Geny, chemia i skłonność do depresji

(fot. shutterstock.com)

Pierwsze pytania, jakie zazwyczaj zadajemy, próbując pomóc komuś, kto znajduje się w stanie depresji brzmią: "Co się stało? Co poszło źle?". Panuje powszechne przekonanie, że smutek, przygnębienie i depresja wywoływane są przez niekorzystne okoliczności, i w przypadku znaczącej większości ludzi jest to prawda.

 

Tak jak ból brzucha może wynikać z prostej niestrawności, ataku wyrostka lub, czasami, nowotworu, tak i depresja może stanowić symptom różnorakich problemów życiowych - niektórych łatwych do wyleczenia, innych bardziej złożonych. Cały zakres różnych czynników może wpływać na nasz nastrój, włączając w to geny, chemię mózgu, hormony, wydarzenia we wczesnym dzieciństwie, pory roku, utratę ukochanej osoby, brak poczucia sensu, tłumiony gniew, poczucie wstydu lub winy, albo frustrację w pracy oraz w związku.

 

Wszyscy jesteśmy podatni na depresję; na różne sposoby, w różnych okolicznościach. Dwoje ludzi, z powodu różnych temperamentów, chemicznych uwarunkowań w mózgu i życiowych doświadczeń zareaguje na dokładnie te same niekorzystne okoliczności w zupełnie inny sposób - nawet jeżeli tych dwoje wychowanych zostało w tej samej rodzinie. Jedna popaść może w silną depresję, podczas kiedy druga pozostanie spokojna i pewna siebie. Dla niektórych bardzo ważne okazują się geny oraz czynniki biochemiczne.


Johna znaleziono nieprzytomnego w jego łazience, a kartka na krześle nie pozostawiała wątpliwości, że była to celowa próba zakończenia życia. Połknął całą fiolkę pastylek nasennych, ale na szczęście został odratowany i skierowany do szpitala psychiatrycznego. W ciągu następnego dnia lub dwóch poznano okoliczności tego zdarzenia. Jego żona porzuciła go dla innego. Interes, który prowadził zazwyczaj z dobrym skutkiem, podupadł pod wpływem recesji. Kiedy skontaktowano się z żoną, opisała, jak życie z nim stawało się coraz trudniejsze na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy, jak stawał się chwilami gwałtowny i zdał się tracić zainteresowanie czymkolwiek. Nie rozmawiał z nią zbyt często, a liczba niedopałków, które znajdowała w popielniczce, wskazywała, że wstawał bardzo wcześnie rano i przesiadywał samotnie w salonie.


W szpitalu pozostawał bardzo przygnębiony, przekonany, że jest totalnym życiowym nieudacznikiem oraz bankrutem. Był tak bardzo pogrążony w tych negatywnych myślach, że nie sposób było mu pomóc w zmianie spojrzenia na sytuację, w jakiej się znajdował. Leki antydepresyjne wydawały się nie przynosić większych rezultatów, a ponieważ nadal wykazywał tendencje samobójcze, skierowano go na serię zabiegów terapii elektrowstrząsowej (EW). Po trzecim razie zaczął zauważać promyk nadziei, a po szóstym jego stan zdecydowanie się poprawił i mógł już racjonalnie rozmawiać o swojej sytuacji zawodowej i małżeństwie. Żona zaczęła wykazywać znacznie większe zrozumienie dla jego sytuacji i, po odbyciu terapii małżeńskiej, wróciła do niego. Był nawet w stanie powrócić do pracy ze znacznie bardziej realistycznym nastawieniem do prowadzonego przez siebie biznesu.


Nasze ciała i umysły są tak silnie z sobą powiązane, że często nie zdajemy sobie sprawy, w jakim stopniu przyczynę depresji stanowi biologia, a w jakim psychologia, należy jednak podkreślić, że czynniki biologiczne i genetyczne mają wpływ na nasz temperament oraz osobowość. Spójrzmy, na przykład, na Johna. Jego ojciec cierpiał na zaburzenia afektywne dwubiegunowe, ale, poza kilkoma wzlotami i spadkami nastroju, w swoim dorosłym życiu John nigdy wcześniej nie popadł w poważną depresję - chociaż z wywiadu wynikało, że mógł odziedziczyć podatność na stany depresyjne. Jako że wiódł życie stosunkowo mało stresujące, dopiero kiedy jego interes zaczął podupadać, pod presją, pogrążył się w ciężkiej depresji.

 

Temperament i osobowość


Temperament w znacznym stopniu "otrzymujemy"; stanowi on zasadniczą dziedziczoną składową osobowości, która jest następnie kształtowana i rozwijana w dzieciństwie oraz dorosłości. Niektóre dzieci są, fizycznie i emocjonalnie, bardzo wrażliwe na świat dookoła nich. Posiadają wyostrzoną świadomość kolorów, faktur, zapachów, smaków i dźwięków. Mogą mieć obniżony próg bólu, mogą być bardzo lękliwe bądź skrajnie wrażliwe na ganienie lub krytykę, tak jak i na atmosferę w relacjach, zwłaszcza w odniesieniu do tego, co się dzieje pomiędzy rodzicami. Wrażliwość ta to wielki dar; pozwala im głęboko doświadczać piękna, ale czyni ich również bardziej podatnymi na dyskomfort brzydoty i zerwanych relacji.


Jednym z najtrudniejszych zadań dla rodziców jest pomoc takiemu wrażliwemu dziecku, by stało się wystarczająco silne, aby radzić sobie ze światem realnym, nie tracąc jednak swojej wrażliwości. Smutne jest to, że wiele wrażliwych dzieci zmuszonych jest zamknąć się w sobie, stając się nieśmiałymi i wycofanymi lub rozwijając nastawienie do życia, które cechuje się możliwie niskim poziomem zaangażowania. Takie osoby budują często silną, agresywną fasadę dla ochrony wrażliwego wnętrza.


Inne dzieci mogą być mniej wrażliwe i potrafią łatwiej przeżywać życiowe wzloty i upadki. Niefrasobliwy temperament może stanowić wielki atut, osoba taka może być jednak pozbawiona możliwości doświadczania skrajnej radości. Bardzo często postrzega się wrażliwsze dzieci jako trudne oraz popadające w błędne koło rodzicielskiej krytyki i, wskutek tego, niskiej samooceny. Bardziej beztroskie wydają się wywoływać pozytywniejsze reakcje ze strony rodziców, jednakże wrażliwa roślina wymaga większej uwagi i pomocy niż ta odporna.


Możliwe, że odziedziczona skłonność do depresji spowodowana jest częściowo przez typ temperamentu wykazującego większą wrażliwość na odrzucenie, stratę lub inne trudności w życiu. Wyraża się ona prawdopodobnie także w prawidłowościach chemicznych mózgu, które warunkują niższy próg doświadczania stresu.

 

 

Wiecej w książce: Gdy życie ogarnia ciemność - Richard Winter

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.21

Liczba głosów:

29

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~czytający 02:37:32 | 2015-02-14
Kupiłem tę książkę,bo recenzja jej na stronie WAM była zachęcająca.Ale nikomu jej nie polecam.Są pewne fakty naukowe,statystyczne,nawet stwierdzenia,które można przyjąć.Jednak uważam,że książka jest ponura i pesymistyczna.A pisana przez chrześcijanina i niby ma budzić nadzieję.Męczę się z jej czytaniem od blisko pół roku.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Maria 15:26:45 | 2014-04-10
Wszystko to prawda, ale najkrócej rzecz ujmując - DEPRESJA TO CHOROBA DUSZY!
W depresję wpadłam kilka lat po odrzuceniu modlitwy i Bożych przykazań, w wieku 30 lat. Leczenie neurologiczne nie przyniosło efektu. Spowiedź, powrót do modlitwy, coroczne indywidualne rekolekcje i systematyczna praca nad sobą pozwala mi normalnie funkcjonować do dziś, a mam 65 lat.
Maria

Oceń 12 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Miłosz Skrodzki 16:57:16 | 2014-03-27
Depresja to przede wszystkim brak sensu - a ten daje religia. To Bóg jest tym, który daje nam nadzieję, który obdarza nas zawsze dobrem i gwarantuje, że nawet cierpienie ma wielką wartość. Bez tego zaufania łatwo popaść w depresję z byle powodu. Jezu ufam Tobie!

Oceń 15 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pele 03:07:30 | 2014-01-13
W temacie polecam "Pamiętnik samobójczyni" autorstwa Magdaleny Grochowalskiej. Zob. http://www.maternus.pl/index.php?p=ksiazki&k=124. Bardzo pouczająca pozycja. Autobiografia.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mendoza2 23:27:13 | 2014-01-08
mam 35lat i trudne zycie spowodowane przeszloscia,pochodze z patologicznej rodziny ,oddany do domu dziecka w wieku 5lat przerzylem traume swiat moj sie zawalil,starsze dzieci znecaly sie fizycznie i psychicznie nademna nieinaczej tez wychowawcy.mialem problemy w budowaniu relacji z kobietami bylem wstydliwy zakompleksiony.zadalem sie z dziewczyna po szkole specjalnej bo tylko ona akceptowala mnie takiego jakim bylem.mam z nia prawdopodobnie dziecko ,niemoge znalezc sensu zycia i wyjscia z tej chorej sytuacji,mam wrazenie jakbym zyl z jakims wyrokiem ,modle sie do boga zeby mi pomogl ,zeby pozwolil znalezc sens zycia ,czy tacy ludzie jak ja sa juz skazani na przegrana,czy urodzilem sie tylko zeby cierpiec i dawac cierpienie?

...janku mailuj: [email protected]

Oceń 1 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sinner 20:49:53 | 2013-12-27
Dlatego każde dziecko trzeba chronić, w miarę możliwości, przed tym, co złe, by miało chociaż miłe dzieciństwo.

Oceń 8 1 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook