Jezus fascynuje cudami - najbardziej Eucharystią

Krzysztof Osuch SJ

(fot. flickr.com/ by + Alan)

ZOBACZ TAKŻE | TEGO AUTORA

To prawda: "Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych" (Mt 4,4b). Jezus wie o tym najlepiej, jednak to właśnie On niejeden raz karmił głodnych, i to w sposób cudowny. Tym razem nakarmił około czterech tysięcy ludzi, mając do dyspozycji jedynie siedem chlebów i kilka rybek. Taki cud intryguje i fascynuje. I daje do myślenia.

 

Wnioski nasuwają się same: Jezus jest Kimś Wyjątkowym! Warto Kogoś takiego słuchać i mieć z Nim kontakt. A gdyby tak zaprzyjaźnić się z Nim jeszcze serdeczniej ?


"Gdy znowu wielki tłum był z Jezusem i nie mieli co jeść, przywołał do siebie uczniów i rzekł im: żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka. Odpowiedzieli uczniowie: Skąd tu na pustkowiu będzie mógł ktoś nakarmić ich chlebem? Zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem. I polecił ludowi usiąść na ziemi. A wziąwszy siedem chlebów, odmówił dziękczynienie, połamał i dawał uczniom, aby je rozdzielali. I rozdali tłumowi. Mieli też kilka rybek. I nad tymi odmówił błogosławieństwo i polecił je rozdać. Jedli do sytości, a pozostałych ułomków zebrali siedem koszów. Było zaś około czterech tysięcy ludzi. Potem ich odprawił. Zaraz też wsiadł z uczniami do łodzi i przybył w okolice Dalmanuty" (Mk 8,1-10).


Tyle cudów


Wydarzenie opisane w przytoczonej perykopie ma znaczeniowych warstw kilka. Jest tak pewno zawsze w Słowie Boga. Tym razem na pierwszym planie jest Jezus; są tłumy urzeczone osobą Jezusa i zasłuchane w Niego tak bardzo, że mimo głodu (a przynajmniej "niedojedzenia") trwają w Jego obecności. Zachowują się tak, jakby wystarczało im na Jezusa patrzeć, słuchać Go i czuć (czego każdy pragnie na dnie duszy do Boga skierowanej), jak są przenoszeni w "inny wymiar", ponad i poza codzienność. Zachowują się tak, jakby to …oni, a nie Jezus, mówili swą postawą: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.


- Wiadomo, znali tę wielką zasadę życia już wierzący Starego Testamentu. To samo prawidło potwierdzi Jezus, gdy kuszony na pustyni zdemaskuje "dobre rady" kusiciela (por. Mt 4, 3-4). Teraz jednak widząc, że ludzie nie mają, co jeść "przywołał do siebie uczniów i rzekł im: żal mi tego tłumu, bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. A jeśli ich puszczę zgłodniałych do domu, zasłabną w drodze; bo niektórzy z nich przyszli z daleka".


- Jezus zna i troszczy się o wszystkie "wymiary" ludzkiego bytowania na ziemi. Żadnego nie pomija. Jego wrażliwość i troska są dogłębne i wszechstronne. Nie ogranicza się do deklaracji i słów współczucia. "Sięga" (czego nie uczynił dla siebie, gdy był głodny) po właściwą Boską Moc, by w cudowny sposób nakarmić parę tysięcy ludzi. Tylko Bóg potrafi karmić w taki sposób, prawie z niczego czy dosłownie z niczego. Myślę tu także o stwórczym dziele Boga, który w genialny i urzekający sposób "opatruje" i zaopatruje wszystko, co stworzył jako żyjące. W przyrodzie widać to na każdym kroku, a Psalmista pięknie to opisał (por. Ps 104).


W cudach Jezusa objawia się i daje nam ważne znaki Ktoś, kto stanowi prawa przyrody, a gdy trzeba (jeśli On tego zechce dla ważnych racji), z łatwością "wznosi się" ponad nie. Z manifestacją Boskości (Boskiej Mocy) mamy do czynienia w Ewangeliach wiele razy: na przykład gdy Jezus chodził po wodzie (por. Mt 14, 25), gdy jednym słowem uciszał burzę (por. Mk 4, 39) czy gdy w jednym momencie i jednym słowem przywracał wzrok niewidomemu (por. Mk 10, 52), czy też gdy czynił to w nieco dłuższym "procesie leczniczym" wobec niewidomego od urodzenia (por. J 9, 1-7). Takie działania, zawieszające" czy "obchodzące" skądinąd "twarde" prawa przyrody, nazywamy działaniami cudownymi, cudami.


Po co te cudy?


Po co Jezus dokonuje tych cudów? Na pewno nie dla taniego poklasku czy dla zdobycia politycznych wpływów w okupowanej Jerozolimie. Owszem, lud chciał pójść w tym kierunku i obwołać Go królem, ale Jezus był temu zdecydowanie przeciwny (por. J 6, 15). Jezus mierzył w inne cele! I dużo wyżej! Jezus dokonuje cudów dla (innych) ważnych powodów. Chodzi Mu zawsze o Boga - Jego chwałę ("to" w rozważaniu pominę); i o człowieka - jego dobro, pojęte całościowo.


Jezus pragnie "najzwyczajniej" i najserdeczniej przyjść z pomocą zarówno pojedynczemu człowiekowi, jak też nieraz całej wielkiej rzeszy ludzi; tak jak w dzisiejszej perykopie. Jezus dobrze wie, jakie biedy i niedostatki doskwierają ludziom żyjącym na ziemi. Więc dlatego też, chciałoby się odnotować, pomaga na lewo i na prawo, dwoi się i troi. Jest oblegany. Rzadko znajduje wolny czas dla siebie. Modli się nocami i do dnia (por. Mk 1, 35). Zapotrzebowanie na Jego cudowne uzdrowienia było ogromne i nie miało końca (podobnie jak dziś w tylu modlitwach wstawienniczych, w czasie Eucharystii). - Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że intencją Jezusa nie było jednak to, by wszystkich uzdrowić, do wszystkich osobiście dotrzeć (za swego ziemskiego życia).


Jezusowi przyświecał jeszcze jeden wielki cel we wszystkich czynionych cudach. Będąc Wcielonym Bożym Synem, a zarazem oczekiwanym Mesjaszem-Zbawicielem, gorąco pragnął, by we wszystkich, z którymi się spotykał i którzy byli świadkami Jego cudów-znaków, wzbudzić wiarę w Jego Osobę, w Jego wyjątkową Misję, a także we wszystko, co miał do przekazania od Ojca na temat zarówno ludzkiej doczesności, jak powołania człowieka do wieczności.


Celem cudów zdziałanych przez Jezusa było (wtedy) i jest (nadal) to, by człowiek - najpierw zaintrygowany - zechciał z wielką uwagą i starannością wsłuchać się i przyjąć to, co Jezus mówi o wielkich planach Boga Ojca wobec ludzi! Jezus chce otworzyć serca ludzi na wielkie i wieczne dary Boga Ojca. Oczywiście, jak widzieliśmy, Jezus bardzo poważnie traktował także "doczesny" i fizyczny głód tych ludzi, którzy Go słuchali. Innym razem (na poważnie) przejmował się trwogą Jego umiłowanych uczniów, żeglujących po wzburzonym Jeziorze. Jako miłujący Zbawiciel wchodził także w najgłębsze i dojmujące potrzeby ludzkich serc - przytłoczonych poczuciem winy i grzechu, smutkiem, rozpaczą, bezsensem. Znamienne jest i to, że Jezus przychodził z pomocą także, niejednokrotnie, wcale o to nie proszony! Właściwie całe Jego nauczanie było swoistym, a dokładniej miłosnym "narzucaniem się", by podać jak na dłoni pomoc i ostateczne odpowiedzi na dramatyzm i tragizm ludzkiej egzystencji!


Przybliżyć Ojca i Wieczność...

 

1 2 3  
Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

44

Komentarze użytkowników (6)

Dodaj komentarz
2012-02-16 22:35:00 | Cytuj | Zgłoś
~OK
Do cudów Jezusa przyzwyczailiśmy się. Jezus wciąż daje znaki swej nadzwyczajnej obecności i działania - szczególniej w swoich świętych. Jednym z nich był św. ojciec Pio. Jest już o Nim tyle książek. - Ostatnio ze zdumieniem odkrywam pewno kogoś z o. Pio porównywalnego, przynajmniej gdy chodzi o stygmaty; mam na myśli FRA ELIA. Znakomite, krótkie filmiki o nim można obejrzeć tu: http://www.youtube.com/watch?v=DL8r3r31IvY&feature=related
To z włoskiej telewizji (i po włosku), ale obrazy mówią wystarczająco... Zachęcam. Szkoda,że z taki opóźnieniem odkrywamy wielkie znaki Boga!
2012-02-15 00:00:22 | Cytuj | Zgłoś
naczelnyantykolejarzRP
 Cały luksus polega na tym, że Chrystus daje nam Siebie, a nam wystarczy Panem et circenses!
2012-02-14 23:37:45 | Cytuj | Zgłoś
~paradoks_wiary
Eucharystia fascynuje, zachwyca, ale bywa też źle odbierana... Mówił o tym Benedykt XVI w sierpniu 2009. Oto fragment:
"Dziś również paradoks wiary chrześcijańskiej «gorszy» niemało ludzi. Nauczanie Jezusa wydaje się «twarde», zbyt trudne, by je przyjąć i stosować w praktyce. Toteż jedni je odrzucają i opuszczają Chrystusa; drudzy próbują «dostosować» Jego słowo do czasów i panującej mody, wypaczając jego sens i wartość. «Czyż i wy chcecie odejść?» To prowokujące pytanie niepokojąco rozbrzmiewa w naszym sercu i oczekuje od nas indywidualnej odpowiedzi; jest to pytanie skierowane do każdego z nas. Jezus nie zadowala się powierzchowną i formalną przynależnością, nie wystarcza Mu początkowy entuzjazm naśladowców; przeciwnie, trzeba przez całe życie dzielić «Jego myśli i wolę». Naśladowanie Go napełnia serce radością i daje pełny sens naszej egzystencji, ale wiąże się z trudnościami i wyrzeczeniami, bo bardzo często trzeba iść pod prąd.
«Czyż i wy chcecie odejść?» Na pytanie Jezusa Piotr odpowiada w imieniu apostołów, wierzących wszystkich czasów: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Bożym» (ww. 68-69). Drodzy bracia i siostry, my również możemy i chcemy powtórzyć w tym momencie odpowiedź Piotra, świadomi oczywiście swojej ludzkiej słabości, swoich problemów i trudności, ale ufni w moc Ducha Świętego, która się wyraża i przejawia w komunii z Jezusem. Wiara jest Bożym darem dla człowieka, a jednocześnie wolnym i całkowitym zawierzeniem się człowieka Bogu; wiara jest uległym słuchaniem słowa Pana, które jest «lampą» dla naszych kroków i «światłem» na naszej ścieżce (por. Ps 119 [118], 105). Jeśli otwieramy z ufnością serce przed Chrystusem, jeśli Mu ulegamy, możemy doświadczyć również — jak na przykład św. Proboszcz z Ars — że «jedynym naszym szczęściem na tej ziemi jest kochać Boga i wiedzieć, że On nas kocha». 
  
2012-02-13 23:37:50 | Cytuj | Zgłoś
~OK
Pomyślałem, że warto podzielić się krótkim wierszem, który o. Waldenfels uznał za najlepsze „podsumowanie” jego grubej księgi poświęconej Jezusowi Chrystusowi:
„Ty –
Kogoś takiego jak Ty
Długo można szukać.
Kogoś takiego jak Ty
Rychło się nie znajduje.
Kogoś takiego jak Ty
Nie wolno nigdy zgubić.
Kogoś takiego jak Ty – Panie”
(Ludwik Soumagne). Za: Hans Waldenfels SJ, „O Bogu, Jezusie Chrystusie i Kościele – dzisiaj”.
2012-02-12 12:12:56 | Cytuj | Zgłoś
~teresa
Konfrontacja kazania o nawróceniu z pustymi konfesjonałami powoduje głęboką refleksję.
Zobacz wszystkie komentarze na forum

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?