Strzelanina w Rybniku, 7 osób rannych

tvn24 / apio

Siedem osób, w tym interweniujący policjant, zostało rannych w strzelaninie w Rybniku.
(fot. PAP/Andrzej Grygiel)

ZOBACZ TAKŻE

Siedem osób zostało rannych w sobotniej strzelaninie w Rybniku. Poszkodowani to członkowie rodziny szaleńca, który otworzył ogień - w tym jedno dziecko - oraz interweniujący policjant. Wszyscy poszkodowani trafili do szpitala.

 

39-letni mężczyzna, który strzelał, został już obezwładniony i zatrzymany. Był pijany.

 

Rzeczniczka rybnickiej policji nadkomisarz Aleksandra Nowara powiedziała, że po południu policjanci zostali wezwani do awantury domowej na osiedlu domków jednorodzinnych przy ul. Braci Nalazków w dzielnicy Boguszowice.

 

Policję wezwał teść 39-latka, któremu udało się wybiec z mieszkania i przyjść do komisariatu w Boguszowiach, mimo że sam został niegroźnie ranny.

- Gdy rozpoczęła się awantura, w mieszkaniu było kilka osób, w tym dzieci. Mężczyzna wziął broń i zaczął strzelać, najpierw do domowników, a potem także przez okno pierwszego piętra - relacjonowała nadkomisarz Nowara.

 

Na miejsce strzelaniny przyjechali policjanci, antyterroryści i negocjatorzy. Mężczyzna strzelał do przybyłych na miejsce służb, kule trafiły w karoserię radiowozu i wezwanej na miejsce karetki pogotowia.

 

Wszyscy ranni w strzelaninie zostali przewiezieni do szpitala w Rybniku. Służby medyczne oraz policja na razie nie udzielają informacji na tema stanu ich zdrowia. Ze wstępnych informacji policji wynika, że najgroźniej ranna jest żona 39-latka, postrzelona w klatkę piersiową.

 

Także napastnik został lekko ranny w czasie interwencji policji. - To zaledwie draśnięcie. Po zaopatrzeniu został przewieziony do komendy policji, gdzie trwa jego przesłuchanie - powiedział PAP rzecznik śląskiej policji podinspektor Andrzej Gąska.

 

Według wstępnych informacji, mężczyzna nie był wcześniej notowany. Zakończoną strzelaniną awanturę wszczął, będąc pod wpływem alkoholu. "Od pewnego czasu nadużywał alkoholu, miał kłopoty finansowe" - mówi Nowara.

 

Według informacji policji, 39-latek był zatrudniony w jednej z kopalni, ale nie jest pewne, czy nadal tam pracował. - Rodzina twierdzi, że wracał o dziwnych porach do domu, jak gdyby nie chodził do pracy - powiedział jeden z policjantów.

 

Rzeczniczka poinformowała, że późnym popołudniem z okolicznych domów ewakuowano mieszkańców. - Istnieje realne przypuszczenie, że w miejscu zamieszkania tego człowieka są ładunki wybuchowe. Jest ekipa pirotechników, lada moment będziemy przeszukiwać ten dom - powiedziała.

 

Policja na razie nie informuje, z jakiej broni strzelał mężczyzna. Według świadków, używał więcej niż jednej sztuki. Na miejscu trwają oględziny. Policja przesłuchuje świadków.

 


Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?