Zakuci w kajdany

WAM

To książka o rozpaczy pogrążonych w nałogu i nadziei tych, którzy zdecydowali się na terapię. Wstrząsający opis ich przeżyć, doświadczeń, obaw i wiary - pomimo wszystko. Ukazuje problem alkoholizmu z kilku perspektyw: terapeuty uzależnień, pacjentów, a przede wszystkim ich matek, małżonków i dzieci.
Jest to książka o NICH i dla NICH. Także dla tych, którzy chcą im pomóc.

 

List do alkoholu

 

Dawno nie kontaktowałem się z Tobą, ale musisz wie­dzieć, że przez pierwsze dwa tygodnie mojego pobytu na odwyku bardzo za tobą tęskniłem. Mam jednak wielki żal. Byłem Ci wierny przez wiele lat. Prawie zawsze stawiałem Cię na pierwszym miejscu, wszystko inne miało drugo­rzędne znaczenie. Adorowałem Cię od samego rana. By­łeś mi towarzyszem przez całe dnie. Pamiętasz, jak nieraz bawiliśmy się przez całą noc? Nie odstępowałem Cię na krok. Byliśmy nierozłączni jak bliźnięta syjamskie. Kocha­łem Cię za Twoje wnętrze. Czasami płakałem za Tobą, a czasami przez Ciebie. Byłeś dla mnie wszystkim. A Ty? Za to wszystko, co dla Ciebie robiłem, pozbawiłeś mnie osobowości. Zniewoliłeś w swoich kajdanach. Zatrułeś mój umysł. Zabrałeś mi mą młodość i zdrowie. Sprawiłeś, że miłość stała się dla mnie nudna i szara. Owszem, dawałeś mi ukojenie, dobry nastrój, towarzystwo kolegów, ale to było dawno temu, na początku naszej znajomości. Poza problemami nie dałeś mi nic więcej. Czy to niezbyt wysoka cena, jaką przyszło mi płacić? Nie pozwolę, byś zabrał mi to, czego jeszcze nie zdążyłeś wziąć. Jest to kobieta, którą kocham. I praca. Dopiero teraz, kiedy jestem tutaj, uświa­domiłem sobie pewien fajny cytat: „Jedyną gorszą rzeczą od bycia nieszczęśliwym jest być szczęśliwym i o tym nie wiedzieć".
Wiem, że jeszcze nie raz staniesz na mojej życiowej drodze.
Wiem, że będzie mi ciężko, ale zrobię dużo, aby stawić ci czoło. Na tym kończę.
 

Okaleczeni bólem

 

Agresja jest w każdym z nas. To wielka siła i jak każda siła, może być wykorzystana w dobrym celu, ale może też stać się czymś unicestwiającym. I bardzo często tak właśnie się dzieje.
 
To właśnie ona - pozostawiona gdzieś na granicy naszych niewypowiedzianych myśli i słów - staje się żywiołem gor­szym niż inne. Bo niszczy nie tylko to, co napotyka na swo­jej drodze, ale przede wszystkim TEGO, który jest pod jej władaniem. Jest jak rak, który rozkłada duszę, umysł, a na­wet ciało.
 
Kto z Was nie widział ludzi o twarzach dosłownie powy­krzywianych nienawiścią, zawziętych i groźnych? Kto nie spotkał się z takimi osobami, dla których krzywdzenie innych jest powodem do dumy, a nawet sprawia przyjemność?
 
Ile przykładów można przytoczyć? I powiemy - jakich zwyczajnych: obozy zagłady, wojny, o których słuchamy jak o propozycjach nowych artykułów w hipermarkecie. Dziś zabito tylu i tylu. Anonimowe ciała. Zbiorowiska. To prawie jak nie-ludzie. Liczby. Zamachy terrorystyczne - to już nas nudzi, te pseudoideologie podszyte grozą. Bójki na stadio­nach. Codzienna przemoc w rodzinie. Czym ona się staje na tym tle? O czym tu mówić, po co robić z tego takie wielkie halo? Dość ma społeczeństwo pożywki w wiadomościach
 
1 na ulicach. Po co wyciągać rodzinne brudy i przemocą nazywać zwyczajne rzeczy? Kto się nie kłóci? Kto ma się wtrącać w czyjeś domowe przepychanki? Że dzieci widziały? Niejedno widziały już w szkole. Dzieci też przecież po­trafią być okrutne i znęcać się nad słabszymi kolegami.
 
Nie chcę Wam przytaczać definicji tego, co przed chwi­lą wymieniłam. Sami wiecie, o czym mowa. Komu zależy na typowych informacjach - znajdzie wszędzie, czym jest PRZEMOC. Jak się ją dzieli, rozgranicza, rozpoznaje, czym ona się cechuje, jakie niesie skutki, nawet skąd się bierze i co za nią grozi.
 
Czytanie i słuchanie o niej wzbudza złość. Człowiek za­czyna się bronić. Ale dlaczego, skoro nas przecież to nie dotyczy.
 
Może łatwej będzie zrozumieć ją w inny sposób. Taki, który dotyka bezpośrednio każdego z nas. Bez wątpienia jest nim CIERPIENIE. Tak się go boimy. Unikamy go, wiele byśmy dali, aby nas ominęło. I wielkie polemiki nad zagad­nieniem, czy cierpienie fizyczne jest gorsze od psychiczne­go, stają się bez znaczenia. CIERPIENIE to CIERPIENIE.
 
Ogarnia całego człowieka. Przecież jesteśmy jak naczynia, które napełniają się tym, co zawierają. Jedna sfera dopełnia drugą. Sprawia, że jesteśmy całością.
 
Jak cierpi psychicznie człowiek skopany boleśnie na uli­cy? Poniżony, zmieszany z błotem czyichś butów. Jak ktoś, komu odebrano możliwość wyboru, spętano wolę, odebrano prawo decydowania o sobie, zniszczono jego ludzką wol­ność, pokazano, że jest NICZYM.
 
Albo dziecko żyjące w ciągłym lęku przed rodzicami. Bez poczucia bezpieczeństwa, oparcia, zależne od doro­słych, przerażone kłótniami i samotnością. Czy jego ciało tego nie odbiera? Czy nie choruje częściej niż inne dzieci, nie jest nerwowe, nie ma problemów z rozwojem fizycz­nym, nie boli je częściej żołądek i głowa?
 
Cierpienie zadane drugiemu człowiekowi.
 
Jakiekolwiek by było.
 
Krzywdzące tego człowieka i odbierające mu godność.
 
Cierpienie zadane sobie samemu. Odbierające godność samemu sobie.
 
Cierpienie otrzymywane od innych - ale nawet na to mo­żesz mieć wpływ, gdy sam zrezygnujesz z bólu zadawanego innym i sobie.
 
Będą się mniej Ciebie bać. Będą mniej nienawidzić. Bę­dą lepsi...
 
***
 
Mam napisać o Twoim piciu... Teraz, kiedy w domu jest spokój, kiedy od miesiąca już nie staję w nocy przy oknie (bo przecież i tak nie zasnę, zanim nie wrócisz), wy­patrując, kiedy będziesz wracał z baru, kiedy podjedzie sa­mochód lub taksówka, kiedy nie czekam na Twój telefon (bo mojego oczywiście nie odbierasz) z żądaniem natych­miastowego odebrania Cię z bliżej nieokreślonego miejsca razem z Twoim samochodem, Twoimi kompanami i samo­chodami, to paradoksalnie trudniej jest mi o tym pisać niż w dniach, kiedy wszystko, co wiązało się z Twoim piciem, było świeże i odczuwane przez nas bardzo emocjonalnie.
 
1 2 3  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~andrzej 20:39:26 | 2010-08-16
Dla mnie jest to jedna z lepszych książek, które czytałem. Bardzo poruszająca. Autorka nie traktuje mnie - alkoholika jako kogoś gorszego - jestem dla niej CZŁOWIEKIEM. Upadającym, słabym, z wadami ale z nadzieją, że moge wstać.

Oceń 1 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook