Czy wiesz jak się robi śnieg?

Nowy Dziennik

Wprawdzie technologię produkcji pierwszych nart opanowano już cztery tysiące lat temu w Norwegii, ale z pierwszym śniegiem udało się dopiero przed stuleciem. Tyle zajęła inżynierom i fizykom produkcja pierwszej śnieżynki, a wcześniej opracowanie całego procesu, do którego potrzebne były, jak się okazało, nie tylko mróz i woda, ale także rozpylacz i sprężarka. No i jeszcze armata, na szczęście tylko śnieżna.


I pomyśleć tylko, że zanim do tego doszło, przez długie tysiąclecia śnieg padał sobie prosto z chmur, jak chciał i kiedy chciał. A kiedy nie chciał, amatorzy sportów zimowych mogli najwyżej siedzieć w schroniskach nad grzańcem i wyrzekać na kaprysy aury. Cóż - po prostu nie mieliśmy armat. Pierwszą w nich wypuszczono na rynek dopiero na początku 20. stulecia (patent wydano w roku 1900), ale śnieg który produkowała, niewiele miał wspólnego z prawdziwym. Maszyna niewiele (o ile w ogóle) ustępująca pod tym względem naturze pojawiła się na narciarskich stokach dopiero w roku 1950.

 

Jej konstrukcja opierała się na w miarę dokładnym odtworzeniu procesu tworzenia się śniegu, zachodzącego w naturze. Tyle, że role wiatru, mgły, chmur i drobinek substancji organicznych unoszących się w atmosferze (nazywanych oficjalnie jądrami kondensacji) odegrała tutaj - odpowiednio - sprężarka, rozpylacz wodny i wiatrak. Dzięki tym prostym urządzeniom technicznym pierce device (bo tak właśnie - od nazwiska konstruktora - nazwano owo urządzenie), rozpylając wodę za pomocą sprężonego powietrza, wytwarzało mgłę wodną, która w odpowiednio niskiej temperaturze (około -3 stopni C) zmieniała się w kryształki lodu, a przy właściwej wilgotności - w płatki śniegu. Zupełnie takie same, jak te padające z chmur w grudniowe poranki.


Do roku 1975 najsłabszym punktem owego procesu był kondensator, czyli sztuczny odpowiednik drobinek różnych substancji organicznych, na których naturalne śnieżynki krystalizują się w wysokich warstwach atmosfery. Przełom w tej dziedzinie nastąpił po wykorzystaniu w tym celu biodegradowalnego białka. W tej roli wystąpiła bakteria Pseudomonas syringae. Dzisiaj ów kondensator sprzedaje się pod nazwą snomax, która rzeczywiście doskonale odzwierciedla skuteczność substancji, zwiększającej produkcję sztucznego śniegu o niemal połowę. Płatki krystalizujące się na bakteryjnym białku są też lżejsze i mniej mokre nie tylko od tych wytwarzanych z pomocą innych kondensatorów, ale także od oryginalnych, występujących w naturze.

 

No ale te pierwsze powstają w efekcie starannie zaplanowanego procesu produkcji, podczas gdy te drugie krystalizują się tyleż spontanicznie, co zupełnie przypadkowo. Gdzie, kiedy i na czym popadnie. W wysokich warstwach atmosfery, gdzie zbierają się chmury śniegowe, nie ma przecież żadnych sprężarek, wiatraków, dyszy wodnych ani też batalionów sklonowanych równiutko pseudomonasów syringae. Jest tylko kurz, dym, drobinki soli i czym tam jeszcze nie zanieczyszczamy atmosfery siłami własnymi oraz natury. Temperatura podlega stałym wahaniom, podobnie jak wilgotność oraz kierunek i siła wiatru. Raz więc śnieżynki padają piękne, sześcioramienne, jak gwiazdki z nieba. Innym zaś razem z chmur sypią się lodowe igiełki albo wręcz zimna kasza. Jak podają encyklopedie, regularne śniegowe gwiazdeczki formują się w atmosferze w przedziale temperatury między -1C a -3 C oraz między -10 a -20 C. Między minus pięć a dziesięć i poniżej -20 stopni tworzą się zaś lodowe igiełki, które w zależności od innego parametru krystalizacji - wilgotności, mogą też sklejać się we większe, nieregularne struktury, przybierając kształt kulistych bryłek o średnicy od 5 do nawet 15 mm.


Struktura opadu też zależy od wielu przypadkowych czynników. Wystarczy drobna zmiana temperatury lub wilgotności, i już zamiast puchu świeżego pojawia się gips przewiewny, lub - co gorsza - gips zbity. I niestety nigdy nie wiadomo, czy choć raz w sezonie zdarzy się wypatrywany przez amatorów sportów zimowych śnieg ziarnisty.


Co innego śnieg sztuczny, niespełnione przez ponad 4 tysiąclecia marzenie narciarza. No, ale wiadomo - nie było armat.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

6

 

 

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?