List do córki

(fot. shutterstock.com)

Znowu to zrobiłaś. Gdzieś pomiędzy 3 a 4 nad ranem arbitralnie obwieściłaś koniec nocy. Czasem chciałbym odwrócić się na bok, zasłonić głowę poduszką i zakrzywić rzeczywistość. Ale z jakiegoś powodu właśnie wtedy szczególnie domagasz się mojej obecności. A ja jestem Twoim tatą.


Niemal co noc przekonujesz mnie, że ilość sposobów na opisanie lodówki, pralki i kuchennego okapu jest niewyczerpana. Patrzysz przewieszona przez ramię, a ja opowiadam, czekając na pierwszą oznakę Twojego zmęczenia. Kiedy już zasypiasz, ciągle na rękach, uświadamiam sobie jak dobre jest nasze życie.

 

Dzisiaj potrzebowałaś półtorej godziny. Jest zbyt późno na powrót do łóżka, i zbyt wcześnie, żeby wyjść do pracy. Więc rozmawiam przez chwilę z Bogiem: siadamy przy kuchennym stoliku i trochę się kłócimy, bo On ciągle twierdzi, że wie lepiej. Zawsze dużo mówię mu o Tobie i o mamie.

 

Pamiętam moment, w którym dowiedziałem się, że już jesteś. Mama zadzwoniła i zdążyła tylko powiedzieć, że nie wie, czy to informacja na telefon. To wystarczyło. Obiecałem, że jeszcze nie będę dzielił się tym z innymi, a pięć minut później mimowolnie wysłałem SMS-a do o. Grzegorza. Napisałem "Jestem tatą". To było pierwszy raz, kiedy płakałem z Twojego powodu. Stałaś się całym światem.

 

Piszę Ci o tym, bo wiem, jak ważna jest bezwarunkowa akceptacja. Miłość, której nie można wyrazić, a która "dzieje się" tak po prostu. Chcieliśmy Cię jak nigdy nic.

 

Nie zapomnę chwili, kiedy przyłożyłem dłoń do brzucha Twojej mamy i rzuciłem żartem "przybij piątkę!". Kopnęłaś tak mocno, że aż się przestraszyłem. To było pierwszy raz, kiedy z Twojego powodu tańczyłem jak dziki. Cudem nie uszkodziłem ani siebie, ani mieszkania.

 

Kilka dni później pojechaliśmy zobaczyć jak się miewasz tam w środku. Podczas USG bardzo starałem się schować wzruszenie. My, mężczyźni, mamy jakąś dziwną potrzebę ukrywania miłości. To było przed pracą i choć później spędziłem w biurze kilka godzin, to tak naprawdę wcale mnie tam nie było.

 

Twoja mama twierdzi, że w szkole rodzenia byłem zabawny, a momentami uciążliwy. Nie wierz we wszystko, co o mnie mówi. Ja tylko nie mogłem zrozumieć dlaczego, kiedy zdecydujesz się na ewakuację, oni każą nam jechać do szpitala tak późno. Śmiano się, bo kiedy pokazywano nam jak Cię przewinąć i pielęgnować, to chciałem wiedzieć wszystko i więcej, a najlepiej dziesięć razy.

 

Trafiliśmy do szpitala i okazało się, że nie możesz się zdecydować. Niby to się zdarza, ale postanowiono, że z mamą tam zostaniecie. Zostawiłem wszystko, a świat stał się nagle bardzo mały. Czekaliśmy jeszcze pięć dni, a ja nigdy nie bałem się tak bardzo. Personel wiedział, że nie będą w stanie mnie wyprosić. Nikt nie próbował.

 

A później przyszło życie. Twoja mama jest bohaterem. Dwanaście godzin, z momentami, w których przelewała mi się przez ręce, żeby chwilę później krzyczeć, że chce umrzeć. Nie umarła. Pojawiłaś się i momentalnie trafiłaś do nas. Zaskoczony zapytałem czy mogę Cię dotknąć. To był ten drugi raz, kiedy płakałem.

 

Dzisiaj, kiedy nie chcesz schodzić z moich rąk, wszyscy mówią, że jestem sobie winien. W te pierwsze dni, kiedy mama dochodziła do siebie, nie umiałem Cię odłożyć. Pielęgniarki i położne mówiły, że w czymś, co przypominało wielką mydelniczkę będzie Ci wygodnie. Nie wierzyłem. Trzymałem Cię więc i bez przerwy patrzyłem na 3,3 kilograma bycia tatą.

To było pięć miesięcy temu. Każdy dzień z tego czasu był niepodważalnie wartościowy. Czasami jest trudno i wydaje mi się, że jeszcze trochę, a wyskoczę przez okno. A potem mam Cię blisko i nagle okazuje się, że tego zmęczenia wcale nie było.

 

Wiem, że od pierwszy dni potrzebujesz czuć się bezpiecznie. Jeszcze trochę, a o tym bezpieczeństwie będą decydować granice, które zaczniemy Ci wyznaczać. Chciałbym, żeby nasz dom był miejscem, gdzie zawsze i ze wszystkim możesz przyjść. Bez lęku, niezależnie od okoliczności.

 

Ludzie mądrzejsi ode mnie przekonują, że dzieci uczą się przez modelowanie: naśladują to, jak żyją ich rodzice. Każdemu ze słów musi towarzyszyć mądry przykład. A więc jesteś moim małym-wielkim zobowiązaniem.

 

Zobowiązaniem do tego, żeby żyć dobrze.

 

Twój Tata.

 

Konrad Kruczkowski - mąż i ojciec; niedoszły teolog. Autor bloga Halo Ziemia.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.92

Liczba głosów:

104

 

 

Komentarze użytkowników (31)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

bugnini 05:29:21 | 2018-06-24
Do DEONA: do tego artykulu proponowalbym umiescic inne zdjecie, poniewaz jakiemus ksiedzu, moze ksiedzu dyplomacie, albo ksiedzu z kep zrobi sie cieplo. Nie kuscie swoich kolegow.:p

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~asiek188 18:09:27 | 2015-02-08
Pozazdrościć żonie męża a córce tatusia wspaniały list tak jak jest Pan wspaniałym ojcem

Oceń 27 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Dorota 19:12:15 | 2015-02-07
<3

Oceń 2 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Leopatriot 13:52:37 | 2015-02-05
No nie każdy ojciec aż tak przeżywa . Ja byłem bardziej opanowany i zdystansowany , ale każdy ( prawie :-) ) kocha swoje dzieci . A przy wspólnym porodzie ten jeden jedyny raz żona zobaczyłą moją łzę . Jedną :-) . 

Oceń 19 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 12:18:32 | 2015-02-05
To nie jest list do córki, tylko publiczny, tandetny zresztą eksbicjonizm. Naprawdę nie ma zadnego znaczenia, co czuje p. Autor, kiedy jego dziecko kopnęło (i słusznie) takiego infantylnego ojczulka.

Również szczegóły porodu własnej małżonki nie są tematem na felieton, choc w dobie pokazyania publicznie wszystkiego juz nie dziwią. Powinnien pojaić sie jeszcze link do filmu i zdjeć z sali porodowej i Deon byłby już światowy i w tej dziedzinie.

I bardzo smutny wniosek na koniec, widąc, jak nisko upadły już typowo męskie zachowania spacyfikowane przez feministki. To źle wróży Pańskiej córce szanowny Panie Autorze, bo watpię aby znalazła sobie odpowiedzialnego, silnego, zdecydowanego i nie ulegajacego emocjonalnym huśtawkom nastrojów męża.

Proponuję ją więc wychowac nie na kobietę, ale na radzacego sobie w kazdej sytuacji przestawilcielkę nowoczenej płci nijakiej (złaczenie płci w tym zdanie celowe).

Oceń 9 107 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Mia 23:14:30 | 2015-02-04
Jej! Piękne! :')

Oceń 18 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~aga 19:29:06 | 2015-02-04
Też się wzruszyłam. Mój Tata mi tak nie napisał, ale wiem, że tak samo czuł. Lubię czytać Pana felietony " W drodze". Pana żona to szczęściara, ale mój mąż jest taki sam, kocha całą naszą czwórkę bezgranicznie i dałby się za nie pokroić, choć nigdy nie będzie o tym umiał tak pięknie napisać ani powiedzieć. Pozdrawiam wszystkich Ojców i z Panem Bogiem.

Oceń 35 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 18:20:20 | 2015-02-04
Na wiadomość, że mamy córkę wychowacza najstarszego syna powiedział mi " Proszę pana! To wspaniale. Każdy mężczyzna powienien mieć córkę. To najwspanialszy, najpiękniejszy  najbardziej bezinteresowny rodzaj miłości do kobiety!". Milość do tej kobiety trwa nadal, dziś ma ona swoją córkę i największą radością jest widzieć dziś  nasze wzory, słyszeć nasze słowa.  Piękny tekst, życzę Panu odwzajemnienia Pana miłości. Dziekuję

Oceń 38 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Niebieska 18:19:38 | 2015-02-04
A ja czytam i placze... Bo mój tato nie chce być moim tata i nigdy nie dostanę takiego listu... I muszę być twarda, samodzielna, odnosić sukcesy, dawać dobry przyklad, swietnie wyglądać, uśmiechać się... I nosić przez kolejne 30 lat pustkę po tacie, który jest a jakby go nigdy nie było. To taka pustka, która dużo wazy, gdy człowiek ja tak nosi i nosi. 

Oceń 35 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Nana 16:41:41 | 2015-02-04
Życzę temu ojcu, aby w przyszłości potrafił bezinteresownie w całości i z radością oddać swoją córkę mężowi.

Oceń 24 3 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook