę (która z natury rzeczy jest niezdolna do rodzenia i nigdy nie będzie “rodziną"), czy wreszcie pomysł, by “wychowanie" przejęte zostało przez pozarodzinną, “specjalistyczną" instytucję wychowawczą jest po prostu nieludzki. Traktuje się dziecko jak przedmiot posiadania, odmawiając mu człowieczeństwa przez zabranie elementarnych praw. Podstawowym ludzkim prawem dziecka - obok bezwarunkowego prawa do życia od poczęcia i prawa do poczęcia na skutek miłosnego aktu ojca i matki - jest prawo do wychowania w rodzinie. Tylko prawdziwa rodzina może dać dziecku wszystkie wartości potrzebne mu do wszechstronnego rozwoju i pełni człowieczego wzrostu. Życie całej rodziny według wyznawanej hierarchii wartości jest najlepszym sposobem uwiarygodnienia tej hierarchii w oczach wychowanka. Wychowanie pozbawione wartości staje się “chowem", sprzyja postępowaniu bezrefleksyjnemu, kierowaniu się jedynie pobudzeniami zmysłowymi, co w efekcie prowadzi do degradacji, a nawet degeneracji osoby.

 

Pięć miłości


Tylko w normalnej rodzinie (tzn. trwałej, wiernej, kochającej się) dziecko może otrzymać pięć miłości, które są mu potrzebne do harmonijnego rozwoju. Chodzi tu, po pierwsze, o doświadczenie opiekuńczej i czułej miłości matki, która jest prawdziwą kobietą. Miłość ta ma dać poczucie bezpieczeństwa uczuciowego, utwierdzające dziecko (zwłaszcza małe) w przekonaniu, że jest kochane. Po drugie, chodzi o inną z natury rzeczy od matczynej wymagającą miłość ojca, która ma troszczyć się o perspektywę rozwoju (fizycznego, psychicznego i duchowego, aż ku świętości) dziecka. Miłość ojca powinna dawać dziecku poczucie bezpieczeństwa, a także chronić przed zagubieniem w życiu. Jeszcze ważniejsza od dwóch wymienionych miłości jest trzecia - niezachwiana i nierozerwalna miłość pomiędzy rodzicami, niejako ponad głowami dzieci. Miłość ta ukazuje nie tylko wzorzec relacji damsko-męskich, ale daje dzieciom stabilną pewność trwałości domu, jako ich środowiska wzrostu i rozwoju. Te trzy miłości stwarzają swoistą przestrzeń dla miłości rodzinnej, w którą (patrząc z perspektywy dziecka) włączeni są rodzice, rodzeństwo, dziadkowie, kuzynostwo, ciocie i wujkowie. I tu doszliśmy do odzyskanego raju. Prawdziwa miłość w rodzinie jest rajem na ziemi. Jej klimat jest upragniony (nie zawsze w sposób świadomy) przez wszystkich, lecz doświadczany jedynie przez niektórych.


Jest jeszcze piąta miłość, potrzebna człowiekowi jak powietrze, choć nie zawsze jest w stanie uświadomić to sobie. To miłość samego Boga. Dokładniej mówiąc, człowiekowi potrzebna jest wiara w miłość Boga, która to miłość jest przecież niezachwiana i nieodwołalna, bez względu na “dokonania" człowieka. Dziecko powinno wzrastać w przekonaniu, że jest to miłość bezwarunkowa. Jest tak trwała i wierna, że dziecko (podobnie jak i dorosły) nie jest w stanie dokonać takiego czynu (bo nie ma takiego), by Bóg przestał je kochać. Świadomość takiej miłości nie pozwala człowiekowi stracić poczucia sensu życia nawet wtedy, gdy wszystkie ludzkie miłości zawiodą.

 

Powrót do odwiecznych ról


Świat zatracił rozumienie potrzeby miłości prawdziwej i na swój użytek “miłością" ponazywał działania wręcz z nią sprzeczne (np. wyrwane spod kontroli rozumu i woli działania seksualne określane szumnie “wolną miłością"). Świat odbiera ważne instrumenty wychowawcze rodzicom, wychowawcom i nauczycielom, osłaniając swoje działania fałszywą troską popartą ujmującą za serce retoryką “praw dziecka". Nowe definicje rodziny i rodzicielstwa oraz wychowywania idą w parze z prawami umożliwiającymi karanie rodziców za czyny, zmyślone przez buntujące się dzieci.


Czy da się kiedyś to wielkie pomieszanie zwalczyć? Czy może należy zaniechać zwalczania i w myśl powiedzenia psy szczekają, a karawana idzie dalej po prostu robić swoje...


O czym myślę? O mądrym inwestowaniu w normalną rodzinę. I o przerwaniu wstydliwego niemówienia na temat prawdziwie szczęśliwej rodziny. Rodziny, w której matka jest prawdziwą kobietą z miłością i radością wypełniającą swą macierzyńską misję. Kobietą, która będąc w domu z małymi dziećmi, nie czuje się ani gorsza, ani mniej szczęśliwa od rówieśnic realizujących się zawodowo w karierach bizneswoman. Przeciwnie, cieszy się, że oto ona towarzyszy swym dzieciom w poznawaniu świata. Jest przy nich blisko w ich małych sukcesach i dziecięcych tragediach. Ona odbiera pierwsze uśmiechy, słyszy pierwsze słowa, towarzyszy pierwszym krokom, znajduje pierwszy ząbek. To ona jest mamą, a mama dla małego dziecka jest najważniejsza na świecie.


Ojciec w rodzinie powinien być prawdziwym mężczyzną mądrze miłującym i odpowiedzialnym. Ojciec ma w rodzinie swoje ważne miejsce, jest niezastąpiony. Tu nie tylko chodzi o zapewnienie bytu rodzinie. Chodzi o dawanie poczucia bezpieczeństwa wszystkim (zarówno żonie, jak i dzieciom) pod opiekuńczymi skrzydłami męża i taty. Jego rolę można porównać do ważnej roli kapitana na okręcie. Tym, którzy w tej chwili chcą protestować powołując się na równouprawnienie, zwracam uwagę, że kapitan w razie zagrożenia jest gotów oddać życie, by ratować załogę i pasażerów. Która z żon nie chciałaby mieć przy boku męża gotowego oddać życie za rodzinę? Prawdziwy kapitan na okręcie nie uprawia prywaty, ale troszczy się o powierzonych mu podopiecznych, nie bacząc na własny trud, zmęczenie czy niewygody. Mężczyzna sprawujący właściwie władzę (czytaj: służbę) w rodzinie rozwija się do granic ludzkich możliwości i... to właśnie jest podstawowym źródłem jego prawdziwego szczęścia. Jest jednocześnie skuteczną drogą do osobistej świętości, odnalezieniem raju na ziemi w rodzinie. Wystarczającą zapłatą za trud poświęcenia się dla rodziny jest dla mężczyzny świadomość, że oto pod jego skrzydłami wszyscy w rodzinie zmierzają ku dobru, ku zbawieniu.

 

Ukazać szczęście światu


Podstawą raju rodzinnego jest dobre i zgodne małżeństwo. Dopełniać go mogą dzieci, wnuki, czasem prawnuki... Byłoby najlepiej, gdyby takie rodziny nie kryły swego szczęścia i ukazywały je światu. By ludzie zaczęli mówić: Popatrzcie, jak oni się kochają. By pozazdrościli i zapragnęli takiego raju dla siebie, odrzucając fałszywe wizje szczęścia.


Wzbudzenie (albo rozbudzenie uśpionej) powszechnej tęsknoty w sercach ludzkich do życia w wiernej, trwałej, bogatej dziećmi, miłującej się rodzinie może spowodować odmianę świata. Wszak tęsknoty ludzkie stanowią ogromną moc napędową do działania. Będzie to zgodne z zaleceniem: zło dobrem zwyciężaj oraz wypełnieniem słów: poznacie prawdę i prawda was wyzwoli. Mam nadzieję, że tak się stanie...

 


Jacek Pulikowski - wykładowca na Politechnice Poznańskiej i na Podyplomowym Studium Rodziny przy Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Działa w Duszpasterstwie Rodzin i Stowarzyszeniu Rodzin Katolickich, założyciel i wieloletni prezes SRK Archidiecezji Poznańskiej. Publicysta, autor artykułów i książek o tematyce rodzinnej. Szczęśliwy mąż i ojciec.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.36

Liczba głosów:

33

 

 

Komentarze użytkowników (33)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

morteo 16:21:42 | 2015-12-27
Rzuciałem okiem na artykuł, później scrolluje na dół, zaczyna się forum i... oczywiście zawsze to samo - hejt za hejtem. Ludzie jeśli wy się uważanie za chrześcijan to lepiej zrewiduje swoją wiarę. Pozdrawiam

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~-- 00:26:06 | 2013-07-28
Sam jesteś troll, i to paskudny.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~- 19:22:51 | 2013-07-27
przy piersi. .

...Głodnemu chleb na myśl, nieprawdaż, trollu - podszywaczu i świntuchu.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Lvcyna 17:31:58 | 2013-07-27
Sorry, Alinka, ale najwyraźniej nie miałaś szczęścia obcować z facetem, który naprawdę nosi spodnie. Niczego kobiecie nie ujmuje, ze żyje w jedności i zgodzie ze swoim mężem, a wręcz przeciwnie: dopiero w poiczuciu spokoju i bezpieczeństwa możesz doświadczyć, do czego Bóg Cię uzdolnił. Wykształcenie, kariera, pieniądze, poczucie władzy i sprawstwa- to wszystko blednie i staje się bez znaczenia, gdy poczujesz dziecko przy piersi. A naprawdę można cieszyć się macierzyństwem, a potem  " babciowaniem", tylko gdy masz zapewnione bezwarunkowe wsparcie ojca dzieci.

Oceń 5 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~alinka 17:12:51 | 2013-06-13
Z tym  kapitanem na okręcie, który sprawuje władzę to jakaś bzdura. Ja nie chciałabym takiego faceta, który sprawuje nade mną władzę. To chore.
Mam dość inteligencji, inicjatywy i zdolności do poświęceń aby tę władzę sprawować na równi z mężem - i rozwijać się tak jak on - nie tylko w domu. Wiem, że Bóg mnie obdarzył zdolnościami  i aktywnością nie po to, abym z tego rezygnowała w imię jakichś dziwnych idei, które wymyślił jakiś tam pan.

Oceń 7 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~bff 01:07:00 | 2012-12-30
"Podstawą raju rodzinnego jest dobre i zgodne małżeństwo."

Pierwsze, albo drugie https://www.deon.pl/religia/wiara-i-spoleczenstwo/art,541,zeby-sie-nie-rozwiedli-drugi-raz.html
bo trzecie już nie (w KK trzecie nie).
W prawosławiu trzecie też, ale w KK tylko dwa. Bo nie każdy o tym wie..
My też do sierpnia nie wiedzieliśmy jak pieknie się nam Kościół rozwinął.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszcz 23:28:43 | 2012-10-19
Kasiu,dzięki za zrozumienie.Nie mam nic do protestantów,przeciwnie,darzę ich sympatią,ale wolałbym,byśmy w Kościele katolickim propagowali model małżeństwa oparty na kościelnych dokumentach niż na książkach protestanckich autorów takich jak Josh McDowell czy Gordon McDonald i inni,na których wzoruje się Pulikowski.Jak czytam jego książki,odnajduję w nich niektóre wizje Larrego Christensona,całkiem nie w duchu Jana Pawła II.

Oceń 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kasia 21:06:44 | 2012-10-19
 Leszcz dziękuję za twoją wypowiedz. Masz 100% racji. Szkoda tylko że portal deon jeszcze nauczania Jana Pawła II w kwestii małżeństwa nie rozumie. Woli opierać się na Pulikowskim który opiera się na wizji protestanckiej. Ja się z nim jako katoliczka kopletnie nie zgadzam. 

Oceń 3 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kasia 20:58:48 | 2012-10-19
" Polecam lekturę Starego Testamentu, gdzie Rachela nazywa swego syna "Syn mojej boleści". Wówczas interweniuje Jakub i zmienia imię chłopca na Beniamin "Syn szczęścia". Ojciec ma władzę daną mu wprost od Stwórcy." Ale my nie żyjemy według starego testamentu tylko nowego

Oceń 4 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Hmmm 23:52:31 | 2012-10-18
Zatem rozumiem,że:
1.Kobieta wychowuje przez karmienie,odziewanie,opieranie,a mężczyzna przez chlubne wprowadzanie w świat wartości?
2.Kobieta realizuje sie przez dostosowanie się do wizji męża,a mąż przez realizowanie swoich,rzecz jasna,nie egoistycznych,wizji?
3.Kobieta realizuje się domowo,a mężczyzna i domowo i zawodowo?
4.Mężczyzna jest gotowy do poświęcenia życia za rodzinę,a kobieta-niekoniecznie?

Oceń 11 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?