Człowiek jest dla zwierzęcia czy odwrotnie?

Powiada się, że miarą kultury i cywilizacji jest podejście do najsłabszych. Zwykle myśli się o chorych, dzieciach, a także zwierzętach. Ta miara do niedawna była niezawodna, dziś jednak sprawy nie są tak oczywiste, gdyż w niemal wszystkie obszary naszego życia wkrada się polityka.

 

Widać to doskonale na przykładzie zmian w traktowaniu zwierząt. Kiedy rozpoczyna się sezon wakacyjny, media informują o porzucanych przy drogach zwierzętach, które utrudniały swoim właścicielom wakacyjne wyprawy. Słyszymy wciąż o znieczulicy i obojętności na los bezbronnych, samotnych zwierząt. W tych opisach jest wiele racji.

 

Podejście do zwierząt bardzo się zmienia. Zmiany są często objawem różnych mód. Ten sam właściciel zwierzęcia potrafi je uwielbiać i stawiać na piedestale, by za jakiś czas uznać, że przyczynia mu ono samych trosk i kłopotów. I wtedy decyduje o brutalnym rozstaniu, wyrzucając zwierzę na leśnej drodze, by następnego dnia podczas wieczornych wiadomości oburzać się komunikatem o tym, iż każdego roku w Kanadzie zabija się kilkaset tysięcy fok dla ich futer. A jeszcze następnego dnia podpisać się pod petycją organizowaną przez Front Wyzwolenia Zwierząt. Oczywiście, miłość do zwierząt potrafi wyzwalać wiele cennych społecznych inicjatyw.

 

W Polsce prowadzą działalność setki organizacji na rzecz ochrony zwierząt. Tylko w samym województwie mazowieckim działa ponad 20 fundacji, stowarzyszeń i towarzystw, których głównym celem jest troska o los i bezpieczeństwo zwierząt i ptaków. I jest to bardzo dobry objaw obywatelskiej troski o otoczenie. Kontakt ze zwierzęciem bardzo dobrze wpływa na psychikę i funkcjonowanie nie tylko dzieci, ale również dorosłych. Jednak coraz częściej, np. w mediach, spotykamy się z bardzo groźnym poglądem zrównywania statusu ontycznego zwierząt i ludzi. Sugestie, jakoby zwierzęta cierpiały identycznie jak ludzie, prowadzą nie tylko do absurdu i groteski, ale i działań bardzo niebezpiecznych.

 

Członkowie radykalnego Frontu Wyzwolenia Zwierząt w latach dziewięćdziesiątych siali w Wielkiej Brytanii postrach nie mniejszy niż terroryści z IRA. Celem ich ataków padali nie tylko naukowcy prowadzący badania na zwierzętach, ale także firmy przetwórstwa żywności, hodowcy oraz restauratorzy serwujący dania mięsne. Obecnie analitycy współczesnego terroryzmu mówią wręcz o ekoterroryzmie. Skupia on fundamentalistycznych ekodziałaczy negujących prymat człowieka w przyrodzie; zwolenników panteizmu, głoszących orientalne teorie dotyczące antropologii i soteriologii.

 

Ruchy na rzecz praw zwierząt, które przyjęły za podstawę poglądy zrównania praw ludzi i zwierząt, negując rozwój idei dominacji człowieka nad przyrodą, negują też spożywanie pokarmów mięsnych. Skrajni wegetarianie, odrzucając biblijne słowa z Księgi Rodzaju (Rdz 9, 3): "Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko", odrzucają też cały dorobek cywilizacji chrześcijańskiej, upatrując religijnych ideałów w propozycjach Dalekiego Wschodu, gdzie dusze zamieszkują raz ludzkie, a raz zwierzęce ciała.

 

Ukazująca się na ten temat popularna literatura i artykuły w młodzieżowej prasie powodują, że dzieci i nastolatki odrzucają z domowego menu mięso, ryby, a nawet drób i jaja. Za to chętnie praktykują medytacje oraz angażują się w odpowiednio kierowane kampanie, na których czele stoją lewicowi politycy, propagujący - obok zdrowej żywności i walki o prawa zwierząt - aborcję, homoseksualizm czy związki partnerskie. Lewica, zamieniając "Kapitał" Marksa na karty kredytowe, jest wciąż tam, gdzie toczy się walka z Kościołem i zasadami Dekalogu. Nie mogąc wpływać na najmłodszych lewicowymi hasłami i materialistyczną demagogią, próbuje wejść do ich serc choćby przez jadłospis czy hasła o miłości do zwierząt.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.77

Liczba głosów:

13

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Troll 18:33:46 | 2011-11-20
Pan Bóg stworzył najpierw zwierzęta a potem Adama i dał mu aby opiekował się nimi,a zatem człowiek jest i powinien być przyjacielem zwierząt aprobująjąc ich instynkt.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MR 17:25:10 | 2011-11-20
 Zatem brakuje w nauczaniu Kościoła wątku naszego stosunku do "braci mniejszych."

Oceń 1 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?