Forum Deon.pl Forum Deon.pl

Zapłaciłam swój "rachunek" za aborcję

Autor Wiadomość
deon
Gość
2012-03-09 16:17:55
To było 10 lat temu. Zaszłam w ciążę. Byłam rozwiedziona i faktycznie samotna. Pierwszą moją reakcją była panika. Miałam już 4-letnią córkę, pracowałam tylko dorywczo, więc niewiele zarabiałam. Ojciec dziecka, kiedy się dowiedział, że jestem w ciąży, wycofał propozycję małżeństwa. Byłam bez środków do życia, bez ubezpieczenia i nie wiedziałam, gdzie szukać pomocy...
więcej
MK
Gość
2012-03-09 16:17:56
oszuści, dałam jedną gwiazdkę, a zapisało cztery...

Bolało?  Wyrywanie dziecka? Od kilkudziesięciu laty zabiegi aborcji w cywilizowanym świecie wykonuje się w znieczuleniu ogólnym czyli uśpieniu. Artykuł jest tendencyjny, wyssany z palca i z pewnością nie stanowi wspomnień kobiety, która aborcję przeszła.
Biedactwo, nie wiedziała co robi, normalnie znajomi ją namówili, a potem cierpienie przez lata.... Bzdura... No tak, ale na tym portalu pewnie wszyscy się ulitują nad biedulką...
Tadek
Gość
2012-03-09 16:44:41
Nie popieram aborcji, ale ta relacja jest wyjątkowo sztuczna. Jak opowieści z gazet typu "chwila dla Ciebie", albo polsatowskie "dlaczego ja?". Być może źródłem była jakaś prawdziwa historia, ale potem została tak podkolorowana i urobiona, że straciła wiarygodność.
ABORCJA TO ZABÓJSTWO
Gość
2012-03-09 16:49:14
"Dlatego teraz wiem, że tak ważne jest, by ludzi uczyć i uświadamiać w tym, co naprawdę jest dobre!
(...)
 Po długim okresie duchowej śmierci i doświadczenia prawdziwego piekła powróciłam wreszcie do życia. Fizyczne skutki >>ZABICIA DZIECKA<< dawały jednak ciągle znać o sobie: spadek odporności, ciągle nowe infekcje, guzki, endometrioza...
(...)
Kiedy spoglądam wstecz, myślę, że jeśli wtedy znalazłabym wokół siebie miłość, zrozumienie i wsparcie, a przede wszystkim rzetelną znajomość faktów związanych z aborcją, nigdy bym się na nią nie zdecydowała. Aborcja boli, boli już na zawsze. Sądzę, że stowarzyszenia kobiet, które poddały się aborcji, powinny być dużo głośniejsze. Mamy prawo ostrzegać przed tym bólem."
X-men
Gość
2012-03-09 19:13:40
Artykuł jest tendencyjny, wyssany z palca i z pewnością nie stanowi wspomnień kobiety, która aborcję przeszła.
Bzdura...

Jedno pytanie: Kto dał ci prawo do oceny? Jeśli jesteś katoliczką, to dedykuję ci Mt 7, 1-2 
Karo
Gość
2012-03-09 20:36:15
Nie wiem, dlaczego tyle osób węszy wszędzie fałsz. Jeśli ja pisałabym relację z takiego wydarzenia to sądzę że brzmiałaby podobnie. Potrafię sobie dokładnie wyobrazić jak czuła się bohaterka i doskonale ją rozumiem (chociaż nie chodzi mi o to, że zabiłam swoje dziecko, bo tego nie zrobiłam). Ale ja mam taki problem że ludzie często myślą że kłamię podczas gdy mówię prawdę. Nie potrafię tego zrozumieć.
...
Gość
2012-03-09 22:27:25
To, co dzieje się z kobietą, która pozbyła sie dziecka zależy od jej wrażliwości. Są kobiety, które zabiły jedno dziecko i cierpią przez resztę życia i takie, które miały 10 aborcji i mają się dobrze. Ja od momentu usunięcia niechcianej ciąży popadłam w nerwicę lękową, która co jakiś czas daje mi o sobie znać. Nie chciałam dziecka, nie chciałam ciąży. Byłam wtedy bardzo daleko od Kościoła. Zabieg odbył się w znieczuleniu ogólnym w mieszkaniu poleconego mi lekarza, który za godzinę miał jechać z rodziną na wakacje. Już po wszystkim widziałam jak ego żona wylewała zawartość miski do sedesu. Tam znalazło się moje dziecko. Po kilku latach dzięki spotkanym ludziom poznałam Jezusa i dopiero wtedy dotarło do mnie co ja zrobiłam. Lekarz, który wykonywał zabieg jak i ten, który mi go polecił nie żyją, obaj zmarli popełniając samobójstwo.
Anka
Gość
2012-03-10 07:20:47
Nie popieram aborcji, ale ta relacja jest wyjątkowo sztuczna. Jak opowieści z gazet typu "chwila dla Ciebie", albo polsatowskie "dlaczego ja?". Być może źródłem była jakaś prawdziwa historia, ale potem została tak podkolorowana i urobiona, że straciła wiarygodność.

A to "podkolorowanie" to niby w którym momencie? Dlaczego tak wielu ludziom się wydaje, że jeśli ktoś opisał coś inaczej, niż oni by to zrobili, to zaraz oznacza, że jest w tym fałsz... przecież każdy jest inny, każdy przeżywa różne rzeczy po swojemu i tak to opisuje... Mogę to przyjąć lub nie, ale jeśli oceniam czyjś sposób przeżywania, zwłaszcza osobistego dramatu, to... nie świadczy to o mnie za dobrze...
MR
Gość
2012-03-10 20:18:26
Jak jakaś suka przyznała się z dumą, że dwa razy popełniła skrobankę to stała się trendy i awansowała o kilkadziesiąt pozycji w ranklingu celebrytów, jak jakaś nieszczęsna kobieta opisała swoje przeżycia, to oczywiście sztuczność, niewiarygodność i tendencyjność.
Tadek
Gość
2012-03-11 12:50:16
Sam temat bardzo ważny i należy go poruszać.
Natomiast artykuł wydaje mi się mało autentyczny, bo wrzucono do niego wszystkie negatywne aspekty aborcji i typowe argumenty zniechęcające: fałszywi przyjaciele, kiepska klinika, brak telefonu w szpitalu, ból podczas zabiegu, zimno na dworze, załamanie nerwowe, alkoholizm, wymioty, złe diagnozy lekarzy, infekcja no i wreszcie usunięcie macicy. A na końcu spotkanie Chrystusa i odmiana życia. Nawet przyroda i otoczenie potęgują klimat grozy: "wyszłam na ulicę. Był zimny, listopadowy dzień", albo metalowe szafki z basenu. Naprawdę ten tekst brzmi dla Was jak autentyczna relacja, bez interwencji korektora?

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook