Psychika to nie duchowość - o św. Augustynie

Paul K. Fehrenbach

Sandro Botticelli - Święty Augustyn

ZOBACZ TAKŻE

Na okamgnienie zasłona tajemnicy uniosła się. Augustyn uzyskał wgląd w inny świat - cały nowy wymiar doświadczenia, które było tak daleko, a zarazem tak blisko. Zareagował podziwem i trwogą. "I oto w chwili wstrząsającego widzenia dusza moja dotarła do tego, co jest". Augustyn doświadczył bezpośredniego i nieprzepartego pragnienia, aby przyjąć zaproszenie i połączyć się z Bogiem, którego ujrzał oczami swojej duszy. Perspektywa była tak pociągająca, że nie chciał, aby dokonało się to tylko na okamgnienie, lecz na resztę życia.

  

Augustyn przybył do Mediolanu jako trzydziestolatek. Po dwóch kolejnych rozczarowaniach zawodowych, było to jego trzecie miasto i trzecie miejsce pracy w ostatnich latach. Poza tym, w jego relacji z matką nadal najwyraźniej panowało napięcie. Augustyn podawał w wątpliwość sens swojej kariery i relacji z matką swojego dziecka, brakowało mu wizji przyszłego życia zarówno w sferze zawodowej, jak i w miłości. Odczuwał głębokie przygnębienie.

 

Pewną pociechę zapewniła mu obecności niewielkiej wspólnoty. Jego dwaj starzy przyjaciele, równie niezadowoleni z życia i poszukujący bardziej sensownej przyszłości, dołączyli do Augustyna w Mediolanie "[…] tylko po to - jak pisał w Wyznaniach, aby być blisko mnie i byśmy mogli razem oddawać się żarliwemu poszukiwaniu prawdy i mądrości". Owi trzej nieszczęśnicy szczerze potrzebowali swego towarzystwa i wspólnie poszukiwali rozwiązań dręczących ich problemów. "Byliśmy trojgiem głodnych ust, rozchylonych łaknieniem i oczekujących pomocy od Ciebie [Boże], z nadzieją, że dasz nam pokarm w czasie stosownym".

 

Augustyn utrzymywał się z udzielania lekcji retoryki prawnikom. Znikła jednak jego dawna pewność siebie i dumna, jaka charakteryzowała go w Afryce Północnej. Od czasu pobytu w Rzymie, coraz bardziej skupiał się na swym niespokojnym życiu wewnętrznym zamiast na zewnętrznych osiągnięciach. Opisuje siebie jako człowieka zdumionego, udręczonego i ulegającego pokusie rozpaczy. Emocjonalny ból skłonił go do zrobienia czegoś, czego nigdy wcześniej nie robił - do poszukiwania pomocy w rozwiązaniu osobistych problemów.

  

Spotkanie z Ambrożym

 

Wkrótce po przyjeździe do Mediolanu, Augustyn udał się do kościoła, aby posłuchać Ambrożego, miejscowego biskupa, szanowanego przywódcę wspólnoty wiernych i utalentowanego oratora. Chociaż Augustyn wybrał się do świątyni, aby wysłuchać kazania poświęconego tematyce religijnej, swoim przyjaciołom powiedział, że idzie tam z przyczyn zawodowych. "Sprawdzałem, czy jego talenty krasomówcze odpowiadają jego sławie […] samej zaś treści nie byłem ciekaw, a nawet nią gardziłem".

 

Po wysłuchaniu kazania, Augustyn scharakteryzował Ambrożego jako człowieka wykształconego. "Czarowała mnie jego wymowa, ale […] nie było w jego stylu aż takiego roziskrzenia i takiej miękkości".

Pomimo tej powściągliwej oceny, kazanie wywarło na nim wystarczająco duże wrażenie, aby skłonić go do powrotu do świątyni. Ambroży zazwyczaj spotykał się z wiernymi po nabożeństwie w rogu świątyni, gdzie każdy mógł podzielić się z nim swoimi problemami. Z czasem Augustyn uświadomił sobie, że on też chce porozmawiać z biskupem.

 

Zaczął szukać okazji do "[…] przedstawienia temu człowiekowi […] problemów, które mnie dręczyły." Chętnych było z reguły wielu i Augustyn musiał zadowolić się jedynie krótkimi spotkaniami. Po kilku krótkich prywatnych rozmowach, Augustyn czuł, że jest coraz przychylniej nastawiony do biskupa. Już na początku uznał, że Ambroży jest człowiekiem, "[…] któremu niewielu ludzi dorównywało dobrocią. […] Pokochałem go, na razie nie jako nauczyciela prawdy […], lecz jako człowieka, który był mi życzliwy". W miarę jak spędzali razem więcej czasu, rosło jego osobiste przywiązanie. Zaczął opisywać Ambrożego, używając terminów, które odzwierciedlały rosnące poczucie wzajemnej bliskości: "Boży ten człowiek przyjął mnie jak syna". Augustyn odnalazł w końcu "nauczyciela prawdy", który potraktował go z dobrocią i rozumiał go w sposób, który na powrót ożywił jego pogrążoną w rozpaczy duszę.

 

Ambroży staje się patronem Augustyna: mostem pomiędzy jego intelektem i sercem.

 

Zewnętrzne ograniczenia relacji pomiędzy Ambrożym i Augustynem w uderzający sposób kontrastowały z potężnym twórczym wpływem biskupa na życie psychoduchowe Augustyna. Przede wszystkim, nie był to związek osobisty, lecz oparty na funkcji zawodowej. Po drugie, pomimo tego, że widywali się przez około trzy lata, stosunkowo niewiele chwil spędzili razem prywatnie. Pomimo tych ograniczeń, relacja ta stała się katalizatorem, który ożywił potężny proces głęboko w psychice Augustyna.

 

Nie prawna litera, lecz cała osoba

 

W miarę jak Augustyn dzielił się z Ambrożym swoimi troskami, sedno sprawy wyłoniło się w radzie, jaką otrzymał od biskupa. To przesłanie samo w sobie było pozornie proste. Ambroży wielokrotnie cytował ten sam fragment biblijny z Drugiego Listu św. Pawła do Koryntian: "Litera [prawa] zabija, Duch zaś ożywia".Ten cytat zdaje się stworzony dla człowieka, który zajmował się prawem codziennie w roli nauczyciela.

 

Ambroży zrozumiał, że Augustyn podchodzi do swoich osobistych problemów podobnie jak do zagadnień prawnych w swojej profesji - stara się rozwiązać je logicznie, "głową". Ambroży rozwinął tę myśl, mówiąc Augustynowi, że nie zdoła uspokoić swoich myśli i uczuć, jeśli będzie oczekiwał, że rozproszy je za pomocą argumentów podobnych do tych, jakie znaleźć można w podręcznikach prawa, lub pewnego rodzaju konkretnych dowodów, które mogłyby spełniać kryteria analizy naukowej. Jeśli szukasz prawd, zgodnie z którymi masz żyć, musisz wykroczyć poza ograniczenia racjonalnego świata i zaangażować w ten proces nie tylko głowę, lecz całą swoją osobę.


Kluczową radę, jaką Ambroży dał Augustynowi, można streścić następująco: "Przestań być tak legalistyczny i literalny, zaufaj intuicji swojego serca!".

 

Przypomina mi to własne doświadczenie z czasów, gdy zaczynałem pracę jako psycholog kliniczny. Zjawił się u mnie pacjent, który dopiero co przeprowadził się w te strony. Gdy opowiedział mi o problemach, które sprowadziły go do kliniki, a które ciągnęły się od paru lat, spytałem go, czy już wcześniej poszukiwał pomocy specjalisty. Odparł, że niedawno spotkał się z pewnym terapeutą, lecz z powodu jego nieoczekiwanej przeprowadzki doszło tylko do jednej sesji. Okazało się, że jego terapeutą był nie kto inny, jak słynny psycholog dr Rollo May.

 

Na studiach przeczytałem wiele książek tego wybitnego psychologa, poczułem zatem pewnego rodzaju onieśmielenie, że teraz podążam "po śladach" tak utalentowanego klinicysty. Gdy ochłonąłem, zadałem mojemu pacjentowi pytanie, w moim odczuciu bardzo trafne, a mianowicie, czy usłyszał od doktora Maya coś, co mogłoby być dla nas pomocne. Pacjent odparł, że pod koniec sesji doktor May powiedział coś, co zapadło mu w pamięć:

 

"Uważam, że za dużo pan myśli. Jeśli mamy poczynić jakieś postępy, będzie musiało się to zmienić". Zalecenie Rollo Maya wobec mojego nowego pacjenta to zasadniczo ta sama rada, jaką Ambroży udzielił Augustynowi. Podobną sugestię usłyszał ode mnie Charlie podczas naszej pierwszej sesji terapeutycznej. Powiedziałem mu wówczas: Nie próbujmy "rozwiązać" twojego życia, jak gdyby to był "problem". Pomocne myśli i uczucia pojawiają się same z siebie, jeśli tylko dasz sobie pozwolenie, aby "włóczyć się i zachęcać swoją duszę". Gdy wycofujesz się w odosobnienie, badaj swoje przeżycia za pomocą pytań, które wychodzą poza "słuszność", "niesłuszność", "logikę" czy "brak rozsądku". Podchodź do swojego wewnętrznego świata w ten sam sposób, w jaki twój nauczyciel angielskiego w szkole radził ci czytać literaturę: dobrowolnie wstrzymując sąd
i niedowierzanie.

 

Augustyn sam nauczył się, jak to robić, i przekazał to nam w pierwszym rozdziale swoich Wyznań: "Czeka na Twój głos dusza moja".
  

Rola duchowego patrona

 

Znajomość z Ambrożym pomogła Augustynowi otworzyć w sobie całkiem nowe życie. To nie obecność Ambrożego jako charyzmatycznej osobowości spowodowała te zmiany. Augustyn miał już wcześniejsze liczne doświadczenia z charyzmatycznymi postaciami", lecz zasiały one w jego sercu nieufność, gdyż zdawały się przyciągać do siebie innych ludzi głównie po to, aby uczynić z nich swoich naśladowców. Ambroży pełnił w życiu Augustyna funkcję katalityczną, skłaniając go, aby w nowy, twórczy sposób spojrzał własne życie. Taka jest właśnie rola patrona. Patroni zachęcają nas, abyśmy zwracali uwagę na nas samych, nie na nich.

 

Ambroży stał się patronem Augustyna, ponieważ pomógł mu ujrzeć i otworzyć się na skarb w jego własnym wnętrzu. Niestety, z powodu swoich licznych obowiązków Ambroży nie miał czasu, aby towarzyszyć Augustynowi krok za krokiem w dziele samoodkrycia. Wynagrodził mu to jednak z nawiązką, poznając go z człowiekiem, który miał stanowić "łącznik" z dziedzictwem patronatu, przekazywanym z pokolenia na pokolenie.

 

"Odwiedziłem więc Symplicjana, będącego ojcem duchowym biskupa Ambrożego". Do spotkania doszło we właściwym czasie i ta relacja okazała się bardzo owocna. Symplicjan podjął temat tam, gdzie Ambroży go zakończył. Chociaż sam był dobrze wykształcony, nalegał od samego początku, aby Augustyn przestał ograniczać swoje poszukiwanie prawdy do starego akademickiego nawyku wyłącznie intelektualnego podchodzenia do problemów. Podkreślał znaczenie czerpania nauki z samego życia, poprzez zwracanie uwagi na swoje osobiste doświadczenia. Mówił mu, że prawda i sens, których Augustyn poszukiwał od wieku młodzieńczego, znajdują się tuż przed jego nosem. To miało stać się bardziej zrozumiałe pod warunkiem poświęcenia czasu na badanie historii swojego życia.

 

Augustyn zastosował to refleksyjne podejście w odniesieniu do całego swojego życia. Wyznania pokazują, jak wiele uwagi poświęcał on codziennym doświadczeniom, dopasowując afekty i wydarzenia w sposób bardzo zbliżony do metod stosowanych we współczesnej psychoterapii. Podobną postawę przyjął on również wobec Pisma Świętego. Powoli czytając słowa biblijnych fragmentów, wsłuchiwał się w swoje wewnętrzne reakcje. Symplicjan i Ambroży wierzyli, że Pismo Święte jest żywym dokumentem, który przemawia do każdego człowieka osobiście, i że jest ważne, aby zwracać uwagę na wewnętrzne reakcje na jego słowa.

 

Skupienie świadomości na tych wewnętrznych reakcjach odciągnęło uwagę Augustyna od głowy i pozwoliło mu wejść w subiektywną rzeczywistość jego duszy. Również w okresie spotkań z Ambrożym i Symplicjanem Augustyn kontynuował rozwój życia osobistego i zawodowego. Zatrudnił się jako nauczyciel, pogodził się z matką i sprowadził ją, swojego wówczas nastoletniego syna i swoją towarzyszkę, aby wspólnie zamieszkali z nim i z jego przyjaciółmi w Mediolanie. Jego mała społeczność, powiększona o rodzinę i kilku nowych znajomych, wzrastała.

 

Czytaj dalej...
1 2 3  

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.95

Liczba głosów:

37

Komentarze użytkowników (9)

Dodaj komentarz
2011-08-29 22:37:47 | Cytuj | Zgłoś
Olinka
Bardzo przydało mi się wyjaśnienie, dotyczące metaforycznego sposobu wyarażania św. Augustyna. Ja też czytałam tylko fragmenty Wyznań, bo nie wszystko było zrozumiałe.
2011-08-28 13:55:34 | Cytuj | Zgłoś
~mb
 Doskonały tekst, warty uwagi i zastanowienia. W nowatorski sposób odczytuje myśl Augustyna zawartą w Wyznaniach. 
2011-08-27 10:29:04 | Cytuj | Zgłoś
Effa
Świetny tekst..... Teraz wiem dlaczego czytając kilka lat temu "Wyznania" św. Augustyna odłożyłam je na półkę. Nie byłam w stanie ich czytać ze zrozumieniem. To co teraz autor opisuje, jest dla mnie nie tylko wyjaśnieniem, ale również odnajdywaniem samej siebie.
Bardzo dziękuje za ten tekst i pozdrawiam
2010-11-12 02:25:04 | Cytuj | Zgłoś
kks40
NIECO INACZEJ :)))))

http://www.youtube.com/watch?v=vIuJc1225pQ
2010-08-31 17:04:52 | Cytuj | Zgłoś
Błękitne Niebo
Bardzo bliski, tak. Namacalny! :-)
Zobacz wszystkie komentarze na forum

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?