Komentarz do czytań na niedzielę

Niedziela 27 zwykła B

 

Czytania wyznaczone niedzielę dzisiejszą dają nam wspaniałą sposobność do jakby pewnego rachunku sumienia nad życiem seksualnym człowieka, nad relacjami między mężczyznami a kobietami i wreszcie nad życiem małżeńskim – i to zarówno po to, żeby wykluczyć z naszego życia to wszystko, co nam niepotrzebnie utrudnia i hamuje nasze dobre postępowanie, jak po to, żeby rzucić jasny snop światła prawdy na to wszystko, co jest niezwykle ważnym składnikiem naszego ludzkiego życia. Wzajemne uzupełnianie się mężczyzny i kobiety, ich osobowa równość a także nierozerwalność raz zawartego małżeństwa – oto wątki, na które jakże mocny nacisk kładą czytania wyznaczone na niedzielę dzisiejszą.

 

Opis stworzenia człowieka nacisk kładzie na "łaskawość Boga, który się niestrudzenie troszczy o człowieka, zakłada wokół niego ogród rozkoszy i wciąż myśli, co dobrego ponadto mógłby dla niego uczynić". Bóg jawi się nam tu jako istota całkowicie zwrócona ku swojemu dziełu, nim tylko pochłonięta: niby garncarz cały się oddaje niełatwej czynności lepienia człowieka. Kształtuje go z materiału najprostszego, jaki miał pod ręką, z mułu ziemi. Chce jednak czegoś więcej od człowieka, więc tchnieniem własnych ust go napełnia, tak że się człowiek staje się istotą żyjącą. Stworzenie człowieka zatem jest najbardziej osobistym czynem Boga.

 

Na tym się jednak nie skończyło Boże zatroskanie o to, by się człowiek dobrze czuł w raju. Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania. Gdybyśmy po ludzku rozumowali, to powiedzielibyśmy, że Pan Bóg doszedł do wniosku, że to jeszcze zbyt mało dla człowieka. I autor Księgi Rodzaju tak pewnie rozumował, toteż dodaje, że Pan Bóg rzekł: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc. Ulepiwszy z gleby wszelkie zwierzęta lądowe i wszelkie ptaki powietrzne, Pan Bóg przyprowadził je do mężczyzny, aby przekonać się, jaką on da im nazwę. Każde jednak zwierzę, które określił mężczyzna, otrzymało nazwę istota żywa

 

Mężczyzna jednak nadal czuł się samotny mimo szczęścia niepowtarzalnego, jakie mu dawał ogród rajski. I ta samotność mężczyzny z woli Boga przez jakiś czas trwała, czekało jednak na niego ostatnie i najbardziej tajemnicze dobrodziejstwo. Bóg bowiem przygotował odpowiednią dla niego pomoc taką jak on, a mimo to nie identyczną z nim, pomoc ta bowiem miała być raczej jego przeciwieństwem, ale równocześnie dopełnieniem. To nie mogły być zwierzęta, bo chociaż służą one człowiekowi pomocą, to jednak nie są jego równym mu rodem przeciwieństwem. Bóg więc w sposób całkowicie tajemniczy utworzył kobietę – z mężczyzny, z jego żebra! Dopiero ona była dla niego doskonałym partnerem. W ten sposób wyjaśnia się również, skąd pochodzi ów odwieczny pociąg płci, który nie znajduje odpocznienia, dopóki się nie stanie ponownie jednym ciałem w dziecku: kobieta została wzięta z mężczyzny i dlatego właśnie muszą się oni znowu zejść oboje razem. Opowiadanie o stworzeniu człowieka kończy się zatem wyjaśnieniem przyczyny, skąd się bierze potęga erosa jako popędu danego ludziom przez samego Stwórcę, a stosunkowi płciowemu mężczyzny i kobiety nadaje godność najbardziej wzniosłego cudu w porządku naturalnym i największej tajemnicy w porządku nadprzyrodzonym.

 

W tym właśnie biblijnym kierunku idzie wyraźnie nasz Katechizm, kiedy stwierdza, że "Mężczyzna i kobietastworzeni, to znaczy chciani przez Boga, z jednej strony w doskonałej równości jako osoby ludzkie, a z drugiej strony w tym, że są mężczyzną i kobietą. Być mężczyzną i być kobietą to rzeczywistość dobra i chciana przez Boga". Obydwoje – to znaczy zarówno mężczyzna jak kobieta, mają tę samą godność, która pochodzi wprost od Boga, ich Stwórcy, obydwoje bowiem zostali stworzeni na obraz Boga. A to wyrażenie obraz i podobieństwo Boga, po hebrajsku selem (obraz, statua, rzeźba) i mut (równość, podobieństwo) wskazuje na całego człowieka, nie tylko na duchową stronę jego natury, ale także na wspaniałość jego cielesnych kształtów, jakimi Bóg człowieka uwieńczył. Obydwoje zostali upodobnieni do swego Stwórcy i dzięki temu obydwoje zostali wysoko wyniesieni ponad inne stworzenia.

 

Nasz Katechizm idzie jeszcze dalej i stwierdza, że "mężczyzna i kobieta zostali stworzeni razem, są chciani przez Boga jako jedno dla drugiego". Toteż kobieta i mężczyzna są stworzeni jedno dla drugiego: Bóg nie stworzył ich jako części i jako niekompletnych, wymagających jakiegoś uzupełnienia. Bóg stworzył ich dla wspólnoty osób, w której jedno może być pomocą dla drugiego, ponieważ równocześnie są równi jako osoby i uzupełniają się jako mężczyzna i kobieta. Bóg łączy ich w małżeństwie w taki sposób, że stając się jednym ciałem "mogą przekazywać życie ludzkie... A przekazując swojemu potomstwu życie ludzkie, mężczyzna i kobieta jako małżonkowie i rodzice współdziałają w wyjątkowy sposób z dziełem Stwórcy".

 

Wreszcie to obydwoje, mężczyznę i kobietę, ustanowił Bóg władcami świata i jako swoich własnych pełnomocników na ziemi. Bóg obydwoje umieścił na ziemi jako znak swego własnego majestatu i potęgi, aby Jego, czyli Bożych, praw obydwoje strzegli i je realizowali. Ale tu nasz Katechizm podsuwa niezwykle ważną uwagę: To władanie nie może być samowolnym i niszczącym panowaniem. Bóg od obydwojga oczekuje, że będą panować nad światem zgodnie z wytyczonymi przez Niego samego prawami, bo On miłuje wszystkie stworzenia. Wobec innych stworzeń zatem mężczyzna i kobieta mają być wyraźnymi znakami Bożej Opatrzności.

 

I jeszcze jedno o tym, co szczególnym Bożym umiłowaniem obdarzeni przeżywali obydwoje, czyli mężczyzna i kobieta, w ogrodzie rajskim. Ze szczególnego Bożego daru trwali nieustannie na modlitwie. I nic w tym dziwnego, bo przecież modlitwa z zachwytu się rodzi, a zachwyt z tak wielkiego zapatrzenia, że wyciszenie całkowite w duszy następuje takie, że człowiek głuchy się staje na wszystko inne czasami. Spogląda tylko na swojego Boga zachwycony i słowa nawet wymówić nie potrafi ani myśli sformułować, a przecież mówi, rozmawia i słyszy, co Bóg do niego mówi. W takim milczenia i zapatrzenia wzajemnego pełnym zachwycie trwają od wieków Trzy Osoby Trójcy Przenajświętszej. Boże milczenie samo przez się jest rozmową o wiele doskonalszą, niż to sobie wyobrazić można. Osoby Boskie bowiem nie odczuwają potrzeby formułowania słów ani artykułowania dźwięków jakichkolwiek, ponieważ jedna postać drugą przenika, jedna jest z istoty swej w drugiej.

 

W podobnym zapatrzeniu w Boga trwali nieustannie pierwsi ludzie, dopóki nie popełnili grzechu pierworodnego.

 

Ks. Jan Ożóg SI

dodał(a): kentom34
Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?