Tato! Znajdź czas dla dzieci

(fot. Peter Werkman / flickr.com / CC BY)

Tatusiowie mają największe zaległości w przebywaniu ze swoimi dziećmi. Poświęcają im około 8-9 minut dziennie...

 

Tymi, którzy mogą pomóc rodzicom w wychowaniu dzieci i uczeniu ich odpowiedzialności, są przede wszystkim oni sami, a już szczególnie ojcowie. Badania wykazują, że około 65% ojców spędzało ze swoimi dziećmi mniej niż jedną godzinę w tygodniu (opinia z roku 2006, badania przeprowadziła warszawska firma na zlecenie Josha McDowella). Ta tendencja z roku na rok wzrasta.  Wygląda to zwykle tak, że tata siedzi w pracy do późnego popołudnia lub wieczora. Są kredyty do spłacenia, na mieszkanie i samochód. Chce zrobić karierę, aby być kimś ważnym w społeczeństwie. Dzieci trzeba wykształcić, ubrać, wyżywić, kupić im masę podręczników itd. W efekcie tata wraca sterany do domu i marzy tylko o dobrej kolacji, wiadomościach w telewizji i żeby wszyscy dali mu święty spokój, bo się napracował. 

 

A tymczasem maluchy gramolą mu się na kolana, mówiąc: "Tatusiu, pobaw się ze mną, posłuchaj, co było dzisiaj w przedszkolu". Starsze rodzeństwo woła: "Opowiem ci, jakiego strzeliłem gola na WF-ie", albo "jaką piosenkę zaśpiewałam na uroczystości szkolnej". Tata zwykle jest tak zmęczony, że nie ma sił; w ten sposób zaległości narastają. 

 

Czasem tatusiowie w ogóle znikają z domu. Wyjeżdżają za granicę, tłumacząc, że to dla dobra rodziny, bo przecież kredyty trzeba spłacić. Moja żona i ja mamy czwórkę dzieci i dwie działalności gospodarcze. Wiemy, jak ciężko dziś utrzymać rodzinę. Kupujemy tygodniowo 15 bochenków chleba, 20 kilogramów ziemniaków, nie mówiąc już o ilości mięsa. Również spłacamy kredyty. Ja mógłbym zrobić większą karierę, pisząc więcej książek i być jeszcze bardziej znanym pisarzem, moja żona jako wydawca mogłaby je bardziej promować i lepiej zarabiać. Jednak musielibyśmy pędzić jeszcze szybciej. Dlatego w pewnym momencie powiedzieliśmy: "Stop. Zatrzymajmy się. Po co tak gnamy? Może warto żyć skromniej, ale bliżej siebie?". Podjęliśmy ważną decyzję. Postanowiliśmy zabrać część czasu i energii inwestowanych w karierę zawodową i wstrzyknąć do wnętrza rodzinnego domu. Dzięki temu jesteśmy bliżej ze sobą nawzajem i z dziećmi. O tę decyzję musimy walczyć i stale ją odnawiać.


Teraz, kiedy już naprawdę chcemy być ze swoimi dziećmi, mamy czas i siły na ich wychowanie, możemy szukać sprzymierzeńców na zewnątrz. Kto zatem może nam pomóc? W czasie tych poszukiwań trzeba sobie uświadomić ważną prawdę. To my, rodzice, jesteśmy odpowiedzialni za swoje dzieci. Żaden zawodowiec w szkole czy w kościele raczej nam ich nie wychowa. Oczywiście skarbem jest ksiądz czy nauczycielka z powołania, którzy z pasją realizują swoją misję.  Badania, które przytoczyłem na początku, wykazały, iż duszpasterz i nauczyciel są na szarym końcu rankingu stworzonego przez dzieci i młodzież. To nie za nimi nasze pociechy chcą kroczyć przez życie. A kto zajmuje pierwsze miejsce na tej liście? Zapewne wielu czytelników nie uwierzy, że są to… rodzice.


Nasze dzieci spędzają mnóstwo czasu w szkole. Nauczyciele przekazują im świecką wiedzę, katecheci i duszpasterze prawdy wiary. A dzieci i nastolatkowie tęsknią za rodzicami. Chcą, aby "starzy" mówili, jak żyć. Zatem rodzice, nauczyciele i duszpasterze są "skazani" na współpracę i wzajemne zaufanie. 

 

Ostatnio z żoną przeżyliśmy takie umacniające doświadczenie. Poszedłem na wywiadówkę do gimnazjum syna. Wychowawczyni powiedziała: "Proszę państwa, zwykle w drugiej klasie gimnazjum uczniowie przechodzą pewne rozluźnienie dyscypliny. Jednak to, co przeżywam z państwa dziećmi, przytrafia mi się pierwszy raz w mojej długiej karierze zawodowej. Oni się w ogóle nie szanują. Odrzucają wszelkie wartości. Ja sama bez waszej pomocy nie poradzę sobie". 

 

Pamiętam, że my, rodzice, na tym spotkaniu zmagaliśmy się z myślą: "Dlaczego ta kobieta tak okrutnie nas męczy, przecież to jest jej praca?". Jednak w końcu przypomnieliśmy sobie, że tu chodzi o nasze dzieci. Opracowaliśmy wspólnie konkretny plan działania. Podjęliśmy zobowiązania, że wychowawczyni realizuje swoją część w szkole, a my swoje zadania w domu. Jakaż była nasza radość, gdy po sześciu miesiącach usłyszeliśmy od wychowawczyni: "Proszę państwa, jest dobrze. Oni znów się szanują". Takiej pomocy w wychowywaniu dzieci życzę stale sobie, mojej żonie i wszystkim rodzicom.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.75

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Ala 12:02:42 | 2013-04-08
Z moich obserwacji wynika, że wielu tatusiów po przyjściu z pracy rekreacyjnie rozsiada się przed komputerem lub telewizorem.Oczywiście, mają do tego prawo, podobnie jak do odpoczynku. Tylko chodzi o proporcje:dla dziecka 10 minut(albo i nic), dla szklanego ekranu:6 godzin(lub więcej). Podobny los, co dzieci, spotyka żony oraz obowiązki domowe.Mamomo,również tym pracującym zawodowo, taki odpływ od domowego i rodzicielskiego zaangażowania zdarza sie niepomiernie rzadziej.To pewnie kwestia uwarunkowań kulturowych,wedle których mężczyzna zarobiwszy na zycie, może być juz siebie zadowolony:(
Mamy wielu fantastycznych mężczyzn, mężów i ojców, ale trudno nie zauwazyć, że współczesne pokolenie panów jakoś łatwo popada w medialne uzależnienia. Idealny wzór do nasladowania dla dzieci...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~~Walia 11:42:33 | 2013-04-08
Ten problem zaczyna dotyczyć też mam tych dzieci, zapracowanie, brak czasu i zniecierpliwienie a potem efekty jak w artykule.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

flook1 15:50:13 | 2013-04-03
ah ci ojcowie siedzą na DEONie zamiast bawić się z dziećmi :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~majonet 14:09:29 | 2013-04-03
Dobry artykuł. Dla mnie kluczowe są słowa "O tę decyzję musimy walczyć i stale ją odnawiać." Sam po sobie wiem jak trudno podejmować to wyzwanie każdego dnia. Warto jednak, bo wychowywanie dzieci to najpiękniejszy okres w życiu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sama radość :) 05:12:29 | 2013-02-12
Ze mnie to jakiś nienormalny ojciec, bo spędzam dziennie z dziećmi 7-8 godzin nie licząc snu :)

...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Marcin 18:33:47 | 2013-01-30
zgadzam się :-)
i jednocześnie polecam ojcom i wszystkim mężczyzną wspracie w postaci: >> http://mezczyzni.net

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tata Paweł 17:58:09 | 2013-01-30
Ze mnie to jakiś nienormalny ojciec, bo spędzam dziennie z dziećmi 7-8 godzin nie licząc snu :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Czesław 00:18:00 | 2013-01-29
Bardzo potrzebny tekst i daj Boże, aby dotarł do jak nakwiększej liczby ojców. Ojcowie wnioski płynace z tego artykułu są prawdziwe. Jest wielkie nasze zobowiązanie, które powinniśmy uwzględnić w planowaniu naszego życia

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?