Między ewangelizacją a komercjalizacją

Otwarcie w grudniu 2005 roku pierwszej w Polsce kaplicy na terenie centrum handlowego Silesia City w Katowicach wzmogło dyskusje medialne i merytoryczne polemiki odnośnie funkcjonowania Kościoła w nowej przestrzeni społecznej, jaką tworzą galerie komercyjne.

 
U źródeł tych sporów leżą zarówno wątpliwości odnośnie możliwości prowadzenia przez Kościół jego misji ewangelizacyjnej w warunkach, jakie wyznacza globalna cywilizacja, jak i przekonanie, iż Kościół winien bronić stanowiska o wyjątkowym charakterze niedzieli, ograniczonym zezwoleniami na handel[1].
 
Kontekst społeczny tych polemik jest jednak znacznie bardziej złożony, daleko wykraczając poza analizy funkcji i znaczenia Kościoła katolickiego w Polsce. Raczej zasadza się na coraz powszechniejszym w świecie globalnego marketingu przekonaniu, iż handel winien wkraczać coraz śmielej w obszary dotąd pozbawione komercyjnego charakteru[2]. Wprawdzie ekonomia światowa dostosowuje swoje trendy do lokalnych uwarunkowań, m.in. wynikających z tradycji czy historycznych kontekstów, niemniej daleko mocniej dąży do zawłaszczenia tych pól kulturowych, które uznaje za ważne w badaniu skali oddziaływań społecznych[3]. W tym rozumieniu mieści się zainteresowanie przedsiębiorstw handlowych w Polsce sferą religii.
 
Należy przy tym pamiętać, iż szczególna rola, jaką spełnia Kościół katolicki w Polsce, nie jest wynikiem jego organizacyjnej sprawności, ale bardziej opiera się na uwarunkowaniach historycznych, które uczyniły z niego strażnika narodowych i kulturowych wartości. Pomimo tych samych co w Europie problemów spadku liczby alumnów i czynnych duchownych, w kontekście rozgrywających się w Kościele powszechnym rozlicznych afer obyczajowych, Kościół w Polsce zachowuje niebywałą żywotność. Blisko 30 tys. księży i ponad 20 tys. zakonnic stanowi dynamiczną społeczność, która cieszy się dużym autorytetem i ma ogromny wpływ nawet na te środowiska, które są oddalone od Kościoła, a nawet mu wrogie. Aktywność Kościoła na polu charytatywnym i w edukacji koresponduje z dużym oddziaływaniem na inne sfery życia, co z oczywistych względów powoduje, iż również instytucje gospodarcze biorą pod uwagę stanowisko Kościoła w wielu aspektach swojego funkcjonowania społecznego.
 
Przeważają w tym aspekcie jednak doraźne korzyści[4]. Przedsiębiorcy zapraszają duchownych na otwarcie i poświęcenie centrów handlowych, organizują spotkania opłatkowe dla swoich pracowników, w końcu patronują rozmaitym inicjatywom Kościoła[5]. Ocieplenie klimatu wzajemnych stosunków sprzyja artykulacji znacznie poważniejszych oczekiwań w stosunku do Kościoła. Zasadzają się one na przeświadczeniu, iż swoiste imprimatur Kościoła na działalność gospodarczą, zwłaszcza na tych polach, które nie mają jednoznacznego, etycznego rozstrzygnięcia, bardziej uwiarygodni zasadność jej prowadzenia, a tym samym wpłynie na efektywność i zyski[6]. Ze swej strony Kościół z dużą ostrożnością podchodzi do tych inicjatyw. Pozytywnie odbiera zaangażowanie przedsiębiorców w podtrzymanie zwyczajowych form obecności Kościoła w przestrzeni publicznej, z drugiej strony z niepokojem śledzi te poczynania handlowców, które sprzyjają zawłaszczeniu obszarów misji Kościoła w silnie skomercjalizowanym świecie gospodarki[7].
 
 
1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.86

Liczba głosów:

7

 

 

Komentarze użytkowników (4)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~EwaK 10:05:37 | 2011-02-19
Ciekawy tekst. Z jednej strony na pierwszy rzut oka całkiem pozytywne wydaje się  "zaangażowanie przedsiębiorców w podtrzymanie zwyczajowych form obecności Kościoła w przestrzeni publicznej" - tu można mówić o długiej tradycji tego typu poczynań itp. Jednak z drugiej, motywy tego zaangażowania oczywiście nie są  jednak wcale idealistyczne. Tego typu działania sprzyjają pewnego rodzaju zawłaszczeniu Kościoła i uczynieniu z niego intratnego "narzędzia" rynkowego. Nie uciekniemy od tego, cóż "takie czasy" - należy tylko czuwać żeby jakoś wyważyć proporcje. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Handel 22:34:52 | 2011-02-18
Handel w świątyni - a dlaczego nie? To wszystko to kwestia umowna.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Irenuesz 12:49:36 | 2011-01-16
Religia była łakomym kąskiem handlowym od zawsze, odpusty, relikwie, dewocjonalia. Na religii można było zarobić więc kupowano, spzredawano... z tym, że teraz na większą skalę. A więc nihil novi.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Urekka 11:53:09 | 2011-01-01
Ciekawe i zastanawiające ale tez i trochę przerażające - duch czasów (upiór czasów).

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook