Komentarze Komentarze

Kościół i polityka - związek zdecydowanie niesakramentalny

Autor Wiadomość
deon
Gość
2018-09-05 09:43:23
Jako wierni oczekujemy od polityków i duchownych, że nie będą robili z ołtarza i ambony własnej mównicy i przyczółku jakiejkolwiek partii. Nie potrzebujemy być dzieleni tam, gdzie chcemy się jednoczyć. Dość mamy podziałów każdego dnia.
więcej
1636818622.jpg
Ilość wiadomości: 966
2018-09-05 09:43:24
Święta racja. Tutaj potrzebne jest głębsze oczyszczenie, wstrząs. Podobnie było w Starym Testamencie. Izrael wchodził w różne sojusze, był w niewoli, upominany przez proroków. Niestety, niewiele to pomogło. Gdy przyszedł Mesjasz, nie był on po myśli ludzi. I został odrzucony, zabity.

Grzechem wielu ludzi Kościoła jest po prostu przesadne zaufanie do władzy, która ma zabezpieczyć to czy tamto i patrzenie na Kościół głównie jak na instytucję. 

Ja z kolei słuchałem fragmentu przemówienia prezydenta podczas Dożynek na Jasnej Górze. Prezentował on tam władzę jako coś/kogoś, kto niemal wszystko zapewni rolnikom i w ogóle Polakom. To dopiero dramat. Na Eucharystii spotykamy się z Ojcem, od którego wszystko zależy, a w jej trakcie władza mówi, że to my wam damy to, czy tamto. To jest bałwochwalstwo i pozór dobra, na który diabeł łatwo łapie ludzi jak na lep. Obojętnie czy duchownych czy świeckich.
Agapa
Gość
2018-09-05 10:15:18
Ucieszył mnie ten artykuł. Nawet bardzo. Od pewnego czasu czułem się nieswojo, niepewnie i wewnętrznie zaniepokojony lub rozdarty. Irytowało mnie, podobnie jak autora artykułu, traktowanie kościelnej ambony jako kolejnego po telewizji i internecie medium społecznego i politycznego przekazu. Msza Święta z coraz dłuższymi przerwami na reklamy. Na wystąpienia, przemówienia, ogłoszenia. Ogłoszenia prafialne, które nie zawsze ze sprawami parafialnymi mają coklwiek wspólnego, wygłaszane jeszcze przed błogosławieństwem - co jak słyszałem z Mszałem Rzymskim i Ogólnym wprowadzeniem do Mszału Rzymskiego zgodne nie jest.
Przyjmowałem te swoje irytacje jako swoistą "pokutę" za chęć uczestniczenia we Mszy Świętej. Zastanawiałem się, że skoro irytacja i podenerwowanie są "złymi poruszeniami serca" to czy mogą pochodzić z "dobrego źródła". Czułem się w tych rozterkach osamotniony i zagubiony. I bardziej byłem skłonny uwierzyć przyjaciołom twierdzącym, że jeżeli coś przeszkadza mi właściwie przeżyć Mszę Świętą to źródło problemu musi tkwić we mnie samym.  Dlatego naprawdę ucieszył mnie głos kogoś, kto podobnie jak ja zastanawia się, że chyba, że może, coś nie jest tak jak być powinno. Nawet jeżeli decydują o tym głowy w piuskach i biretach kapłańskich. I nie ja powinienem się czuć z tego powodu winny.
Ilość wiadomości: 1142
2018-09-05 12:55:09
Bełkot.

Polityka to dbanie o dobro wspólne. Jeśli Kościoł nie ma "się mieszać do polityki" (to samo w sobie jest mataczące zaklęcie fałszujące istotę sytuacji) to znaczy, że Kościół nie ma się interesować dobrem wspólnym, ergo Kościół umieszczałby się wówczas po stronie anarchistycznego liberalnego (libertyńskiego raczej) egocentryzmu - czyli dokładnie tej zatomizowanej aspołecznej plazmy, do której chce doprowadzić ludzkość lewactwo, by mu zrobić z sempiterny totalniacką jesień średniowiecza.
Edytowany 3 razy (Ostatnio: 2018-09-05 13:11:51).
1636818622.jpg
Ilość wiadomości: 966
Odpowiedź do: elGuapo | 2018-09-05 13:22:57
Kto tu mówi, że Kościół ma przestać interesować się dobrem wspólnym? No wtedy to byłby Kościół sekta. Nie chodzi o to, czy się zajmować dobrem wspólnym czy nie, ale jak to robić. Tu chodzi o to, by nie wykorzystywać liturgii do tych celów, zwłaszcza w wydaniu polityków. Można i trzeba mówić kazania o społecznym zaangażowaniu wiernych, ale bez robienia z ambony tuby propagandowej dla jakichś partii. To jest nadużycie.

Zadziwiają mnie nieraz te skrajne reakcje: Wszystko albo nic. Dość powszechne. Nawet w kłótniach małżeńskich: Ty nigdy, ty zawsze. A przecież wiadomo, że to uproszczenie. Kiedy Jezus mówi: "Pozwólcie obojgu (pszenicy i chwastowi) róść aż do żniwa", to przecież nie każe nam akceptować zła i nic nie robić. Mówi tylko o tym, jak właściwie należy reagować na zło w ludziach i w świecie, a więc rezygnacją z przemocy fizycznej, psychicznej, słownej.  

Pozwalanie politykom na przemowy podczas mszy to po prostu bałwochwalstwo. I tyle w temacie.
Ilość wiadomości: 38
2018-09-05 15:02:25
Nic dodać, nic ująć - w 100% popieram autora artykułu. Szymon Hołownia pisał o tym trochę bardziej emocjonalnie, ale równie trafnie. Pokażmy w komentarzach, że się nie zgadzamy na politykę i polityków w kościele. Nie punktowanie, bo to nic nie warte, ale zdanie: zgadzam się z autorem. Pozdrawiam.
Ilość wiadomości: 38
Odpowiedź do: darpiorko | 2018-09-05 15:06:58
Podziwiam księdza za spokojny ton, z jakim cierpliwie wyjaśnia ksiądz internautom swoje opinie. Z drugiej strony jasno i zrozumiale wyraża ksiądz swoje zdanie. Dziękuję.
Ilość wiadomości: 8
2018-09-05 16:16:26
Świetnie napisane. Kościól to nie partia, ani nie naród. Kościół jest powszechny. Oczywiscie ludzie Koscioła, wierzący powinni "mieszać sie do polityki" i dbać o dobro wspólne, ale nie w świątyni. Autor b. dobrze wyjasnia dlaczego.  elGuapo przeczytaj jeszcze raz.
Ilość wiadomości: 64
2018-09-05 18:07:32
Świetnie napisane. Tylko co na to pan Lemański i jego protektor abp. Ryś?
Ilość wiadomości: 64
Odpowiedź do: darpiorko | 2018-09-05 18:08:59
Może i prezydent grzeszył pychą ale przynajmniej przekaz był pozytywny.

Pan Lemański, ulubieniec waszego abp. Rysia potrafi tylko ziać jadem i nienawiścią. 

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook