Kobieta bez mężczyzny jest jak ryba bez roweru

Życie Duchowe slo / Stanisław Morgalla SJ

(fot. sxc.hu)

ZOBACZ TAKŻE

Świat wyzwolony przez rewolucję obyczajową minionego wieku z pruderii i obłudy wcale nie okazał się lepszy od poprzedniego. Dziś techniczne możliwości są pokusą, której nie sposób się oprzeć, nie mając dawnych zasad moralnych i kryteriów wyboru. Zwycięża maksyma: jeśli coś jest możliwe, to nie może być zakazane.

 

Z pozoru niewinny i wdzięczny temat kobiecości jest "zdradliwym okiem cyklonu". Z którejkolwiek strony by go dotknąć i jakkolwiek delikatnie by zacząć, to prędzej czy później zostanie się wciągniętym w wir zażartych debat i polemik wokół aborcji, antykoncepcji, sztucznego zapłodnienia, feminizmu i równych praw dla kobiet, mniejszości seksualnych, a nawet transwestytyzmu i transseksualizmu. Tak szeroki wachlarz zagadnień może przyprawić o zawrót głowy, a nawet o torsje. I dobrze, jeśli skutecznie wyleczy z taniego sentymentalizmu, ale źle, jeśli zniechęci i skusi do rezygnacji z udziału w debacie, przed którą - także jako katolickie społeczeństwo - nieświadomie uciekamy. Niechcący znaleźliśmy się w samym sercu sporu o człowieka, który od kilku stuleci targa ludzkimi sercami i umysłami, a ostatnio z uniwersyteckich auli przeniósł się do mass mediów.

Płeć i rodzaj - nieprzekraczalne granice?

Z oczywistych powodów ludzie zawsze byli zainteresowani sprawami płci, zwłaszcza naszymi tytułowymi atrybutami, które - jak się obecnie uważa - należy odróżnić od potocznego rozumienia seksualności (ang. sex [pol. płeć], dotyczy aspektów biologicznych i anatomicznych człowieka). O ile bowiem płeć - męską lub żeńską - dość łatwo określić, o tyle z kobiecością i męskością (odpowiedniki ang. gender, [pol. rodzaj], dotyczy cech nabytych, ról społecznych i kontekstu kulturowego) jest już o wiele trudniej. Każda bowiem kultura i epoka tworzyła własne, często ściśle określone wzorce kobiecości i męskości. Zawsze jednak kobiecość i męskość były ze sobą ściśle powiązane, współzależne i komplementarne i to najczęściej w ramach małżeństwa i rodziny. Nawet jeśli - jak twierdzą feministki - działo się to kosztem kobiet, których kobiecość w społeczeństwach patriarchalnych była tworzona według wzorca męskości (kalka biblijnego archetypu stworzenia Ewy z kości Adama). W ostatnich latach jednak wszystko poddane zostało gwałtownemu przewartościowaniu, w tym także wzajemna zależność kobiety i mężczyzny.

Nasze czasy są zatem wyjątkowe, bo nie tylko na różne sposoby zerwaliśmy z tradycjami naszych przodków, ale wprost prześcigamy się w przekraczaniu wszelkich tabu sfery płciowej czy rodzajowej. Dlatego tak trudno, jeśli w ogóle jest to możliwe, określić obowiązujący dziś wzorzec kobiecości i męskości, chyba że komuś chodzi o powierzchowne walory estetyczne, ale te - jak przystało na pozory - jeszcze bardziej niż dawniej mylą. Niechcący wylało się nam dziecko z kąpielą, a z rodzaju żeńskiego i męskiego zrobił się nijaki. Przykłady można mnożyć. Dziś już nie dziwi kobieta-żołnierz, kobieta-pastor (ksiądz) czy nawet kobieta-terrorysta, podobnie jak nie budzi zbytniej sensacji mężczyzna na urlopie... macierzyńskim. Takie zaś, ostatnio bardzo medialne, zjawiska jak homoseksualizm czy transseksualizm skutecznie "pracują" nad zmianą naszego myślenia odnośnie do możliwości doboru partnerów seksualnych, w dalszej perspektywie modelu rodziny, czy zmiany płci. Wszystko to ma daleko idące konsekwencje i słusznie rodzi niespokojne pytania.

Jaki sens ma dziś mówienie o kobiecości lub męskości, skoro wszyscy to samo robią, ubierają się, oglądają itd., a psychologia w każdym widzi cechy jednego i drugiego rodzaju (tzw. androgenia)? Czy przewrót, jaki dokonuje się w sferze ról i stereotypów, nie dotyka nas o wiele głębiej niż sądzimy? Czy nie zostały podważone metafizyczne podwaliny naszej płciowości, skoro na przykład niektóre nurty feminizmu, nawet macierzyństwo, chcą zepchnąć do sfery rodzaju (gender), tj. przesądów kulturowych? Czy nadal chodzi tylko o zrównanie praw kobiety i mężczyzny, czy też raczej celem samym w sobie nie stało się pokonywanie wszelkich barier, od kulturowych i społecznych zaczynając, zaś na anatomicznych i biologicznych kończąc?
W czasach kryzysu autorytetu osobnym i bynajmniej nie bagatelnym problemem jest to, do kogo kierować takie pytania. Do tradycyjnego uczonego - filozofa, teologa, psychologa... czy do nowej odmiany bojownika "za wolność naszą i waszą"? A może zostało nam już tylko własne sumienie?

 

1 2 3  
Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.44

Liczba głosów:

36

Komentarze użytkowników (25)

Dodaj komentarz
2010-01-26 15:08:15 | Cytuj | Zgłoś
katafrakt
 Ale punkt dla niego za tę Glorie Steinem, bo dotąd myślałem, że to klasyczny mem internetowy.
2010-01-26 14:59:42 | Cytuj | Zgłoś
~drażliwy
Jurek z kim Ty dyskutujesz, wiesz? Trans(seksualista) wielonickowy Captcha. Nie musisz  odpowiadać, on odpowiada sam sobie.
2010-01-26 14:22:02 | Cytuj | Zgłoś
~Trans
JurkuS, masz racje. to prowokacja, a dokładnie cytat z pewnej feministki amerykańskiej Glorii Steinem, która właśnei w tej sposów chciala powiedzieć, że kobiecie mężczyzna nie jest potrzebny do szczęścia. Ale przeczytaj tekst to sie tego wszsytkiego dowiesz :-)
2010-01-26 13:55:47 | Cytuj | Zgłoś
JurekS
Trans w...transie, punkt za nawiązanie do Szawła. Dobre. :D.
Ale męczy mnie ten tytuł. Napisane jest w księdze Rodzaju: "Kobietą i mężczyzną stworzył ich". Więc mozna by rozumieć, że życie kobiety dopełnia się w mężczyźnie i odwrotnie. Jakoś nie moge znaleźć analogii.
A może to prowokacja? Jest sporo określeń w internecie, których nie godzi się tutaj przedstawiać.
2010-01-26 10:42:40 | Cytuj | Zgłoś
Olinka

Jurku S, skoro tyle jeździsz na rowerze, to powinieneś wiedzieć, że jest to pojazd, który przez Stwórce pomyślany został jako ulubiony środek komunikacji ryb: zdrowy, ekologiczny, cichy itd.



Aha, to stąd mamy rowery wodne? Ryby poszły na łatwiznę :))
Zobacz wszystkie komentarze na forum

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?