Klarowanie poglądów - ISKK na temat in vitro
42 proc. aktywnych katolików w Polsce potrafi dyskutować o in vitro i bronić swojego stanowiska wobec metody sztucznego zapłodnienia – wynika z danych opublikowanych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. Kolejne 43 proc. katolików przyznaje, że nie ma wystarczających argumentów do takiej dyskusji, a rozmowy na temat in vitro wprost unika 14 proc.
– Badanie przeprowadziliśmy wśród katolików wierzących i praktykujących – wyjaśnia ks. Wojciech Sadłoń z ISKK. Stosując dobór celowy, wyłoniono próbę ponad 600 osób; nie badano ich stosunku do samej metody sztucznego zapłodnienia.
Abp Henryk Hoser: – To bardzo dobry wynik. Wystarczy zdać sobie sprawę, z jak bardzo złożoną problematyką mamy do czynienia. Zawierają się w niej aspekty biotechnologiczne i bioetyczne, co sprawia, że dla opinii publicznej nie wszystko, a raczej mało jest w tej debacie zrozumiałe – komentuje przewodniczący zespołu ekspertów KEP ds. bioetycznych. – Wyniki oznaczają również, że akcja Kościoła wyjaśniająca problematykę in vitro przynosi efekty, skoro już 42 proc. katolików twierdzi, że ma ugruntowaną wiedzę – stwierdza w rozmowie z „TP” abp Hoser.
ISKK przypomina przy tej okazji wyniki badania z diecezji radomskiej w 2008 r. – tylko 28 proc. Polaków było przeciwnych stosowaniu metody in vitro, 34 proc. dopuszczało taką formę sztucznego zapłodnienia, a pozostali deklarowali brak stanowiska.
Ks. Sadłoń wskazuje na przypadek zmiany społecznej akceptacji dla aborcji. Kiedy w 1991 r. ISKK wspólnie z GUS przeprowadziło ogólnopolskie badanie religijności, aborcję za niedopuszczalną uznawało 37 proc. Polaków. Siedem lat później – 62 proc. Podobnie było w 2002 r. Jak podkreśla ks. Sadłoń, w ciągu dziesięciu lat, kiedy ogólny poziom religijności tylko nieznacznie się zmienił, stosunek Polaków do aborcji uległ wyraźnej transformacji.
– Mam w związku z tym hipotezę, że jest szansa na zmianę stosunku do in vitro wśród aktywnych katolików, jeżeli odsunięcie w czasie uchwalenia ustawy regulującej tę metodę sprawi, że czas ten zostanie poświęcony na edukację publiczną – mówi.
Prof. Mirosława Grabowska, dyrektor CBOS, wskazuje jednak czynniki, które sprawiają, że dyskusje o aborcji i in vitro nie są porównywalne. Po pierwsze, aborcja była powszechniejszą praktyką, więc publiczny spór o nią po 1989 r. trafił na grunt doświadczeń osobistych (własnych, rodzinnych, przyjacielskich) sporej części społeczeństwa. Po drugie, publiczny i polityczny charakter dyskusji miał znacznie szerszy zakres niż w przypadku in vitro. Po trzecie, i to jest argument niedoceniany, zaznacza prof. Grabowska – technologia badań prenatalnych przyczyniła się do wzrostu poczucia „realności” własnego dziecka i bliskości z nim.
– Debata publiczna zawsze jest dobra dla klarowania się poglądów – przyznaje prof. Grabowska. – A te, jak pokazują badania CBOS, także wśród wierzących-praktykujących nie są pełnym odzwierciedleniem nauczania moralnego Kościoła. W przypadku badań ISKK z 2008 r., dobrze świadczy o respondentach dystans do własnej wiedzy – przyznaje dyrektorka CBOS.
– Zmiana stosunku do in vitro może nastąpić niezależnie od tego, czy zmieni się stosunek do wiary i Kościoła. Może wystarczy mówić wyłącznie o faktach – deklaruje ks. Sadłoń.
Abp Henryk Hoser jest dobrej myśli: – Społeczna edukacja na temat zapłodnienia in vitro, zarówno opinii publicznej, jak i środowiska medycznego, powinna przynosić dalsze efekty.
Twoja ocena:
Średnia ocen:
5
Liczba głosów:
1
Komentarze użytkowników (11)
Dodaj komentarztyle w skrócie z podstaw na ten temat przyswojonych, zaznaczam, że nie wiem na ile to są pewne dane
naprotechnologia
- metoda zgodna z nauką Kościoła, wymaga znajomości metod naturalnego planowania rodziny, skupia się na poszukiwaniu przyczyn bezpłodności i jej leczeniu, ma 70 % skuteczności wśród par u których wykryto bezpłodność, jej program obejmuje opiekę terapeuty i duchownego, u osób, które nie znają metod NPRu leczenie może potrwać ok.2 lat, zaletą są również niskie w porównaniu z metodą in vitro koszty (ok.8 wizyt po 100 zł plus koszty leczenia - leki w zal.od przypadków, jeśli np.niedrożność jajników to koszty operacji chirurgicznej), niestety niewiele jest w Polsce klinik zajmujących się naprotechnologią, mało jest również specjalistów tej dziedziny..
in vitro - metoda niezgodna z nauką Kościoła, ukierunkowana na skutek ->sztuczne zapłodnienie /ryzyko śmierci niewykorzystanych embrionów/
ryzyko ciąży mnogiej, ryzyko wcześniejszego porodu i niskiej masy ciała dziecka, ryzyko ciąży pozamacicznej i powikłań związanych ze sztucznym zapłodnieniem,
ostatnie badania pokazują, że dzieci poczęte tą metodą mają osłabiony system metaboliczny, są narażone w przyszłości na choroby metaboliczne takie jak miażdżyca, czy cukrzyca, jak narazie ciężko mówić wprost o skutkach jakie niesie za sobą ta metoda, gdyż większość dzieci urodzonych tą metodą nie osiągnęło jeszcze dorosłego wieku
in vitro - koszty tej metody mogą wynieść od kilkunastu do dziesiątek tysięcy złotych, powstaje duża liczba klinik stosujących tą metodę







