Komentarze Komentarze

Niełatwo oderwać się od siebie

Autor Wiadomość
deon
Gość
2019-02-10 22:36:47
Gdyby tamtego dnia nad brzegiem jeziora apostołowie rzeczywiście pozostawili wszystko, nie opuściliby Jezusa w Ogrójcu - pisze Dariusz Piórkowski SJ.
więcej
1264366173.jpg
Ilość wiadomości: 1178
2019-02-10 22:36:48
Ten proces jest o wiele dłuższy, bo śmierć naszego ciała wcale go nie kończy, a wręcz dynamizuje.

Z tego procesu nie zwolni nas Bóg, bo jest w nim istota wolności uświadomionej i to my sami musimy ten proces przepracować.

Paradoksalnie na ten aspekt zwrócili uwagę również mistrzowie Zen, jak i buddyjscy mnichowie.
Oni też poprzez lata uczyli się jak wyzwolić się od siebie samych.
Tylko ich wolność nie zaczyna się w Bogu jak nas chcrześcijan, lecz w niebycie, bo tym się staje wolność człowieka samotnego; bez względu na wymiar egzystencji.

My chrześcijanie drogę wyzwolenia zaczynamy tutaj, a kończymy u Boga.
Większość naszych dramatów i cierpień są elementami, które mogą ułatwić nam "wzrastanie" na drodze wyzwolenia od nas samych, ku wolności .
Musimy tylko przenieść focus z siebie samych i naszego wnętrza na świat zewnętrzny, który nas otacza, a który wciąż nie ustannie się odradza.
Jedne kwiaty wiotczeją i usychają, by za  "chwilę" nowe się narodziły i by obraz wzrostu życia przysłonił to co pozornie umarło, a naprawdę dało życie innym.

Nie twierdzę, iż ten proces jest łatwy do przejścia, bo nie jest.
Jest natomiast konieczny byśmy poprzez uczestniczenie w nim w bardzo odległej perspektywie posuwali się wciąż naprzód ku Bogu.

Aby coś jednak doradzić.
Wszelki ból pozostawmy tam, gdzie on powstał, pozostawmy go, nie idźmy z nim w dalsze życie, polećmy go naszej niepamięci na jakiś czas.
Starajmy się zapatrzyć w Boga w Jego piękno nawet w tym świecie i tym się zachwyćmy do szaleństwa.

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook