Dlaczego zdradziłem żonę?

Magazyn Familia
Zwykle zdrada małżeńska nie jest czymś zaskakującym, lecz jest związana z całą historią jej życia. Zwykle też zaczyna się długo przed… zdradą! (fot.shutterstock.com)

Małżeństwo po zdradzie jest nadal możliwe, ale potrzebna jest duża umiejętność przebaczenia i prawdziwe nawrócenie.

 
Marta Jacukiewicz: Gdzie tkwi przyczyna zdrad małżeńskich?
 
ks. Marek Dziewiecki: Zachowania człowieka nie są przypadkowe. Zwykle z dużym prawdopodobieństwem da się przewidzieć reakcji innych ludzi, zwłaszcza osób dojrzałych i odpowiedzialnych. Zachowanie danej osoby wynika z jej dotychczasowego sposobu postępowania. Zwykle zdrada małżeńska nie jest czymś zaskakującym, lecz jest związana z całą historią jej życia. Zwykle też zaczyna się długo przed… zdradą! Typowy przykład to zdrada w małżeństwie, w którym ona i on współżyli ze sobą przed ślubem. Już wtedy dopuścili się przecież zdrady samych siebie i przyszłego małżonka - nawet jeśli się później pobrali. Dali sobie bowiem prawo do współżycia z kimś, z kim nie wiązała ich przysięga małżeńska. Ponadto w takiej sytuacji kobiecie będzie trudno weryfikować dojrzałość mężczyzny, z którym już współżyje. Ona z kolei przestaje go fascynować. Wiele - może większość - zdrad w małżeństwie zaczyna się od współżycia przed małżeństwem! Jeśli ktoś nie chce być zdradzany, to niech sam nie zdradza i niech nie doprowadza drugiej osoby do zdrady przez współżycie przed czy poza małżeństwem. Obowiązuje zasada: nie chcesz być zdradzany w małżeństwie, to nie współżyj nie tylko poza, ale też przed małżeństwem!
 
Zdarza się chyba jednak i tak, że dochodzi do zdrady małżeńskiej, mimo że obydwoje żyli przed ślubem w czystości?
 
Takie sytuacje też się zdarzają, ale są znacznie rzadsze niż zdrady w małżeństwach, w których ona i on - lub jedna ze stron - ma za sobą dramat współżycia przedmałżeńskiego. Kilka lat temu widziałem wyniki badań amerykańskich na temat wierności małżeńskiej. Okazało się, że małżonkowie, którzy współżyli ze sobą przed ślubem, dwa razy częściej dopuszczają się zdrady małżeńskiej niż ci, którzy przeżyli narzeczeństwo w czystości. To nie są jedyne badania w tym względzie. Takie dane empiryczne sprawiają, że w USA coraz więcej młodych ludzi stosuje zasadę: "true love waits" - ‘prawdziwa miłość czeka’.
 
Jeśli już ktoś dopuścił się zdrady małżeńskiej, to czy powinien powiedzieć o tym małżonkowi?
 
Każdy taki przypadek warto rozpatrywać indywidualnie, ale uważam, że zasada ogólna powinna być następująca: jeśli zdradzana strona nie wie, to nie powinno się jej o tym mówić. Zwykle takie zwierzenie zwiększa tylko ból osoby zdradzonej, która najczęściej i tak coś przeczuwa, a dla zdradzającego przyznanie się do winy może wydawać się wystarczającą formą "oczyszczenia" czy "zadośćuczynienia". Jeśli zdradzany małżonek wie, że został zdradzony, to jasne, że ten, który zdradził, powinien wyznać tę prawdę - z bólem, ze łzami w oczach, z serdecznymi słowami przeproszenia. Jeśli natomiast zdradzany małżonek nie wie o tym, to ten, który zdradził, musi sam mierzyć się z ciężarem winy i grzechu. Kto zdradził, ten nie ucieknie od cierpienia i zawsze będzie nosił w sercu bolesny ciężar. Może natomiast nawrócić się, wyspowiadać, wyciągnąć wnioski i wynagradzać zdradę przez wierność i okazywanie małżonkowi większej miłości niż kiedykolwiek wcześniej. Warunkiem przebaczenia i nawrócenia jest to, że się zmieniam, a nie to, że się "chwalę" moją zdradą. Mój grzech wyznaję Bogu i spowiednikowi, ale niekoniecznie tym, których skrzywdziłem, jeśli oni o tym nie wiedzą i jeśli moja szczerość przyniosłaby im dodatkowe cierpienie.
 
Czy, a jeśli tak, to kiedy, zdradzony małżonek może albo powinien przebaczyć winowajcy?
 
Zdradzony małżonek nigdy nie powinien się mścić i odpowiadać zdradą na zdradę. Kiedy i na ile przebaczy, to zależy nie tylko od niego, ale także od postawy tej osoby, która skrzywdziła. Czasem my, księża, upraszczamy sprawę i mówimy: "Przebaczaj każdemu i zawsze!". Tymczasem Jezus mówi o warunkach, jakie winowajca ma spełnić, jeśli chce otrzymać przebaczenie. Wyjaśnia to w przypowieści o dłużniku, który padł przed wierzycielem na kolana, ze łzami, z lękiem, wyznał swoje winy i nie prosił o przebaczenie, a jedynie o litość i cierpliwość, by miał szansę cały dług oddać w ratach. Dopiero wtedy wierzyciel wszystko mu darował. Jeśli małżonek, który zdradził, nie zmienia się, to można mu przebaczyć w sercu minione krzywdy, ale należy bronić się przed nowymi krzywdami. Jeśli natomiast zmienia się, nawraca, przeprasza i wynagradza, to można mu zakomunikować przebaczenie. Mówienie krzywdzicielowi o przebaczeniu, zanim okaże on skruchę, byłoby przejawem naiwności, a nie miłości.
 
Czy są szanse na udane życie małżeńskie po tym, jak jedno z małżonków dopuściło się zdrady?
 
Największe szanse na pojednanie są wtedy, gdy zdrada była chwilą słabości - wbrew całej szlachetnej wcześniejszej postawie - jak u Piotra, który zaparł się Jezusa. Wtedy jest potworny ból, ale możliwe staje się radykalne nawrócenie i odzyskanie miłości. Nie ma takiego grzechu czy kryzysu, z którego nie byłoby już drogi powrotu. Jeśli natomiast zdrada była rezultatem egoizmu i wyuzdania na co dzień, albo jeśli zdradzająca osoba brnie na tej drodze, kłamiąc, oszukując także samego siebie, to wtedy zaczyna iść drogą przekleństwa i śmierci. Warunkiem nowego życia jest nie tylko przebaczenie ze strony osoby pokrzywdzonej, ale przede wszystkim żal, nawrócenie i powrót do miłości. Żal z powodu zdrady nie powinien wynikać ze strachu, ale właśnie z miłości. Jeśli ktoś ze strachu chce się zmienić, to strach - podobnie jak kłamstwo - ma krótkie nogi. Nawrócenie jest możliwe wtedy, gdy krzywdziciel uświadamia sobie, że zadał ból nie tylko małżonkowi i dzieciom, ale też Bogu, którego powołał na świadka swojej przysięgi małżeńskiej.
 
Jakie prawa ma osoba zdradzana?
 
Ma prawo do skutecznej obrony, z separacją małżeńską włącznie. Jeśli małżonek krzywdzi bliskich, bo jest alkoholikiem, to sąd kościelny może orzec separację na czas trwania problemu. Gdy mąż podejmie terapię i przestanie pić, to żona powinna znowu się z nim złączyć. Natomiast w przypadku zdrady małżeńskiej sąd kościelny może orzec separację na zawsze. Zdrada to największy cios w przysięgę małżeńską. To najbardziej drastyczna forma łamania tej przysięgi. Osoba zdradzona może już nie być w stanie odzyskać radości ze wspólnego mieszkania. Może nie być w stanie powrócić do współżycia. Kościół to rozumie i staje po stronie krzywdzonych. Pragnę serdecznie przestrzec przed zdradami, bo to wyjątkowo bolesna forma krzywdzenia samego siebie i małżonka To także dramatyczne krzywdzenie własnych dzieci oraz tej trzeciej osoby, z którą doszło do współżycia. Takie rany są nieodwracalne. 
 

Ks. dr Marek Dziewiecki - psycholog, terapeuta, dyrektor telefonu zaufania "Linia gorących serc". Autor wielu książek o wychowaniu, przygotowaniu do małżeństwa i rodziny, komunikacji międzyludzkiej oraz terapii i profilaktyki uzależnień. Mieszka w Radomiu.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.49

Liczba głosów:

73

 

 

Komentarze użytkowników (96)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~andre 11:34:33 | 2014-11-07
Jestem facetem ktory zdradzil i zawiódł jedyna osobe ktora go kocha i nie moge sobie darowac po co to zrobilem . Romans zaczol sie banalnie w pracy panna chetna starsza odemnie 7 lat po pierwszym razie nachlalem sie jak swinia i tak sie czulem ale nie skonczylem spotykalem sie z nia jeszcze dwa dlugie lata troche ze strachu  bo za kazdym razem jak chcialem odejsc straszyla mnie ze powie zonie  ale pewnego dnia nie wytrzymalem i juz mialem gdzies jej straszenie  skonczlem  wtedy zaczely sie telefony smsy wyzwiska  mnie miala prawo wyzywac ale nie zone powiedziala jej wszystko oczywiscie dodala od siebie pare klamstw a ja co nie moglem zaprzeczyc bo i tak bylem winien . Najgorsze bylo patszenie na bol w oczach zony jak walczy sama ze soba cierpi  nie mozna powiedziec ze wybaczyla mi nic nie mowi jest inna taka niemoja ale walcze o nia chce tylko ja rozwalilem sobie zycie i prosze Boga zeby bylo jak dawniej choc to niemozliwe kocham ja ale ona juz nigdy mi nie zaufa to jest najgorsze

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ona 11:25:09 | 2014-10-25
Mój mąż mnie zdradził - wybaczyłam, choć nie mogłam zapomnieć. Przy każdym zbliżeniu miałam przed oczami twarz tamtej. Walczyłam jednak. Kiedy byłam w ciąży on się z nią spotykał. Byłam zła i zażądałam aby przestał, ale nie posłuchał. Twierdził, że mnie nie zdradza, tylko z nią rozmawia, ale mu nie wierzyłam. Czy to przez to, że już kiedyś mnie okłamał i zranił? Ona na moje pytania tylko się uśmiechnęła i powiedziała, abym zapytała męża. Odsunęliśmy się od siebie. Przedstaliśmy sypiać ze sobą. Kiedy dziecko miało 2 lata, pomimo mediacji rozstaliśmy się. Nie wierzyłam mu, nie ufała, nie czułam się bezpieczna. Rozeszliśmy się jednak w przyjaźni, zgodnie wychowujemy dziecko. Oboje ułożyliśmy sobie zycie z kimś innym. Wiem jak abyłam na niego zła, wiem jak bolało i ile kosztowało mnie wówczas przebaczenie. ALE gdyby on mi nie powiedział, gdyby kłamał latami i ta zdrada wyszłaby choćby po 20, 30 latach małżeństwa, to nie wiem, chybabym go przetrąciła i znienawidziła. Za brak uczciwości i zwykłej odwagi. I z pewnością opuściła, tyle że z jeszcze większym bólem i poczuciem, że zmarnowałam życie przy kłamcy. Tyle w temacie.

Oceń 5 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ja ja ja 21:07:53 | 2014-10-10
dramat współżycia przedmałżeskiego.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Magda P 08:45:09 | 2014-10-02
Myślę, że wszystko zostało mocno uproszczone w tym tekście. Takie trochę oderwane od rzeczywistości. Stereotypowe. Mam w bliskim otoczeniu małżeństwo, w którym doszło do zdrady jednego ze współmałżonków i oni mówią o tym "polegliśmy". Choć nic nie tłumaczy zdrady, bo jest ona wolnym wyborem zdradzającego, to jednak geneza wszystkiego jest bardziej skomplikowana niż seks przed ślubem. Ludzie są ludźmi, błądzą. Ale tylko ludzki ksiądz wyciągnie rękę i pomoże, a nie przegoni batem. Nigdy nie wiesz co jest w sercu człowieka, z czym się zmaga. Trochę pokory. Z każdej strony.

Oceń 14 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MB 00:27:42 | 2014-10-02
JA TAM POSTĘPUJE WG BIBLII. Jezus mówi o pozadliwym patrzeniu na kobietę. O mężczyźnie tam ani słowa. W przykazaniach tez : Nie bedziesz pożądac zony bliźniego swego. O mezu ani mru, mru. Jak Pan Bog zmieni przykazania to sie będę do nich stosować. Na razie potrzeby nie widze. I nie mówcie mi, ze Pan Bog nie jasno sie wyraził i ze trzeba to ZINTERPRETOWAC. Interpretanci sie znaleźli! Jak im coś nie pasuje to juz, buch, trzeba to ZINTERPRETOWAĆ. Wstyd! Bóg wiedział co mowi, Biblii sie nie interpretuje. To jest prawda objawiona i albo sie ja akceptują albo nie. To tyle.

Oceń 3 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~desu 00:21:04 | 2014-10-02
nadchodzący synod z pewnością wzmocni małżeństwa w takich kwestiach jak wierność wprowadzając komunię dla osób rozwiedzionych

Oceń 1 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Servant of God 15:18:40 | 2014-09-22
Odpowiedź jest prosta, nic nie usprawiedliwia zdrady, żadna polityczna poprawność czy populistyczne poklepywnie po plecach i mówienie "jest ok".

Oznajmiono ci, człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem. (Mich. 6,8)

14 Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty, aby władza nad drzewem życia do nich należała
i aby bramami wchodzili do Miasta.
15 Na zewnątrz są psy, guślarze, rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy
i każdy, kto kłamstwo kocha i nim żyje. ( Ap. 22-14,15 )

Tyle w temacie, pozdro

Oceń 41 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

kuradomowa 10:00:15 | 2014-09-18
słaby tekst...małżonkowie,  którzy przeszli  przez to,  mieliby  o wiele  więcej do powiedzenia na ten temat..pozostaje  zatem poprosić o podzielenie się refleksjami

Oceń 16 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Miłosz Skrodzki 09:18:17 | 2014-09-18
Seks przedmałżeński to coś zupełnie innego niż zdrada. Tu jest cudzołóstwo, tam - wierność, chociaż bez magicznej formułki.

Oceń 6 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~WTH? 21:15:03 | 2014-09-17
pojecie zdrady nie moze odnosic sie do okresow z przeszlosci, kiedy sie obecnej osoby nie znalo, a bylo z inna osoba. tu nie ma wiec za co przepraszac i zalowac. nalezaloby przepraszac osobe z owczesnego zwiazku - ta jednak nie uznawala relacji (rozmow) za zdrade - przeciwnie - dopytywala wrecz, co tamta osoba mysli o tym, czy o tamtym

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook