Indiańskie tropy Bożego Narodzenia

(fot. Electrónica Pascual / flickr.com)

W Meksyku Boże Narodzenie w wielu aspektach przypomina święta w Polsce. Z tą różnicą, że przygrzewa słońce, na wietrze szumią palmy, a chrześcijańska tradycja splata się ze zwyczajami prekolumbijskich ludów.

 

Dla Meksykanów okres Bożego Narodzenia, tak jak inne święta, to przede wszystkim okazja do hucznej zabawy. Wigilia pozostaje jednak bardzo rodzinnym świętem.

 

Na stołach królują indyk, solony dorsz, sałatka z jabłek oraz romeritos, czyli meksykańskie danie z krewetek przyprawionych rozmarynem.

 

Świąteczną mieszankę Meksyk zawdzięcza pierwszym katolickim misjonarzom, którzy po przybyciu do Nowej Hiszpanii w XVI w. szukali w miejscowych wierzeniach punktów stycznych z chrześcijaństwem w celu nawrócenia Indian na nową wiarę i przyswojenia przez nich zwyczajów najeźdźców.

 

Misjonarze postanowili połączyć Boże Narodzenie z przypadającym w tym samym okresie roku azteckim świętem narodzin boga wojny Huitzilopochtli. Aztekowie mieli wówczas w zwyczaju zapraszać gości do swoich domostw i częstować ich m.in. tzoatl, czyli słodyczami znanymi dziś w Meksyku pod nazwą "alegria".

 

Jeden z pierwszych przybyłych do Nowej Hiszpanii misjonarzy, augustiański zakonnik Diego de Soria, poprosił papieża o zgodę na czczenie narodzin Chrystusa jako jedynego prawdziwego słońca i światła świata. Indian chciał przekonać do nowej religii pokazami ognia i fajerwerków. Stolica Apostolska dała przyzwolenie i od tamtej pory w dniach 16-24 grudnia, czyli niemal dokładnie w czasie dawnych świąt ku czci Huitzilopochtli, odprawia się 9 mszy adwentowych (posadas) wspominających podróż Marii i Józefa do Betlejem. Ludzie odmawiają litanie i śpiewają religijne pieśni, gromadząc się wokół figur "Świętych Pielgrzymów".

 

Uroczystości kończy rozbicie pinaty.

 

Pinata to kolorowa papierowa kula zawieszana zwykle pod okapami lub sufitami domostw, wypełniona słodyczami i owocami. Siedem dekorujących ją rogów symbolizuje siedem grzechów głównych. W czasie uroczystości jedna z osób rozrywa pinatę, z której na uczestników wysypują się ukryte w niej przysmaki.

 

Jedna z teorii zakłada jej prekolumbijskie pochodzenie. Starożytni Aztekowie, Majowie oraz inne ludy Ameryki wytwarzały naczynia o charakterze sakralnym lub w kształcie posążków bóstw. Wypełnione np. ziarnem lub owocami były rozbijane w dniach świątecznych, a ich zawartość symbolizowała pomyślność czy łaski udzielane ludziom przez bogów. Historycy dowodzą, że w czasie obchodów urodzin Huitzilopochtli kapłani zawieszali gliniane naczynie na jednym ze świątynnych słupów.

 

Garnek był przyozdobiony kolorowymi piórami i zawierał skarby, tj. ozdoby ze szlachetnych kamieni i suszone owoce. Rozbijano go kijem, a jego zawartość była składana w ofierze u stóp bóstwa.

 

Inne źródła podają natomiast, że pinata przywędrowała do Ameryki z Chin. W XIII wieku Marco Polo przywiózł ten zwyczaj do Europy, skąd następnie trafił do Nowej Hiszpanii.

 

Hiszpanie przywieźli ze sobą również jasełka, których dramaturgia znakomicie przemawiała do Indian, służąc ich nawracaniu. W efekcie ta wywodząca się ze średniowiecznego teatru europejskiego sztuka znakomicie przyjęła się i rozwinęła w dawnych hiszpańskich koloniach.

 

Historycy podają, że pierwsze jasełka w Meksyku pod tytułem "Komedia Królów" wystawiono w mieście Cuernavaca w 1527 r. Dawne dokumenty wspominają również o przedstawieniu bitwy między Św. Michałem a Lucyferem w indiańskim języku nahuatl. Z biegiem lat sztuki wywodzące się ze średniowiecznych misteriów stały się częścią meksykańskiej kultury. Poruszane w nich historie nie zmieniły się przez 400 lat. Występują w nich postacie bogobojnych pastuszków, przerażających demonów, aniołów, Trzech Króli czy Świętej Rodziny. Zatraciły natomiast swój wyłącznie sakralny charakter, nabierając elementów rozrywkowych.

 

Razem z jasełkami pojawiła się tradycja stawiania szopek bożonarodzeniowych. Miejscowi artyści dodali im meksykańskiego kolorytu i żywiołowości. Szopki jak i jasełka różnią się między sobą w zależności od regionu kraju. Zwyczaje południowego stanu Oaxaca objaśnia PAP jego mieszkanka Beatriz. - W nocy 23 grudnia na głównym placu miasta wystawiane są figurki Świętej Rodziny, ludzi oraz zwierząt zrobionych z warzyw i owoców - opowiada.

 

Świąteczny okres kończy święto Trzech Króli. W nocy z 5 na 6 stycznia obdarowują oni dzieci prezentami, chociaż ostatnio tracą swój monopol na rzecz Świętego Mikołaja, który odwiedza domy w noc wigilijną.

 

Meksykańską tradycją jest kołacz Królów (rosca de Reyes), symbolizujący królewską koronę przyozdobioną owocami. Każdy z nich ma specjalne znaczenie: daktyl oznacza radość, brzoskwinia - serdeczność, gruszka - płodność, jabłko - przyjaźń, a wiśnia - pokój. W cieście ukrywa się figurkę Dzieciątka Jezus.

 

- Osoba, która na nią natrafi, musi zgodnie z tradycją w święto Ofiarowania Pańskiego ( 2 lutego, święto Matki Boskiej Gromnicznej) przygotować tamales (rodzaj placków z masy kukurydzianej zawiniętych w liście kukurydzy lub bananowca, serwowanych z sosem) dla wszystkich zebranych współbiesiadników - tłumaczyła PAP mieszkanka stolicy Meksyku Brenda. "Prościej jednak je po prostu kupić" - przyznaje bez wahania.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

2

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?