Wołyń i amnezja

Przewodnik Katolicki
Pomnik upamiętniający poległych i zamordowanych Polaków z Huty Stepańskiej i okolicy w 1943 r. Pomnik powstał wg. projektu śp. gen. Czesława Piotrowskiego w 1996 r. (fot. Grzegorz Naumowicz

"Ludobójstwo" - słowo stanowiące klucz do zrozumienia rzezi wołyńskiej. Jednym nie potrafi ono przejść przez usta, inni "chcieliby, ale się boją", a reszta jak dotąd bezskutecznie czeka, aż zwycięży prawda historyczna.

 

Do obchodów 70. rocznicy rzezi wołyńskiej pozostaje jeszcze trochę czasu, jednak lipcowe uroczystości już dziś wzbudzają olbrzymie emocje. Dlaczego właśnie lipiec? Ponieważ apogeum mordów miało miejsce podczas "krwawej niedzieli" 11 lipca 1943 r., kiedy to z rąk ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA zginęło kilkanaście tysięcy Polaków. Olbrzymią większość z nich zamordowano w wyjątkowo okrutny sposób. To był element szerszej akcji noszącej wszelkie znamiona ludobójstwa - zaplanowanego działania o charakterze czystki etnicznej, którego podstawowym założeniem była całkowita likwidacja ludności polskiej ma Wołyniu.


Niewygodne "gołe słowo"


W Sejmie znajduje się w tej chwili kilka projektów uchwał dotyczących upamiętnienia rocznicy wołyńskiej rzezi. Uwaga historyków i organizacji kresowych zwrócona jest głównie na PO, bo ugrupowanie to z racji liczebności ma najwięcej do powiedzenia przy uchwalaniu ostatecznego kształtu ewentualnego wspólnego dokumentu. Niestety, projekt przygotowany przez posłów Platformy to podręcznikowy przykład relatywizowania historii w imię źle rozumianej "poprawności politycznej". Jak poinformowała niedawno "Rzeczpospolita", w projekcie PO nie znalazło się przede wszystkim, tak bardzo oczekiwane, słowo "ludobójstwo", choć właśnie co do takiego charakteru zbrodni wołyńskiej nie ma żadnych wątpliwości Instytut Pamięci Narodowej. "W wyniku zbrodniczych działań ukraińskich organizacji nacjonalistycznych zginęło kilkadziesiąt tysięcy niewinnych osób" - ma brzmieć clou projektu PO. W tym zdaniu brakuje także określenia, że ofiarami byli Polacy - i to właśnie ze względu na to, że byli Polakami. Zastanawia również dość enigmatyczne określenie "kilkadziesiąt tysięcy" osób. Równie dobrze może to być trzydzieści, jak i sześćdziesiąt tysięcy - sam IPN w chwili obecnej szacuje liczbę ofiar rzezi na 60-80 tys. osób. Z kolei członek Rady IPN prof. Grzegorz Motyka z Instytutu Studiów Politycznych PAN -  jeden z najważniejszych badaczy konfliktu polsko-ukraińskiego - ocenia, że łączna liczba Polaków zabitych przez ukraińskich nacjonalistów wynosi najprawdopodobniej ok. 100 tys.


Skąd taka ostrożność w szeregach PO? Otóż w klubie Platformy nie ukrywają, że nie chcą psuć dobrych stosunków z naszym wschodnim sąsiadem, zwłaszcza w perspektywie rychłej umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina. Indagowana na tę okoliczność posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska przyznała, że sprzeciwia się użyciu "gołego słowa: «ludobójstwo»". "Nie jestem zwolennikiem wykopywania rowów historycznych" - oświadczyła. Problem w tym, że tak się po prostu nie da. Nie w tak poważnej sprawie. Wszelkie półprawdy równają się tutaj kłamstwu. Bo to zupełnie tak, jakby Izrael w imię jakichś doraźnych interesów politycznych z Niemcami relatywizował niemiecką odpowiedzialność za Holokaust. "Nazwałbym to historycznym krętactwem. Jak by tu historię przekręcić, by była bezpieczna, miła i nie wadziła nikomu" - ocenił projekt PO historyk i poseł PiS prof. Ryszard Terlecki.


Zupełnie nieprzekonująco brzmi także argument straszący wizją pogorszenia stosunków z Ukrainą. Bo akurat prezydent Janukowycz i spora część jego elektoratu z przyczyn politycznych i propagandowych nie ma absolutnie żadnego powodu, by kochać Stepana Banderę i jego "bohaterów" z OUN-UPA. Można się wręcz spodziewać, że im mocniejsza będzie uchwała polskiego Sejmu, tym prorosyjski Janukowycz bardziej temu przyklaśnie.


Co ciekawe, znacznie bardziej radykalne stanowisko w sprawie Wołynia zajmuje koalicyjny PSL: "Sejm potępia ludobójstwo na ludności polskiej dokonane przez Ukraińską Powstańczą Armię i inne formacje ukraińskich nacjonalistów w latach 1939-1947, co zarówno w świetle prawa międzynarodowego, jak i polskiego nie podlega przedawnieniu" - czytamy w projekcie ludowców, który wspomina nawet o 200 tys. ofiar rzezi.


Mocniejsze stanowisko od PO zajmuje nawet SLD, które co prawda nie mówi w swoim projekcie sejmowej uchwały o ludobójstwie, wskazuje jednak na "ludobójczą zbrodnię".


I wreszcie PSL, PiS i SP postulują ustanowienie 11 lipca Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa Dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Platforma nie wspomina o tym ani słowem.


"Wojna polsko-ukraińska"


O jednolite stanowisko w sprawie Wołynia trudno także - co mimo wszystko jest dosyć zaskakujące - na płaszczyźnie religijnej. Co prawda historycy przywołują wiele świadectw wskazujących na to, że prawosławni duchowni byli często inspiratorami, a nawet bezpośrednimi wykonawcami mordów na wołyńskich Polakach - katolikach, ale jednak poruszamy się w świecie chrześcijańskich wartości. Tutaj takie pojęcia jak wyznanie winy, żal za grzechy i przebaczenie nie powinny podlegać żadnej relatywizacji. Dzieje się jednak inaczej.


Przez kilka długich miesięcy biskupi rzymskokatoliccy i greckokatoliccy na Ukrainie próbowali wypracować treść wspólnego listu w sprawie 70. rocznicy rzezi. Bezskutecznie.


Strona greckokatolicka nadal nie potrafi udźwignąć ciężaru prawdy. Jak poinformował metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki, grekokatolicy w swoich projektach uciekają się do różnych eufemizmów w stylu "tragedia wołyńska" i "wojna polsko-ukraińska", a mówiąc o czystce etnicznej, wspominają o "przymusowym wysiedleniu ludności polskiej z Wołynia". Tylko czy metodyczne wymordowanie 60 proc. polskiej ludności Wołynia można w ogóle nazwać "wysiedleniem"?! "Trzeba zatem nazwać po imieniu zabójstwa - zabójstwami, tortury - torturami, bestialstwo - bestialstwem" - nie pozostawił wątpliwości abp Mokrzycki, dodając, że "nie sposób pisać o anonimowych siłach dokonujących zagłady polskiej ludności w myśl źle pojętej narodowej solidarności".


Co gorsza, w projektach greckokatolickich nie tylko brakuje wskazania rzeczywistych sprawców zbrodni, ale są wzmianki o "pozbawieniu Ukraińców praw do samostanowienia na własnej ziemi".


Orędzie bez biskupa


W tym kontekście dość niespodziewanie pojawiło się nagle orędzie Wołyńskiej Rady Kościołów w 70. rocznicę tragedii wołyńskiej. Pod apelem o pojednanie podpisali się biskupi wołyńscy Patriarchatów moskiewskiego i kijowskiego, Cerkwi greckokatolickiej oraz Kościołów rzymskokatolickiego i protestanckiego. List z miejsca wywołał głosy krytyki ze względu na użyte w nim sformułowania: "Krwawe walki Polaków i Ukraińców na Wołyniu były jedną z największych tragedii w historii dwóch narodów", "Poszukiwanie przyczyn i winnych jest trudne i bolesne" itp. "Ten list nie jest skandaliczny, on jest zwyczajnie fałszywy. Orędzie Wołyńskiej Rady Kościołów (…) jest próbą budowania chrześcijańskiego przebaczenia na kłamstwie. I dlatego nie może się udać" - pisał na portalu fronda.pl Tomasz Terlikowski.


List reklamowano jako pierwszy, pod którym podpisał się przedstawiciel Kościoła rzymskokatolickiego. Szybko jednak okazało się, że orędzia nie podpisał jeden z widniejących pod nim sygnatariuszy, właśnie katolicki bp Stanisław Szyrokoradiuk z Łucka (zamiast niego uczynił to kanclerz miejscowej kurii). Co więcej, Szyrokoradiuk oświadczył, że pod dokumentem o takiej treści nigdy by się nie podpisał.


Sprawdziło się  więc to, przed czym przestrzegał abp Mokrzycki: "Obawiam się, że taka inicjatywa wspólnego listu może stać się kolejną akcją "poprawną politycznie", która nic nie wniesie w wyjaśnienie przyczyn wielkiego zła, które spowodowało śmierć ponad 120 tys. cywilów, a sam dokument będzie kompromitował Kościół, stanowiąc świadectwo relatywizowania odpowiedzialności moralnej w przypadku wydarzeń, które mają aż nader jednoznaczny i oczywisty wydźwięk".


A różnica zdań jest nadal ogromna. Wystarczy zresztą posłuchać abp. Światosława Szewczuka, zwierzchnika ukraińskich grekokatolików, który w niedawnej rozmowie z KAI mówił: "Z naszej strony została zaproponowana formuła: "Wybaczamy i prosimy o wybaczenie". Jednak abp Mokrzycki nie zgodził się na to i zaproponował sformułowanie: "Przepraszamy i prosimy o wybaczenie". Skutkiem tego byłoby jednostronne przeproszenie ze strony Ukraińców, pomijając fakt, że Polacy też mają pewne winy wobec nas. Na takie ujęcie strona ukraińska nigdy się nie zgodzi". No cóż, to właściwie zamyka sprawę. I dlatego właśnie biskupi Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie podjęli decyzję o ogłoszeniu własnego listu pasterskiego na temat rzezi wołyńskiej. Będzie on odczytany w tamtejszych kościołach 30 czerwca br. W specjalnym oświadczeniu biskupi napisali, że na wspólny list z grekokatolikami i prawosławnymi "widocznie jeszcze za wcześnie"…

 


RZEŹ WOŁYŃSKA - masowe, zorganizowane mordy na polskiej ludności zamieszkującej teren byłego województwa wołyńskiego II RP, uznawane przez Instytut Pamięci Narodowej za czystkę etniczną o charakterze ludobójstwa. Rzeź została drobiazgowo zaplanowana i przeprowadzona w okresie od lutego 1943 r. do lutego 1944 r. przez nacjonalistów ukraińskich z OUN-UPA, przy aktywnej pomocy części ukraińskiej ludności. Jej celem było całkowite oczyszczenie Wołynia z Polaków i osób wyznania rzymskokatolickiego.


IPN szacuje, że podczas wołyńskiej rzezi zginęło co najmniej 60-80 tys. osób, w przytłaczającej większości Polaków, ale również Rosjan, Żydów, Ormian, Czechów oraz przedstawicieli innych narodowości. Śmierć poniosło także ok. 2-3 tys. Ukraińców (z czego część stanowią osoby zamordowane przez samych ukraińskich nacjonalistów za pomaganie polskiej ludności).
 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

28

 

 

Komentarze użytkowników (21)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~prezydent usunął 19:46:11 | 2013-05-28
Tragedię Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Galicji datuje się od pierwszych miesięcy 1943 r. Zbrodniarze byli bezwzględni, mordowali każdego – kobiety, starców, dzieci. To moment w historii, o którym nie pisze się za wiele. W maju  Sejm miał przyjąć uchwałę o przywróceniu pamięci tym wydarzeniom, ale na wniosek prezydenta została usunięta z protokołu obrad.

Gdy Polska zapomina o ofiarach ludobójstwa na Kresach, Ukraina nagradza jego sprawców.

O tej zbrodni pisze się w Polsce niewiele. Jeszcze mniej się o niej mówi. Jej sprawcami nie byli Niemcy czy Rosjanie, toteż tym łatwiej przyszło rodzimym elitom ją przemilczeć. A jednak śmierć co najmniej 120 tys. Polaków, zamordowanych na Wołyniu i w Galicji, wciąż woła o pamięć.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~masakryczna rzeź 19:40:36 | 2013-05-28
GORSI NIŻ NKWD
Znany rosyjski literat Aleksander Sołżenicyn wymienił ponad 50 metod tortur stosowanych w śledztwie przez NKWD. (...) Członkowie OUN-UPA-banderowcy prześcignęli znacznie NKWD, stosując o wiele liczebniejsze i okrutniejsze rodzaje tortur wobec Polaków, a niekiedy i wobec swoich rodaków nieakceptujących ich zbrodniczych praktyk.
Dr Aleksander Korman Rodzaje opisał 136 rodzajów zbrodni UPA na Polakach
 Źródło: „Na Rubieży”, nr 35/1999

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Pustelnik 18:21:37 | 2013-05-28
do Ukrainki
Nie przekręcaj moich słów - nie napisałem, że wżeniacie się na siłę w nasze rodziny, tylko, że wy wżeniacie się w nasze, a my w wasze - czyli normalnie zżywamy się ze sobą. To przecież kompletna różnica. Ale Ci nie pasuje, więc trzeba trochę pomanipulować, żeby było na Twoje. Musi być przecież zły Lach ukrainożerca i dobry Ukrainiec,  w ciszy i pokorze wśród cierpień znoszący swą ciężką dolę w kraju, w którym jest z przymusu i którego nienawidzi. Przyklad kibicowanie nie jest może najbardziej fortunny ale pokazuje pewien mechanizm, który blokuje nasze prawdziwe pojednanie. Znam wiele innych przykładów ostrzejszych ale chciałem troszeczkę prościej. Niestety potwierdziłaś tylko moją tezę, że macie w sobie głęboko zakorzenioną i wypielęgnowaną gotowość, żeby nam dowalić i okazać wrogość. Jeszcze raz powtórzę: Szkoda.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Starszy Szperacz 14:24:57 | 2013-05-28
  Nawet  durna wikipedia podaje
http://pl.wikipedia.org/wiki/Drugie_wyst%C4%85pienie_UWO

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Starszy Szperacz 08:40:27 | 2013-05-28
Dla zainteresowanych tym tematem jeszcze i to :

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=7884
 
no niestety

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zapluty Karzeł Reakcji 08:00:08 | 2013-05-28
 Żeby daleko nie szukać, jeśli ktoś chce zabierać głos w sprawie

http://www.glaukopis.pl/pdf/czytelnia/Poliszczuk_Wysocki.pdf

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zapluty Karzeł Reakcji 07:47:58 | 2013-05-28
 
Próbuję wam tylko wyjaśnić, że działania wojsk polskich "odwetowe" niczym się nie różniły, tak samo palono, mordowano, zamęczono i na koniec wygnano...

...

 "niczym się nie różniły" ..."tak samo"...Otóż nic nie było tak samo i nie ma i nie może być porównania.
  Twoja wypowiedż jest niestety beznadziejna. Niczego nie wnosi, nie podajesz szczegółów, o które prosiłem, bo ich podać nie możesz, bo kłamiesz bezczelnie i podle.
  A jeśli chodzi o literaturę, to poczytaj sobie książki Wiktora Poliszczuka, sprawiedliwego i uczciwego  Człowieka, którego "Hirka prawda"  tak bardzo was poraża i  przeraża.
 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ukrainka 16:58:11 | 2013-05-27
no i wiedziałam, ze tak będzie kiedy napiszę swój wpis, że zostanę oskarżona o kłamstwa, że' wżeniamy 'się  na siłę w polskie rodziny i jeszcze śmiemy kibicować za Ukrainą, przecież to karygodne ! Posłuchajcie samych siebie, nie potraficie wysłuchać drugiej strony, bo jak można napisać coś o AK?!, Jak można inaczej mysleć i mieć inne wspomnienia, otóż właśnie w Polsce nie można! Wszystkie wypowiedzi po moim komentarzu są złosliwe i nie potrafią zrozumieć drugiej strony. Po nazwiska odsyłam do literatury, są jawnie podane wszystkie, nikt się nie chowa i nie boi ("Ukraińcy w Polsce wobec swojej przeszłości", "Akcja Wisła"). literatura udokumentowana ze wsystkimi nazwiskami i dokumentami wydanymi przez władzw polskie. Zapraszam do lektury. Każdy, kto morduje czy Ukrainiec, czy Polak czy ktos inny zasługuje na osądzenie i słuszną karę.
do Pustelnika
dlaczego ja czując się w Polsce Ukrainką nie mam do tego prawa?
Czy gdy będziesz siłą wywieziony do innego kraju nie możesz nadal czuć się Polakiem?
Nie pochwaliłam w swym komentarzu działań UPA i OUN na Wołyniu, jaka by nie była ich geneza, były straszne i zasługują na potępienie. 
Próbuję wam tylko wyjaśnić, że działania wojsk polskich "odwetowe" niczym się nie różniły, tak samo palono, mordowano, zamęczono i na koniec wygnano...
w wymyślaniu różnych rodzajów śmierc wcale nie okazali sie gorsi.
Jeśli mordy były straszne, to dlaczego robiono tak samo...
Czy uważacie, że my nie mamy prawa o tym mówić, że macie takie prawo tylko Wy, Polacy....a my musimy milczeć...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Trójka 15:30:52 | 2013-05-27
Powtórka z rozrywki będzie?
http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=7878

 "Mego dziadka piłą rżnęli
  myśmy o tym zapomnieli"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zapluty Karzeł Reakcji 15:17:21 | 2013-05-27
 Droga(i) ~Ukrainko czy Ukraińcu!
  Twój wpis  jest bardzo wzruszający.  Polacy są  niezwykle czuli na cudze nieszczęście i po rycersku, odruchowo reagują gdy ktoś kogoś krzywdzi.
 To straszne, co AK zrobiła Twoim dziadkom, żołnierzom Andersa! Żołnierze Andersa to dla Polaków bohaterowie, zwłaszcza ci, którzy odważyli się wrócić do komunistycznej PRL.  Powinnaś (powinieneś)  być  dumna ze swoich dziadków od Andersa.  Podaj ich nazwiska, byśmy wszyscy mogli poznać bohaterów.   Podaj też  zbrodniczy oddział AK, który palił  polskich bohaterów żywcem przy  dżwiękach orkiestry  i podaj  nazwisko lub pseudonim  dowódcy  tego oddziału.  Wtedy  będziemy mogli go publicznie napiętnować, a IPN zajmie się ściganiem tych "zbrodniarzy z AK".
 O ile wiem , a są na to świadectwa,  Armia Krajowa  bardzo surowo karała wszelkie nadużycia i występki w swoich szeregach i nie cofała się nawet przed wyrokami śmierci, choć bywało to tragedią dla jej członków.
 Bardzo więc proszę o te uzupełnienia  do Twojego ukraińskiego  świadectwa, inaczej   pozostanie  ono zwykłym, typowym podłym oszczerstwem i kalumnią  rzuconą  na tę Organizację, która tyle wycierpiała i której Żołnierze  do dzisiaj są znienawidzeni i obrzucani błotem przez różne podłe kreatury.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook