Niewolnictwo ma niejedno imię

Niewolnictwo tak naprawdę niejedno ma imię. Czy ono nie dotyczy i nie obciąża również nas - wolnych ludzi z XXI stulecia?

 

Problem niewolnictwa wydaje się nam odległy, zakopany w historii ubiegłych czasów, kiedy to masowo porywano mieszkańców Afryki i przewożono ich statkami na nowy kontynent do ciężkiej pracy. Nieludzkie warunki na tych statkach, którym towarzyszyło nieludzkie traktowanie przez białego człowieka przewożonych niewolników, dziś wzbudzają w nas uczucie oburzenia, gniewu i zapewne zawstydzenia. Zadajemy sobie pytanie, jak to było możliwe, jak to się stało, że cały ówczesny, o zgrozo chrześcijański, katolicki świat to akceptował, zgadzał się z tym haniebnym procederem i... obficie z niego korzystał, dopełniając horroru tragicznej egzystencji niewolników.

 

Przywołuję w pamięci chociażby historię św. Józefiny Bakhity, byłej niewolnicy, uprowadzonej w wieku kilku lat z jednej z wiosek sudańskich przez arabskich handlarzy niewolnikami i sprzedawanej wielokrotnie różnym klientom. W wyniku dramatycznych przeżyć zapomniała własnego imienia. Nazwano ją Bakhita, co - nomen omen - znaczy mająca szczęście, szczęściara. I rzeczywiście miała wiele szczęścia. Trafiła bowiem do zamożnej włoskiej rodziny, gdzie w krótkim czasie odzyskała wolność, następnie wstąpiła do klasztoru we Włoszech i w aurze świętości zmarła w 1947 r. Czy jest tym samym jedną z ostatnich wyzwolonych niewolnic naszych czasów?
Niestety, od czasów Bakhity niewiele się zmieniło.

 

Gorzka prawda o Sudanie

 

Ze zjawiskiem niewolnictwa zetknęłam się bezpośrednio właśnie w Sudanie w 2001 r. przy okazji realizacji filmów dokumentalnych na temat od wielu lat trwającej wojny między arabskimi, muzułmańskimi siłami rządowymi z północy a czarną, przeważnie chrześcijańską ludnością z południa kraju. Wojna ta przez ponad 20 lat zbierała tragiczne żniwo: parę milionów zabitych kobiet i dzieci, kilka milionów uchodźców. Całe wioski i miasteczka zostały zrównane z ziemią wskutek bombardowań dokonywanych przez armię rządową albo przez lądowe ataki tej armii, która przeprowadzała bez skrupułów, z wyjątkowym okrucieństwem "czystki" wśród ludności cywilnej.


Jeśli komuś udało się uciec z tego pogromu, nie cieszył się długo wolnością. Armia islamska wyłapywała uciekinierów, głównie dzieci, porywając je i wcielając do szkół koranicznych, przysposabiających często maluchy na żołnierzy "świętej sprawy". Kobiety zostawały seksualnymi niewolnicami żołnierzy lub były sprzedawane jako niewolnice do rodzin arabskich. Do dziś w Chartumie, stolicy Sudanu, przebywają setki tysięcy ludzi - przede wszystkim kobiet i dzieci - uprowadzonych z południa kraju przez wojska rządowe. Wegetują w haniebnych warunkach. Kilkaset tysięcy nieposiadających żadnych praw, niemających możliwości normalnej pracy, głodujących, najczęściej zmuszanych do żebrania uchodźców z południa to rzeczywistość XXI wieku.


Los porwanych, chrześcijańskich dzieci wcielonych do szkół koranicznych jest dramatyczny. Za każde nieposłuszeństwo, np. odmowę nauki Koranu czy przejścia na islam, są bite i więzione. Niektórym z nich zakłada się na nogi kajdany i tylko z nimi mogą się poruszać. Muszą uczyć się na pamięć całych fragmentów Koranu. Do pisania, zamiast zeszytów, dostają kamienne tabliczki. Po zapełnieniu ich tekstem muszą zmywać je wodą, a następnie tę wodę muszą wypić. Wmawia się im, że wówczas tekst łatwiej wejdzie im do głowy.


Nierzadko celem porwań jest handel narządami ludzkimi. Kiedy odwiedzałam uchodźców z południa w Chartumie, usłyszałam, że dzieci są porywane właśnie w tym celu. Oczywiście lokalna policja i rząd niczego nie robią w tej sprawie, bowiem uchodźcy oficjalnie nie istnieją: nie są nigdzie zarejestrowani, nie mają absolutnie żadnych praw, nawet dokumentów identyfikacyjnych. Jeśli więc zaginie jakieś dziecko chrześcijańskie, kto będzie się tym przejmował? Z pewnością nie lokalne władze.


Kobiety lub młode, porwane dziewczyny służą za niewolnice seksualne. W krajach islamskich, podobnie zresztą jak w Indonezji, dziewczynki, również te porwane, są poddawane rytuałowi obrzezania. Ów zwyczaj to "niewolnictwo zasady", nic innego jak brutalne okaleczanie, które niesie z sobą tragiczne skutki. Jest to jeden z najokrutniejszych i najbardziej krwawych rytuałów praktykowanych na świecie. Ma on na celu pozbawienie dziewczynki, a w przyszłości kobiety, "brudu i nieczystości". Przyszłemu mężowi ma zapewnić idealną i krystalicznie czystą pod każdym względem dziewicę. Ma również na celu wyeliminowanie popędu seksualnego u młodych kobiet. Cały zabieg traktowany jest jak ceremonia oczyszczenia wobec Proroka, dokonywana przez osoby uważane za potomków Mahometa. Średnio co dwunasta obrzezana dziewczynka umiera z powodu zakażeń, chorób przenoszonych tą drogą lub po prostu się wykrwawia. U zamężnych kobiet często dochodzi do poronień lub śmierci przy porodzie dziecka. O trwałych zmianach w ich psychice chyba nie trzeba wspominać. Dowiedziałam się całkiem niedawno drastycznych szczegółów na ten temat od zaprzyjaźnionej siostry salezjanki pracującej w Sudanie. Chociaż jest tam od wielu lat i teoretycznie już uodporniła się na tego rodzaju historie, nie potrafiła mówić o tych tragediach spokojnie.


Mimo - niestety tylko pozornej - dbałości o moralność i dobre obyczaje, w krajach muzułmańskich powszechna jest prostytucja. Jeszcze do niedawna właściciele młodych niewolnic zmuszali je do nierządu, czerpiąc z tego procederu niemałe korzyści. Powstawały w tym celu specjalne siedziby oznaczone chorągwiami. Były one własnością bogatych mieszkańców wiosek. Usługi seksualne niewolnic stawały się również dodatkowym elementem tamtejszej gościnności. Gospodarze liczyli, że dzięki temu zyskają wdzięczność i szacunek. Obecnie, gdy setki tysięcy obywateli drugiej kategorii - południowych Sudańczyków, w tym większość kobiet, wegetuje wokół Chartumu, należy domyślać się, że sytuacja nie wygląda wcale lepiej.

 

Tragedia Dinków

 

Tragiczne skutki krwawej wojny domowej w Sudanie widoczne są nadal, przede wszystkim w postaci ogromnej liczby mieszkańców z południa porwanych przez siły rządowe na niewolników do Darfuru i Kordofanu na północy i zachodzie. Najwięcej spośród uprowadzonych pochodzi z plemienia Dinka, którego wyniszczenie jest prawdopodobnie planowane. Pojawiły się doniesienia, że uprowadzone do arabskich rodzin dzieci zmuszano do bezpłatnej, wycieńczającej pracy od świtu do zmierzchu. Spały na dworze razem ze zwierzętami, żywiąc się resztkami jedzenia. Były poniewierane, bite i poniżane. Dziewczynki gwałcono albo zmuszano do małżeństwa. Punktem zwrotnym stał się dla Dinków rok 1999. Po 10 latach żmudnych działań rząd sudański uległ presji międzynarodowych organizacji, wśród których była Anti-Slavery International. Władze w Chartumie utworzyły Komisję do Wyplenienia Porwań Kobiet i Dzieci. Mimo to porwania trwają nadal i szacuje się, że w niewoli przebywa około 15 tys. dzieci i kobiet, a 20 tys. dzieci urodziły porwane kobiety. One też są niewolnikami. Pojawia się pytanie, czy owa Komisja nie istnieje jedynie na papierze...

 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

8

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~:-( 18:50:40 | 2010-06-15
Nie przesadzaj. Zawsze możesz przestać pracować dla korporacji jak Ci się kultóra organizacyjna nie podoba :)
A jeżeli chodzi o transport niewolników z afryki, to byli kupowani na tamtejszych targach od miejscowych wataszków. A wyłapywanie przez białych wiosek rybackich było tak rzadkie, bo było niebezpieczne i nieopłacalne.
A niewolnicy amerykańscy mieli o wiele lepszą sytuacje od afrykańskich.
Przyznam racje jadwidze że jeżeli Stary testament jest słowem Bożym.To Bóg dopuszcza beanie niewolników, włącznie z niewolnicami seksualnymi ;)
Może gnostycy mieli racje co do natury Jachwe?


Jeśli Twoja znajomość historii i niewolnictwa jest taka sama jak znajomość polszczyzny i ortografii... to pozostawiam Twoją wypowiedź bez komentarza...  z taką ignorancją naukową nie ma sensu dyskutować...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~polonopitek 11:45:50 | 2010-06-15
"Zawsze możesz przestać pracować dla korporacji jak Ci się kultóra organizacyjna nie podoba"
Taak? Gdzie?
Chodzi właśnie o to że nie ma żadnej alternatywy, jak w komunizmie :) Dzisiaj nawet będac bezrobotnym (najczęsciej nieświadomie) pracuje się dla korporacji i to za darmo! 
Pozatym nie chodzi tu o mój osobisty dyskomfort, chodzi o to że jest to system dysfunkcyjny generujący coraz to nowe gałęzie problemów.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Andrzej 10:22:57 | 2010-06-15
Nie przesadzaj. Zawsze możesz przestać pracować dla korporacji jak Ci się kultóra organizacyjna nie podoba :)
A jeżeli chodzi o transport niewolników z afryki, to byli kupowani na tamtejszych targach od miejscowych wataszków. A wyłapywanie przez białych wiosek rybackich było tak rzadkie, bo było niebezpieczne i nieopłacalne.
A niewolnicy amerykańscy mieli o wiele lepszą sytuacje od afrykańskich.
Przyznam racje jadwidze że jeżeli Stary testament jest słowem Bożym.To Bóg dopuszcza beanie niewolników, włącznie z niewolnicami seksualnymi ;)
Może gnostycy mieli racje co do natury Jachwe?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~polonopitek 15:14:02 | 2010-06-14
...oznacza to ni mniej ni więcej, ze system nie potrzebuje pomysłów i innowacyjności, jak sie wszystkim wpaja. System potrzebuje obozów koncentracyjnych! I realizuje to!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~polonopitek 13:09:45 | 2010-06-14
ba, nie muszą się nawet znac na branży reprezentowanej przez ich firmy, a jednocześnie sa najwyżej opłacanymi pracownikami korporacji!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~polonopitek 12:53:48 | 2010-06-14
...i podobnie jak tamci, nie muszą byc ani zdolni ani inteligentni, tylko musza trzymac ludzi za pysk!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~polonopitek 12:49:31 | 2010-06-14
Znowu zakłamywanie tematu.Niewolnictwo nigdy się nie skończyło. Zmieniają się tylko jego formy, a inżynieria społeczna usuwa to z masowej świadomosci. Przecież większośc ludzi w "kapitalizmie" nie pracuje żeby się "czegoś dorobic" ale żeby najzwyczajniej przezyc. Wszelkiej maści dyrektorzy w korporacjach to współczesni zarządcy niewolników.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jadwiga 11:46:35 | 2010-06-14
Starotestamentowy Bóg popierał niewolnictwo. W Prawie Mojzesza niewolnik traktowany jest co prawda dobrze, ale gorzej od wolnego człowieka. Jezus - jak powiedział, nie przyszedł zniesć Prawa ale go wypełnić. Moze dlatego właśnie jeszcze w niektórych krajach niewolnictwo jest...

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook