Białoruś: biskup o działaniach władz wobec Kościoła

(fot. shutterstock.com)

Biskup witebski Aleh Butkiewicz zasugerował w czwartek, że władze Białorusi stosują wobec Kościoła katolickiego metodę kija i marchewki. Odpierał też zarzuty pełnomocnika rządu Białorusi ds. religii i narodowości w sprawie języka, w którym odprawiane są msze.

 

"Trzeba przyznać, że władze potrafią zauważyć i docenić pozytywną rolę, jaką odgrywa Kościół katolicki w naszym społeczeństwie. Ale w tym wypadku dostaliśmy solidną łyżkę dziegciu. Czyżbyśmy mieli do czynienia z metodą kija i marchewki?" - zapytał biskup, którego cytuje portal krynica.info.

 

Pełnomocnik rządu Białorusi Leanid Hulaka oświadczył we wtorek, że Kościół rzymskokatolicki niewystarczająco intensywnie działa na rzecz przygotowania kadr, co prowadzi do zapraszania duchownych z zagranicy, a niektórzy z nich rzadko odprawiają nabożeństwa w językach państwowych - białoruskim i rosyjskim.

 

Według niego księża z Polski dopuszczają się czasem przewinień administracyjnych, a niektórzy księża obywatele Białorusi "prowadzą destruktywną działalność wśród ludności".

 

"Publiczne i niejednokrotne wypowiedzi o destruktywnej działalności nawet niektórych księży skłaniają do wniosku, że Kościół katolicki to potencjalnie niebezpieczna struktura. Samo się narzuca dodanie do destruktywnej słowa sekta"- oświadczył biskup Butkiewicz.

 

Jego zdaniem troska władz o stan katolickiego duchowieństwa zaskakuje, bo "dopiero niedawno odeszły w przeszłość czasy, gdy kandydat musiał czekać od pięciu do piętnastu lat na zezwolenie władz na wstąpienie do seminarium".

 

Zarzut, że Kościół niewystarczająco intensywnie przygotowuje nowe kadry, bp Butkiewicz uznał za bezpodstawny. Podkreślił, że duchowieństwo to nie zawód, tylko powołanie, a decyzję o poświeceniu się temu powołaniu należy podejmować rozważnie, "zwłaszcza w bardzo niesprzyjających dla takiej służby warunkach współczesnego świata".

 

Z krytyką Kościoła katolickiego Hulaka występował już wcześniej. Rok temu zarzucił niektórym księżom z Polski próby uprawiania polityki. "Nie podoba im się nasz kraj, nasze prawa i kierownictwo" - oświadczył.

 

Później także prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka powiedział, że jest niezbyt zadowolony z pracy niektórych polskich księży katolickich, gdyż czasem zajmują się nie tym, czym powinni.

 

Konferencja katolickich biskupów Białorusi wyraziła wtedy głębokie zaniepokojenie zarzutami władz białoruskich pod adresem polskich księży i samego Kościoła na Białorusi, uznając je za wzniecanie wrogości międzywyznaniowej.

 

Metropolita mińsko-mohylewski abp Tadeusz Kondrusiewicz podkreślił, że liczba księży katolickich wykształconych na Białorusi rośnie. Według jego danych z ubiegłego roku na Białorusi pracowało około 470 księży katolickich, z których około 110 to cudzoziemcy, w zdecydowanej większości Polacy, choć było też paru z Ukrainy. Przypomniał, że w 1989 roku, kiedy został mianowany biskupem, na Białorusi było tylko 62 białoruskich księży.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

0

Liczba głosów:

0

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook