Depresja jest ciężką chorobą mózgu

(fot. Meredith Farmer / flickr.com)

1 mln Polaków zażywa leki przeciwdepresyjne - powiedział PAP prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego prof. Janusz Heitzman. Do placówek psychologicznych co roku zgłasza się 1,5 mln osób.

 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne przypominają, że co piąta dorosła osoba doświadczyła w jakimś okresie życia zaburzeń psychicznych. Najczęściej są to nerwice, zaburzenia lękowe oraz depresje i psychozy. Są one częstszą przyczyną niepełnosprawności, np. absencji chorobowej, aniżeli nowotwory i schorzenia serca.

 

Znacznie więcej osób nie cierpi z powodu zaburzeń psychicznych, ale wykazuje pogorszoną kondycją psychiczną. Z badań przedstawionych przez prof. Heitzmana podczas debaty "W związku z depresją...", która odbyła się przed kilkoma miesiącami, wynika, że 45 proc. Polaków obawia się o swoje zdrowie psychiczne.

 

Aż 85 proc. badanych ocenia warunki życia w naszym kraju jako szkodliwe dla zdrowia psychicznego. Powodem jest lęk przed bezrobociem (wskazuje na to 77 proc. ankietowanych), kryzys rodziny (47 proc.) i bieda (41 proc.). Z kolei 38 proc. ankietowanych obawia się uzależnienia od alkoholu lub narkotyków.

 

Główną tego przyczyną są zbyt silne i długotrwałe stresy, które WHO uznała za chorobę XX w. Odczuwa je coraz więcej ludzi i nie wszyscy potrafią sobie z nimi poradzić, szczególnie właśnie ci, którzy mają obniżoną kondycję psychiczną i nie potrafią wypoczywać czy się relaksować.

 

Większość tych osób nie choruje jednak na depresję a jedynie odczuwa pogorszenie nastroju. Z danych przytoczonych przez prof. Heitzmana wynika, że 25 proc. Polaków czuje się "wyczerpanych i wykończonych", 28 proc. twierdzi, że jest "zmęczonych", 16 proc. jest "bardzo zdenerwowanych", a 12 proc. odczuwa "smutek i zmęczenie".

 

Ludzie ci przeżywają jedynie "wyboje na drodze życia duchowego i emocjonalnego" jak to określa psycholog Ewa Woydyłło w książce "Bo jesteś człowiekiem. Żyć z depresją, ale nie w depresji".

 

W rozmowie z dziennikarzem PAP podkreśliła, że depresja jest ciężką chorobą mózgu. Głównymi jej objawami jest utrata energii i pogrążanie się w bezczynności, a także płaczliwość, sięganie po alkohol, izolowanie się i zaniedbywania obowiązków. Alkohol - warto pamiętać - jest tylko chwilowym lekarstwem na depresję i jedynie doraźnie poprawia samopoczucie.

 

Wiele osób cierpiących na depresję ukrywa swą chorobę i nie chce zgłosić się do specjalisty po pomoc, bo jest ona negatywnie postrzegana w naszym społeczeństwa, podobnie jak inne choroby psychiczne. Jeśli zgłaszają się do specjalisty, to na ogół dopiero w ciężkiej depresji, która jest trudna do leczenia. Tak postępują szczególnie mężczyźni.

 

- Stosunek do osób chorych psychicznie jest miarą postępu cywilizacyjnego danego państwa i społeczeństwa. Z przykrością muszę stwierdzić, że my Polacy jesteśmy pod tym względem zacofani - podkreśla prof. Heitzman.

 

Zwraca również uwagę, że w Polsce odwrotnie niż w Europie spadają nakłady na leczenie zaburzeń psychicznych. Mimo funkcjonowania Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego w ostatnich latach zmniejszyły się one z 3,7 proc. do około 3 proc.

 

W Szwajcarii środki publiczne przeznaczone na leczenie zaburzeń psychicznych stanowią 12 proc., a średnia europejska wynosi 5-6 proc. - My jesteśmy na końcu naszego kontynentu, oprócz Albanii - dodaje specjalista.

 

W całej Europie psychiatria przeżywa koniunkturę. Zwiększa się liczba psychoterapeutów i klinik psychoterapeutycznych. W Polsce - - podkreśla prof. Heitzman - pacjenci mają kłopoty z dostępem do specjalistycznej opieki medycznej, opieki środowiskowej, a także do skutecznych i nowoczesnych terapii.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.33

Liczba głosów:

15

 

 

Komentarze użytkowników (18)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

mef7777777 23:02:24 | 2015-12-20
Trudno niemiec depresji wPolsce coraz wiecej osob ja beda mieli
bo jak zyc w Polsce skoro
niema umowy o prace wiec niema urlopow wypoczynku kobieta nieurodzi dzieci bo zajeta zawodowo male zarobki, umowy tak skonstruowane ze na reke minimalna albo i mniej a na papierze bez kuronowki
wieczne jakies przekrety firmowe a rzad jescze gorszy przypomina mi szlchte poczytajcie historie polski zobaczycie ze rzad zawsze tylko dla siebie kase a dla poddanych jak najmniej.

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~depresja 21:49:24 | 2014-02-10
Depresja jest straszna. Nic się nie chce robić i nie ma siły nawet wstać z łóżka. Jeśli osoba z depresją nie ma żadnego bodźca do życia, czy pomocy bliskich, to z nią koniec. Ale dla depresanta śmierć nie jest tragedią

Oceń 14 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Paulina 21:18:59 | 2014-02-10
Nikt nie zdiagnozowal u mnie depresji, ale wydaje mi się, ze kilka lat temtu miałam tą chorobę. Najgorsze w tym stanie jest to, ze nikt nie rozumie twojego przygnebienia, mówiąc, ze " ty to nie masz powodów do smutku". Po drugie najgorsze jest to , ze wydaje ci się, ze to nigdy nie minie, że tak będzie zawsze. U mnie minęło, gdy już wszystko przestało miec dla mnie znaczenie i wtedy zaczęłam akceptowałam moje życie,moje porażki, utracone nadzieje, moją samotnosć, mnie samą taka jaką jestem.Choć nie jestem wolna w 100% od stanów zwatpienia czy przygnebienia, ale nauczyłam sie je akceptowac, bo wiem, że to minie. Niesamowicie wazne dla mnie było zrozumienie, ze przy depresji, nie powinnam walczyć , a zaakceptować ją. Zaakceptować zło, w którym żyjemy, a do tego potrzebna jest pokora. U mnie przełomem byla spowiedź, gdzie pierwszy raz poczułam sie zrozumiana (wysluchana) przez ksiedza. Polecił mi książkę Jana od Krzyża ' droga na góre Karmel". Dzięki tej ksiazce zrozumiałam, ze Bóg może mnie oczyszcza i przechodzę przez chwilową ciemność. Nie wiem czy to naprawde przechodziłam  czy nie, ale wiem, ze czytanie tej ksiażki dało mi nadzieję. Z perspektywy czasu, wydaje mi się, ze wyszlam silniejsza z depresji: nie boję się samotonosci - zaakceptowałm ją, gdy pojawia sie przygnębienie - oddaje je Bogu, bardzo pomaga mi rózaniec. zauwazyłam, że modląc się na nim mam większy pokój i opanowanie w sytaucjach kryzysowych. natomiast znów powracam to zwatpienia i utraty nadziei kiedy kompletnie odstwiam : modlitwę, spowiedź i przede wszytkim komunię . Ja nie umiem sobie wyobrazić przez co przechodzą osoby w prawdziwej depresji, nie mówie, że to co oni przeżywają jest łatwe, wręcz przeciwnie jest bardzo trudne.Też nie mówie, ze każda depresja musi mieć podłoze duchowe, tak jak u mnie. Ciągle prosze Boga, zebym umiała akceptowac trudne sytuacje, złe  sytuacje i proszę o pokorę. ( polecam przypowieść o pszenicy, która wzrasta wraz z chwastami)

Oceń 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pele 03:52:09 | 2014-01-13
W temacie polecam "Pamiętnik samobójczyni" autorstwa Magdaleny Grochowalskiej. Zob. http://www.maternus.pl/index.php?p=ksiazki&k=124. Bardzo pouczająca pozycja. Autobiografia.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Galia 01:29:05 | 2014-01-11
Moja sąsiadka 6 lat temu straciła ojca, po cięzkiej chorobie. I od tamtej pory zażywa leki silne, depresja na okrągło, do tego hipochondryczka, ciagle się boi, że na coś choruje, ale do lekarza nie pójdzie. Dopiero po długich namowach. Ja już nie daje rady z taką osobą tak obciążoną. Moje gadanie nic nie daje, a próbowałam wszystkiego. Mówiła: "tak , mam rację, ale..." Ciągle jej rozmowy kręcą się wokół jej wyglądu, braku faceta, to, że ma już  poonad 30 lat, a  wszyscy jej mówią, że stara panna, bo nie męża ani dzieci. Nawet ksiądz jej to wytyka rokrocznie. Od ciotek aż po obce osoby.  Jeszcze ma różne inne choroby. Nie wyrabiam sama psychicznie, co przypłaciłam wysoką gorąckzą, bo się martwiłam cudzym zamiast swoim zdrowiem :/

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jolka 07:35:58 | 2013-02-22
"Alkohol - warto pamiętać - jest tylko chwilowym lekarstwem na depresję i jedynie doraźnie poprawia samopoczucie." - jak w ogóle można napisać, że alkohol jest "lekarstwem" w czymkolwiek? Litości!

Oraz: akurat w przypadku depresji alkohol właśnie pogłębia stan depresyjny. "Lekarstwem" to on może być na chandrę po niezdanym egzaminie albo kłótni z koleżanką w pracy. 

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Romek 20:44:46 | 2013-02-12
Bardzo błędną jest ocena,że depresji nie ma,również można stwierdzić,że szatana tez nie ma bo go nikt nie widział.Przeżyłem 2 epizody z ciężką depresją,jeden z nich nawet w szpitalu specjalistycznym.Nasze lęki przybierają na sile,bo wiele naszych więzi rodzinnych i przyjacielskich słabnie,bo niech każdy odpowie sobie sam ile jest gotów zrobić dla innej bliskiej osoby aby nie obawiała się bezrobocia,biedy i bezradności.Bardzo często w tych trudnych sytuacjach pozostawini jesteśmy samym sobie.Natomias sama depresja może przyjść nie oczekiwanie i bez istotnych powodów.Gorąco pozdrawiam wszystkich dotkniętych przez tą chorobę.Pamiętajcie-zawsze jest wyjście.pozdrawiam-Romek

Oceń 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~aga 11:55:46 | 2013-02-12
Prawda dostać sie do psychiatry graniczy z cudem najblizsze terminy w czerwcu, bo dobry lekarz ma kolejke  pacjentow a ja potrzebuje pomocy teraz bo zwariuje :) nawet prywatnie jest cięzko :( pozdr

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tedi 22:09:07 | 2012-11-04
Czy duszę również dopada depresja, czy jest na nią odporna?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jagoda 11:58:36 | 2012-10-31
ja uważam że da się to pokonać, miałam depresje, dość głęboką, ale jeśli tylko się chce to wszystko się da, brałam leki, chodziłam na terapię, dodatkowo stosowałam rezonator biofotonowy i wszystko wrociło do normy juz po 2 miesiącach.

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook