Waszczykowski: stan polskiej demokracji nie jest zły

(fot.PAP/EPA/FILIP SINGER)

Stan polskiej demokracji nie jest zły; najlepszym rozwiązaniem byłyby wizyty niemieckich polityków, którzy mogliby się o tym przekonać - powiedział szef MSZ Witold Waszczykowski po spotkaniu z ambasadorem Niemiec. Rolf Nikel podkreślił, że "stosunki polsko-niemieckie są skarbem, którego należy strzec".

 

W poniedziałek rano ambasador Niemiec Rolf Nikel przyjechał do polskiego MSZ. Spotkanie z ministrem spraw zagranicznych trwało ok. czterdziestu minut. W niedzielę resort podał, że Waszczykowski zaprosił niemieckiego ambasadora w związku "z antypolskimi wypowiedziami polityków niemieckich".

 

"Mamy pewien problem w komunikacji między niektórymi niemieckimi politykami i wydaje mi się, że jesteśmy na dobrej drodze, żeby znaleźć to rozwiązanie. Najlepszym rozwiązaniem byłyby wizyty w Polsce niemieckich polityków, którzy mogliby się przekonać, że stan demokracji polskiej nie jest tak zły, jak się z daleka od Polski wydaje" - oświadczył szef polskiej dyplomacji na wspólnym briefingu z ambasadorem Niemiec.

 

Waszczykowski wyraził nadzieję, że szef MSZ Niemiec Frank-Walter Steinmeier odwiedzi Polskę. "Mam nadzieję, że również członkowie parlamentu niemieckiego mogą złożyć nam wizytę. Możemy się spotkać w formule na przykład Komisji Spraw Zagranicznych bądź w formule Komisji ds. Unii Europejskiej i wspólnie tu w Warszawie porozmawiać o sytuacji w Europie i o naszych relacjach bilateralnych" - podkreślił minister.

 

Z kolei ambasador Nikel powiedział, że rozmowa z ministrem była konstruktywna, a "stosunki polsko-niemieckie są skarbem, którego należy strzec, aby dobrze rozwijały się również w przyszłości".

 

Waszczykowski, dopytywany przez dziennikarzy, czy rozmowa miała na celu uspokojenie stosunków przed zaplanowaną na środę debatą w Komisji Europejskiej na temat Polski, podkreślił, że "nie mamy napiętych stosunków, więc nie trzeba ich uspokajać". "Mieliśmy tylko kilka pojedynczych wypowiedzi polityków niemieckich, chcieliśmy po prostu wyjaśnić, czemu one służyły, wyjaśniliśmy sobie, mam nadzieję, że nie będzie się to już zdarzało" - powiedział szef polskiej dyplomacji.

 

Nawiązując do środowej debaty w Komisji Europejskiej Waszczykowski mówił, że "każdy może dyskutować na każdy temat w Unii Europejskiej". "Jesteśmy członkiem wielkiej wspólnoty i oczywiście jest to możliwe. Były badania na temat różnych sytuacji. Być może będziemy teraz rozmawiać na temat sytuacji w Niemczech, jeśli ona się zaostrzy i będzie eskalowała po znanych wydarzeniach" - zaznaczył minister.

 

Pytany, jakich decyzji się spodziewa w środę w KE, odpowiedział, że "żadnych". "Będziemy rozmawiać ze wszystkimi, którzy mają jakieś pretensje do Polski, które są oparte na braku wiedzy, znajomości tego, co się dzieje" - podkreślił szef dyplomacji. Jak dodał, "demokracja w Polsce chyba ma się dobrze", skoro na czele sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych stoi przedstawiciel partii opozycyjnej Grzegorz Schetyna.

 

W późniejszym wywiadzie dla TVP Info Waszczykowski zapowiedział, że w czasie debaty w KE w Brukseli będzie obecny przedstawiciel MSZ. "Natomiast w Parlamencie Europejskim mamy dużą reprezentację polskich posłów i mamy nadzieję, że będą oni bronić polskiego interesu" - mówił minister nawiązując do debaty w PE na temat sytuacji w Polsce, która odbędzie się 19 stycznia.

 

Intencje stojące za dzisiejszym spotkaniem szefa polskiej dyplomacji z ambasadorem Nikelem tłumaczył również w rozmowie z "Polsat News" wiceszef MSZ ds. europejskich Konrad Szymański. "Mam wrażenie (...), że wielu polityków, w tym niestety Martin Schulz, reaguje nerwowo na doniesienia prasowe, na doniesienia medialne, które często siłą rzeczy są dość uogólnione. Oddziaływuje tutaj również pewien stereotyp, pewna łatwość stawiania tego typu zarzutów wobec krajów Europy środkowo-wschodniej. To wszystko razem przynosi efekt w postaci takich deklaracji, których byśmy nie chcieli słyszeć - nie dlatego, że źle znosimy krytykę, tylko dlatego, że widzimy to w dłuższej perspektywie (...), w której nasze relacje (z Niemcami - PAP) z tygodnia na tydzień się psują i w których nie możemy załatwiać spraw, które są ważne dla Europy" - mówił.

 

Dlatego - zdaniem Szymańskiego - ważnym celem poniedziałkowego spotkania było wysłanie sygnału, że "stosunki polsko-niemieckie są zbyt ważne, żeby pozostawić je na pastwę osób, które są nadpobudliwe w sferze publicznej; że powinniśmy ostrożnie o sobie mówić, ostrożnie myśleć, ponieważ bez względu na to, jak się potoczą losy polityczne, my jesteśmy sąsiadami na zawsze".

 

Sformułowane przez Waszczykowskiego zaproszenie ambasadora Niemiec do polskiego MSZ to reakcja na niektóre wypowiedzi niemieckich polityków.

 

W niedzielę szef PE Martin Schulz porównał na łamach "Frankfurter Allgemeine Zeitung" politykę polskiego rządu do działań podejmowanych przez prezydenta Rosji Władimira Putina. Gazeta pisze też o planowanym na 13 stycznia posiedzeniu KE ws. zmian zachodzących w Polsce. "Polski rząd uznał swoje zwycięstwo wyborcze za mandat pozwalający na podporządkowanie pomyślności państwa woli zwycięskiej partii, zarówno merytorycznie, jak i personalnie" - powiedział Schulz w rozmowie z dziennikarzami gazety, która w niedzielę ukazuje się jako "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" (FAS).

 

"To jest sterowana demokracja a'la Putin, niebezpieczna putinizacja polityki europejskiej" - zaznaczył polityk niemieckiej SPD. Dodał, że w Parlamencie Europejskim, gdzie 19 stycznia ma odbyć się debata na temat sytuacji w Polsce, "całe demokratyczne spektrum od lewicy do prawicy może zaakcentować, że taka polityka sprzeczna jest z podstawowymi wartościami europejskimi".

 

W sobotę szef klubu CDU/CSU w niemieckim Bundestagu Volker Kauder opowiedział się za sankcjami wobec Polski, "jeśli kraj ten będzie w dalszym ciągu lekceważył normy państwa prawa". W wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel" Kauder oświadczył, że "kiedy stwierdza się naruszenia wartości europejskich, państwa członkowskie (Unii Europejskiej) muszą mieć odwagę sięgnięcia po sankcje". "Polski rząd musi wiedzieć: pewnych podstawowych wartości nie wolno w Europie naruszać" - powiedział i wyraził zadowolenie, że Komisja Europejska "dokładnie przyjrzy się teraz" sytuacji w Polsce.

 

"Spiegel" informuje, że "również przewodniczący grupy CDU/CSU w Parlamencie Europejskim Herbert Reul opowiedział się za karami finansowymi przeciwko Polsce".

 

Z kolei komisarz UE ds. gospodarki cyfrowej i społeczeństwa Guenther Oettinger opowiedział się 3 stycznia na łamach "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" za objęciem Polski nadzorem Komisji Europejskiej. Jako powód podał m.in. zmiany w mediach. Niemiecki polityk zaznaczył, że podczas wyznaczonego na 13 stycznia posiedzenia Komisji Europejskiej opowie się za takim rozwiązaniem. "Wiele przemawia za uruchomieniem teraz mechanizmu kontroli praworządności i objęciem Warszawy nadzorem" - powiedział Oettinger w rozmowie z gazetą. 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.53

Liczba głosów:

17

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

ekomarek1 20:52:17 | 2016-01-13
Jeżeli Prezydent przyjmie slubowanie od 3 sędziów TK ,to najważniejszy problem w  60 procentach zniknie.Ale ja uważam,ze są  siły polityczne
w PiS,którym zależy na zmianie polskich sojuszy i podgrzaniu konfliktu z UE, i ktore nie chcą demokracji zachoniej.Marzy im się władzaw stylu wschodnioeuropejskim.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR (ze skrzydłami) 15:17:50 | 2016-01-12
Ojej, co ja widzę? Tak często cytowany tutaj na deonie przez hejterów nowego rządu, prekursor eutanazji dla dzieci, "walczący" o "wolność słowa" w Polsce, pan Guy Verhofstadt jest wstrząśnięty i oburzony okładką prywatnego i niezależnego tygodnika Wprost.

Jak to możliwe?

Jak to wytłumaczyć?

LOL

Oceń 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Anuszka A 14:18:55 | 2016-01-12
Ta władza rządzi dopiero dwa miesiące... a i tak skala konsultacji społecznych w wielu sprawach jest znacznie większa niż za poprzednich rządów. Co do dialogu ze wszystkimi, założę się że będzie, to widać. A że teraz jest jak jest, to przede wszystkim wina nieuzasadnuionej histerii opozycji. Takich głupot jak wielu z nich wygaduje trudno się słucha na spokojnie.

Oceń 6 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

velario 13:47:02 | 2016-01-12
Stan demokracji w Polsce nie jest rzeczywiśie aż tak zły. Ja bym go sytuował tak mniej więcej na poziomie Zimbabwe:
"Nikt nie może stać na drodze rządu, kiedy decyduje się on na wprowadzanie reform"
(Joseph Made, minister rolnictwa Zimbabwe, w wypowiedzi uzasadniającej skierowany do białych farmerów nakaz opuszczenia ich posiadłości, cyt. za: "Rzeczpospolita" z 13 sierpnia 2002 r., s. A6). 

Oceń 2 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 13:01:12 | 2016-01-12
Kasta rządząca jest z siebie zadowolona, minister z rządu PiS nie widzi żadnego problemu i także jest zadowolony. Najważniejsze, że władza jest zadowolona.
Z drugiej strony jest zadziwiające, że władza tak alergicznie reaguje na słowa krytyki zza granicy, a jest całkowicie głucha na krytykę z kraju. Może kasta rządząca zamiast obszczekiwać się z urzędnikami z Unii Europejskiej by w końcu podjęła dialog z własnym społeczeństwem i z polską opinią publiczna. 

Oceń 1 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Anuszka A 12:10:03 | 2016-01-12
Powiedzmy sobie jasno, te głupoty które opowiadają zachodni politycy i ich działania są wyłączną zasługą PO i niektórych mediów. Warto im to pamiętać...

Oceń 9 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

 

 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook