Znać lęk przed śmiercią, lecz mu nie ulegać

Wunibald Müller / slo

W ostatnich latach problem śmierci stał się znowu bardziej obecny w ludzkiej świadomości.
(fot. Frank Wuestefeld / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE

Sens lęku tkwi w tym, że przypomina on, iż jesteśmy ograniczeni oraz iż nieuniknioną perspektywę naszego życia stanowi śmierć. Z takim lękiem można sobie poradzić ostatecznie tylko na głębszej płaszczyźnie i w powiązaniu z wiarą. Musi przy tym dojść do indywidualnego zmierzenia się z problemem śmierci i konfrontacji z nim.

 

Niektórzy filozofowie należący do szkoły fenomenologicznej uważają że przyczyna hipochondrii leży w niezdolności do dojrzałego radzenia sobie z problemem skończoności własnego życia, a sama hipochondria jest przejawem lęku przed unicestwieniem.


Z moich obserwacji wynika, że w ostatnich latach problem śmierci stał się znowu bardziej obecny w ludzkiej świadomości. Wielu ludzi intensywnie zajmuje myśl o tym, że kiedyś umrą. Jednakże fakt starzenia się ciała i perspektywa końca ludzkiego istnienia są obecnie - tak jak czyniono to również wcześniej - starannie usuwane z pola ludzkiej świadomości. Tym samym lęk przed śmiercią jest wypierany.


Często przy tym nie chce się dostrzegać, że z faktu śmierci, który jest rzeczywistością bezsprzeczną wynikają określone konsekwencje dla ludzkiego istnienia w świecie, ludzkiego życia; w obliczu śmierci życie nabiera wartości absolutnej. Śmierć sprawia, że spostrzeganie życia staje się prawdziwsze; mam świadomość, że pewnego dnia nadejdzie moja śmierć, moje życie się skończy. Ze świadomości własnego końca i akceptacji tego faktu bierze się siła, która sprawia, że podarowane mi, lecz ograniczone w czasie życie potrafię wykorzystać w całym jego bogactwie.


Potrafię więc dopuścić do siebie lęk przed śmiercią, lęk, że mnie kiedyś nie będzie. To reakcja zrozumiała, zupełnie normalna. Nie powoduje ona jednak, że dam się opanować lękowi, że dam się zwariować. Potrafię wbudować swój lęk w to, co zostało mi dane - w moje życie i jego kształt, który mu nadaję. Nie gubię się w swoim lęku, nie daję mu się sparaliżować, lecz koncentruję się na tym, że w perspektywie swej śmierci tym wyraźniej dostrzegam, co otrzymałem. Koncentruję się więc na chwili obecnej, na dniu dzisiejszym, który właśnie na tle śmierci przeżywam jako coś niezwykłego, nieskończenie cennego i absolutnego. Znam lęk przed śmiercią, doświadczam go, lecz mu nie ulegam.


Ponieważ nie odsuwam od siebie lęku, czynię z niego użytek, wykorzystując to, że wyostrza on moje rozumienie życia i czasu. Pod tym względem różnię się od tych, którzy odsuwają go od siebie, co przynosi w ich przypadku ten skutek, że lęk - którego ostatecznie oddalić się nie da i który, mimo że spychany, istnieje nadal - daje o sobie znać w różnych sytuacjach. Jeżeli jednak nie będę chciał czy też nie będę miał odwagi spojrzeć mu prosto w twarz, dopuścić go do siebie, nie będę również potrafił właściwie nań odpowiedzieć.

 

Więcej w książce - Jak uwolnić się od lęku - Wunibald Müller

 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.88

Liczba głosów:

17

Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?