Św. Kinga - Czysta Pani Sądecczyzny

Marek Wójtowicz SJ

Kinga urodziła się w 1234 r. na Węgrzech. Była córką króla Beli IV z dynastii Arpadów. Jej matka pochodziła z rodu cesarzy greckich Laskarisów. Na dworze panowała religijna atmosfera modlitwy i służby bliźnim. Z jej rodziny wyszło wielu świętych, jej siostrami były św. Małgorzata i bł. Jolanta zaś ciotką bł. Salomea.

 
Gdy Kinga miała 5 lat została obiecana za żonę Bolesławowi, księciu krakowsko-sandomierskiemu. W tym czasie opiekowała się nią Grzymisława, matka Bolesława oraz pedagog Mikuła. Po zawarciu małżeństwa z Bolesławem Wstydliwym w 1247 r. wyprosiła u swego męża tzw. białe małżeństwo, które oznaczało, że małżonkowie nie podejmowali współżycia zachowując czystość. W takim stanie przeżyli 40 lat.
 
W tym czasie niezwykle trudnym dla Polski, bo trwało rozbicie dzielnicowe a ziemie polskie nękane były najazdami tatarskimi, Kinga służyła Bolesławowi radą a kiedy trzeba było także swym wielkim posagiem. Dzięki szczodrości księżnej starczyło pieniędzy na opłacenie wojska, by bronić się przed groźnymi Tatarami.
 
Dzięki staraniom księżnej Kingi do Polski dotarli górnicy z Węgier, którzy odkryli złoża soli w Bochni i Wieliczce, gdzie rozpoczęli jej wydobycie. Ten cenny skarb przyczynił się do bogactwa księstwa. Fakt ten potwierdza wielkie starania księżnej Kingi o pomyślność i rozwój jej nowej ojczyzny. Księżna nauczyła się bardzo dobrze języka polskiego, by dobrze porozumiewać się z dworzanami i prostym ludem, o którego losy była zawsze szczerze zatroskana.
 
Usilnym staraniom świętej Kingi i biskupa Prandoty z Białaczewa zawdzięczamy kanonizację św. Stanisława biskupa i męczennika ze Szczepanowa, która odbyła się 8 września 1253 r. w Asyżu. Księżna chciała w ten sposób pokazać całej Polsce wzór świętego bez reszty oddanego Bogu i Jego ludowi.
 
Bolesław, chcąc podziękować żonie za wsparcie w najtrudniejszym czasie najazdów tatarskich, podarował jej Ziemię Sądecką, dla której Kinga stała się Panią i dobrodziejką. Budowała kościoły m. in. w Jazowsku. Dbała o zaludnienie wsi, otaczała troskliwą opieką ludność tam zamieszkałą. Najważniejszą fundacją księżnej Kingi był klasztor w Starym Sączu dla Sióstr Klarysek, które przybyły tam ze Skały.
 
Po śmierci męża Bolesława Wstydliwego w 1279 roku Kinga wstąpiła do starosądeckiego klasztoru, gdzie spędziła 12 lat wypełniając je modlitwą, umartwieniami i pracą. Dbała o liturgię i oprawę muzyczną nabożeństw. Z jej inicjatywy na język polski został przetłumaczony Psałterz. Zmarła w opinii świętości 24 lipca 1292 roku w Starym Sączu. Została ogłoszona błogosławioną w 1690 roku a kanonizował ją Jan Paweł II w 1999 r. Podczas homilii powiedział o niej:
 
„Z pewnością niemały wpływ na jej duchowość wywarli żyjący wówczas święty Jacek, błogosławiony Sadok, błogosławiona Bronisława, błogosławiona Salomea, błogosławiona Jolanta - siostra Kingi i wszyscy ci, którzy tworzyli w ówczesnym Krakowie szczególne środowisko wiary.
 
Jeżeli dziś mówimy o świętości, o jej pragnieniu i zdobywaniu, to trzeba pytać, w jaki sposób tworzyć właśnie takie środowiska, które sprzyjałyby dążeniu do niej. Co zrobić, aby dom rodzinny, szkoła, zakład pracy, biuro, wioski i miasta, w końcu cały kraj stawały się mieszkaniem ludzi świętych, którzy oddziaływują dobrocią, wiernością nauce Chrystusa, świadectwem codziennego życia, sprawiając duchowy wzrost każdego człowieka? Święta Kinga i wszyscy święci i błogosławieni XIII wieku dają odpowiedź: potrzeba świadectwa. Potrzeba odwagi, aby nie stawiać pod korcem światła swej wiary. Potrzeba wreszcie, aby w sercach ludzi wierzących zagościło to pragnienie świętości, które kształtuje nie tylko prywatne życie, ale wpływa na kształt całych społeczności”.
 
Mówił nam w Starym Sączu Jan Paweł II, w pamiętnym1999 r., że święci żyją świętymi i wołają o nowych świętych. Słowa Ojca Świętego potraktujmy jako osobiste zaproszenie dla każdego z nas, tak by nadal owocowała świętość Pani Sądeckiej w naszym życiu.
 
„A gdy dziś pytamy, jak uczyć się świętości i jak ją realizować, święta Kinga zdaje się odpowiadać: trzeba troszczyć się o sprawy Pana na tym świecie. Ona daje świadectwo, że wypełnianie tego zadania polega na nieustannym staraniu o zachowanie harmonii pomiędzy wyznawaną wiarą a własnym życiem. Dzisiejszy świat potrzebuje świętości chrześcijan, którzy w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i zawodowego podejmują swoje codzienne obowiązki; którzy pragnąc spełniać wolę Stwórcy i na co dzień służyć ludziom, dają odpowiedź na Jego przedwieczną miłość. Dotyczy to również takich dziedzin życia, jak polityka, działalność gospodarcza, społeczna i prawodawcza. Niech i tu nie braknie ducha służby, uczciwości, prawdy, troski o dobro wspólne nawet za cenę wielkodusznej rezygnacji ze swego, na wzór świętej Księżnej tych ziem! Niech i w tych dziedzinach nie zabraknie pragnienia świętości, którą zdobywa się przez kompetentne, służebne działanie w duchu miłości Boga i bliźniego”.

 

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

16

Komentarze użytkowników (27)

Dodaj komentarz
2010-05-26 22:48:35 | Cytuj | Zgłoś
~do Xawier
zboczeńców jakby było mniej niż zwykłych ludzi, u arystokratów pewnie róznie bywało bo nie byli zajęci twórczą pracą, mieli dużo pieniędzy, dużo czasu i duże muchy w nosie. Jeżeli możni i arystokraci byli wierzacymi w Boga i przestrzegali przykazań, myślę, że takich więcej było. Np. Ród hrabiego Ledóchowskiego i wiele wiele podobnych rodów przekazało wartości, patriotyzm, dzieci były wychowywane po katolicku i bynajmniej nie rozpieszczane, przecież ktoś musiał przenieść patriotyzm i wartości najwyższe, wykształcenie, złych ludzi nie brakowało w żadnej epoce ani też w dzisiejszych czasach. Jeżeli słuchałoby się Boga, przestrzegało przykazań Bozych nie byłoby takich aż problemów, a mówiąc o dawnych czasach mam na myśli swoich przodków, ludzi ciężko pracujących i wierzacych, którzy żyli normalnie, szanowali się jak zwykli śmiertelnicy, więc takie mam odniesienie. A normalnego i dobrego męża powinna wychować jego matka, czy wychowa go dla siebie czy dla żony, czy tylko dla niego samego? dotyczy to także żony i tu jest pies pogrzebany.
2010-05-26 18:04:43 | Cytuj | Zgłoś
Xavier
"Miłość przychodziła częściej niż w obecnych czasach /jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma/" - TRZYMAJCIE MNIE, NIE MOGĘ!!! Lubisz ruską ruletkę? Nie słyszałaś, o tym, że nie wszystkie kobiety miały kiedyś szczęście tak jak św Jadwiga i św Kinga by trafić na dobrych i prawych mężów? Co się wyrabiało w rodzinach arystokratycznych i królewskich gdzie można było trafić na psychopatę albo zboczenca(u Habsburgów hiszpańskich lub choćby u naszych Radziwiłłów w XVII wieku). Nie przyszło ci nigdy do głowy, że jeśli ktoś ożenił się z musu (notabene można zapytać o wazność takiego małżeństwa) to niekoniecznie była mu droga ta poślubiona osoba?

A co do narzekania na obecne czasy - to nie pomyślałaś czasem, że może to, że dzisiaj rola rodziny jest tak zdegradowana, nie jest czasem efektem tego, że małżeństwo przez całe stulecia traktowano instrumentalnie? Naprawdę chciałabyś żeby ktoś inny decydował o wyborze twojego współmałżonka?
2010-05-26 18:04:08 | Cytuj | Zgłoś
Xavier
Xavier: i nie było tyle rozwodów i tyle zgorszenia co dzisiaj, partner był staranniej wybierany, do małżeństwa podchodziło się bardzo poważnie bo to sakrament, miłość przychodziła częściej niż w obecnych czasach, /jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma/, bardzo często były też małżeństwa z miłości, dlaczego nie. Obecnie też jest dużo materializmu, kontraktów małżeńskich, małżeństwo traci jakby ważność, modne związki na kocią łapę. Dawniej małżeństwo dawało większe poczucie bezpieczeństwa, ludzie się bardziej szanowali, byli zdolni do poświęceń. Wyjątki zawsze się zdarzają ale teraz ten kryzys małżeństw nieźle szokował by nasze babcie i prababcie. Dawniej sierotami zostawały dzieci, którym umierali rodzice, obecnie sierotami zostają dzieci, których rozwodzą sie rodzice. Nie wiem czy te nasze czasy są lepsze, na pewno zwariowane i antyrodzinne.


A "Skrzypka na dachu to oglądała"? "Romea i Julię" czytała? Czy mit o Tristanie i Izoldzie? Że o połowie sztuk Moliere'a nie wspomnę... We wszystkich tych utworach opisane są tragedie jakie ludzie przeżywali (lu mogli przeżywać) gdy o najwazniejszych sprawach życiowych decydowano za nich.
2010-05-22 09:22:37 | Cytuj | Zgłoś
Kinga
Każda kobieta, która modli się z odkrytą głową hańbi swoją głowę, dlatego nie otrzymuje łask. Dlatego bo to jest wyraz pychy, a Bóg pysznym się sprzeciwia.
Dodatkowo: Tak jak to jest we wszystkich zgromadzeniach świętych, kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć;

W jednym miejscu św. Paweł pisze, że kobieta ma milczeć, a w innym, że prorokując powinna mieć zakrytą głowę (czyli prorokować może).

A jeśli pragną się czego nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów!

Czy bohaterka tego artykułu pytała o wszystko męża i od niego się uczyła ? Raczej nie.
2010-05-21 23:43:11 | Cytuj | Zgłoś
a.l.
"W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański" (2 Tes 2, 1 - 2)
Zobacz wszystkie komentarze na forum

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?