Msza Święta "na zaliczenie"
Mirosław Bożek SJ
Liturgia dla wszystkich, mistyka dla wybranych?
Przyjdźcie do mnie wszyscy...
Siedem ran - siedem grzechów
Dzień święty - zysk świętszy
"Wiem, że nic nie wiem" - i co dalej?
Nie szata zdobi człowieka
"…choćby inni od was nie wymagali!"
To nie moja sprawa…!
Miejsce Pisma Świętego w liturgii Kościoła
Ostrożnie ze skalpelem
Niejednokrotnie spowiednicy słyszą od penitentów o tym, że ktoś z różnych powodów nie był na Mszy Świętej w niedzielę czy święto. Jest jednak taka grupa osób, którym sumienie nie wyrzuca "nieobecności" na Eucharystii. W jakiś sposób na niej są, ale czy rzeczywiście w niej uczestniczą?
Zdumiewają mnie ludzie, którzy przychodzą w niedzielę pod kościół, w którym odprawiana jest Msza i stoją gdzieś na zewnątrz - czasem nawet za ogrodzeniem po drugiej stronie ulicy. Niewiele do nich dociera z tego, co dzieje się w środku kościoła. Może zresztą chodzi właśnie o to, żeby głos księdza nie przeszkadzał w prowadzonych rozmowach. Ci, którzy "odstali" swoje, ruszają do domu, kiedy tylko Msza się kończy (lub nieco wcześniej).
Są też i tacy, którzy wchodzą do środka kościoła, ale ukrywają się gdzieś w przedsionku, lub podpierają ściany w różnych zaskakujących miejscach. Miejsca te mają tę wspólną cechę, że zwykle nie widać z nich księdza odprawiającego Mszę, prawie go nie słychać, za to w spokoju można się zająć swoimi myślami, albo jakimikolwiek innymi "ważnymi sprawami".
Po co właściwie przyszli? Żeby "zaliczyć" obecność na Mszy i "wypełnić obowiązek" wynikający z przykazania? Zapytałem kiedyś grupkę młodych ludzi, którzy stali pod kościołem: "Czekacie na kogoś?" Zaskoczeni, nie wiedzieli, co powiedzieć - któryś nawet przytaknął. "Aha… czekacie… bo myślałem, że wam się wydaje, że jesteście na Mszy Świętej - a przecież nie jesteście."
Patrząc na bilans duchowych "zysków i strat", myślę, że w lepszej sytuacji są ci, którzy do kościoła nie przyszli wcale. On przynajmniej nie mają złudzeń co do swojej obecności na Mszy. Tymczasem osoby, które udają, że "święcą dzień święty", nie dość, że wynudzą się setnie w miejscu, w którym nie mają ochoty być, to jeszcze z tej ich obecności nic dobrego nie wynika. Nie mają żadnej duchowej korzyści, bo nie dają sobie szansy, żeby coś do nich z Eucharystii dotarło. Co gorsza, znacznie trudniej im będzie o jakiekolwiek postanowienie poprawy, bo nie widzą, z czego mieliby się poprawiać. Chyba, że ktoś z nas spróbuje im to uświadomić…
O. Mirosław Bożek, jezuita. Obecnie pracuje duszpastersko wśród Polonii w Chicago - w Jezuickim Ośrodku Milenijnym. Pisze m.in. dla "Katolika", polskojęzycznego miesięcznika archidiecezji Chicago. Więcej o nim można znaleźć na stronie: http://www.jezuici.org/bozek
Tagi:
msza święta,
grzechy zaniedbane
Twoja ocena:
Średnia ocen:
4.7
Liczba głosów:
27
Komentarze użytkowników (11)
Dodaj komentarz
2012-03-05 09:37:51
|
Cytuj
|
Zgłoś
~gratrzu
a tak na marginesie w Ewnagelii mamy przyklad goscia 'stojacego pod chorem' ktory wyszedl usprawiedliwiony ze swiatyni ;-) potrzebny komentarz? chyba nie.
jest jeszcze inna opcja: moze to jeszcze nie czas zmiany dla tych 'stojacych z dala' i przychodzacych na Msze bo 'miejscowy folklor' tak nakazuje -> oby przyszedl dla nich ten czas, bo jak nie to rzeczywiscie zmarnowali 'wystane' godziny (tu chyba pole do dzialania dla tych 'w srodku' by prosili o laske, a nie tylko sie zastanawiali co oni tam robia; jak zapmnieli z taka tez ich rola to moze niech wroca do 'przedsionka')
a tak co do 'szans' osobiscie mysle ze ci od 'folkloru' maja ich wiecej na uslyszenie czegos niz ci co zostaja w domu, w koncu to oni 'juz' zdecydowali sie poswiecic czas dla Boga przychodzac tam i stojac (dalekie to od idealu ale to juz cos... i nie to nie tylko dobra chec ale juz akcja, czyn)
powiem tyle, kiedys bywalem w 'srodku', pozniej 'folklor' wyciagnal mnie do przedsionka a w cieple dni na zewnatrz, ale bylem tam co niedziele 'poswiecajac moj' czas (choc tak rzeczywiscie to ten czas jest JEGO) i wiem ze go nie zmarnowalem. to 'folklorystyczne' poswiecenie dalo owoce w postaci sluzby dla Kosciala Powszechnego na misjach
i jeszcze jedono spostrzezenie, jak chcecie miec w Polsce ludzi blizej oltarza (to tak dla przyszlych projektow) to nie budujcie takich wielkich kosciolow ;-), moze tez byc okragly to ludzie nie beda sie 'kryli po katach' a oltarz bedzie bardziej w centrum i wiecej osob bedzie mialo okazje byc blizej (to z mojego budowlanego doswiadczenia)
wystarczy na dzis ;-)
z 'popamietaniem' w modlitwie misjonarz
2012-03-05 09:01:45
|
Cytuj
|
Zgłoś
T7HRR
Obłuda to temat rzeka.
Na ile pamiętam grupy staczy stojących przed kościołem (nie pisze tu o osobach, które stoją sprzed kościłem bo inaczej zemdleją, albo stoja z wózkami przed Kociłem bo do środka sie nie wciście) onie nie sa obłudni - oni tak sa ukształtowani.
Cięzko jest nam postanowic poprawę, jesli uznajemy, że w jakimś obszarze już dużo - wszysto co trzeba, lub damy radę - robimy..
2012-03-05 08:39:54
|
Cytuj
|
Zgłoś
~chochlica
2012-03-05 07:15:27
|
Cytuj
|
Zgłoś
~Adrian Podsiadło
Niestety w dzisiejszych czasach są o wiele gorsze rzeczy jak przyjmowanie Komunii Św. pomimo grzechu ciężkiego, bo rodzina patrzy, bo udaje, że sam się rozgrzeszyłem, albo nie uznaje grzechu za grzech i co mi Kościół będzie mówił. Łatwiej mi jest rozmawiać o wierzę z ateistą niż z takim człowiekiem.
2012-03-04 22:28:32
|
Cytuj
|
Zgłoś
~- jola
Logowanie
Żołnierz maksymalny
2012-05-24 08:04:59
8
KAI: Raport o stanie finansów w...
2012-05-24 07:55:45
16
Odpowiadam Maleńczukowi
2012-05-24 07:49:48
38
Czy Bartoś stracił powołanie?
2012-05-23 23:47:39
53
Jak (i po co) żyć?
2012-05-23 22:22:34
3
Zmartwychwstanie to nie reanimacja...
2012-05-23 22:22:19
5
Ecclesia militans, czyli kto mieczem...
2012-05-23 21:40:58
15
Walcz albo uciekaj
2012-05-23 20:36:38
7
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.73
Kosaciec
Wiosna
19.05.2012 21:53
3
4.7
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.69
***
Galeryjka wiosenna
18.05.2012 09:55
4.63
... na grani
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:37
4
4.6






