Ambasadorowie Polski i Ukrainy: łączy nas ogromny dorobek

(fot. shutterstock.com)

Trudne chwile w 25-letniej historii relacji między Polską i Ukrainą nie mogą przesłonić ogromnego dorobku, który nas połączył - wynika z dyskusji, którą przeprowadzili w poniedziałek w Kijowie byli ambasadorowie obu krajów.

 

W stolicy Ukrainy odbyła się konferencja "Ukraina-Polska: 25 lat stosunków dyplomatycznych". Spotkanie zorganizowała Akademia Dyplomatyczna ukraińskiego MSZ i ambasada RP na Ukrainie.

 

- Przez te 25 lat uczyliśmy się siebie nawzajem, usiłując poradzić sobie z dziedzictwem komunizmu i fałszowaniem historii. Ta historia nie zawsze była jasna, jednak dajemy i będziemy dawać sobie z tym radę - zapewnił obecny ambasador Polski w Kijowie Jan Piekło.

 

Dyplomata przypomniał, że w 1920 roku Ukraińcy pomogli Polakom obronić Warszawę przed bolszewikami. - Teraz ten sam front jest dziś na wschodzie Ukrainy, w Doniecku, i właściwie walka wciąż trwa o tę samą sprawę. O demokrację, o wolność i o ukraiński wybór europejski - podkreślał Piekło.

 

Warszawa nawiązała stosunki dyplomatyczne z Kijowem 2 grudnia 1991 roku. Nastąpiło to tuż po ogłoszeniu wyników referendum z 1 grudnia 1991 r., w którym 90,32 proc. mieszkańców Ukrainy odpowiadając na pytanie: "Czy popiera Pan/Pani akt ogłoszenia niepodległości Ukrainy?" stwierdziło: "tak".

 

Jednym ze świadków nawiązania relacji z Polską był wtedy Borys Tarasiuk, były minister spraw zagranicznych, a dziś ważny poseł skonfliktowanej z ekipą rządową w Kijowie partii Batkiwszczyna (Ojczyzna) byłej premier Julii Tymoszenko.

 

- Cały czas mam przed oczami scenę, kiedy ówczesny konsul generalny Polski na Ukrainie Jerzy Kozakiewicz przyniósł wieczorem 2 grudnia 1991 r. notę dyplomatyczną, którą wręczył ministrowi spraw zagranicznych Ukrainy Anatolijowi Złence. Byłem świadkiem tego wydarzenia. Byliśmy wtedy bardzo szczęśliwi - podkreślił.

 

Tarasiuk oświadczył, że choć Polska i Ukraina połączone są dziś "realnym "partnerstwem strategicznym", nie może przemilczeć tarć, do których dochodzi w ostatnim czasie na linii Kijów-Warszawa.

 

- Na tle wielu pozytywów nie mogę nie powiedzieć o negatywnych zjawiskach, które obserwujemy w ostatnim czasie w Polsce. Gdzie są ci Polacy, którzy setkami i tysiącami uczestniczyli w pomarańczowej rewolucji? Gdzie Polacy, którzy byli na ostatnim Majdanie? Czemu nie stanęli przeciwko tym młodzieńcom, którzy wykrzykują dziś w Polsce antyukraińskie hasła i palą ukraińską flagę? Dlaczego polscy politycy milczą? - pytał Tarasiuk.

 

Henryk Litwin, ambasador RP na Ukrainie w latach 2011-2016 uznał, że nie można obserwować relacji z Kijowem tylko na podstawie ostatnich wydarzeń. - Trzeba je oceniać nie z punktu widzenia kilu miesięcy czy roku, tylko cały czas pamiętać o dwudziestokilkuletnim okresie współpracy i o tym, że on się nie wziął znikąd, tylko z tysiącletniego sąsiedztwa - powiedział.

 

Markijan Malski, ambasador Ukrainy w Polsce w latach 2010-2014 zwrócił uwagę, że Polska stale udzielała jego państwu wsparcia. - Między nami były różne wydarzenia, ale to, że nasz sąsiad w ciągu tych 25 lat, z pomocą różnych mechanizmów, udzielał nam pomocy, jest dla mnie symbolicznie bardzo ważne - oświadczył.

 

Jacek Kluczkowski, ambasador RP na Ukrainie w latach 2005-2010 ocenił, że dialog historyczny między dwiema stolicami był, być może, odkładany "zbyt długo i na później".

 

- Wiele można wskazać rzeczy, które nam się nie do końca udały. Jestem jednak przekonany, że to sąsiedztwo jest w tej chwili trwałe i oparte na dużym wzajemnym zaufaniu. Może nie ma tu nadmiernych oczekiwań, ale, jak sądzę, dla Ukrainy Warszawa nadal jest głównym sojusznikiem. Podobnie jest ze strony polskiej - powiedział Kluczkowski.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.75

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook