Modlitwa Pańska - wyraz zażyłości z Ojcem
Gdyby Jezus nie był Synem Bożym, bluźniłby, twierdząc, że Jego zażyłość z Ojcem jest tak bliska. Nikt z ludzi nie może rościć sobie prawa do nazywania Boga Abba, do takiej zażyłości ze Stwórcą świata, która cechuje więź dziecka z rodzicami. Jezus zaś właśnie do tego wzywa swoich uczniów!
Bóg jako nasz Ojciec
Jezus porównywał Bożą miłość ku nam z miłością rodziców do dzieci. Uczył, że miłość Ojca niebieskiego znacznie przerasta naszą miłość do dzieci. "Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą" (Mt 7, 11). Jezus nauczał, że nasz niebieski Ojciec wie, czego nam potrzeba (por.: Mt 6,32) i przygotował nam wieczne mieszkanie: "Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo" (Łk 12, 32).
"Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! sam duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi" (Rz 8,14-16).
"Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze!" (Ga 4, 6).
Duch przybrania za synów
Dzięki zbawczemu dziełu Jezusa Chrystusa i obecności Ducha Świętego w nas, jesteśmy naprawdę przybranymi synami i córkami Boga. Możemy zatem zwracać się do Boga: "mój Ojcze", "Abba"; możemy modlić się tak, jak Jezus. Gdybyśmy z własnej inicjatywy próbowali zbliżać się do Stwórcy świata, byłoby to wyrazem arogancji z naszej strony. Wolno nam jednak to czynić dzięki Jezusowi. Jak zauważa święty Paweł, nie musimy stawać przed Bogiem w bojaźni, nie jesteśmy niewolnikami skulonymi ze strachu przed panem. Jesteśmy synami i córkami, zbliżającymi się z pełnym zaufaniem do naszego Abba, do naszego Ojca. Przez Jezusa Chrystusa zostaliśmy dopuszczeni do bliskości z Bogiem.
Nasza modlitwa jest więc wchodzeniem w relację z Bogiem, możliwą dzięki Jezusowi. Nie da się sprowadzić modlitwy do techniki - do czegoś w rodzaju "instrukcji obsługi" bądź "recepty na sukces w modlitwie". W modlitwie zawsze pozostanie element tajemnicy, ponieważ modlitwa jest przejawem osobowej relacji z Bogiem. Tak jak ludzkiej przyjaźni nie można ograniczyć do zbioru ustanowionych reguł ani zawrzeć w podręczniku miłości pomiędzy matką a córką, tak samo nie możemy usuwać wymiaru tajemnicy z naszego życia modlitwy. Nasza relacja z rodzicami stawała się coraz dojrzalsza w miarę jak dorastaliśmy, także więź z małżonkiem bądź bliskim przyjacielem rozwija się wraz z upływem lat. Podobnie ma się rzecz z naszą relacją do Boga: zmienia się, gdyż z czasem wzrastamy w miłości do Niego i coraz głębiej Go poznajemy. Wskutek tego również nasza modlitwa będzie ulegała zmianie.
Fragment pochodzi z książki Uczmy się modlić jak Chrystus, George Martin, Wydawnictwo WAM.
Twoja ocena:
Średnia ocen:
4.43
Liczba głosów:
7
Logowanie
Niektórzy to mają zawsze...
Małe - mniejsze -...
21.05.2012 14:43
1
5
Małe - mniejsze -...
20.05.2012 23:06
1
4.73
Kosaciec
Wiosna
19.05.2012 21:53
3
4.7
... schodząc z...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:17
3
4.69
***
Galeryjka wiosenna
18.05.2012 09:55
4.63
... zasypiając pod...
Bliżej nieba ...
17.05.2012 23:14
4.58






