Jak to jest z globalizacją?

Posłaniec

Powody ubóstwa są złożone, jednak część z nich związana jest z polityką tych, którzy odnoszą największe korzyści z globalizacji, tj. niektórych krajów i wielkich koncernów. Kraje postkolonialne np. nadal eksploatują zasoby dawnych kolonii, a koncerny, które mają związek z własnymi rządami, ingerują w politykę, prawo i ekonomię danego kraju, by przystosować jego struktury do własnych potrzeb. Trzeba pamiętać, że roczny budżet wielu koncernów jest większy od budżetów małych i wielu średniej wielkości krajów. Kraje bogate utrzymują w zależności kraje gospodarczo zacofane. Najważniejszą metodą jest zachowywanie i kontrolowanie lokalnej elity. Gdy brak jej lojalności, kupuje się ją za pieniądze. Jeśli rząd nie może być kontrolowany przez pieniądze lub w inny sposób, będą finansowane i uzbrajane grupy korupcyjne mające go obalić. W ekstremalnych przypadkach sąsiedni kraj zostanie wciągnięty w konflikt czy finansowany, by wszcząć wojnę. Ten wzór ukonstytuował się na dobre w historii na całym świecie, a mapa konfliktów w Afryce jest zbieżna z mapą występowania surowców naturalnych. Twierdzenie, że najlepszą pomocą byłoby zaprzestanie wysyłania broni do Afryki, nie jest bezpodstawne.

 


Zależność krajów biednych polega również na regularnym ograniczaniu ich dostępu do rynków światowych, szczególnie jeśli chodzi o jedyny możliwy eksport towarów spożywczych. Cła zaporowe i subwencje czynią potencjalny eksport nieopłacalnym, co skazuje kraje ubogie na patową sytuację izolacji handlowej. Ich położenie pogarsza się jeszcze bardziej, jeśli są zadłużone i wszelkie wypracowane dochody przeznaczone zostają na spłatę zadłużenia.

 

Dzisiejsi niewolnicy


Globalizacji uległa również aktywność kryminalna. Ogólnoświatowym problemem stał się terroryzm. Na przestrzeni ostatnich lat odnotowano wzrost przestępczości, handlu narkotykami i ludźmi oraz rozwój prostytucji i pornografii na nieznaną dotąd skalę. Po handlu bronią i narkotykami, prostytucja jest trzecią najbardziej rozpowszechnioną i dochodową dziedziną. Najczęściej do prostytucji popychają względy finansowe, a także gwałtowny wzrost bezrobocia. Szacuje się, że w okresie 400 lat niewolnictwa przewieziono z Afryki do Ameryki ok. 10 mln niewolników (maksymalnie 25 mln). Handel niewolnikami był z pewnością haniebnym procederem. Dziś jednak, w okresie ostatnich 10 lat, przemycono - z przeznaczeniem do prostytucji - ok. 33 mln kobiet z Azji Południowo-Wschodniej. Rośnie też prostytucja młodocianych: szacunkowo zajmuje się nią ok. 400 tys. w Indiach, 100 tys. na Filipinach, 200 tys. w Tajlandii słynącej jako docelowy kraj turystyki seksualnej, z której dochód stanowi 13% PKB kraju, w Chinach między 200 a 500 tys. W Europie Zachodniej prostytuuje się ok. 100 tys. dzieci z Europy Wschodniej. W 2001 r. szacowano, że ok. 1 mln dzieci, głównie dziewczynek, uprawia prostytucję. Statystyki mówią, że jedno prostytuujące się dziecko "świadczy usługi" ok. 2 tys. ludzi, przeważnie mężczyznom. W 2002 r. na świecie było 40 mln prostytutek. Co roku do Europy Zachodniej trafia 500 tys. nowych prostytutek, a tyle samo zostaje wyrzuconych na ulicę lub umiera z powodu chorób. Proceder przynosi ogromne zyski: 60 mld euro z prostytucji, 57 mld euro z pornografii. Kraje rozwijające się traktują ją jako element strategii wyjścia z kryzysu, a Bank Światowy i MFW wspomagają niektóre z tych działań jako rozwój turystyki i rozrywki. Legalizacja prostytucji w Niemczech, Holandii, Szwajcarii, Australii, Nowej Zelandii i we Włoszech wpłynęła jedynie na jej wyraźny wzrost.

 

Obywatele świata


Wielokrotnie cytowana wypowiedź Jana Pawła II, że globalizacja nie jest a priori ani dobra, ani zła, lecz będzie tym, co uczynią z niej ludzie, mówi o odpowiedzialności, o możliwościach współtworzenia bardziej sprawiedliwego świata. Dotyczy to zarówno wielkiej ekonomii, która jak dotąd kieruje się "etyką" korzyści, jak też codziennego zachowania konsumentów i efektywności projektów pomocowych. Ten pierwszy wymiar zależy od dobrej woli rządów, ale też korporacji i globalnych instytucji finansowych: Banku Światowego, Międzynarodowego Funduszu Walutowego czy agend ONZ. Problemem jest tu wpływ anonimowych ośrodków decyzyjnych, które nie podlegają kontroli społeczności świata. Drugi wymiar zależy od świadomości i poczucia solidarności obywateli.

 

Przykładowo w 2008 r. wydano na kosmetyki w USA 8 mld dolarów, na lody w Europie 11 mld, na perfumy w USA i Europie 12 mld, na karmę dla psów i kotów w USA i Europie 17 mld, na papierosy w Europie 50 mld, na drinki w Europie 105 mld, na narkotyki na świecie 400 mld, a wydatki na zbrojenia pochłonęły 780 mld dolarów. W tym samym czasie rozwiązanie problemu dostępu do czystej wody dla miliarda najbiedniejszych osób kosztowałoby 9 mld dolarów, zapewnienie podstawowej edukacji dla wszystkich dzieci 6 mld, zapewnienie opieki zdrowotnej dla kobiet w okresie porodowym 12 mld, a zapewnienie podstawowej opieki medycznej i żywności to koszt 13 mld dolarów.

 

Współodpowiedzialność i chęć rozwiązania problemu ubóstwa są związane nie tylko z możliwościami technicznymi, ale i z mentalnością. To, jak i co myślimy o aktualnej sytuacji planety, jest wyznacznikiem dzisiejszej kultury globalnej. Mimo apeli i ostrzeżeń przed uniformizacją kultury, obserwujemy zjawisko jej transformacji, lokalnego zwiększania tożsamości, upowszechniania się wzorców demokratycznych, jak i wzrostu świadomości praw człowieka. Pomimo zjawisk zagubienia, konsumpcjonizmu, zwiększonego poczucia lęku i ogromnego stresu, współczesna kultura otwiera również możliwości globalnej współodpowiedzialności.


Kościół katolicki uważany jest za najstarszą globalną instytucję, która od wielu stuleci nieprzerwanie działa w skali makro i jest zdolna do łączenia różnorodnych kultur w jeden organizm, scalony dzięki wierze chrześcijańskiej. Choć lekceważony i marginalizowany w imię koncepcji tworzenia laickiej kultury Kościół nie pozostaje bierny w czasach globalizacji i wykorzystuje swoje wielowiekowe doświadczenie, by poprawiać sytuację najuboższych, głównie poprzez edukację, zorganizowane ruchy, naciski na decydentów czy doraźną pomoc. Tam gdzie to możliwe stara się mediować w sytuacjach konfliktowych.

 

Poprzez katolicką naukę społeczną Kościół upomina się o międzynarodową solidarność i domaga się wypracowania wzorców etycznych, których przestrzeganie zapewniłoby sprawiedliwszy rozwój wszystkich regionów świata. Kościół wspomaga też tworzenie i umacnianie więzi społecznych, które są warunkiem każdego rozwoju grupowego i bez których żadna społeczność nie stworzy wspólnej i chcianej przyszłości. Ludzie Kościoła coraz bardziej zdają sobie sprawę, że odpowiedzialność chrześcijanina nie może ograniczyć się do najbliższego otoczenia.


Ks. Andrzej Sarnacki - jezuita, wykładowca filozofii społecznej w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum w Krakowie

 

  1 2
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Papież mówi żeby zwalczać 18:27:06 | 2013-10-04
Papież Franciszek: Kryzys nie może być usprawiedliwieniem dla głodu i wyzysku

"Skandalem" nazwał papież to, że ludzie umierają z głodu, choć produkowanej żywności wystarczyłoby dla wszystkich. (...) "Konieczne jest znalezienie rozwiązań, by wszyscy mogli korzystać z owoców ziemi, nie tylko po to, by uniknąć powiększenia się różnic między tymi, którzy mają więcej a tymi, którzy muszą zadowolić się okruszkami ze stołu, ale również z powodu wymogu sprawiedliwości, równości i szacunku dla każdej istoty ludzkiej" - oświadczył papież.

http://wgospodarce.pl/informacje/4876-papiez-franciszek-kryzys-nie-moze-byc-usprawiedliwieniem-dl...

A zatem - powinniśmy zwalczać wyzysk i nadmierne nierówności.

"Szacuje się, że na świecie głoduje 925 mln ludzi." (Wikipedia)

"W Polsce około 10-25% dzieci w wieku do 14 lat cierpi przez głód i spożywa najwyżej jeden posiłek dziennie." (Wikipedia) 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 07:34:11 | 2013-10-04
Sugeruję, żeby o ekonomii wypowiadali się ekonomiści, a nie filozofowie. Globalizacja jest zjawiskiem takim samym jak deszcz, tyle że jest to zjawisko społeczne.

Dzięki globalizacji mnóstwo ubogich ludzi może zarobić na swoją egzystencję, a kiedyś przymierali oni głodem.

Nierówności społeczny były, są i będą i nigdzie w w żadnej Ewangelii nie pisze, że mamy zwalczać te nierówności.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Alternatywa 03:58:33 | 2013-10-04
.

Kredyt społeczny, czy rząd światowy?
http://narodowy.blog.ru/204334451.html

.

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?