Paryż: wielka wystawa w stulecie śmierci Rodina

Odnaleziona rzeźba Rodina "Andromeda" (fot. PAP/EPA/ETIENNE LAURENT)

W paryskim Grand Palais, gdzie mieszczą się francuskie Galerie Narodowe, otwarto ekspozycję "Rodin, Wystawa Stulecia". Jest to jedno z najważniejszych wśród wielu wydarzeń mających uczcić rocznicę śmierci jednego z największych francuskich rzeźbiarzy.

 

W Grand Palais pokazano ponad 200 rzeźb Rodina, jego rysunki i fotografie oraz dzieła innych artystów, wśród nich Bourdelle’a, Brancusiego, Picassa, Matisse’a Giacomettiego, Moore’a, Beuysa, Baselitza…

 

Auguste Rodin (1840-1917) już za życia sięgnął niemal pomnikowego wymiaru. Jego sztuka bardzo szybko podbiła zarówno publiczność, jak i krytykę i klientelę, dzięki czemu twórczość artysty w niemal dosłownym sensie "wyszła na ulicę" w postaci pomników, rzeźb i dekoracji budynków w Paryżu i innych miastach Francji.

 

Nawet bez rocznic i celebracji przechadzka po stolicy Francji jest wizytacją dzieł mistrza. "Myśliciel" zdobi peron stacji metra Varenne, najbliższej Muzeum Rodina. Na skrzyżowaniu ulic Montparnasse’u znalazł się Balzac w spiżowym szlafroku, a w eleganckiej XVI dzielnicy, przy bulwarze swego imienia, stoi Victor Hugo. Rzeźby Rodina spoglądają z fasady Teatru Gobelins, ze ściany gmachu Opery, z niszy paryskiego ratusza.

 

Rodin miał niesamowitą siłę przebicia. Przyjmował instytucjonalne zamówienia, ale bardzo słabo liczył się z wymaganiami zamawiających. Przykładem może być pomnik Mieszczan z Calais (1895), w którym ani kształt, ani wymiary nie zgadzają się z życzeniami ojców miasta.

 

Nie znaczy to, że zawsze wszystko szło mu jak po maśle. Wykształcenie zdobył w drugorzędnych szkołach i pracując jako pomocnik uznanych artystów. A to dlatego, że nie przyjęto go do prestiżowej Akademii Sztuk Pięknych. Zdał z rysunku, ale oblał… rzeźbę.

 

Gdy w 1877 r. paryski Salon Artystów Francuskich przyjął jego pierwsze dzieło w spiżu "Wiek Brązu", Rodina oskarżono o to, że nie wyrzeźbił, ale odlał ciało mężczyzny. Skandal przyciągnął publiczność i był to początek niekończącego się sukcesu.

 

Niektórzy wciąż próbowali podgryzać uznanego już rzeźbiarza, zarzucając mu, że sam nie potrafi wykuć rzeźby w marmurze i używa do tego pomocników, którzy reprodukują jego gliniane i gipsowe modele. Nie osłabiło to pozycji Rodina - ani na paryskim parnasie sztuki, ani na rynku.

 

Pozycja niemal oficjalnego artysty III Republiki Francuskiej (miał liczne odznaczenia, był "wielkim oficerem" orderu Legii Honorowej) nie spowodowała nagięcia twórczości do oczekiwań i nie zmniejszyła wpływu Rodina na młodszych, szukających swej drogi rzeźbiarzy.

 

W początkach uważany za "naturalistę", uznany następnie za "impresjonistę" i wreszcie "ekspresjonistę", Rodin jest artystą, któremu trudno przykleić jakąś etykietkę. Na pewno można go jednak nazwać wielkim eksperymentatorem.

 

Na wystawie w Grand Palais zobaczyć można bardzo wiele gipsowych rzeźb, w których artysta użył różnych, niby niepasujących do siebie elementów, a czasem motywów dzieł wcześniejszych. W innych stosuje powtórzenia i seryjność, zmienia ich układ przestrzenny. Również rysunki Rodina, wykonywane mieszanymi technikami, wielokrotnie poprawiane i zmieniane, świadczą o nieustannych poszukiwaniach. Podobnie dzieje się z fotografiami, retuszowanymi i z dorysowanymi lub doklejonymi fragmentami.

 

Wczesny wpływ mistrza widać nie tylko u uczniów, wśród których byli tak wielcy rzeźbiarze, jak Camille Claudel czy Antoine Bourdelle (autor paryskiego pomnika Mickiewicza) i Constantin Brancusi.

 

Wiedeńska "Secesja" uważała Rodina za swego ojca, a praska wystawa w 1902 r., gdzie przyjmowany był jak gwiazdor, stała się konsekracją jego wpływu artystycznego w Monarchii Habsburskiej i Niemczech. Xawery Dunikowski jest niewątpliwie duchowym uczniem Rodina.

 

Wczesne rzeźby Matisse’a i Picassa to często "cytaty" lub jednoznaczne nawiązanie do metod pracy i konkretnych rzeźb Rodina. Jedna z jego rzeźb, pokazana na paryskiej wystawie, to niemal pierwowzór "Idącego Człowieka", jednej z najsłynniejszych rzeźb Giacomettiego.

 

Na Wystawie Stulecia umieszczono zdanie autorstwa współczesnego rzeźbiarza angielskiego Antony Gormleya: Rodin wciąż jest monumentalnym drzewem, rzucającym bardzo długi cień i bardzo jest trudno znaleźć jakiś kawałek świata, który nie łączyłby się z drzewem albo z cieniem jaki rzuca.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

 

 

Po godzinach 

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook