Pułapka, w którą wpadają kobiety

(fot. shutterstock.com)

Uczestnicy internetowych dyskusji wiedzą, że są takie przestrzenie, gdzie trwa wojna polsko-polska.  Mało jest jednak polemik tak zaciętych jak te, które toczą się wśród kobiet - pisze Maja Moller.

 

Od czasu, gdy zaczęłam łączyć wychowywanie dzieci z pracą zawodową, nie cierpię na nadmiar wolnego czasu i nie uczestniczę w niekończących się kobiecych polemikach. Kiedyś jednak, jako mama-świeżynka, szukająca odpowiedzi na dręczące mnie pytania, wpadałam w sam środek działań wojennych. Zwolenniczki kontra przeciwniczki szczepień - tu debata toczyła się w oparciu o mrożące krew w żyłach przykłady komplikacji zdrowotnych, a emocje sięgały zenitu.

 

To jest siłą mądrych kobiet

 

Podobnie było zresztą w przypadku dyskusji o wyższości mam karmiących piersią nad tymi butelkowymi, kuchni bez laktozy i glutenu nad tą proponowaną przez nasze babcie i tak dalej. Pamiętam swoje zdziwienie, bo towarzyszące mi często słowa o “babskiej solidarności" nie miały tam zastosowania. Zamiast wsparcia, dzielenia się wiedzą i doświadczeniem, pojawiały się spory, w których najważniejsze było udowodnienie swojej racji. I chociaż ten przykład dotyczy rzeczywistości wirtualnej, to jednak w podobny sposób możemy doświadczać tego czasem w codziennej rzeczywistości.

 

Siłą kobiet jest to, że cenią wspólnotę. Mężczyźni są zazwyczaj większymi indywidualistami, my z kolei lepiej czujemy się w grupie, choć oczywiście nie zawsze oznacza to otaczanie się wianuszkiem ludzi. Wiele z nas lubi jednak od czasu do czasu spotkać się w gronie przyjaciółek, czy poszukać wsparcia w konkretnej grupie osób, niezależnie od tego, czy będzie to forum internetowe czy grupa mam towarzyszących zabawie swoich dzieci w piaskownicy.

 

Pułapką, w którą czasem wpadamy, jest tworzenie nie tyle wspólnoty, lecz getta, w którym zamykamy wszystkich myślących inaczej. Widać to nie tylko w internecie, który przedstawiłam jako bliski mi przykład. Widać to również na co dzień, od przedszkoli po korytarze w miejscu pracy. Są sytuacje, w których trzymamy się tylko z tymi, których określamy jako "naszych" - bo myślą i działają podobnie. W stosunku do innych zachowujemy w najlepszym przypadku w sposób dający się odczuć dystans. Dlaczego? Bo daje nam to pozorne poczucie bezpieczeństwa, a osoby podzielające nasze poglądy utwierdzają nas w przekonaniu, że postępujemy słusznie.

 

Słuchasz głosu serca?

 

W jednej z moich ulubionych bajek Disneya, "Pocahontas", tytułowa bohaterka w chwilach rozterek biegnie po radę do babci Wierzby, która uczy ją, jak wsłuchiwać się w głos serca. Zawsze rozczula mnie ten obraz, bo oddaje tęsknoty, które jako kobiety nosimy w sercu. Chyba każda z nas czuje czasem potrzebę powierzenia swoich wątpliwości komuś, kto je zrozumie i nie powie: "a nie mówiłam", lecz pomoże wsłuchać się w odpowiedź, która kiełkuje gdzieś w głębi naszego serca. Każda z nas tęskni za kimś mądrym i dobrym, kimś kto podzieli się swoim doświadczeniem i z życzliwością pomoże stawiać pierwsze kroki tam, gdzie czujemy się niepewnie.

 

Nie chcę jednak pisać o tym, w jaki sposób znaleźć taką osobę ani pocieszać tych, którzy nigdy takiego wsparcia nie doświadczyli. Chcę napisać coś innego: taką osobą jesteś Ty, a przynajmniej możesz się nią stać. Niezależnie od tego, czy masz kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, czy są w Twoim życiu takie dziedziny, w których masz pewne doświadczenie i konkretną wiedzę. Świadomość tego faktu może poprowadzić Cię w dwóch kierunkach - może Cię albo otworzyć na innych ludzi, albo na nich zamknąć.

 

Zdarza się że w takiej sytuacji my, kobiety, czując siłę która wypływa z tego, że coś wiemy czy potrafimy, patrzymy na innych z góry, z pobłażaniem czy nawet wrogością. Zdarza się, że tworzymy grupki wzajemnej adoracji, odrzucając tych, którzy jeszcze "nie dorośli do naszego poziomu". Robimy to, bo same kiedyś byłyśmy traktowane w podobny sposób - bo być może na naszej drodze zabrakło w którymś momencie kobiety mądrej i życzliwej, która podałaby pomocną dłoń.

 

A jednak można podejść do tego w inny sposób - można naszą wiedzę i doświadczenie potraktować jako Boży dar, którym możemy się dzielić. Każda z nas jest kobietą, która może dzielić się mądrością. Każda z nas może być wsparciem dla tych, których Bóg postawił na naszej drodze - i to przez nas, przez nasze zainteresowanie i życzliwość, On może okazywać innym miłość. Na potknięcia kogoś, kto wie mniej niż Ty, możesz zareagować pogradliwym prychnięciem albo propozycją pomocy. Czasem jednak zwykła rozmowa, wysłuchanie czyichś wątpliwości i podzielenie się swoim doświadczeniem, może być dla kogoś doświadczeniem zmieniającym życie albo ratującym przed popełnieniem poważnego błędu. Dzielenie się swoją wiedzą, okazywanie życzliwości nie jest dowodem słabości, ale siły kobiety, która wie, że w innych nie musi widzieć rywali, bo życie to nie zawody w których walczymy o pierwsze miejsce.


Miłość lepsza niż przeciwzmarszczkowy krem


Możesz iść przez życie w taki sposób, by być dla innych oparciem. Możesz też wykorzystywać wiedzę w taki sam sposób, jak Smerf Ważniak, dając innym do zrozumienia, że jesteś lepsza. Twoje gesty i codzienne zachowania, które są obecne już teraz, zdecydują o tym, czy za kilkanaście lub kilkadziesiąt lat będziesz osobą przyciągającą innych przez swoją życzliwość czy też taką, od której inni będą chcieli trzymać się z daleka.

 

Nasz sposób myślenia i drobne, codzienne wybory kształtują codzienne nawyki, one z kolei wpływają na to, jakimi ludźmi się stajemy. Co więcej, wpływają także na to, co jest troską wielu z nas - na nasz wygląd.  Z ciekawością przeczytałam jakiś czas temu fragment książki Ronalda Rolheisera OMI, "Duchowość seksualności". Dla mnie te słowa to nie tylko wstęp do rachunku sumienia, który powinnam wykonać, ale też dowód na to, że miłość działa lepiej niż najlepszy krem przeciwzmarszczkowy:


"Do czterdziestki wciąż dominuje genetyczne dziedzictwo, dlatego też zanim osiągniemy ten wiek, możemy być samolubni, lecz mimo to pięknie wyglądać. Później jednak nasz wygląd zależy od tego, w co wierzymy. Jeśli jestem niecierpliwy, małostkowy, samolubny, zgorzkniały, ograniczony i egocentryczny, będzie to widoczne na mojej twarzy. I odwrotnie, jeśli jestem pełen ciepła, łaski, pokory i koncentruję się na innych ludziach, również będzie to widoczne na mojej twarzy. Nasza misja, jako osób wierzących, polega właśnie na tym, aby we właściwy sposób ukształtować swoją twarz".

 

Wpływ na to, jak ukształtuje się Twoje serce i Twoja twarz, ma każdy dzień i to, w jaki sposób traktujesz siebie i innych. Życzę Ci dzisiaj dokonywania dobrych wyborów - takich, które nie są podyktowane lękiem, lecz miłością i troską o innych.

 

Zadanie dla ciebie: Być może czujesz, że na jakimś etapie Twojego życia zabrakło Ci pomocy, życzliwości innych czy obecności wspierającej osoby. Nazwij konkretnie to, za czym wtedy tęskniłaś. Jeśli do tej pory jeszcze tego nie zrobiłaś, powierz Jezusowi ten brak, który odczuwałaś. Nie skupiaj się jednak na tym, czego nie otrzymałaś od innych, lecz spróbuj dziś pójść krok dalej i zobaczyć, czy w Twoim otoczeniu nie ma kogoś w podobnej sytuacji. Czy jest obok Ciebie ktoś, kogo Ty mogłabyś wesprzeć?

 

Majka Moller - aktywna zawodowo mama dwójki dzieci, na co dzień dentystka i magister psychologii. Od lat zakochana w swoim mężu, od zawsze i chyba z wzajemnością - w życiu i górach. Autorka bloga Chrześcijańska Mama.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.15

Liczba głosów:

13

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?