Europa cwaniaków?

Wojciech Żmudziński SJ

(fot. wigu / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE | TEGO AUTORA

Czy wspólna Europa to tylko dojna krowa czy też duchowa spuścizna, o którą powinniśmy dbać jak o wspólny dom?

 

Do Watykanu przyjechali przedstawiciele firmy Coca-Cola i zaproponowali papieżowi 100 mln dolarów na potrzeby Kościoła w zamian za dokonanie zmian w modlitwie "Ojcze nasz". Nowy tekst miałby brzmieć: "... chleba naszego powszedniego i Coca-Coli daj nam dzisiaj.

Papież złapał się za głowę i rzekł:

- Ależ to tekst z Pisma Świętego, uświęcony dwoma tysiącami lat chrześcijańskiej tradycji. To absurdalna propozycja.

Biznesmeni jednak nie dawali za wygraną i na każde "nie" papieża podbijali cenę. Na koniec proponowali już 500 mln dolarów. Ojciec święty był jednak nieugięty. Gdy zawiedzeni wracali na lotnisko, jeden z nich zwrócił się do drugiego:

- Jak myślisz, ile musieli zapłacić mu piekarze?

 

Ten stary dowcip pokazuje, jak trudno jest umysłom rządzonym pieniądzem zrozumieć, że ktoś może kierować się zupełnie inną logiką niż kalkulacją materialnego zysku. Dzisiaj wielu ludzi, myśląc o nadziejach związanych z Europą bez granic, ogranicza się do czysto finansowych oczekiwań.

 

Ile możemy na tym stracić, a ile możemy zyskać? Co nam odbiorą a co dadzą? Ile dostaniemy? Ile zarobimy? A gdy przyszło nam coś otrzymać w darze, pytaliśmy "dlaczego tylko tyle?". Z trudem wierzyliśmy w bezinteresowność obcych nam ludzi i zastanawialiśmy się, "czyje interesy za tym stoją, kto na tym chce zarobić, czy opłaca się brać, czy nie chcą nas cwaniaki oszukać?" Czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek, jak wiele mamy Europie do dania? Za darmo!

 

Gdy pracowałem na dworcu kolejowym, jako osoba pierwszego kontaktu z uzależnionymi, zabierałem ze sobą termos z gorącą herbatą. Pewnego wieczoru, gdy kończyłem pracę, a termos był jeszcze pełen, podszedłem do kilku bezdomnych, koczujących pod ścianą poczekalni.
- Czy macie ochotę na gorącą herbatę - spytałem.
- Pewnie, że tak - odpowiedzieli niemal jednogłośnie.
Gdy rozlewałem do jednorazowych kubków gorący, pachnący cytryną napój, jeden z bezdomnych, z wyrzutem w głosie spytał:
- A gdzie kanapki?
 

Okazało się, że od czasu do czasu zjawiali się na dworcu wolontariusze z Caritasu, którzy mieli w zwyczaju częstować bezdomnych gorącą herbatą i kanapkami. Ubodzy tak do tego przywykli, że, nie przynosząc im kanapek, wyrządziłem im krzywdę, stałem się ich wrogiem. Gotowi byli mnie zlinczować. Czy aby nie podobną postawę prezentują niektóre polskie środowiska wobec Unii Europejskiej? Jeśli coś dają, to mają obowiązek dawać! No tak, zapomniałem, że są tacy, którzy spojrzą teraz na mnie z politowaniem i pomyślą "naiwniaku, czy Unia kiedykolwiek nam coś dała?"

 

Unia Europejska jest nie tylko organizacją gospodarczą, polityczną i strategiczną, ale ma też wyraźną spuściznę duchową, a także wymiar religijny. (...) Oczekujemy od Polski solidarności, lojalności i trwania w swoich ideałach - powiedział na IV Zjeździe Gnieźnieńskim (15-16.03.2003) Michael Weninger, doradca przewodniczącego UE. 

 

"Niechaj wzrasta Europa, niech się rozwija jako Europa ducha, idąc śladem swojej najlepszej tradycji" - pisał Jan Paweł II w Liście Apostolskim z 1999 roku. "Jest zatem konieczne, aby wszyscy chrześcijanie, żyjący w różnych krajach Europy - kontynuował w liście - podjęli na nowo wysiłek dawania świadectwa".

 

W jakich ideałach mielibyśmy trwać? Jakie świadectwo dawać? A może rzeczywiście mają nas za naiwniaków? Komu dziś chodzi o dobra duchowe, gdy inni liczą kasę? A może jednak? A może warto? Dostrzec w Europie wspólnego ducha!

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.1

Liczba głosów:

29

Komentarze użytkowników (19)

Dodaj komentarz
2011-12-21 00:45:38 | Cytuj | Zgłoś
~Nic nowego
Ci, którzy wierzą w "jednego Ducha", a może też i w jeden kościół powszechny, mają w sobie wizję tej "jednej Europy". Ale też na pewno mają wizję "jednego świata". Tak jak, może w dziecinny sposób, wyśpiewuje Arka Noego: "Pan Bóg kocha każdy kraj"... itd. Ale nie możemy być naiwni i nie widzieć, że nie jesteśmy tymi bezdomnymi z dworca, bo nikt tak naprawdę nie mówi o środkach, jakie przekazujemy my, jako państwo, naród, do UE. Ot, chociażby ostatni eksces pana Rostowskiego..., a to tylko jakieś dodatkowe zobowiązanie naszych "elyt".
Ponieważ trochę się zetknęłam z mechanizmami otrzymywania i "pobierania" środków UE, myślę, że wiem co piszę...
2011-12-20 22:40:22 | Cytuj | Zgłoś
Wojciech Żmudziński SJ
Cytuję Jana Pawła II:
"W momencie, kiedy podejmowane są wysiłki zbudowania «wspólnego domu europejskiego» za pomocą narzędzi legislacyjnych, które służą promocji jedności i solidarności narodów kontynentu, trzeba zwrócić uwagę na wartości, na jakich się on opiera. Niektóre z tych wartości stanowią dziedzictwo europejskiego humanizmu i gwarantują jego dalsze oddziaływanie w dziejach cywilizacji. Jest faktem niezaprzeczalnym, że dwutysiącletnia tradycja o rodowodzie judeochrześcijańskim potrafiła harmonijnie zespolić, umocnić i rozpowszechnić zasady leżące u podstaw cywilizacji europejskiej i zakorzenione w pluralizmie kultur. Może ona w dalszym ciągu służyć jako cenny wzorzec etyczny, będący punktem odniesienia dla narodów europejskich".
2011-12-20 18:19:19 | Cytuj | Zgłoś
~horyzont
Artur
Ty chyba na prawdę jesteś z daleka;)
I co z tego ze będziesz kradł, i cieszył się muzyką, jak toniesz?
A może wielu właśnie tak mysli(mozliwe że ci na stołkach, co są "bardziej zorientowani" w temacie gospodarczym,  więc co mogą to kradną)
2011-12-20 18:10:47 | Cytuj | Zgłoś
~Artur z daleka
Jak tak dalej będzie, tolerancja, partnerstwo zamiast rodziny, wielokulturowość, to właściwie nie pozostaje nic innego tylko kraść i rozgrabiać, bo ten kontynent tonie jak Titanic. Tylko muzyka gra wesej.
2011-12-20 17:50:35 | Cytuj | Zgłoś
Xavier

Tak jakoś moim zdaniem próżno szukać ducha w UE, jej instytucjach, w świecie finansów, w bankach i w wielkiej współczesnej Lichwie przez duże L. I byłoby dużym nadużyciem ogłaszanie czarnowidztwem i rezygnacją postawy braku wiary w UE, ponieważ ci, którzy nie pieją o niej z entuzjazmem, przeważnie widzą te same piękne, tak lekceważone wartości, tylko gdzie indziej.


Można szukac tego ducha, tak samo jak można szukac ducha w biurokracji kościelnej, czy to parafialnej, diecezjalnej czy watykańskiej.
Zobacz wszystkie komentarze na forum

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?