Jak pozbyć się lęku?

Lęk zaginął bez wieści

 

Tamtego dnia byłyśmy umówione w kafeterii pewnego domu towarowego. Moja pacjentka, zmęczona, ale dumna, usiadła ze mną przy stoliku, zamówiła lemoniadę i opowiedziała mi, jak pozbyła się swego lęku. Święciła ogromny triumf nad samą sobą. W ciągu następnego półrocza było jeszcze kilka mniejszych nawrotów, ale potem jej stan znormalizował się. Podczas naszej rozmowy pożegnalnej, śmiejąc się, oświadczyła, że nie będzie już chodziła na poszukiwanie swego (neurotycznego) lęku, ponieważ skreśliła go ze swej świadomości jako tego, który "zaginął bez wieści".


Przedstawioną tu metodę Viktor E. Franki opracował pod nazwą "intencji paradoksalnej" i zadbał o jej spopularyzowanie wśród kolegów po fachu. Wielu terapeutów stosowało ją odtąd przy leczeniu osób cierpiących na stany lękowe i potwierdzało szybkie skutki, jakie pozwalała ona osiągać. Nawet osławiony krytyk szkół psychoterapeutycznych, Szwajcar Klaus Grawe, musiał wyrazić się z uznaniem o "metodzie intencji paradoksalnej". Zasada jej jest przy tym tak prosta, że wydaje się niemal banalna. Otóż przy leczeniu neurotycznych, a więc zbędnych i nieuzasadnionych lęków należy sobie ŻYCZYĆ dokładnie tego, czego się lękamy i to w przesadnej, śmiesznej formie. Życzenie i lęk wzajemnie się bowiem blokują. Niemożliwe jest na przykład życzyć sobie gorąco, aby nastał wreszcie wieczór, a jednocześnie bać się panicznie wieczornego zmroku. Jeśli zatem ktoś się bardzo obawia, że w windzie może stracić przytomność, i wchodzi do niej z mocnym życzeniem, aby "między każdą kondygnacją przynajmniej raz zemdleć, a więc zanim dojedzie do ósmego piętra, popaść osiem razy w omdlenie", to ani raz mu się to nie uda. Zamiast tego dotrze do celu bez lęku.

Jest to fakt, który w każdej chwili można sprawdzić. Paradoksalne życzenie blokuje (neurotyczny) lęk, a komizm zadaje mu definitywny cios. W związku z siłą komizmu jeszcze mała obrazowa historyjka:
Według pewnej starej opowieści żył w średniowieczu w czeskiej krainie rycerz rozbójnik, który budził w całej okolicy lęk i grozę. Dokądkolwiek przybywał w swoich zbójeckich wyprawach, wieśniacy drżeli ze strachu, i już sama wieść o tym, że nadciąga, sprawiała, iż ulegali mu, nie myśląc o żadnej obronie. Pozostawiali swoje zagrody i dobytek, byle tylko ujść z życiem. Pewnego dnia jednak rycerz rozbójnik spadł tak niefortunnie z galopującego konia, że pewna część jego zbroi zaczepiła się o końską uprząż. Aby pędzący koń nie wlókł go za sobą, rycerz chwycił się jego ogona i potykając, biegł za nim. Przedstawiał przy tym tak żałosny widok, że przyglądający się tej scenie wieśniacy wybuchnęli głośnym śmiechem. Od tej chwili cała moc rozbójnika prysła. Kiedy ludzie zaczęli się śmiać, ich strach przed owym rabusiem znikł. Sięgnęli po kosy i cepy, rzucili się na niego i w mig jego i jego towarzyszy przepędzili.

Chociaż w opowieści tej lęk wieśniaków przed brutalnym rycerzem rozbójnikiem był całkowicie uzasadniony, komizm sytuacji dał im siłę do stawienia oporu. Tym bardziej człowiek, który lęka się niepotrzebnie czegoś, co mu w rzeczywistości wcale nie zagraża (np. pająków, zarumienienia się, mdłości itp.), zyskuje dzięki komizmowi siłę przeciwstawienia się własnemu lękowi, a to dzięki temu, że go - nie siebie! - wyśmieje i odmówi mu swego posłuszeństwa. W jego paradoksalnych wyobrażeniach pająki, których się obawia, otrzymują u niego w domu schronienie, czerwone policzki stają się jego "znakiem firmowym", a zdarzające się czasem dolegliwości dają wspaniałą okazję do dni wolnych od pracy. A więc koniec z lękiem!


Co się dzieje? Paradoksalna fantazja nie staje się rzeczywistością, ale lęk wynosi się precz.

 

Więcej w książce: Sztuka życia na cały rok- Elizabeth Lukas

 

  1 2
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.71

Liczba głosów:

55

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~filipp 00:34:28 | 2014-10-04
Witam, może to nie jest dobre miejsce ale bardzo prosił bym was, czytelników o modlitwę za mnie. Choruję na nerwicę lękową. jest mi bardzo ciężko od wielu lat pracuję z psychologiem i modlę się.  Teraz poszedłem na studia i do pracy ...
Objawy się strasznie nasiliły. Sprawiają mi ogromne cierpienia, lęk powoduję że nie mogę się skoncetrować na pracy i nauce . , nie mogę normalnie rozmawiać z ludzmi.Stale boję się... potszebuję wsparcia.. módlcie się za mną proszę..! Módlmy się też za innych dotkniętych nerwicą czy innymi podobnymi problemi depresja,schizofremia bo to są straszliwie ciężkie choroby.Pokornie proszę o choć jedną wzmiankę do Boga o mnie..!

Oceń 25 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ważny aspekt 17:31:41 | 2014-05-16
Miałem kilka lęków, nadal kilka mam... Długie lata mówienia sobie, że życie jest jedno cielesne i należy je odpowiednio przeżyć torchę pokrzepiało mnie od środku i część leków na chwile odchodziła w siną dal. Największym moim lękiem był lęk przed... kobietami heh. Aby poczuć się lepiej, szedlem w grupę l;udzi i chciałem się pokazać jak z najlepszj storny aby kobiety mnie zauważyły. Pomyślałem, że pieniądze to jest to czego potzrebuję aby rzuciły się na mnie... więc wpadłem w wir pracy ale niestety, nie miałem przez to kobiety bo bałem się z jakąkolwiek porozmawiać. Pomyślałem, że wykorzytsam pieniądze i pójdę do kasyna, tam mnie zobaczą i zaczną mnie szanować i rozmawiać ze mną. Niestety, to tak nie działało. Chodziłem wiele razy aż zdałem sobie sprawę, że jeśli tak dalej pójdzie to stanę się hazardzistą. Więc pomyślałem i wytworzyłem w sobie LĘK który stał się POZYTYWNYM aspektem życia. Lęk przed graniem? Tak, lęk przed graniem i przegraniem - napisałem również artykuł dla graczy aby mogli się opamiętać lub mądrze podejść do spraw hazardu: http://www.kasyna.co/kasyno-poradnik-gracza/granie-z-glowa . Uda mi się wykorzystać lęk w dobrej sprawie, zaraz potem to samo zrobiłem z moim nałogiem tytoniowym... Stworzyłem lęk przed chorobami które mogą mnie dopaść jeśli dalej będe palił. Lęk dobrze wykorzystany? Jak najbardziej :) Co do lęku przed kobietami, który chciałem za to zwalczyć... też i się to udało, cały trzęsący się podszedłem do pierwszej lepszej dziewczyny na ulicy i drżącym głosem powiedziałem jej, że ładnie wygląda po czym uciekłem :D odpowiedziała mi dziękuje... Czułem się jak małe dziecko, tak radosny, że się przemogłem, czułem jak dawka olbrzymiej energii zasiliła moje ciało i duszę. Tak oto po którymś razie lęk minąl, zostały tylko dobre pozytywne wspomniania i siła w innych aspektach mojego lękowego życia :) Mógłbym długo pisać na ten temat ale to ma być tylko komenatrz do artykułu :) Pozdrawiam lękających się

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~petrus81 13:55:42 | 2011-12-30
Dobry artykuł. Ja od kilku lat walczę z nieuzasadnionymi lękami,które zostały mi wczepine przez domowe środowisko. Gdy już wydostałem się z tego środowiska i naprawdę wiele zmienilem, okazało się, że lęki pomaszerowały za mną. Myślę, że tez artykuł stanie się kolejną cegiełką w pokonaniu tych stanów. Swoją drogą, z moich obserwacji wynika, że najtrudniej mają z lękami ludzie z mocno rozwiniętą wyobraźnią. To naprawdę jest dziwne, jak zaszczepiony lęk w dzieciństwie może się rozwijać, a nawet może stać się sposobem na życie. Tak, przewrotne to wszsytko i tylko dobrze rozwinięta samoswiadomość, może pozwolić odkryć kim na prawdę jesteśmy. Lęki można pokonać, ale tego naprawdę trzeba chcieć i tego życzę wszystkim, którzy mają z tym problem. Pozdrawiam

Oceń 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jadwiga 13:43:29 | 2010-03-14
bracie robocie  - to własnie trzeba sie bac ze po smierci jest cos. Jak nie ma nic to nie ma sie czego bac :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~M 09:14:11 | 2010-03-14
Na lęki najlepsze ZAUFANIE PANU BOGU.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 23:03:11 | 2010-03-12
A ja boję się, że po śmierci nie ma nic.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Olinka 22:58:42 | 2010-03-12
A ja mam lęk przed lataniem samolotem. Nie mogę do niego wsiąść. A chciałabym zwiedzić Rzym, miasto naszego Papieża Polaka. Można obśmiać taki lęk? Jak sobie z nim poradzić? Kobieta


Można pojechać autobusem, ale tzreba sobie zdać sprawę, że po drodze są tunele.
Tych to dopiero tzreba się bać :-0

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kobieta 15:16:28 | 2010-03-12
A ja mam lęk przed lataniem samolotem. Nie mogę do niego wsiąść. A chciałabym zwiedzić Rzym, miasto naszego Papieża Polaka. Można obśmiać taki lęk? Jak sobie z nim poradzić? Kobieta

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mario 15:31:44 | 2009-10-20
Żeby to wszystko było takie proste... żegnaj, drogi lęku - twoje tricki już na mnie nie robią wrażenia...
trudno się przyznać przed sobą do swoich strachów a co dopiero sadzac je na stołku. A zwłaszcza siwiejącemu facetowi

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Odstraszona :) 13:45:48 | 2009-10-20
Odszukałam swój lęk długo po tarumatycznych wydarzeniach z mojego życia, bo udawałam że go nie widzę. Jeszcze czasem staje mi na drodze, ale wtedy mówię mu "won" - wiem skąd jesteś, i wiesz co - jesteś śmieszny i żałosny idź nad rzekę...
Można pozbyć się strachu i lęku jeśli się go zwerbalizuje, "zlokalizuje" - postawi przed sobą i zadrwi z niego (albo zwymyśla mu, nawrzeszczy, i co tam jeszcze ktoś lubi). Powodzenia!

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook