Forum Deon.pl Forum Deon.pl

Zmęczeni małżeństwem

Autor Wiadomość
deon
Gość
2011-09-07 15:59:34
Ci małżonkowie, którzy nie potrafią rozwijać pozytywnych aspektów związku, są zagubieni, samotni i przygnębieni. Iskra ich miłości przygasa. Przestają się wzajemnie pociągać, a nawet lubić. Jednak ogień, który dawał ciepło w małżeństwie, można rozpalić na nowo - mówią psychologowie.
więcej
franek
Gość
2011-09-07 15:59:36
I co, katolicki portalu?  Tylko opis niezbyt mądrych zachowań małżonków?
Nic o miłośći? - Tej prawdziwej -która nie ucieka od krzyża - ale daje w ostateczności satysfakcję zwycięstwa, poczucie sensu i szczęścia.

Nic o dpowiedzialności za drugiego człowieka?
Tyllko o zakochaniu?
A może im więcej zakochań tym lepiej?

Ze smutkiem i z niesmakiem przeczytałem ten artykulik. Wiem że tak bywa, ale na szczęście to nie norma, ani nawet nie większość.
Może w komentarzach poczytamy coś mądrego na ten temat. 
tęcza
Gość
2011-09-07 18:48:01
ja uważam że niestety, ale problem jest coraz bardziej powszechny i realny , sama jestem świadkiem właśnie takich zachowań jak opisuje artykuł w małżeństwie z 33 letnim stażem.
Kami
Gość
2011-09-08 01:56:28
A dlaczego od artykułu oczekujemy zaraz recepty na zbawienie małżonków? Czy opis rzeczywistości / głos w dyskusji, nawet jeśli nie zawiera w teksćie słowa "wiara" czy odniesienia do Jezusa kłóci się z katolickością portalu? Czy nie jest tak, że każdy ma głowę do myślenia, uszy do słuchania i może wyciągnąć wnioski?

Mnie osobiście jako młodej żonie ten artykuł dał wiele do myślenia pod kątem przyszłości. Cieszę się, że został tu zamieszczony. Wniosek, zapewne uproszczony, wysnułam z niego taki, że nie można ustać w pracy nad swoim małżeństwem i nad swoją relacją do Pana Boga tylko dlatego, że na początku wszystko "samo się układa", albo - jak mówią niektórzy - "życie samo wtłacza nas w określone role", bo praca się skończy, dzieci wyjdą z domu, a małżonek - to on jest na całe życie.

A co do krzyża... słuszna uwaga, że krzyż jest wzorem. Ale Ci, którzy kochali Jezusa, poza Janem, Maryją i Marią Magdaleną od krzyża uciekli. I Jezus ich nie potępił. A nawet prosił Boga, aby wybaczył im, bo tak naprawdę nie wiedzą, co robią, nie rozumieją, dlaczego złe jest to, co robią. W miłości na krzyżu najważniejszy jest On i to, że On nie uciekł, nie zrezygnował, nie zszedł z niego, chociaż Go kusili. I w tym sensie brakuje tu może trochę tej perspektywy - że choćby nie wiem co, jakkolwiek trudna nie byłaby moja sytuacja w małżeństwie, jest ze mną Bóg.
Jezus nie ucieknie ode mnie i będzie przy mnie do końca, będzie mnie kochał do końca nawet jeśli mnie jest ciężko. Z tego doświadczenia płynie prawdziwa moc do bycia w małżeństwie i kochania współmałżonka - niezawsze równoznaczna z satysfakcją. Chyba, że w pryszłym życiu :)
?
Gość
2011-09-08 10:24:59
Błękitne Niebo,
jakie głupie artykuły "wciska"się katolikom? Ten artykuł wcale nie jest głupi, tylko opisuje samo życie, które nie jest idealne.
Dla równowagi można sobie poczytać artykuły ks. Dziewieckiego, który opisuje pewien wzór postępowania, do którego należy dążyć.
Ale to nie znaczy, że jak się nie będzie pisać o problemach, grzechach czy brudach tego świata, to będzie oznaczać że całe zło automatycznie zniknie.
Barbara Magdalena
Gość
2011-09-08 14:57:20
Jaki cel przyświeca temu artykułowi? Może to, żeby ludzie uznali, że "zmęczenie małżeństwem" jest normą? Że rozwód jest czymś, do czego mają prawo również starzy? Że w każdym wieku można odejść i "ułożyć" sobie szczęsliwe życie?? Że rozwód na starość nie jest "nieprzyzwoity"?? A może nawet nobilitujący, skoro zdarza się częściej w wielkich aglomeracjach?!

Otóż JEST BARDZO NIEPRZYZWOITY!!! W każdym wieku, w każdym etapie małżeństwa! Rozwody są czystym złem, złamaniem przysięgi danej Bogu i współmałżonkowi! I nie dotyczy tylko dwojga ludzi, ale jest krzywdą wyrządzoną całej, szeroko rozumianej, rodzinie i społeczeństwu na dodatek.
Co to znaczy "zmęczenie małżeństwem"?! A może istnieje też zmęczenie innymi sakramentami? Co to w ogóle za przykłady są podawane?! Normą jest, że po wielu wspólnych latach, kocha się żonę czy męża znacznie głębszą miłością niż w stanie pierwszego zakochania. Widzę wokół takie przykłady i sama o coraz bardziej o tym  wiem :)
kate
Gość
2011-09-08 16:18:25
Nie wiem skąd to oburzenie w części komentarzy. Nie bądźmy hipokrytami, nie uważajmy rozwody osób starszych za temat tabu. Były i będą, i z pewnością będzie ich więcej, bo ludzie chcą żyć w prawdzie, nie chcą wypełniać tylko ról społecznych, ale chcą żyć. A miłość - ze świecą jej szukać, trzeba bardzo dojrzałych i świadomych swych wyborów ludzi. Nie wiem, czy jest jeden procent małżeństw, które się kochają, reszta tylko wypełnia obowiązki społeczne. I apeluję nie mieszać Pana Boga w te sprawy - głębokie życie religijne ani nie gwarantuje szczęścia w małżeństwie, ani nie chroni przed rozwodem. A już myślenie w stylu - nie wypada się na starość rozwodzić, przeczy obserwacjom: u mnie na osiedlu 85 letni pan opuścił żonę i zamieszkał u swojej dawnej miłości, którą powszechnie nazywano "demencją", bo choruje na Alzheimera. Śpiewa w chórze kościelnym i często pomaga w porządkowaniu świątyni. Rodzice znajomych poinformowali o złożeniu pozwu rozwodowego w kościele podczas uroczystości 50-lecia pożycia małżeńskiego. Samo życie!
vvv
Gość
2011-09-08 18:04:10
do Barbary Magdaleny
-
ależ się oburzyłaś, a wnikasz choć trochę w sytuacje osób, które wybierają drogę rozwodu, również w starszym wieku?
Dlaczego to robią?
Może po prostu wyczerpały im się możliwości trwania..za wszelką cenę..
Jeżeli już nie daje się trwać, i minone lata niczego pozytywnego nie przyniosły - to w każdym wieku można powiedzieć - dość tego, nie będę dłużej tak żyć, nie dam sobą dłużej poniewierać...
Bardzo wiele małżeństw jest dokładną odwrotnością tego, co powinno być,
ale jak widać nie brak ciągle "nawiedzonych", którzy w sytuacji rozwodu ze wszystkiego rozgrzeszą tego, kto rozkłada małżeństwo, a "osdądzą od czci i wiary" tego, kto nie ma siły i ochoty dłużej tej sytuacji znosić i odchodzi..

bardzo dobry artykuł
Barbara Magdalena
Gość
2011-09-08 23:31:03
Są różne sytuacje ludzkie i nie chcę nikogo potępiać, ale dla nas, katolików, nie ma innej drogi, tylko trwanie przy współmałżonku aż do śmierci. Czasem, gdy zdarza się coś naprawdę drastycznego, wolno nam odejść i żyć w separacji - ale bez zamykania się na poprawę drugiej strony; bez zamykania się  na wybaczenie.

Po poniższych komentarzach widać, że artykuł przynosi złe owoce. Pojawia się myślenie, że istnieje przyzwolenie dla rozwodów, że rozwody to jakiś przywilej, z którego powinni korzystać i ci starsi. A obrońcy nierozerwalności małżeństwa nazywani są "nawiedzonymi".
A gdzie tu miejsce na krzyż? Różne krzyże przychodzi nam dźwigać - czasem trzeba ponieść krzyż wytrwania w trudnym związku aż do końca. Amen.
Ilość wiadomości: 2906
2011-09-09 07:19:30
Dobro i Miłość nie czynią hałasu.

No to Błękitne Niebo, weź to pod uwagę gdy następnym razem znowuż zachce Ci się hałasować.
Edytowany 1 razy (Ostatnio: 2011-09-09 07:19:57).
caritas enim Christi urget nos

ps.:
Nie jestem księdzem

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?