Pracownik miesiąca, siłaczka, niewidzialna. Kobieto, pod jaką tarczą się ukrywasz?

Maja Moller
(fot. shutterstock.com)

Czasem z naszych porażek budujemy tarczę, za którą chowamy się przed każdym, kto może  zranić. My, kobiety, przywdziewamy inną zbroję. Pewnie każda z nas przyzna, że nawet za uśmiechem można się schować. A jakie są inne sposoby?

 

Nosimy spodnie albo spódnice. Poświęcamy życie wychowaniu dzieci, wkładamy serce w pracę zawodową, rozwijamy swoje pasje. Życie stawia przed nami zadania, którym staramy się podołać. Te zmagania, sukcesy i porażki mogą sprawić, że staniemy się jeszcze bardziej wrażliwe, pełne empatii i otwarte na innych.

 

Czasem jest jednak inaczej. Czasem z naszych porażek budujemy tarczę, za którą chowamy się przed każdym, kto może  zranić. Robimy to jednak chyba nieco bardziej subtelnie niż mężczyźni, którzy kryją się czasem za maską twardziela. My, kobiety, przywdziewamy inną zbroję. Pewnie każda z nas przyzna, że nawet za uśmiechem można się schować. A jakie są inne sposoby?

 

Pracownik miesiąca

 

I pracownik roku. Najlepsza w każdej kategorii, nie tylko wżyciu zawodowym. Gdy trzeba, zarwie noc i zrezygnuje z odpoczynku, by tylko wykonać powierzone jej zadania. Jeśli będzie miała się czegoś nauczyć, zrobi to na szóstkę z plusem, niezależnie od tego, ile miałoby to ją kosztować. W przypadku jakiejkolwiek porażki będzie potem pracować trzy razy ciężej, byle tylko nie powtórzyć błędu. I myli się ten, kto odniesie te słowa tylko do rozwoju zawodowego. Bycie przodownikiem pracy wchodzi w krew, a pracownikiem miesiąca można przecież zostać również w winnicy Pańskiej... albo przynajmniej mieć na to nadzieję.

 

Taka postawa oznacza co najmniej dwa ogromne ciężary do udźwignięcia. Po pierwsze, kto raz zdobędzie pierwsze miejsce, temu potem drugie, trzecie czy dziesiąte lokaty będą dużo mniej smakować. Bycie najlepszym rodzi presję. Sukces warto  powtórzyć, a nawet dać z siebie jeszcze więcej, niezależnie od ceny, jaką przyjdzie za to zapłacić. Po drugie, kto zawsze wszystko wie i robi najlepiej, ten nie nauczy się niczego nowego. Aby tak się stało, trzeba przyznać, że czegoś się nie umie. Trzeba też zobaczyć, że takie wyznanie nie oznacza słabości, ale potencjał. Stąd już o krok od radości i nowego zapału, jaki daje poznawanie czegoś nowego.

 

Wyzwanie: Spróbuj podjąć się zrobienia czegoś, w czym na pewno nie będziesz najlepsza. Świadomie wejdź w sytuację, w której ktoś będzie potrafił zrobić coś lepiej niż Ty. Obserwuj, jak będziesz się wtedy czuła. Popatrz też, czego Cię to nauczy.


Niewidzialna

 

Ona również wiele zadań wykonuje bezbłędnie i w odpowiednim czasie, często po to, by pomóc innym. Nikt nie wie, że to z jej notatek uczyła się co najmniej połowa studentów z jej roku i że to ona zostaje po godzinach w pracy, by zespół miał jak najlepsze wyniki. W dodatku zmywa wtedy kubki po wszystkich, którzy nagminnie o tym zapominają. I chyba nigdy nikomu nie przyszło do głowy, by za to podziękować. Dla wielu osób jej pomoc jest oczywista, ale jej obecność czy potrzeby - już niekoniecznie. Niewidzialna nie potrafi o nich mówić. Uważa to czasem za przejaw egoizmu, dlatego wykreśliła ze swojego słownika słowa "nie" i "chciałabym".

 

Taka postawa sprawia, że można iść przez życie, a jednocześnie nie żyć naprawdę. Można mieć poczucie, że inni nas lubią, bo często do kierowanych do nas próśb dołączają miły uśmiech. W pewnym momencie może się jednak okazać, że zamiast spełniać swoje pragnienia, spełniamy marzenia innych ludzi. A gdy w sercu pojawia się ukłucie zazdrości, tłumimy je, tłumacząc sobie po raz kolejny, że nie można być egoistą...

 

Wyzwanie: Znajdź pół godziny na to, by zrobić listę swoich pragnień i celów, które chcesz osiągnąć. Przeczytaj ją, a potem wykreśl te pozycje, które wpisałaś tylko i wyłącznie (co podkreślam) po to, by sprawić komuś przyjemność lub zobaczyć, że ktoś jest z Ciebie dumny. Popatrz na te, które naprawdę odzwierciedlają to, co dla Ciebie ważne i co napełnia Cię autentyczną radością. Co konkretnie możesz zrobić (już dzisiaj) by zbliżyć się do swoich celów?

 

Siłaczka

 

Tak, to ona pracuje na cały etat, prowadzi fundację charytatywną, wozi dzieci na niezliczone zajęcia pozalekcyjne, prowadzi ekologiczny ogródek, gotuje vege przysmaki i sprawia, że dom lśni czystością. Owszem, nie pamięta kiedy ostatnio spała więcej niż 5 godzin i jak to jest wypić na spokojnie kawę z przyjaciółką, ale nie potrafi odpuścić. Jest przekonana, że wysłanie męża na wizytę do pediatry skończy się katastrofą ("przecież on połowy nie zapamięta"), a podanie niemowlakowi jedzenia ze słoiczka zamiast domowej zupki jest skrajną nieodpowiedzialnością.

 

Zrobi więc wszystko, by codzienność układała się według najlepszego scenariusza - jej scenariusza. W takim przypadku wszystko toczy się dobrze do pewnego momentu. Nadchodzi taka chwila, w którym siłaczka nie ma już sił na nic. Czasem przypominają jej o tym kolejne sprawy, które zawala, bo wzięła ich na siebie zbyt wiele, a czasem rzecz tak przyziemna, jak wyniki badania krwi. I choć takie sytuacje wiążą się czasem z poważnym kryzysem, są tak naprawdę jedyną szansą, by spojrzeć na siebie inaczej.

 

Wyzwanie: Oddaj część swoich obowiązków innym. Daj szansę, by mogli się wykazać. Może będzie to oznaczać, że na następne zebranie w szkole pójdzie Twój mąż, a nie Ty? Może pozwolisz, by ktoś w pracy podjął się zadania, które uznajesz za odpowiednie jedynie dla Ciebie? Spróbuj tak zrobić. A potem obserwuj, że świat się nie wali. To niełatwe, prawda?

 

Kobieto, co mówisz do siebie? >>


Ty i ja...

 

Podane powyżej przykłady są nieco przerysowane. Potraktuj je, proszę, z przymrużeniem oka i spójrz na nie z dystansem. Może zobaczysz, że absolutnie w niczym nie przypominają Ciebie. A może okaże się, że w którymś z napisanych powyżej zdań kryje się coś ważnego?

 

Daj sobie dzisiaj trochę czas na to, by zobaczyć, w jaki sposób funkcjonujesz na co dzień. Gdzie szukasz schronienia przed tym, co Cię boli? Co tak naprawdę motywuje Cię do działania? Czego Ci brakuje i jak próbujesz ten głód zaspokoić?

 

Na każde z tych pytań można odpowiedzieć krótko i pobieżnie, a potem wrócić do codziennego zabiegania. Można też postarać spotkać się z sobą - bez masek, bez zbroi, bez uśmiechu, który skrywa smutek, czy zakasanych rękawów, oznaczających tak naprawdę lęk i chęć kontrolowania całego wszechświata. Życzę Ci takiego dobrego spotkania. Życzę Ci takiego spotkania z kobietą, w której kryje się więcej empatii, wrażliwości, dobra i potencjału, niż sobie to na co dzień uświadamia.

 

Majka Moller - aktywna zawodowo mama dwójki dzieci, na co dzień dentystka i magister psychologii. Od lat zakochana w swoim mężu, od zawsze i chyba z wzajemnością - w życiu i górach. Autorka bloga Chrześcijańska Mama i współautorka książki "Ile lat ma twoja dusza. Znajdź swoją duchową drogę"

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?