Dziad i baba na camino - rozdział ostatni

więcej
20.01.2012 06:26
Czy te 300 kilometrów to dla mnie bezpieczna granica tolerancji organizmu na wzmożony wysiłek ? Plecy naznaczone dyskopatią czują się bardzo dobrze, kolano z przeszłością łękotkową (chronione opaska) nie protestowało wcale. Pod względem fizycznym wracam w lepszym stanie niż wyjechałam. I o to chodzi (też).

Dziad i baba na Camino - San Juan de Ortega - Burgos

więcej
16.01.2012 07:25
Rano bar był zamknięty, więc wypiliśmy brunatny napój z automatu, mylnie zwany kawą. Wyruszyliśmy wcześnie. Musimy znaleźć nocleg w Burgos, a podobno bywa tam pełno. To nasz ostatni pieszy etap w tym roku. Jak to szybko zleciało!

San Juan de Ortega - Dziad i baba... odc. 13

więcej
12.01.2012 06:25
Buty wyschły. Teoretycznie nie powinny przemakać wcale, jednak po takim użytkowaniu nie można mieć pretensji. Początkowo nadal idziemy wzdłuż szosy, jednak po dobrze przespanej nocy, wcale to nie męczy. Potem idziemy lasem, to kocham najbardziej. Dużo wrzosów kwitnących głębokim fioletem.

Dziad i baba... Droga do Belorado

więcej
05.01.2012 06:25
Deszcz. Batmanki na służbę. Idzie się dobrze. Raczej się nie zatrzymujemy, gdyż wyplątywanie się z tych płacht, zdejmowanie plecaków i cała operacja powrotna nie jest warta świeczki. Wielka tablica obwieszcza granice następnego na Camino regionu Junta de Castylia y Leon.

Santo Domingo de la Calzada

więcej
04.01.2012 06:00
Lubię glinę, bo na niej się wychowałam. Babcia miała przed wojną cegielnię, którą po wojnie uspółdzielniono i następnie zrujnowano. Pamiętam jeszcze świeże cegły, które wykradaliśmy i lepiliśmy dzbanki, miski, nawet zamki. Oczywiście, było to surowo zabronione.

Dziad i baba... z Navarette do Azofry

więcej
09.12.2011 12:24
Na skraju Naverette, obok parkingu, podszedł do nas człowiek ubrany na sportowo, ale zdecydowanie nie pielgrzym, około czterdziestki . Wyjaśnił, iż chciałby poćwiczyć swój angielski i ma nadzieję spotkać native speakera.

Dziad i baba... z Viana do Navarette

więcej
26.11.2011 12:24
Po wczorajszym deszczu zieleń jeszcze bujniejsza. To już lipiec, a ptaki nadal śpiewają. Nie wszystkie rozpoznaję, ale turkawki i strzygły na pewno. Na niebie często widzimy sylwetki drapieżników, niestety, rozsądek nakazał mi zostawić lornetkę w domu. Czasem, gdy ptak obniży lot, próbuję zapamiętać szczegóły, np. wcięty ogon. Kania?

Dziad i baba... odc. 8

więcej
09.11.2011 12:23
Zmieniła się pogoda, nieco pada. Nie szkodzi, mamy peleryny, tzw. batmanki. W ubiegłym roku na polskim Camino, w Bolesławcu, jacyś chłopcy minąwszy nas, odzianych w nasze peleryny, skomentowali: "trzeba sobie było zrobić zdjęcie z Batmanami."

Dziad i baba... odc. 7

więcej
05.11.2011 10:23
Niedaleko za Estellą obowiazkowy postój przy wytwórni win Irache i ich słynnym kranem z wodą i darmowym winem. Wyjmujemy swoje metalowe garnuszki. Wysyłam SMSa do Ani: Pijemy z rana zdrowie naszych wnuczek Otrzymuję odpowiedź : Tak się należało.

Dziad i baba... odc. 6

więcej
28.10.2011 12:23
Tereny rolnicze, duże pola i małe ogródki działkowe. Przyglądam się co tutaj ludzie sadzą w ogródkach. To, czego nie rozpoznałam na początku, okazało się karczochami. Pachnie latem, tylko bardziej intensywnie niż w Polsce.

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?