Nie ma jak mój tata! Dziecko potrzebuje ojca

Życie Duchowe

Żyjemy w czasie niedosytu ojca lub jego zniknięcia z pola widzenia dziecka. A dla niego niewypełnienie codzienności pierwiastkiem ojcowskim stanowi ogromną stratę. Nawet doskonale prosperujący biznes stanowi niekiedy formę oderwania mężczyzny od trudów wychowania, swoistą fasadę pozornej męskości, za którą czai się lęk wobec wyzwań ojcostwa.

 

Błogosławieństwem dla męskości chłopca jest spotkanie w swoim życiu mężczyzny, którego chciałoby się naśladować i z którego można byłoby czerpać przykład. Najlepiej, gdyby był to własny ojciec. Niestety, w świecie, w którym żyjemy, nie cierpimy na nadmiar ojców wystarczająco dobrych. Aktualne jest jednak pytanie, czy kiedykolwiek było ich pod dostatkiem? Jeśli patrzę na przeszłość - moich męskich przodków - zauważam swoiste nienasycenie życia synów obecnością ojców. Smutne to i pokazuje, że nie jest to tylko "wina naszych czasów" albo że nie żyjemy w epoce szczególnie wyzutej z ojcostwa. Obecnie jednak ten wyraźny niedobór czy często brak ojca jest odczuwany w sposób szczególny. Towarzyszy nam bowiem świadomość straty. U przyczyn tej traumy dzieci leżą rozbite małżeństwa, z których rodzi się samotne rodzicielstwo, związki nieformalne, kojarzone w sposób pozbawiony trwałych fundamentów wspólnego życia czy zbyt lekkie traktowanie spraw ze sfery płci.

Dla dziecka niezbędne są wzorce osobowe. Nadzieję stanowi to, że nawet rodzina pozbawiona ojca ma na ogół jakiś potencjał męskości. Oczywiście dziadkowie, wujkowie, przyjaciele domu nie dadzą tak wiele jak ojciec, ale pragnieniem chłopca jest posiadanie u swego boku mężczyzny, a właściwie stanięcie przy nim. I wówczas taki zastępczy przedstawiciel płci silniejszej może okazać się nieoceniony. Zatem jeżeli jest to tylko możliwe, warto zapewnić kontakt dziecka z mężczyzną. To jest jego wielka potrzeba, nawet jeśli niewyartykułowana. Niekiedy daje się zauważyć swoiste klejenie się dzieci z niedosytem ojca do mężczyzn, którzy są blisko. To potwierdza ogromną potrzebę towarzyszenia "facetowi". Jeden z synów moich przyjaciół, jeśli w pobliżu był - na ogół bardzo zapracowany - ojciec krzątający się przy domu, godzinami potrafił mu towarzyszyć, naśladując go, próbując pracować na męski sposób, robiąc to z godną podziwu pasją.

Młodemu mężczyźnie mężczyzna dojrzały jest niezbędny jak powietrze, jak woda. Stanowi swego rodzaju ogień pobudzający do działań życiowych. Przedszkolak będzie pragnął być jak jego ojciec. Gdyby zapytać czteroletnich synów, potwierdzą, że "nie ma jak mój tata". Wypowiedzą to z iskrami podziwu w oczach. W miarę dorastania nastolatki zakwestionują ten zachwyt. To naturalne. Wychodząc z okresu adolescencji, chłopiec będzie się uważnie przyglądał poczynaniom ojca, analizując je i stopniowo dostrzegając więcej zalet jego postępowania. Wszak będzie tak pod warunkiem wzrastania we wspólnocie z dobrym ojcem. U początków dojrzałości dobrze byłoby mieć kogoś, kto będzie światłem, kto pomoże przebrnąć przez chaos okresu dorastania, kogoś, kto wie, co to znaczy być mężczyzną. Zgodnie z zasłyszanym hasłem, którego źródła nie jestem w stanie doprecyzować, chłopiec mówi: "Gdy miałem siedem lat, mój tata wiedział wszystko; gdy miałem czternaście, mój ojciec nic nie wiedział, a gdy miałem dwadzieścia jeden lat, zauważyłem, że szybko się uczy". Zatem jeśli ojciec jest wystarczająco dobry, nasyci życie swojego syna męskością, przekaże mu to, co dla niego będzie potencjałem w przyszłości.

 

Życie Duchowe

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.72

Liczba głosów:

32

 

 

Komentarze użytkowników (111)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~OJCOSTWO CZY DZIADOSTWO? 12:15:23 | 2013-01-22
http://www.youtube.com/watch?feature=pla<x>yer_em<x>bedded&v=2g0bwm9DI94

Na pytanie, jak powinno wyglądać ojcostwo by nie być dziadostwem, starał się odpowiedzieć Franciszek Kucharczak, gość kolejnej katechezy audiowizualnej w Bazylice oo. Bernardynów w Rzeszowie.

"Prawdziwym ojcem może być tylko mężczyzna, który ma odpowiednie cechy, a nie jest Piotrusiem Panem. Niestety dziś przybywa osób, które nie chcą dorosnąć, są nieodpowiedzialne, pragną realizować tylko swoje zachcianki. Istnieje ponadto niebezpieczeństwo zatarcia różnic między kobietą i mężczyzną, co w efekcie może spowodować, że zabraknie prawdziwych ojców i matek" - przekonywał felietonista "Gościa Niedzielnego", mąż i ojciec dwóch synów.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 23:09:08 | 2010-11-08
@velario
OK, rozumiem, uznaję to. Ale jestem w związku z tym bezbronny, bo nie chciałbym obnażać Ciebie podając linki do róznych innych źródeł aby dowodzić swoich racji.

Decyzję w tym przedmiocie pozostawiam Twojemu uznaniu. Nie można obnażyć kogoś, kto już się obnażył.

Owszem, ale Ty to niezupełnie zrobiłeś tutaj.

(...) nie chodzi mi o to aby Tobie czy komukolwiek sprawiać przykrość... Weź jednak @velario pod uwagę to, że Ty mnie prowokujesz do tego i w pewnym sensie wymuszasz to na mnie!!!

eee, bez przesady leszek. Jesteś dorosłym człowiekiem, rozmawiamy przez internet. Prowokowanie to rzecz względna, ale żebym Cię zmuszał?...

No wiesz :-) Jeżeli chodzi o zmuszenie mnie w ścisłym sensie to masz rację. Jestem raczej znany z tego, że nie ma sensu próbować mnie do czegokolwiek przymuszać. Zgadzam się z tym, że to jednak moja decyzja, ale podtrzymuję, że jednocześnie w pewien sposób przymuszona.

Proponowałe mnie tak dawno wygaszenie sporu. Ale jakoś nie miałeś ochoty...

Nie chodzi mi bowiem o to, żeby spór wygasić za wszelką cenę. Po to wdaję się z kimś w dyskusję, żeby sprawdzić swój punkt widzenia, zobaczyć problem oczami innych. Czegoś się dowiedzieć. Skonfrontować swoje przekonania z argumentami, których dotychczas nie znałem.
W jednym z postów - nie pamiętam już czy tu czy w innym wątku - napisałeś, że wydaje Ci się (cytuję z pamięci) że szukam swego miejsca w życiu. Tak, to prawda. Szukam go m.in. tutaj. Szukam go także "używając" do tego celu Ciebie:-)

No masz :-))) Ja też nie jestem za tym aby wygaszać za wszelką cenę, i stąd moje wdawanie się w dyskusje i udział w niej pomimo problemów.
I mam nadzieję że oprócz różnych negatywnych odczuć coś Ci to da. Życzę Ci aby dawało. Bo naprawdę nie chodziło mi o to aby Ciebie obrażać czy sprawiać Ci przykrość.

To jak - kończymy?

Jeżeli nie widzisz czegoś do kontynuowania to myślę że tak. Bo wydaje mi się że przynajmniej jak na razie wyczerpaliśmy temat i tylko byśmy się powtarzali.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

velario 22:44:08 | 2010-11-08
@leszek:
OK, rozumiem, uznaję to. Ale jestem w związku z tym bezbronny, bo nie chciałbym obnażać Ciebie podając linki do róznych innych źródeł aby dowodzić swoich racji.

Decyzję w tym przedmiocie pozostawiam Twojemu uznaniu. Nie można obnażyć kogoś, kto już się obnażył.

(...) nie chodzi mi o to aby Tobie czy komukolwiek sprawiać przykrość... Weź jednak @velario pod uwagę to, że Ty mnie prowokujesz do tego i w pewnym sensie wymuszasz to na mnie!!!

eee, bez przesady leszek. Jesteś dorosłym człowiekiem, rozmawiamy przez internet. Prowokowanie to rzecz względna, ale żebym Cię zmuszał?...

Proponowałe mnie tak dawno wygaszenie sporu. Ale jakoś nie miałeś ochoty...

Nie chodzi mi bowiem o to, żeby spór wygasić za wszelką cenę. Po to wdaję się z kimś w dyskusję, żeby sprawdzić swój punkt widzenia, zobaczyć problem oczami innych. Czegoś się dowiedzieć. Skonfrontować swoje przekonania z argumentami, których dotychczas nie znałem.
W jednym z postów - nie pamiętam już czy tu czy w innym wątku - napisałeś, że wydaje Ci się (cytuję z pamięci) że szukam swego miejsca w życiu. Tak, to prawda. Szukam go m.in. tutaj. Szukam go także "używając" do tego celu Ciebie:-)

To jak - kończymy?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 00:55:30 | 2010-11-08
Więc Twoje stwierdzenia że skoro stwierdzenia artykułu były obrazowe to są puste są błędne.

Nie twierdzę, że są puste, bo są obrazowe, tylko że są puste bo "obraz" ma się nijak do treści, którą - w zamierzeniu Autora - miał wyrażać.

To Twoje subiektywne zdanie.

I nikt rozsądny nie uważa że autor artykułu twierdził iż brak ojca oznacza śmierć. Każdy neutralnie nastawiony uzna że autor chciał powiedzieć że brak ojca ma tak wielkie znaczenie, że wpływa na życie chłopca.

Jednak nie aż tak wielkie znaczenie, jak brak powietrza czy wody. Zresztą, każde przykre wydarzenie wpływa jakoś, w mniejszym czy większym stopniu, na nasze życie.

To nie chodzi o jakiś tam mniejszy czy większy wpływ. Uważasz że możliwość homoseksualizmu (a przyznałeś ostatnio możliwość) to taki sobie drobiazg, dla którego porównanie braku ojca/mężczyzny do braku powietrza i wody jest niestosowne?

Są osobiste, owszem. Ale to nie oznacza, że nie są prawdziwe.

Tym bardziej nie oznacza że są prawdziwe, zwłaszcza że są subiektywne, niczym nie weryfikowane.

Jeżeli napiszę, że było mi przykro, gdy nazwałeś mnie anomalią, to - ponieważ to było subiektywne odczucie, też a priori uznasz, że nie było prawdziwe? 
Nie, nie napiszę że to nieprawdziwe. Ale nie jest to jakikolwiek dowód na to że osobiste przekonania są napewno prawdziwe.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 00:48:37 | 2010-11-08
@leszek:
1. Ponieważ Twoje wypowiedzi w ostatnich postach opierają się na przyjętym przez Ciebie założeniu, że jestem homoseksualistą, które jest "subiektywne, niczym nie weryfikowane", a w związku z tym "tym bardziej nie oznacza, że są [jest] prawdziwe" (to - gdybyś nie zauważył - Twoje słowa) nie widzę możliwości kontynuowania polemiki co do kwestii, na których to założenie się opiera.

OK, rozumiem, uznaję to. Ale jestem w związku z tym bezbronny, bo nie chciałbym obnażać Ciebie podając linki do róznych innych źródeł aby dowodzić swoich racji.

2. Nie neguję, że homoseksualizm może być wynikiem braku męskiego wzorca w okresie wychowania i dojrzewania. Wyraźnie napisałem to w poście z godz. 19:21:51. Wskazałem tam, że "brak ojca w rodzinie nie przesądza o wykształceniu się u chłopców orientacji homoseksualnej", a nie, że "nie ma wpływu"na wykształcenie się takiej orientacji. Zapytałem, czy się ze mną zgodzisz i nie otrzymałem odpowiedzi.

To co napisałeś TERAZ jest rzeczywiście takim przyznaniem. Przedtem wcale nie było to wyraźne, to że nie przesądza, wcale nie musi oznaczać że jednak ma wpływ. Ale skoro nie wykluczasz wpływu to wreszcie się dogadaliśmy. Przepraszam za brak odpowiedzi, ale jestem pewien że jej udzielałem, mam ją wręcz przed oczami, ale wielokroć jej szukałem na forum i nie znalazłem. Nie rozumiem jak to się stało.

3. Homoseksualizm, Twoim zdaniem nie jest normalny. OK, rozumiem, że tak uważasz. Wiele rzeczy, które dotyka ludzi, jest nienormalnych. Czy Twoim zdaniem uprawnia to pisanie o ludziach, którzy ich doświadczyli, że są "anomalią", albo że są "nienormalni"? Czy powiesz tak do człowieka, który np. urodził się bez rąk i nóg?
Czy pisząc tak do kogokolwiek w ogóle myślisz o tym, jak ta druga osoba będzie się czuła, gdy coś takiego o sobie przeczyta?

Niestety tak, myślę... I różne szymony mogą sobie z tego co napiszę drwić, ale dolega mi to bo nie chodzi mi o to aby Tobie czy komukolwiek sprawiać przykrość... Weź jednak @velario pod uwagę to, że Ty mnie prowokujesz do tego i w pewnym sensie wymuszasz to na mnie!!!
Nie mam zamiaru beznogich i bezrękich nazywać anomaliami. Ale jak jakiś czlowiek bez rąk i nóg będzie twierdził, że brak rąk i nóg jest czymś normalnym, bo nigdzie nie jest powiedziane że każdy czlowiek ma mieć po dwie ręce i nogi, bo jest tylko powiedzmy orientacja ręczno-nożna, i jedni mają orientację ręcz-nożną wynoszącą po dwie ręce i nogi, inni mają orientację po jednej, a jeszcze inni mają orientację ręczno-nożną po zero, w związku z tym żąda równouprawnienia do czego śtam, to jednak może wymusić na mnie że mu powiem że plecie bzdury i jest kaleką.

Uważam homoseksualizm za coś niezgodnego z normą, czyli coś nienormalnego, odchylenie od normy, czyli dewiację. Ale nie mam ochoty nazywać homoseksualistów nienormalnymi czy dewiantami czy wręcz po polsku zboczeńcami, i na co dzień tak nie robię. To Ty tym co pisałeś wymuszałeś na mnie używanie takich określeń. Skoro wiesz co o tym myslę to JAK wg Ciebie miałbym to nazywać?!? Oczywiście mogę się nie odzywać, ale jak już się odzywam, skoro wdałem się w dyskusję to JAK mam pisać?!? Chwilami wręcz odnosiłem wrażenie że Ty specjanie tak formułujesz swoje wypowiedzi aby zmusić mnie do napisania, że homoseksualiści są nienormalni, są dewiantami/zboczeńcami. Skoro homoseksualizmu nie uznaję za coś normalnego to zwyczajnie NIE MOGĘ Ci napisać że homoseksualizm jest czymś normalnym, a więc że homoseksualiści też.
Proponowałe mnie tak dawno wygaszenie sporu. Ale jakoś nie miałeś ochoty...
Póki nie dowodzisz że homoseksualizm jest normalny to nie protestuję twierdząc że nie jest normalny. Ale jak zaczynasz twierdzić, że bycie homoseksualistą jest czymś normalnym to Ci odpowiadam, że nie jest. Zwłaszcza że od momentu w którym poczytałem sobie różne artykuły na homo-stronie, to mam świadomość iż tu wcale nie chodzi o to aby homoseksualistów nie szykanować, ale o długofalowe homo-działania mające na celu przechwycenie słownictwa oraz przedefinowanie pojęć i systemów wartości! O zniszczenie tego co uważam za dobro które należy chronić i rozpowszechnianie zła jako dobra!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

velario 23:53:46 | 2010-11-07
@leszek:
Więc Twoje stwierdzenia że skoro stwierdzenia artykułu były obrazowe to są puste są błędne.

Nie twierdzę, że są puste, bo są obrazowe, tylko że są puste bo "obraz" ma się nijak do treści, którą - w zamierzeniu Autora - miał wyrażać. 

I nikt rozsądny nie uważa że autor artykułu twierdził iż brak ojca oznacza śmierć. Każdy neutralnie nastawiony uzna że autor chciał powiedzieć że brak ojca ma tak wielkie znaczenie, że wpływa na życie chłopca.

Jednak nie aż tak wielkie znaczenie, jak brak powietrza czy wody. Zresztą, każde przykre wydarzenie wpływa jakoś, w mniejszym czy większym stopniu, na nasze życie.
Są osobiste, owszem. Ale to nie oznacza, że nie są prawdziwe.

Tym bardziej nie oznacza że są prawdziwe, zwłaszcza że są subiektywne, niczym nie weryfikowane.

Jeżeli napiszę, że było mi przykro, gdy nazwałeś mnie anomalią, to - ponieważ to było subiektywne odczucie, też a priori uznasz, że nie było prawdziwe? 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 23:50:59 | 2010-11-07

4. Wydaje mi się, że w tego rodzaju badaniach nie jest konieczne uwzględnienie wszystkich osób, a jedynie jakiejś reprezentatywnej próbki. Przyznaję jednak, że nie znam się na tym, nigdy nie uczyłem się statystyki.

Aby wyniki były wiarygodne, badana grupa osób musi tzw reprezentatywną próbką.
Weźmy abstrakcyjny przykład. Jeśli w społeczeństwie jest 10% rodzin bez ojców ale tylko 1/5 z nich jest bez jakiegokolwiek mężczyzny, to tylko 2% a nie 10% może być podejrzewana o zagrożenie homoseksualizmem. Natomiast ilość matek zażywających w pierwszych miesiącach ciąży hormony może wynosić np. 10%. I wówczas 10 na każdych 100 obywateli może być zagrożony homoseksualizmem wskutek kuracji hormonalnej matki oraz 2 na 100 zagrożonych wskutek braku męskich wzorców. I wtedy ktoś powie że skoro na 12 homoseksualistów tylko dwoch nie miałoojca to znaczy że brak ojca nie ma znaczenia. Mam nadzieję że to dość obrazowy przykład. Ale nie czepiaj się liczb bo brałem je z księżyca wyłącznie aby zobrazować problem dokonując łatwych przeliczeń i moznaby wstawić zupełnie inne liczby.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

velario 23:46:43 | 2010-11-07
@leszek:
1. Ponieważ Twoje wypowiedzi w ostatnich postach opierają się na przyjętym przez Ciebie założeniu, że jestem homoseksualistą, które jest "subiektywne, niczym nie weryfikowane", a w związku z tym "tym bardziej nie oznacza, że są [jest] prawdziwe" (to - gdybyś nie zauważył - Twoje słowa) nie widzę możliwości kontynuowania polemiki co do kwestii, na których to założenie się opiera.
2. Nie neguję, że homoseksualizm może być wynikiem braku męskiego wzorca w okresie wychowania i dojrzewania. Wyraźnie napisałem to w poście z godz. 19:21:51. Wskazałem tam, że "brak ojca w rodzinie nie przesądza o wykształceniu się u chłopców orientacji homoseksualnej", a nie, że "nie ma wpływu"na wykształcenie się takiej orientacji. Zapytałem, czy się ze mną zgodzisz i nie otrzymałem odpowiedzi.
3. Homoseksualizm, Twoim zdaniem nie jest normalny. OK, rozumiem, że tak uważasz. Wiele rzeczy, które dotyka ludzi, jest nienormalnych. Czy Twoim zdaniem uprawnia to pisanie o ludziach, którzy ich doświadczyli, że są "anomalią", albo że są "nienormalni"? Czy powiesz tak do człowieka, który np. urodził się bez rąk i nóg?
Czy pisząc tak do kogokolwiek w ogóle myślisz o tym, jak ta druga osoba będzie się czuła, gdy coś takiego o sobie przeczyta?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 23:35:14 | 2010-11-07
Podajesz zupełnie nieadekwatne przykłady. Gdybyś mi zaczął dowodzić, że współżycie seksualne wbrew woli żony nie jest gwałtem, bo przecież nie raz współżyłeś z żoną wbrew jej woli, a nie jesteś gwałcicielem, to odpisałbym Ci że owszem jesteś gwałcicielem. I potem bym Ci odpisał, że gdybyś tak nie twierdził to bym Ci tak nie odpisywał...

W moim pytaniu nie było żadnego "gdyby". Chodziło mi o sytuację, w której bym napisał, że nie jestem gwałcicielem, złodziejem czy mordercą, nie podając jednocześnie żadnych informacji mogących świadczyć o czymś przeciwnym. Dokładnie tak jak w moim pierwszym poście w tym wątku, w którym stwierdziłem że wyrosłem na normalnego człowieka, a Ty, mimo braku ku temu jakichkolwiek podstaw, zaprzeczyłeś pisząc: Rzecz w tym że właśnie nie wyrosłeś na normalnego człowieka i jesteś jakąś anomalią...

Ale velario, problem w tym, że Twoje stwierdzenie nie padło w jakąś próżnię bez żadnych wcześniejszych informacji! Rzecz właśnie w tym, że było całe mnóstwo różnych wcześniejszych informacji (i tu i w internecie) świadczących o czymś przeciwnym! I najpierw był długi spór w którym zaprezentowałeś się jako osoba mająca problem ze swoją homoseksualnością ale dowodząca że homoseksualizm jest czymś normalnym i że nieważne gdzie się wkłada penisa. Rozumiem że uważając homoseksualizm za normalność uważasz siebie za całkowicie normalnego, ale naprawdę dziwię się że nie rozumiesz i dziwisz jak można pisać o nienormalności homoseksualisty skoro nie uważa się homoseksualizmu za normalność...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 23:23:12 | 2010-11-07
To Ty twierdzisz że teza iż masz problem z homoseksualizmem jest nieuprawniona. (...) W związku z tym Twój upór w twierdzeniu że brak ojca nie ma wpływu na rozwój dziecka bo nie miał (rzekomo) wpływu na Ciebie jest naprawdę silnym potwierdzeniem tej tezy.

Aha, czyli działa to na takiej zasadzie: myślisz sobie - velario jest gejem i ma z tym problem. Dlatego ma takie a nie inne poglądy. A skoro uparcie je podtrzymuje i nie chce się ze mną zgodzić, to powyższe tylko tym bardziej świadczy o tym, że mam rację.
No comment.

Znowuż przeinaczasz. Skoro jesteś homoseksualistą i uważasz że to jest wariant normy, to negujesz wszystko to co by to podważało. Negujesz to że homoseksualizm nie jest normą, i że może być wynikiem braków męskiego wzorca w wychowywaniu i dojrzewaniu. A skoro negujesz to że brak męskich wzorców ma znaczenie, to tym bardziej potwierdzasz że jest to prawdą.

Przeinaczasz. Skoro prezentujesz się (i tu i w internecie) jako osoba mająca problem z homoseksualizmem, a usiłujesz tutaj dowodzić że homoseksualizm jest czymś jak najbardziej normalnym, to nie mogłem zgodzić się z Tobą, że to co tu prezentujesz jest normalne.

1. Nie chodzi mi o to, dlaczego uważasz, że to co prezentuję tutaj nie jest normalne, tylko dlaczego uważasz, że nie wyrosłem na normalnego człowieka, ergo - jestem nienormalny. Chyba, że nie dostrzegasz różnicy między jednym a drugim, wtedy w ogóle nie mamy o czym rozmawiać.

Już nie raz pisałem. Dlatego że zgodnie z tym jak się prezentujesz tu i w internecie, wyrosłeś na homoseksualistę. A homoseksualizm nie jest normalny.

2. Warto zapamiętać, co napisałeś. Gdziekolwiek i cokolwiek napiszę jeszcze na DEONie, będę wiedział, że zawsze nazwiesz to nienormalnym, bo przecież skoro "usiłuję tutaj dowodzić że homoseksualizm jest czymś jak najbardziej normalnym", to nie będziesz mógł się zgodzić ze mną, że cokolwiek co prezentuję, jest normalne.

Wiesz, mam już dość Twoich przeinaczeń. Ani razu nie twierdziłem, że skoro usiłujesz dowodzić że homoseksualizm jest normalny to znaczy że wszystko co napiszesz jest nienormalne. Stwierdziłem jedynie że zaprzeczasz i negujesz wszystko to co mogłoby podważać Twoją ideologiczną tezę o normalości homoseksualizmu. Nie widzisz różnicy?

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?