Warszawa - Budapeszt

Przewodnik Katolicki

Byłoby wielkim nieporozumieniem, gdybyśmy łatwo i bezrefleksyjnie przyjęli narzucaną tak nachalnie przez "dyżurnych prześmiewców" narrację na temat wypowiedzianego w wieczór wyborczy jednego zdania o tym, że przyjdzie czas, by i "w Warszawie był Budapeszt".

 

Na pewno nie idzie o to, by mówić o węgierskim winie, papryce czy pikantnej kuchni, albo straszyć, przywołując powstanie węgierskie z roku 1956. Ten skrót myślowy zawarty w wypowiedzianym zdaniu odnosił się do niezwykłej i jak dotąd niespotykanej przemiany ustrojowej, jaka nastąpiła na Węgrzech po przejęciu władzy przez Viktora Orbana, osiem lat pozostającego w opozycji. Cóż takiego się stało, że lewicowe i liberalne obyczajowo środowiska podniosły taki krzyk?

 

Otóż wizja państwa i porządku społecznego zaproponowana przez Orbana i jego partię wniosła z jednej strony coś zupełnie nowego, a zarazem powracała do tego co fundamentalne, na czym można budować sensownie. Inaczej mówiąc Orban, jak ewangeliczny mądry ojciec "wydobył ze skarbca rzeczy nowe i stare". Jednym z najważniejszych osiągnięć było wprowadzenie do Konstytucji odwołania się do Boga i Jego praw, rozumianego jako fundament, na którym dopiero można coś zbudować.

 

Nowoczesna wizja państwa i narodu wcale nie musi więc być ateistyczna, świecka i pozbawiona jasnych i trwałych reguł moralnych. W dziedzinie społecznej i gospodarczej węgierski premier postawił rzeczywiście na rodzinę, uchwalając ustawy sprzyjające jej prawdziwemu i pełnemu rozwojowi. Ponadto, by ratować rodzimą gospodarkę i zapewnić jej rozwój, opodatkował międzynarodowe koncerny, które fałszowały zyski i nie płaciły przez to należnych podatków, tak jak musiały czynić to przedsiębiorstwa węgierskie. Postawiono z jednej strony na likwidowanie biurokracji i przerostu administracji, a z drugiej strony rozwijano inicjatywy zmierzające do tego, by ludzie znajdowali pracę. To tylko niektóre działania z zakresu ustroju gospodarczego.

 

Daleko ważniejsze jednak były działania zmierzające do odnowy moralnej. Temu m.in. miało służyć uaktywnienie nawet najmniejszych wspólnot, począwszy od parafii po inne organizacje, gdzie ludzie kształtowali swoje postawy i uczyli się na nowo życia opartego o wartości. Nade wszystko jednak odwołano się do żarliwej modlitwy. W roku 2006 episkopat Węgier ogłosił Rok Odnowy Duchowej Narodu i wezwał wszystkich wiernych do wytrwałej i systematycznej modlitwy w intencji ojczyzny.

 

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Może zatem także i u nas warto byłoby, zamiast wyśmiewać tę węgierską drogę, wejść na podobną. Praca u podstaw, jaka może i powinna się dziać, czy to w różnych grupach parafialnych, w ruchach religijnych, stowarzyszeniach i organizacjach, wydaje się być wezwaniem chwili, bowiem ostatnie wybory Polaków dają wiele do myślenia i budzą rzeczywiste obawy.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?