Jakich słów Jezus nie powiedział, a które możemy czytać bez obawy o swoją wiarę?

WAM
(fot. joão silas / unsplash)

Mamy problem ze słowami przypisywanych Panu Jezusowi - nazwano je z grecka agrapha - "niezapisane". Odkryto je najpierw na papirusach, potem okazało się, że wiele słów przypisywanych Jezusowi znajduje się w pismach nie tylko pisarzy starochrześcijańskich, ale i średniowiecznych, a w końcu i muzułmańskich, począwszy od Koranu.

 

Wyobraźnia teologiczna autorów apokryfów nie zawsze tworzyła obrazy w pełni trafne i udane. Autor tzw. Ewangelii Tomasza (Dzieciństwa) (prawdę mówiąc, nie bardzo mądry!) chcąc przekonać swoich współczesnych do tego, że Pan Jezus od dziecka był Bogiem, snuje opowiadania o Jego nieprawdopodobnych cudach. Oto mały Jezus lepi z gliny ptaszki i ożywia je (jak Bóg stwarzający świat!), przemienia kolegów w świnie i pokazuje w ten sposób swą moc, a nauczyciel w szkole, który źle się do Niego zwraca, pada trupem, by za chwilę być przez Niego wskrzeszonym - z takich opowiadań utkana jest cała Ewangelia Tomasza, dawniej utwór wyjątkowo popularny.

 

Apokryfy także z innego względu stanowiły szczególną formę przekazu teologicznego. We wczesnym chrześcijaństwie powstawało wiele grup religijnych (szczególnie aktywne były różne odcienie gnostycyzmu), które szukały sposobu, w jaki mogłyby przekazać treść swojej nauki. Wybierały język obrazów, opowiadając, jak to Pan Jezus przekazał im tajemną treść, lub w zdaniach przypisywanych Jezusowi formułując swoją naukę. Tak jest chociażby w sławnej gnostyckiej Ewan­gelii Tomasza z Nag Hammadi, która składa się ze 114 zdań (logiów) Jezusa zbliżonych w formie do tych, które znamy z Ewangelii; niektóre z nich zawierają mniej lub bardziej podcieniowane treści nakierowujące na idee gnostyckie, inne są po prostu tekstami gnostyckimi, jeszcze inne zawierają prawdziwie piękne frazy i nawet, być może, nawiązują doprawdziwejnaukiJezusa.Teksty gnostyckie bywają różne: jedne zaledwie podcieniowują naukę Jezusa, jak np. Ewan­gelia Tomasza, inne są bardziej radykalne, jak Ewangelia Judasza, w której gloryfikowana jest postać zdrajcy.

 

Tu pojawia się problem słów przypisywanych Panu Jezusowi - nazwano je z grecka agrapha - "niezapisane". Odkryto je najpierw na papirusach, potem okazało się, że wiele słów przypisywanych Jezusowi znajduje się w pismach nie tylko pisarzy starochrześcijańskich, ale i średniowiecznych, a w końcu i muzułmańskich, począwszy od Koranu.

 

A bywają piękne, np.: Ujrzałeś brata swego, ujrzałeś Boga swego ‒ cytuje słowa Jezusa Klemens Alekandryjski (II w.). W meczecie koło Nowego Delhi w Indiach znajduje się taki agraphon Jezusa: Świat jest mostem. Przechodźcie przez niego, ale nie zatrzymujcie się na nim, aby mieszkać. Odkrycie tych agrafów przyjęto z entuzjazmem: myślano, że zostało znalezione nowe źródło do poznania życia i nauki Jezusa. Dziś, po ponad stuleciu badań, okazuje się, że wyniki są mierne - zaledwie około dwadzieścia takich zdań można ewentualnie przypisać Jezusowi.

 

Mówiąc o apokryfach, trzeba dodać, że istnieją jeszcze inne księgi dotyczące postaci biblijnych. Przede wszystkim są to dzieje apostolskie: setki opowiadań o apostołach, które powstawały od II w. i "uzupełniają" dość skąpe wiadomości o uczniach, zawarte w księgach kanonicznych. Zachowały się też listy niekanoniczne. Pisali je wszyscy: nie tylko apostołowie (Paweł, Barnaba, Tytus), ale i Matka Boża, a nawet sam Pan Jezus napisał list do trędowatego króla Edessy Abgara, a w końcu wysłał również list z nieba dotyczący świętowania niedzieli. I wreszcie apokalipsy: opisy wędrówek po zaświatach apostołów, a także Maryi, którzy odwiedzają różne kategorie dusz w zaświatach, szczególnie grzeszników. Dodajmy, że nie są to tylko opisy przygód ‒ to swoisty wykład teologii moralnej: wskazanie, jakie konkretnie kary grożą za dane czyny w przyszłym świecie.

 

Czy takie opisy można spokojnie czytać?

 

Wydawnictwo WAM wydało nieautoryzowaną biografię Jezusa. Okazuje się ona niezwykle ważna dla odkrycia tego Jezusa, który idzie przez wieki - Jezusa, jakim Go widzieli ludzie: zwyczajni chrześcijanie Antiochii, Aleksandrii, Rzymu czy Mediolanu, tacy ówcześni Nowakowie i Kowalscy, ale także chrześcijanie syryjscy, koptyjscy, gruzińscy. W pismach apokryficznych znajdują się nie tylko opowiadania o postaciach biblijnych, ale zawarta w nich jest także teologia; ukazują one obraz Jezusa, Jego życia i nauki oraz ‒ w szczególny sposób ‒ Jego Matki. Pisma Ojców Kościoła przekazały nam teologię uczoną, apokryfy - teologię, którą uprawiał przeciętny chrześcijanin tamtych czasów.

 

Książka zaczyna się więc od dziejów Maryi: historii Jej rodziców, narodzenia, pobytu w świątyni, małżeństwa z Józefem - przy okazji poznajemy milczącego w Ewangeliach opiekuna Jezusa. Poprzez piękny opis Bożego Narodzenia, nadzwyczajnej gwiazdy i przybycia egzotycznych gości, trzech Króli, oraz niezliczonych cudów po drodze do Egiptu i w samym Egipcie wchodzimy w życie Jezusa. Powrót do Nazaretu przynosi barwne i nie zawsze mądre opisy Jego psikusów, opowiedzianych w Ewangelii Tomasza (Dzieciń­stwa). Życiu publicznemu Jezusa apokryfy nie poświęcają wiele miejsca, choć przytaczają liczne słowa, które miał On wypowiedzieć ‒ ich wybór również znajdziemy w tej książce.

 

Następnie wkraczamy w trzeci wielki cykl opowiadań nieautoryzowanych: dotyczących procesu i męki Jezusa, szczególnie w pięknej Ewangelii Nikodema, zawierającej też obszerny opis Jego zstąpienia do otchłani, natomiast sam opis zmartwychwstania pozostaje jakby na marginesie: autorzy nie czują się zdolni go podjąć.

 

Obok Jezusa pojawia się liczny orszak innych postaci zwią- zanych z męką: historycznych, jak Piłat, Herod i Judasz, oraz fikcyjnych, np. niejaki Woluzjanus czy Weronika; ponadto pojawiają się cesarze rzymscy ‒ Tyberiusz i Klaudiusz.

 

Warto zwrócić uwagę, iż biografia nieautoryzowana zaczyna się od przedstawienia postaci Maryi, sięgając aż do Jej narodzin, a kończy się pięknym, teologicznym obrazem Jej odejścia: nie jest to śmierć, lecz uśpienie lub też transitus - przejście do drugiego świata (termin nawiązuje do innego "przejścia" Jej Syna - do Jego zmartwychwstania), dokąd ją niesie Jej Syn, który przybywa po Nią. A odchodzi ze świata otoczona apostołami, czyli całym Kościołem; ci zaś przybyli ze wszystkich krain, gdzie głosili Ewangelię, niesieni na obłokach (pamiętajmy, że obłok w Starym Testamencie to obraz Boga), jak to przedstawia śliczna ikona z muzeum lwowskiego, gdzie dwunastu apostołów zmierza do Maryi na dwunastu chmurkach!

 

Apokryfy są też obecne we współczesnej kulturze

 

Piękny i pełen ciepła jest ten świat apokryfów o Jezusie i Maryi, przywodzi na myśl legendy, w których opowiadanie ludzie wkładali swoje serce. Dlatego trudno się dziwić, że apokryfy stały się natchnieniem dla kultury. Takie wielkie dzieła literatury, jak np. noblistów Selmy Lagerlöf (Opowia­ dania o Chrystusie), Henryka Sienkiewicza (Quo vadis?) czy Pära Lagerkvista (Barabasz), czerpały natchnienie z apokryfów. Capella Scrovegni Giotta w Padwie czy ołtarz Wita Stwosza w Krakowie wyrażają treści wzięte z apokryfów. A czy wielkim apokryfem godnym najbujniejszych apokryfów orientalnych nie jest pochód Trzech Króli Benozza Gozzolego w Palazzo Medici-Riccardi we Florencji? Listę tę można by wydłużać. Rola kulturotwórcza apokryfów nie została jeszcze opisana i czeka na swoje opracowanie.

 

Do dziś powstają nowe, szczególnie liczne w drugiej połowie XX w., apokryfy. Wystarczy wymienić kilka najlep- szych dzieł, jak np. Jana Dobraczyńskiego Listy Nikodemai Cień Ojca czy Judasz Lanza del Vasto lub świetny (niestety zapomniany) dramat Karola Huberta RostworowskiegoJudasz z Kariotu. Życie Jezusa i apostołów jest nośnym tematem i każdy z nas, gdy poruszy wyobraźnię i serce, znajdzie w Nowym Testamencie coś, co nie zostało tam opisane. Na tym właśnie polega twórcza rola apokryfów.

 

Zdecydowanie warto jest czytać apokryfy: nieautoryzowane biografie Jezusa czy Maryi bez wątpienia mogą przynieść nam wiele dobra. Nie zapominajmy jednak, że to Ewangelia, biografia Jezusa autoryzowana przez Kościół, jest podstawą naszej wiary.

 

Fragmenty różnych apokryfów, zebrane w przystępnej formie jako opowieść przez księdza Przemysława Marka Szewczyka, dostępne są w książce wydanej przez Wydawnictwo WAM. Powyższy artykuł jest fragmentem z tej książki o nazwie "Jezus. Biografia nieautoryzowana" »

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.4

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook