To jest ponad nasze siły, żebyśmy się rozstali!

List

Gdy Bożena poznała Leszka, pomyślała, że to z pewnością Pan Bóg postawił go na jej drodze. Leszek jest cierpliwy, troskliwy, serdeczny. Kocha ją i - co najważniejsze - pokochał też jej dzieci. Dwa lata wcześniej Bożena uciekła od męża alkoholika, który jej ubliżał, upokarzał ją i bił. Nawet gdy odeszła, nie dawał jej spokoju - na przemian groził i obiecywał poprawę. Dzięki Leszkowi odżyła, uwierzyła, że może jeszcze stworzyć normalny, ciepły dom dla swoich dzieci. Na początku nie przeszkadzało jej odsunięcie od sakramentów. Z upływem lat tęskniła za tym coraz bardziej. „Czasem, kiedy nie mogę w nocy zasnąć - wyznaje - zastanawiam się, czy to Bóg, czy diabeł podsunął mi Leszka. Może popełniłam błąd i rzeczywiście lepiej było żyć z mężem alkoholikiem niż teraz bez Boga?"

 
Wiele par, które zgłaszają się do duszpasterstw osób żyjących w związkach niesakramentalnych, dręczy podobny dylemat. Z jednej strony jest miłość, z której nie potrafią zrezygnować, bo jest dla nich pewnym dobrem - często największym, jakie ich w życiu spotkało - z drugiej pojawia się świadomość grzechu i poczucie odrzucenia przez Kościół. Ks. Krzysztof Bojan, który zajmuje się duszpasterstwem związków niesakramentalnych w Bielsku-Białej, uważa, że ból z powodu braku spowiedzi i Komunii św., jest dowodem na obecność Boga w ich życiu.
 
 

Zawinione - niezawinione

 

Często za ich wyborem kryje się historia krzywdy i cierpienia; są wśród nich osoby przez lata zdradzane, oszukiwane, a na koniec porzucone przez współmałżonków, ofiary młodzieńczego zauroczenia, które zbyt szybko zdecydowały się na ślub. Są też młodzi skojarzeni i skłonieni do ślubu przez zaprzyjaźnione rodziny, np. Agata, która jeszcze na studiach wyszła za Tomka, z którym znała się od dzieciństwa. Rozumieli się, lubili, ale brakowało „tego czegoś". Nikt inny jednak się nie pojawiał, a rodzice delikatnie naciskali na ślub, który miał być uwieńczeniem wieloletniej przyjaźni rodzin. Pobrali się, ale po dwóch latach Tomek zakochał się w innej kobiecie. Przy niej odnalazł to, czego od początku brakowało mu w związku z Agatą. Nie odszedł, ale nie umiał już żyć z Agatą. Oboje czuli, że ich ślub był pomyłką. Po kolejnych trzech latach wzięli rozwód. Żyją samotnie, ale trzydziestoletnią dzisiaj Agatę przeraża perspektywa spędzenia reszty życia w samotności. Jest bardzo religijna, ale trudno jej pogodzić się z tym, że nie wolno jej nikogo pokochać, że nigdy nie będzie miała własnych dzieci.
 

Coś drgnęło

 

W duszpasterstwach par niesakramentalnych są też osoby, które dopiero niedawno, po kilkudziesięciu latach życia w cywilnym związku, zdały sobie sprawę z tego, jak ważna jest dla nich wiara i sakramenty. Są też świeżo nawróceni „niepraktykujący katolicy". Na stronie internetowej warszawskiego duszpasterstwa związków niesakramentalnych, prowadzonego przez pallotyna, ks. Jana Pałygę, można przeczytać świadectwo pewnej młodej kobiety. Iza, bo tak ma na imię, zawierając związek cywilny, nieszczególnie interesowała się Kościołem czy Bogiem. Pewnego dnia, będąc na spacerze z kilkuletnią córką, przechodziła obok kościoła. Drzwi były otwarte. Zainteresowane dziecko pociągnęło ją do środka, z ciekawością oglądało figury, obrazy i rzeźby. Tak dotarły przed główny ołtarz. „Wtedy coś we mnie drgnęło. Uklękłam, zrobiło mi się gorzko i smutno. Łzy napłynęły do oczu - opowiada Iza. - Tak rozpoczął się mój powrót do Boga. Zaczęłam częściej zaglądać do kościoła i pytać samą siebie: co się stało z moją wiarą? Jakże ona musiała być słaba, że stawiając jeden fałszywy krok, straciłam wszystko - odrzuciłam Boga. Potem nadszedł czas pierwszej Komunii św. mojej córki i wielki ból, że nie mogę razem z nią przyjąć Chrystusa. Tylko Bóg wie, co przeżywałam, gdy mówiłam jej, jak należy się spowiadać, jak przyjmować Komunię św.".
 

Dlaczego?

 

Do duszpasterstwa związków niesakramentalnych przychodzą pary z różnymi problemami, różnym stażem i nastawieniem. Obejmuje ono bowiem małżeństwa cywilne, które nie mają przeszkód do zawarcia ślubu kościelnego, osoby rozwiedzione i w separacji, które żyją samotnie, osoby żyjące w konkubinacie oraz małżonków rozwiedzionych po ślubie kościelnym, którzy zawarli drugie małżeństwo cywilne. Najliczniejszą grupę stanowiąc i ostatni.
1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.72

Liczba głosów:

25

 

 

Komentarze użytkowników (14)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Tomasz 14:30:44 | 2013-03-04
masakra grzech zawsze jst grzechem i niestety Bog powinien byc na pierwszym miejscu a co za tym idzie nalezy ZERWAC NIEPRAWE WIEZY !!! takie sa zalozenia postu w Pismie sw

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~RP 00:02:42 | 2013-03-04
A ja mysle, ze kontrolowanie zycie duchowego jednostki przez zakaz przystepowanie do sakramentow dla osob ktore maja drugiego partnera to swego rodzaju naduzycie wladzy ze strony KK.
Pozostalismy powolani do milosci, a wymuszanie milosci przez lek i kary nie dziala i do niczego nie prowadzi. Wierze, ze tak na prawde liczy sie osobisty kontakt z Bogiem, i byloby cudnie, gdyby Kosciol nauczal jak to osiagnac i utrzymac.
Bo wtedy zmienia sie serce czlowieka, rosnie w sile Bog w nim, i czlowiek samoistnie stroni od grzechu, lub gdy go popelni to latwiej o zadoscuczynienie.
Mysle, ze taka postawa przeklada sie na piekne rodziny, malzenstwa, dzieci, spoleczenstwo.

Natomiast karanie ludzi, ktorzy wyszli z patologicznego zwiazku i staraja sobie ulozyc zycie, przez odmowe udzialu w zyciu sakramentalnym, to poddawanie ich podwojnej wiktymizacji.

Oczywiscie nie mowie tutaj o obronie niefrasobliwego rozwodzenia sie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kuba 23:50:22 | 2013-03-03
2 pary. pierwsza wziela tylko ślub cywilny, druga nie brala zadnego. Ci pierwsi są niesakramentalni, ci drudzy wystarczy, ze sie co pewien czas wyspowiadają. Tak kościól promuje heteroseksualne zwiazki partnerskie.
...szkoda, że nie ma w kościele odwaznego, który zacząlby na ten temat mówić, a nie za przeproszeniem wciskać kit. To, że Bóg i tak nas kocha to wiemy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~po 20-stu latach 00:43:25 | 2011-12-19
Ja mam tylko pytanie do księdza opiekuna niesakramentalnych:
co ksiądz zrobił dla ofiar tych ludzi? Dla porzuconych żon? Dla zdradzonych mężów? Dla dzieci, które zostały zastąpione "nowymi" dziećmi z nowych "małżeństw".
Pytam: co ksiądz dla nas zrobił?
Dla tych którzy się nie prosiliśmy o to cierpienie?

I za chwilę oni też stają się niesakramentalni... Tak to widzę..



Po 20-stu latach (bo conajmniej tyle lat ma pierwsze duszpasterstwo dla niesakramentalnych):

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/md_duszp_skrzywdzonych.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~:-( 08:31:11 | 2010-10-04
 Ja mam tylko pytanie do księdza opiekuna niesakramentalnych: 
co ksiądz zrobił dla ofiar tych ludzi? Dla porzuconych żon? Dla zdradzonych mężów? Dla dzieci, które zostały zastąpione "nowymi" dziećmi z nowych "małżeństw". 
Pytam: co ksiądz dla nas zrobił? 
Dla tych którzy się nie prosiliśmy o to cierpienie? 

I za chwilę oni też stają się niesakramentalni... Tak to widzę..

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~warto przeczytać 08:22:50 | 2010-10-04
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/252592,1,malzenstwa-rozwodnikow.read

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~opablo 21:34:37 | 2010-03-03
Dużo emocji można wyczuć z tych postów. Życzę wszystkim odnalezienia sensu tego co się dzieje w naszym życiu w Panu Bogu i sile jego wiernej miłości...
Zastanawia mnie jednak pewien, w moich mniemaniu, problem a napewno nieścisłość związana z posługą księży. Wiemy, że sakrament małżeński wynikać ma z woli ludzi do zawarcia ze sobą nierozerwalnego związku na okres życia ziemskiego. Wola taka musi wynikać z życia "w prawdzie" a nie z "widzi mi się, bo...". (Nawiasem mówiąc, ciekawi mnie wciąż po części negatywny komentarz Św. Pawła na temat małżeństwa.)
Problem, który widzę polega na niedoskonałości pośredniczenia przedstawicieli Kościoła Katolickiego w tzw. "sakramencie", który nim nie jest ze względu na brak życia "w prawdzie" narzeczonych. Nie chcę tu nikogo obwiniać, ale widzę ułomność systemu instytucji względem życia ludzi i ich świadomości, czy czystości serca, które ostatecznie jest najważniejsze dla Boga. Nie wiem, może jakieś bardziej ostre kryteria dopuszczania do sakramentu, poprzez sprawdzenie wiary? To wydaje się nie do pomyślenia, ale gdyby znaleźć skuteczną metodę, to byłoby więcej grzeszących (seks pozamałżeński) a mniej cierpiących "pół-katolików", gdzie ten ostatni epitet wcale nie powinien odejmować im nadziei co do miłosierdzia Boga.
Pozdrawiam

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

scretch 02:56:39 | 2010-03-03
Wniosek z artykułu jest prosty - przestań wierzyć stań sie faryzeuszem... 
"Oto można, oczywiście, porzucić dziewczynę, z którą się było, jeśli to nie była żona, nawet wtedy, gdy było to pierwsze zjednoczenie cielesne - grzech, ale "odpuszczalny"..."
Ruch jest prosty - malzenstwo gdy jestes pewien i chce Ci sie to legalizowac przed Bogiem i wiesz ze chcesz byc tylko z ta osoba.
Chrzest dziecka? Dorośnie samo sie ochrzci.
To jest znajomosc i wykorzystanie prawa - tyle...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Pytając 22:22:02 | 2010-03-02
 Ja mam tylko pytanie do księdza opiekuna niesakramentalnych: 
co ksiądz zrobił dla ofiar tych ludzi? Dla porzuconych żon? Dla zdradzonych mężów? Dla dzieci, które zostały zastąpione "nowymi" dziećmi z nowych "małżeństw". 
Pytam: co ksiądz dla nas zrobił? 
Dla tych którzy się nie prosiliśmy o to cierpienie? 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

JurekS 22:13:33 | 2010-03-02
Wypowiadałem się juz na ten temat przy okazji innego artykułu. Więc napiszę tylko krótko: duszpasterstwa osób żyjących w zwiazkach niesakramentalnych powinny być nastawione pomoc w wyjściu z grzesznego związku i powrót do życia pełnią sakramentów w kosciele. Nie podejmuję się podawania rozwiązań w przypadku pojawienia się dzieci w nowym związku. Ale wiem, że znaczna ilość tych osób nie ma takich przeszkód i nie powinno się pomniejszać grzechu.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook