Dziecko potrzebuje czterech rzeczy. Jakich?

Sygnały troski
(fot. Angelo Ghigi / flickr.com)

Żyjemy w świecie, który próbuje rozmywać, a nawet negować, naturalne różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami. W konsekwencji kwestionuje się odmienność ról do spełnienia w świecie przez kobiety i mężczyzn. Dotyczy to również rodziny i jej odwiecznej funkcji wychowawczej.

 

Jeżeli odrzucimy niepodważalny fakt, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna są nie do zastąpienia w procesie prawidłowego wychowania dzieci, to rację bytu zyskają postulaty umożliwienia adopcji parom jednopłciowym. Tak właśnie błądzi "nowoczesny" świat.

 

By zrozumieć, dlaczego dla wychowania dzieci są niezbędni i kobieta, i mężczyzna, spójrzmy na sprawę od strony potrzeb dzieci. Dziecko do swego prawidłowego rozwoju potrzebuje czterech rzeczy. Miłości, miłości, miłości oraz… Miłości. Każda z tych miłości jest inna i inaczej potrzebna dziecku.

 

Pierwsza to miłość matki, wrażliwej, subtelnej kobiety, która rozumie sygnały wysyłane przez dziecko jeszcze przed jego urodzeniem, a potem przez niemowlę. Jak sama nazwa wskazuje, nie jest to "mowa" słowna, którą mógłby zrozumieć mężczyzna. Kobieta jest tu nie do zastąpienia. Ona zgaduje w mig, czego dziecko (zwłaszcza małe) w danej chwili potrzebuje. Ona ma otaczać serdeczną opieką i dawać poczucie bycia kochanym, otoczonym troskliwą czułością.

 

Druga miłość to miłość ojca. Zupełnie inna od matczynej. O ile matka ma chronić dziecko przed niebezpieczeństwem, o tyle ojciec ma nauczyć stawiać czoła niebezpieczeństwom i wytyczać drogi, by dziecko przeszło zwycięsko przez życie. By nie zagubiło się w świecie. By nie odeszło od świata wartości domu rodzinnego.

 

Trzecia miłość, jeszcze bardziej potrzebna od dwóch poprzednich, to miłość pomiędzy rodzicami. Ta trwała, stabilna, wierna i dozgonna miłość daje dziecku nie tylko poczucie bezpieczeństwa - grunt pod nogami, ale staje się pierwowzorem miłości damsko-męskiej, mającym wpływ na przyszłe małżeństwo dziecka.

 

I wreszcie czwarta Miłość (specjalnie pisana wielką literą). To Miłość Stwórcy do stworzenia. Ona jest nieodwołalna, bez względu na postępowanie człowieka. Problem w tym, by człowiek o tym wiedział i był o tym niewzruszenie przekonany. Zadaniem rodziców jest, by wierząc w bezwarunkową Miłość Boga, wiarę tę przekazali dzieciom. Życie bez miłości nie ma sensu. Człowiek, by żyć musi, być kochany i przekonany o tym, że jest kochany. To przekonanie jest niezbędne do utrzymania poczucia sensu życia. Ludzie niewierzący w chwili, gdy zawodzą miłości ludzkie, tracą poczucie sensu życia i uciekają w samobójstwa. Człowiek wierzący nigdy tego nie uczyni, bo wie, że jest kochany przez Boga.

 

Powróćmy do niezastąpionej roli ojca. Ojca, który ma nauczyć dziecko poruszania się w meandrach świata i stawiania czoła niebezpieczeństwom. Ma ku temu mężczyzna specjalne predyspozycje. Analityczny umysł i zdolność wykonywania wielu kroków w logicznym myśleniu pozwalają zawczasu przewidzieć nadchodzące niebezpieczeństwo i zaplanować działania prowadzące do zamierzonego celu z dużym wyprzedzeniem. W odróżnieniu od kobiety mężczyzna nie jest poddawany zmiennym oddziaływaniom hormonów i ma większą szansę na stabilność psychiczną. Ponadto jego reakcje w mniejszym stopniu niż u kobiety są zależne od stanu uczuć. Pozwala to wymierzyć karę potrzebną dla dobra dziecka, mimo że mu szczerze dziecka żal.

 

Ulitowanie się nad dzieckiem i cofnięcie potrzebnej dziecku kary (tak częste u kobiet) byłoby w dalekosiężnej perspektywie ze szkodą dla dziecka.

 

Wspomniałem o potrzebnej karze. Tak, dziecko powinno otrzymać karę wtedy, gdy tego potrzebuje, by utrwalić w świadomości, że to, co zrobiło, było złe. Dziecko nigdy nie powinno być karane wtedy, gdy ojciec tego "potrzebuje" (np. nie wytrzymał i puściły mu nerwy). Ustalenie roztropnych i adekwatnych do przewinienia lub zasług kar czy nagród to teren idealny dla ojca. Symbolicznie: dla matki zrobienie przez małe dziecko wycinanki z banknotu dziesięciozłotowego i dwustuzłotowego to zupełnie inne przewinienia, dla roztropnego ojca identyczne.

 

Rozum i chłodna ocena powinny decydować o zasadach panujących w domu, o granicach, których przekraczać nie wolno. Dlatego do tych zadań lepiej nadaje się mężczyzna. Oczywiście dojrzały. Stabilny psychicznie i odpowiedzialny. Taki ojciec potrafi nie tylko ustalać rozsądne granice, ale też spokojnie i stanowczo je egzekwować. Właśnie spokojnie i stanowczo. Dzieci bardzo tego potrzebują.

 

Widząc niezdecydowanie w egzekwowaniu ustalonych zasad, zaczynają "sprawdzać" ich niepodważalność. Jeżeli dostrzegą różnice w podejściu do zasad przez mamę i tatę, potrafią po mistrzowsku lawirować, inne sprawy załatwiając z mamą, inne z tatą. Dzięki dobremu ojcu i dobrej z nim więzi dzieci dorastają w jasnej świadomości dobra i zła, tego, co wolno, i tego, co nie przystoi człowiekowi, i same coraz dojrzalej siebie pilnują, by kroczyć po właściwych ścieżkach w życiu. Ojciec nie tylko je wytyczył, ale sam nimi kroczy, pociągając za sobą dzieci, które wpatrzone we wspaniałego ojca próbują mu dotrzymać kroku.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.96

Liczba głosów:

27

 

 

Komentarze użytkowników (25)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Dariusz Tomasz Chojnacki 13:10:01 | 2015-11-04
wiekszość artykułów na deonie jak i ten to tylko teoria, teoria, teoria, teoria, zero praktyki !!!!!!!!

Oceń 4 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~m 08:33:11 | 2013-06-24
jedyną drogą "wytyczoną" dzięki ojcu jest chowanie się po kątach , brak zaufania do mężczyzn -dzięki tato za słowa-"jestes nikim"

Oceń 4 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sama mama 21:55:46 | 2013-04-27
Dobrze, że piszesz velario, bo dodajesz mi otuchy, że samotna matka może jednak dobrze wychować dziecko.

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~XYZ 20:26:31 | 2013-04-27
Stabilny emocjonalnie mężczyzna....ja żyję już ponad 50 lat i takiego nie spotkałam. Mam męża, syna, zięcia, znam wielu kolegów, mężów koleżanek i panów-klientów (petentów, pacjentów).  Zazwyczaj są to rozedrgani histerycy, najczęściej topiący swoje problemy (różnorodne: albo praca, albo pieniądze, albo, że Krzysiek ma lepsze auto, albo ładniejszą żonę,albo że nie mam dzieci, albo że mam ich za dużo itp,itd) w pokelu piwa albo drinku.  Jak w pracy pan się trzyma to w domu odreagowuje albo zamykając się w sobie i karcąc dzieci (a często nie tylko) bo mu hałasem święty spokój zakłócają, albo wrzeszcząc wniebogłosy, żeby pokazać jaki on ważny jest i groźny. Jak z pracy wyleci to w depresję wpada i godzinami piloting uprawia. Jak ma katar to umiera, ale jak coś poważnego się dzieje to do lekarza boi się iść, bo mu to "samo przejdzie". Jak się zapytasz o wartości, to usłyszysz moralność Kalego z "Pustyni i w puszczy" (jak Kalemu ukraść to grzech ale jak Kali ukradnie to dobrze). A jeśli już o hormonach mówimy to męski hormon, testosteron, zalewa panom mózg od świtu po świt. Dzieci na pewno dostrzegają te różnice...może dlatego Matka Boska cieszy się taką estymą !! Ostatnio w kościele dzieci zapytane o Trójcę Św odpowiedziały : Matka Boska , Pan Jezus i Pan Bóg. Rodzina.

Oceń 6 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~lumen 20:46:34 | 2012-11-17
taaa zwłaszcza dzieci urodzone w wyniku gwałtu na pewno wdzięczne są Panu Bogu że mają nie tylko matkę ale i OJCA...
Żenada.

Oceń 1 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ala 16:57:38 | 2012-11-17
"W odróżnieniu od kobiety mężczyzna nie jest poddawany zmiennym
oddziaływaniom hormonów i ma większą szansę na stabilność psychiczną."
Znam mężczyzn,którzy znajdują sie pod niezmiennym(!)oddziaływaniem hormonów:)A ta stabilność psychiczna to mit:ile razy,jak jest problem,to właśnie panowie wymiękają:(
Autor myśli tu życzeniowo.

Oceń 2 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~................................ 16:01:36 | 2012-11-17
Może nie być miłości ojca, może nie byc miłości matki, może nie być miłości między nimi, a pan P. jako ostatnią podaje MIŁOŚĆ BOGA. To jakieś nieporozumienie..

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

velario 12:44:20 | 2012-11-17
~syn i ojciec:
Velario, współczuję, ale nie zabieraj arbitralnie głosu w kwestiach, które nie były dostępne Twojemu poznaniu.

Jest dokładnie odwrotnie. Właśnie przez to, że w moim życiu nie było ojca, jestem w stanie zaświadczyć, iż role ojca i matki są, częściowo przynajmniej, zamienne. Gdyby było inaczej, nie byłbym w stanie osiągnąć takiego poziomu rozwoju osobowego, jaki - wedle dogmatów Pana Pulikowskiego - dostępny jest jedynie osobom, w których wychowaniu uczestniczył ojciec.  
Nie wiem dokładnie, czego mi współczujesz, ale dzięki w każdym razie.
Osiągnięcia nie zastąpią ojca.

To oczywiste. Nigdy nie twierdziłem, że jest inaczej.
Ale przecież Ty nic nie możesz wiedzieć, jak by było, gdyby wychowywali Cię oboje rodzice. Więc po co te puste wypowiedzi.

To w ogóle nie było przedmiotem mojej wypowiedzi.
Świadczą wyłącznie o tym, że wychowywała Cię tylko matka, która nie nauczyła Cię milczenia, gdy milczeć trzeba i nie nauczyła Cię celności myślenia. Bo to nie jest domena kobiet. Wybacz osobiste uwagi, ale w tych kwestiach, w sprawach dotyczących rodziców, trudno się od nich ustrzec.

Miałeś obydwoje rodziców a żaden nie nauczył Cię, że uwagi ad personam obnażają bezsilność i pustkę dyskutanta.

Oceń 1 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszcz 12:23:35 | 2012-11-17
Wpisałem w wyszukiwarkę"celność myślenia",ale nie znalazłem takiej definicji,ale  z twojego wywodu wynoszę,że chodzi Ci o trafność rozeznania.Rozumiem,że to jest domena mężczyzn,więc słabsze w tej dziedzinie kobiety powinny być prowadzone przez sprawniejszych w tej kwestii mężczyzn.I to są własnie te niesprawiedliwe i nietrafne uogólnienia.A najlepszy przykład sam podałeś poniżej pisząc,że mężczyźni mają skłonność do analizy,a kobiety-do syntezy,podczas gdy broniony tu przez Ciebie Pulikowski pisze,że"Kobieta spostrzega szczegóły, a słabiej zauważa całość"(to cecha myślenia analitycznego,a nie syntetycznego).Który z was ma rację?Obaj.Bo są różni mężczyźni i różne kobiety.I nie ferujmy łatwo takich uproszczeń:kobiety to to,mężczyźni to tamto.Właśnie taki jest mój główny zarzut do Pulikowskiego,że lekceważy złożoność świata i człowieka.
Ojcze i synu,jeśli  przeczytałeś,pozdrawiam.

Oceń 3 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~syn i ojciec 11:56:34 | 2012-11-17
celność myślenia jest domeną kobiet

Oczywiście miało być "nie jest".
Pozdrawiam i jeszcze raz proszę o wybaczenie, jeśli kogoś uraziłem. Nie było to moim zamierzeniem.

Oceń 1 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook