30 lat plus kontrowersje
Prezydent i premier w Gdyni, ale już nie w Jastrzębiu-Zdroju. Lech Wałęsa mówi NIE i mimo zaproszenia na głównych uroczystościach 30-lecia Porozumień Sierpniowych nie będzie. W całym kraju trwają gorączkowe przygotowania do rocznicy, nikt jednak nie wie, co z tego wszystkiego wyniknie.
- To źle, gdy historyczne daty dzielą Polaków - mówi marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna. To jego komentarz do decyzji związkowców z Jastrzębia-Zdroju, którzy na uroczystości Porozumienia Jastrzębskiego premiera i prezydenta nie zaprosili.
W Jastrzębiu Zdroju, jak co roku, związkowcy i zaproszeni goście spotkają się 3 września na mszy świętej oraz pod pomnikiem Porozumienia Jastrzębskiego. W ubiegłym roku w uroczystościach rocznicowych wziął udział prezydent Lech Kaczyński. W tym roku prezydenta Komorowskiego już nie będzie.
Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "S" Piotr Duda tłumaczy, że w tym roku w porozumieniu z Kancelarią Prezydenta nie zaproszono na uroczystość Bronisława Komorowskiego, bo - jak mówi - jest gorąca polityczna atmosfera w kraju i trudno byłoby zagwarantować "właściwy" przebieg uroczystości. W przypadku szefa rządu - jak przyznaje Duda - zdecydowało to, że kilkakrotnie zapraszany, w tym przed objęciem stanowiska szefa rządu, Tusk nigdy z zaproszenia śląsko-dąbrowskiej "S" nie skorzystał.
A w tym roku w Jastrzębiu będzie się działo. Po raz pierwszy, obok oficjalnych uroczystości związkowcy zorganizują rozrywkową imprezę dla gości. Gwiazdą koncertu zaplanowanego na 5 września w Katowicach będzie legendarna niemiecka grupa Alphaville, czołowy przedstawiciel popularnego w latach 80. gatunku new-romantic, która wylansowała takie przeboje jak "Forever Young" czy "Big In Japan".
Jest przecież co świętować, 30. rocznica to nie przelewki. Tym bardziej, że Porozumienie Jastrzębskie było trzecim, po gdańskim i szczecińskim, porozumieniem robotników z władzami PRL. Według wielu historyków, to właśnie masowe strajki na Śląsku wpłynęły na tempo i skuteczność negocjacji prowadzonych w Gdańsku i Szczecinie, a samo podpisanie Porozumienia Jastrzębskiego postawiło pieczęć nad umowami podpisanymi nad morzem.
Porozumienia 30 lat po w Trójmieście
Tradycyjnie do rocznicy Porozumień Sierpniowych przygotowuje się Gdańsk i Gdynia. Na okolicznościowe zjazdy Solidarności mają przyjechać sygnatariusze Porozumień Sierpniowych, byli i obecni członkowie związku oraz przedstawiciele organizacji związkowych z ponad 30 krajów. Zaproszenia dostali wicepremier Waldemar Pawlak, ministrowie, przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, a także prezes Prawa i Sprawiedliwości - Jarosław Kaczyński. Mają być także premier i prezydent.
Zabraknie jednak tego, który 30 lat temu dla świata był symbolem strajków. Lech Wałęsa, którego osobiście zaprosił przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek, powiedział, że na uroczystościach pojawić się nie zamierza. Jak mówi, dzisiejsza "Solidarność" to nie jego "Solidarność", a związkowi zarzuca upartyjnienie i upolitycznienie.
Być może Lech Wałęsa pojawi się 31 sierpnia na spektaklu "Twój anioł WOLNOŚĆ ma na imię" w reżyserii amerykańskiego artysty Roberta Wilsona. Impreza ma odbyć się na terenie Stoczni Gdański, a Wałęsa obok Komorowskiego ma zabrać głos na początku spektaklu.
We Wrocławiu Legendy Rocka.
We Wrocławiu przygotowywana jest wystawa "Solidarny Wrocław"; zapowiedziano uroczyste posiedzenie Zarządu Regionu dolnośląskiej Solidarności z udziałem między innymi Jerzego Piórkowskiego, Władysława Frasyniuka, Józefa Piniora i Kornela Morawieckiego.
27 sierpnia w historycznej Zajezdni MPK przy ul. Grabiszyńskiej odbędzie się koncert "Legendy Rocka". W zajezdni 26 sierpnia 1980 r. został powołany Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, którego przewodniczącym został Jerzy Piórkowski. 31 sierpnia MKS reprezentował 176 przedsiębiorstw. Ostatniego dnia obchodów (29 sierpnia) odprawiona będzie msza św., której przewodniczyć ma kard. Henryk Gulbinowicz.
Dzieje się i będzie się dziać wiele. Wielu jednak obawia się, że na tegorocznych obchodach cieniem położy się aktualna polityka. A szkoda, bo - jak mówi historyk prof. Andrzej Friszke - obchody rocznicowe powinny mieć uroczysty charakter, bo są fundamentem, na którym powstała współczesna Polska. - A tu, jak słyszę, TVP nie zamierza transmitować widowiska ze Stoczni Gdańskiej. Tak nie powinno być.
Podobnego zdania jest socjolog prof. Radosław Markowski. - O Porozumieniach Sierpniowych mówi się coraz mniej. W ostatnich latach przegrywamy batalię o pamięć tego, co wydarzyło się w Polsce 30 lat temu. Jak widać zwyciężyła u nas tradycja wyszarpywania sobie zasług.
W tym wszystkim mało kto zdaje się przejmować tym, że w dalszym ciągu zdecydowana większość Polaków (pokazują to badania CBOS) w dalszym ciągu uważa, że Solidarność miała decydujący wpływ na to, kim Polacy są dziś jako naród i społeczeństwo. Należy o tym pamiętać, a pamięć tę pielęgnować.
Twoja ocena:
Średnia ocen:
4.88
Liczba głosów:
8
Komentarze użytkowników (8)
Dodaj komentarzRzeczywiscie ma wysoka klaze p-Kaczynki jest doskonaly,w szerzeniu niesnasek,klamstwie i swym uzurpatorstwie.Przegral wybory,zyczyl p-B:komorowskiemu zwyciestwa,a dzien pozniej stwierdza,ze Komorowski,wygral wybory przez przypadek-Nie dosc,ze obraza Prezydenta RP ale rowniez ponad 9 miljonow Rodakow ,ktorzy na Niego glosowali.
Rzeczywiscie czlowiek z "wielka klasa"
Jesli zas zaprosil Kaczynskiego to niech natychmiast zwinie sztandary Solidarnosci i niech oficjalnie uzna Kaczynskiego za swego szefa.
Czy to tak trudno byc uczcziwym w zyciu?Trzeba tylko chciec.
I dodaje: - Ja nie boję się zapraszać ludzi z innych opcji. Pracowałem w "Tygodniku Solidarność" z (Janem) Dworakiem i (Krzysztofem) Wyszkowskim pod (Tadeuszem) Mazowieckim. Więc teraz też możemy spotkać się razem w unikalnej atmosferze stoczni.
Szef ECS zapewnia, że w jego instytucji polityka nie dominuje, wszystkie zaproszenia jak na razie zostały potwierdzone. - Odbudujmy atmosferę tego co wspólne – radzi.
"Solidarność stała się przybudówką jednej partii"
Zdaniem byłego opozycjonisty Henryka Wujca oficjalny powód, czyli niemożność zapewnienia imprezie bezpieczeństwa, gdyby odbywała się z udziałem głowy państwa, to wymówka. - Są ludzie, są oszołomy, ale nie można ich racji uwzględniać, tylko być przeciw temu. To, że prezydent będzie na takiej uroczystości, jest ważniejsze – uważa.
Ponadto, według Wujca, taką decyzją związek działa przeciw sobie. - Nie ma obowiązku zapraszania, ale na pewno to było w intencji obrażenia prezydenta. Ale jednocześnie obraza się i państwo, i nas wszystkich – stwierdził. I dodał: - Oni sami się obrażają, bo ta „Solidarność” wyrasta z tradycji wielkiego ruchu, a teraz pozostaje im niszczenie tego mitu. Nic dziwnego, ze za granicą większą rolę przykładają do obalenia muru – zauważył.
Wujec jest przekonany, że to „wybór partyjny”. – „Solidarność” stała się przybudówka jednej partii. To są funkcjonariusze polityczni. Oni nie działają w interesie związku, tylko zgodnie z interesem danej partii. Jest też frustracja po przegranych wyborach, bo ci funkcjonariusze partyjni nie mogą tego znieść, przekładana na niemądre i obrażające, ale bardziej nich samych niż pana prezydenta, gesty – uważa.






