Kościół przyszłości
Jak będzie wyglądał Kościół za 50 lat? Czy parafie przetrwają? Na ile zmieni się rola osób duchownych i świeckich?
Od kilkudziesięciu lat obserwujemy w Kościele dynamiczny rozwój ruchów i stowarzyszeń, w których liderami są osoby świeckie. Przykładem może być ruch Focolari, założony i prowadzony przez Clarę Lubich, w którym widzieliśmy duchownych, nawet biskupów, podążających w kierunku wyznaczonym przez charyzmatyczną liderkę. Jak to się ma do tradycyjnej hierarchii w Kościele katolickim?
Dynamizm katolickich ruchów w zestawieniu z anonimowością części parafii, szczególnie miejskich, może skłonić do refleksji nad kształtem struktur przyszłego Kościoła. Czy parafie przetrwają, a jeśli przetrwają, to czy centrum żywego Kościoła nie przesunie się na międzyparafialne, a nawet międzywyznaniowe, grupy i wspólnoty? Już dzisiaj w Niemczech funkcjonują parafie personalne dla ponad dwudziestu grup językowych. Samych Polaków mieszkających na terenie Niemiec i deklarujących swoje aktywne zaangażowanie w polskie "parafie" jest ponad 200 tysięcy.
Zjawisko braku przywiązania do terytorialnych struktur Kościoła obserwujemy w wielu krajach i od jakiegoś czasu również w Polsce. Jak powinniśmy na to spojrzeć? Bo spojrzeć trzeba. Zamykanie oczu oraz udawanie, że nasze parafie nie są anonimowe i nie są traktowane jako instytucje usługowe, może sprawić, że w ogóle oślepniemy na rzeczywistość. Jako kapłan nie chciałbym pewnego dnia obudzić się w parafialnym skansenie wyuczonych gestów i świadczonych usług pierwszo-komunijno-pogrzebowych, gdy poza nim ludzie będą z entuzjazmem żyli Ewangelią, miłowali się wzajemnie i ewangelizowali.
Dodatkowym znakiem, pewnych widocznych przemian, jest zjawisko "churchingu" obserwowane głównie w dużych miastach. Wierni sami wybierają sobie kościół, do którego chodzą na Eucharystię i w którym przystępują także do innych sakramentów. Wybierają sobie konkretnego kaznodzieję, którego homilie poruszają ich serca i umacniają w wierze. Pokarmu duchowego szukają sami. Dokonują sami wyboru jakie katolickie inicjatywy wspierać. Nie czują się związani z własną parafią.
Nie musimy obawiać się o przyszłość Kościoła, bo wiemy, że będzie trwał na wieki i bramy piekielne go nie przemogą. Ta pewność jednak nie zwalnia nas od zadawania sobie pytań o jego przyszły kształt. Jak będzie wyglądał za 50 lat? Czy powinniśmy odnawiać życie parafialne czy też umacniać nowe formy jednoczenia się we wspólnym dziękczynieniu i ewangelizacji?
Najrozsądniejszą po ludzku odpowiedzią na to pytanie byłoby dołożenie wszelkich starań, by chrześcijańskie życie kwitło zarówno w parafiach jak i poza nimi. Ewangelia bywa jednak radykalna i przypomina, że "nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi (por. Mt 6,24). Z praktyki wiem, że wielu ruchom, wspólnotom i grupom międzyparafialnym brakuje oddanego sercem kapłana. "Od lat szukamy księdza, który miałby dla nas czas - zwierza się lider jednej z grup Odnowy w Duchu Świętym - ale Jezus i tak czyni cuda przemieniając najbardziej pogubionych - dodaje. "Wciąż modlimy się, by ktoś nas przygarnął i troszczył się o nas jak dobry pasterz. Na razie ja robię za pasterza i ojca".
W Polsce brakuje księży i jest ich jednocześnie zbyt wielu? Nie ma ich tam, gdzie są najbardziej potrzebni. Czy za 50-lat będą musieli zmienić swoje przyzwyczajenia i przestawić się z pracy w tradycyjnych parafiach na pracę mniej stabilną lecz bardziej efektywną. Czy wyjdą do ludzi zamiast czekać aż ktoś przyjdzie i zamówi Mszę świętą według cennika usług parafialnych?
Twoja ocena:
Średnia ocen:
4.73
Liczba głosów:
33
Komentarze użytkowników (24)
Dodaj komentarzGdy napisałeś w dn. 2011-11-30 09:32:51 że:
[...] formacja neokatechumenalna opiera się (m.in.) o dwie Eucharystie w tygodniu[...]
ja nie zarzucałem Ci kłamstwa, czyli świadomego pisania nieprawdy, lecz jedynie zwróciłem uwagę że to nieprawda.
Usprawiedliwając się tłumaczyłeś że nie bywasz na cotygodniowej Liturgii Słowa. Napisałeś w dn. 2011-11-30 10:22:19 że:
Rzeczywiście napisałem nieprawdę :-) jest tylko jedna Eucharystia w tygodniu
jak widać nie bywam na cotygodniowej Liturgi Słowa...
W związku z tym, życzliwie podchodząc do Twojej odpowiedzi uznałem, że widocznie nie miałeś okazji osobiście zapoznać się z neokatechumenatem, więc nie miałeś możliwości dowiedzieć się że jest jedna Eucharystia i jedna Liturgia Słowa, i znasz go jedynie ze słyszenia.
Ty jednak wówczas, prócz nazwania mnie kłamcą i zarzucenia mi dawania fałszywego świadectwa o swoim bliźnim nawet go nie znając oraz domagania się przeprosin, zadeklarowałeś gotowość wytłumaczenia mi 'jak mozna osobiscie zetknąć się z neokatechumentem i nie wiedzieć co dzieje podczas formacji tygodniowej'.
W związku z tym, niniejszym modyfikuję swoje zdanie:
@T7HRR, pomimo że jak sam przyznajesz, osobiście zetknąłeś się z neokatechumenatem, to jednak nic Ci to nie dało, nie skorzystałeś z okazji i nie zapoznałeś się z nim osobiście, a swoją wiedzę o nim masz wyłącznie ze słyszenia. Czego dowodem jest Twoje początkowe nie odróżnianie Liturgii Słowa od Eucharystii i twierdzenie, że neokatechumenat ma dwie Eucharystie w tygodniu.
Ale skoro jak sam przyznałeś, nie bywałeś na cotygodniowej Liturgii Słowa, to trudno się temu dziwić przy takim podejściu jak Twoje.
Nazwałeś mnie kłamcą. Ale przecież aby twierdzić, że jestem kłamcą powinieneś mieć jakieś powody aby uznać, że napisałem coś niegodnego z tym co wiem o Twoim życiu. Prosiłem Cię więc abyś wytłumaczył się z tego zarzutu, abyś podał jakieś jego uzasadnienie, na jakiej podstawie twierdzisz że kłamałem, że napisałem coś niezgodnego z tym co wiem o Tobie. Ale Ty milczysz. Milczysz, bo nie jesteś w stanie podać jakiegokolwiek sensownego uzasadnienia dla swoich zarzutów, a jednocześnie nie stać Cię na odwołanie swoich oszczerstw i przeproszenie. W dodatku, usiłując się bronić za wszelką cenę posuwasz się do kolejnych oszczerstw i sam domagasz przeprosin.
@T7HRR, twierdzę więc, że jesteś zwyczajnym oszczercą. I to tak obłudnym i zakłamanym, że nie jesteś w stanie przyznać się do błędu i przeprosić.
Nazwałeś mnie kłamcą ale nie podałeś żadnego przykładów mojego rzekomego świadomego i celowego pisania nieprawdy. Twierdziłeś, że daję fałszywe świadectwo o bliźnim nawet go nie znając, ale znowuż nie podałeś żadnych przykładów uzasadniających takie oskarżenie. I olewasz moje prośby o uzasadnienie oskarżeń!
Po raz kolejny dopominam się abyś podał na jakiej podstawie dokonałeś negatywnego osądu mojej osoby i nazwałeś mnie kłamcą. A póki co twierdzę, że jesteś oszczercą.
@xLeszku
Masz ostatnia szansę na przeproszenie :-).
A potem mistrzu intelektu wytłumaczę Ci jak mozna osobiscie zetknąć się z neokatechumentem i nie wiedzieć co dzieje podczas formacji tygodniowej.
@T7HRR, a może mistrzu intelektu zaczniesz najpierw czytać ze zrozumieniem treści? Ja nic nie pisałem o żadnym osobistym zetknięciu się z neokatechumenatem, bo zetknąć się to można bardzo różnie, i można się zetknąć i nie mieć pojęcia z czym się styka. Ja pisałem o osobistym zapoznaniu się z neokatechumenatem. Cytuję siebie z dn. 2011-11-30 16:21:02:
I nie tylko na Liturgii Słowa nie bywasz ;-) Jak widać nie miałeś okazji osobiście zapoznać się z neokatechumenatem i znasz go jedynie ze słyszenia, a to jak widać bywa mylące :-)
Jeśli rzeczywiście miałeś okazję zetknąć się z neokatechumenatem, to jak widać niewiele
Ci to zetknięcie się dało - i tak znasz go wyłącznie ze słyszenia, a nie
stało się ono okazją do osobistego poznania go.
Czyżbyś wlatał i wylatał? ;-)
Prosze Cie jeszcze raz nie mów mi jak wyglądał moje zycie skoro mnie nie znasz :-)
To bardzo chwytliwe sformułowanie. Tyle tylko że ja nie pisałem jak wygląda Twoje życie. Równie dobrze ja mógłbym domagać się abyś przestał mówić mi jak wygląda moje życie skoro mnie nie znasz.
Ale ponownie dopominam się abyś podał na jakiej podstawie dokonałeś negatywnego osądu mojej osoby i nazwałeś mnie kłamcą. A póki co twierdzę, że jesteś oszczercą.
Stać Cię będzie na to aby wycofać swoje fałszywe oskarżenia i przeprosić mnie?
Masz kolejną szansę...
Masz ostatnia szansę na przeproszenie :-).
A potem mistrzu intelektu wytłumaczę Ci jak mozna osobiscie zetknąć się z neokatechumentem i nie wiedzieć co dzieje podczas formacji tygodniowej.
Prosze Cie jeszcze raz nie mów mi jak wyglądał moje zycie skoro mnie nie znasz :-)






