Co zrobić bezpośrednio po grzechu?

(fot. shutterstock.com)

Jasne, że nie jest to proste - możesz mieć wrażenie, że jest coraz trudniej, bo i świat dostarcza coraz więcej bodźców, które wprowadzają zamęt w nasze życie.

 

Przed laty pewien kaznodzieja opowiadał mi, jakiej próbie poddaje ludzi, którzy szukają duchowo-terapeutycznej pomo­cy: "Opisuję im piękny las pełen dorodnych drzew. W lesie tym upada jedno drzewo. Pytam, co widzą. Dziewięćdziesiąt pro­cent odpowiada: przewracające się drzewo". A co właściwie się dzieje? Przecież upada tylko jedno drzewo, reszta lasu stoi solidnie i pięknie wygląda. W tej scenie dzieje się zdecydowa­nie więcej dobrego niż złego. Nie chodzi o to, by widzieć tyl­ko rosnący las i nie dostrzegać tego jednego przewracającego się drzewa.

 

Ci, którzy widzą to we właściwych proporcjach, widzą mądrze. Ale większość z nas widzi wyłącznie to jedno padające drzewo - taką mamy skłonność. Idąc dalej: jeżeli je­stem uczciwy wobec siebie, to zdaję sobie sprawę z tego, że łatwiej mi robić rzeczy złe niż dobre. Jednocześnie wiem, że mam w sobie więcej dobra niż zła. Jak to się przejawia w rze­czywistości? Choćby tak, że aby zrobić coś dobrego, muszę się postarać, a zło jakoś samo przychodzi.

 

Jeden z mnichów zdradził mi swój patent - coś na kształt filo­zofii drogi: "Idziesz sobie tą swoją ścieżyną i nagle schodzisz na manowce. Zdarza się, każdemu. Kiedy tak się stanie, nie osądzaj się, nie biczuj, w ogóle nie zajmuj się tym, że wypadłeś z trasy. Szkoda na to czasu, bo nic już na to nie poradzisz. Wróć na drogę i idź dalej. Kiedy będziesz się spowiadał, zaj­miesz się tymi bezdrożami, tym, że zboczyłeś raz, drugi, dzie­siąty. Pod żadnym pozorem nie trać na to sił w czasie drogi, tylko jak bumerang powracaj na szlak. Tę samą zasadę stosuj na modlitwie, kiedy trudno ci się skupić, odczuwasz zamęt nie przejmuj się tym, że myśl ci ucieka, nie katuj tym, że nie możesz się skupić, po prostu wróć do modlitwy".

 

Jasne, że nie jest to proste - możesz mieć wrażenie, że jest coraz trud­niej, bo i świat dostarcza coraz więcej bodźców, które wpro­wadzają zamęt w nasze życie. Nieraz to jest dosłownie goni­twa myśli i trzeba wiele lat pracy, żeby to uspokoić i osiągnąć pokój. Na szczęście Pan Bóg bez trudu przebija się przez naj­większy chaos i rejwach, On z łatwością przychodzi w czasie najgwałtowniejszej burzy.

 

Bywa też odwrotnie: ktoś ma pozornie uporządkowane życie wewnętrzne, żadnej zawieruchy, permanentna cisza na morzu, a Bóg milczy. To historia faryzeusza i celnika: ten ostatni na kolanach, cały w pokorze, że się nie nadaje, że jest do niczego, a Jezus się z nim spotkał. Faryzeusz zaś uporządkowany, wszystko robi według prawa, pełna polityczna poprawność, a do niego Bóg nie przyszedł.

 

Tekst pochodzi z książki "Droga Wodza. Jak orzeł w kurniku". 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

13

 

 

Komentarze użytkowników (6)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MR 17:00:26 | 2017-01-10
Czasem łatwiej jest dostać rozgrzeszenie, odprawić pokutę, wrócić na właściwą drogę niż zapomnieć. Czy ta pamięć to znak ostrzegawczy, czy samobiczowanie się?

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 18:57:54 | 2017-01-09
Mówiąc inaczej; bezpośrednio po grzechu trzeba czym prędzej zawrócić ze źle obranej drogi. 
Problem jest niewielki gdy niewiele upłynęło czasu od powstania grzechu.
Zupełnie inaczej ma się sprawa, gdy ten czas wydłużył się na wiele miesięcy lub nawet lat.

Oceń 13 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook