Autosugestia. Jak myśleć pozytywnie?

Anselm Grün OSB / slo

Po odprężeniu ciała przez autosugestię powinno się powtarzać tego rodzaju zdania, aby odprężenie ciała nie tylko ogarnęło od razu także i ducha, ale wywarło wpływ na rozmaite przejawy życia.
(fot. Alessandro Pinna / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE

Psychologowie głębi o zacięciu freudowskim czy jungowskim mało troszczyli się o autosugestie, które towarzyszą nam dzień po dniu. Dla nich ważniejsze były inne drogi otwierające dostęp do podświadomości: sny, skojarzenia, przejęzyczenia, analiza wspomnień z dzieciństwa.

 

Jung niewiele mówi o słowach i zdaniach, według niego podświadomość determinują obrazy i archetypy, które tym samym wpływają na wewnętrzne postawy i zewnętrzne postępowanie człowieka.

 

Więcej zrozumienia niż Freud i Jung okazuje znaczeniu autosugestii psychologia zachowań. Bada ona czynniki wpływające na nasze postępowanie. Nie są to po prostu czynniki zewnętrzne, które determinują nasze zachowanie - my sami również możemy wpływać na nasze postępowanie. Psychologia zachowań mówi w tym wypadku o samoregulacji albo o technice auto-management. Człowiek nie reaguje po prostu na zewnętrzne stymulanty, ale potrafi stymulować sam siebie, czyniąc się tym samym niezależnym od swojego bezpośredniego otoczenia na tyle, że jego zachowania nie da się już prognozować na podstawie zewnętrznych wpływów środowiska. Takimi wytwarzanymi przez nas stymulantami są także pozytywne autosugestie, za pomocą których można sterować samym sobą w pożądanym kierunku. Zmieniam swoje postępowanie, podsuwając sobie wciąż jakiś wewnętrzny stymulant, powtarzając słowo, dając sobie rozkaz, coś sobie wmawiając.


W związku z tym należałoby dokładniej zbadać oddziaływanie mowy na ludzi. Wolf Schneider mówi o magii mowy:
"Przypuszczalnie mowa nigdy by nie powstała, gdyby nasi przodkowie nie wierzyli, że w słowach zamieszkują magiczne moce; także dzisiaj nie wypowiadałoby się na ziemi większości słów, gdyby większość ludzi nie podzielała tej wiary przodków. To, że mowa ma przede wszystkim na celu czy też ma jako cechę podstawową informowanie, jest mniemaniem laików, teoretyków informacji i dziennikarzy, które nie wytrzymuje konfrontacji z wynikami badań. Nie: słowo pochodzi od bogów, wznosi się do bogów, prowadzi bogów, osłabia demony, wpływa na ludzi i zaczarowuje rzeczy - tak widzą to wszyscy ci, którzy odmawiają modlitwy, i zasadniczo tak też to widzi każdy, kto choćby raz zamruczał: "skuś baba na dziada!" czy życzył komuś "połamania nóg"."


Warunkiem wywierania przez słowo jego magicznego wpływu jest stałe powtarzanie zawsze tych samych słów. Magiczne działanie wzmacniają jeszcze rytm i rym słów. "Ludzkość wydaje się zgodna co do tego, że wersety mogą kierować bogami, wersety pozwalają usłyszeć głos bogów". Na tej podstawie łatwo wyjaśnić powstawanie i oddziaływanie przysłów. Przysłowia pomyślane są jako autosugestie, dzięki którym zapewniamy sobie siłę do sprostania życiowym wymaganiom. Przysłowie sprawia, że świat z całym jego często nieprzeniknionym skomplikowaniem staje się dla nas zrozumiały. Ustala proporcje pośród chaosu. Daje nam tym samym oparcie, nie pozwala, by nieprzewidziane rzeczy wytrąciły nas z równowagi. Budzi w nas pozytywne nastawienie wobec życiowych wymagań, uruchamia w nas energię (libido) potrzebną do walki z przeciwnościami.

 

Często umierający ojcowie lub matki przekazują dzieciom przysłowie niczym testament. W przysłowiu tym streszcza się cała ich filozofia życiowa, a oni przekazują je, aby również ich dzieci podchodziły do życia z takim samym nastawieniem i znajdowały w nim siłę do dawania sobie z nim rady. W takim słowie zawiera się moc, potrafiąca zażegnać zło, na które każdy jest narażony. Przysłowie to dużo więcej niż informacja, ma w sobie coś z magicznej mocy słowa. Jest "zupełnie elementarną formą opanowywania życia", "zawsze gotową do użycia bronią w życiowych zmaganiach".

 

Pozytywne działanie stałych formuł, które powtarzamy, znalazło zastosowanie w tzw. treningu autogenicznym. Wykorzystuje on tzw. zdania wyrażające zaufanie, jak np.: spokojnie idę na egzamin, bez problemu zjadę ze stoku itp. Po odprężeniu ciała przez autosugestię powinno się powtarzać tego rodzaju zdania, aby odprężenie ciała nie tylko ogarnęło od razu także i ducha, ale wywarło wpływ na rozmaite przejawy życia. Techniką treningu autogenicznego posługuje się między innymi wielu sportowców wyczynowych, którzy rozluźniają się przed zawodami i chcą przy tym zachować wewnętrzny spokój i odprężenie także na czas zawodów, jako warunek osiągnięcia dobrego wyniku.

 

Kurczowe koncentrowanie się na pragnieniu zwycięstwa uniemożliwia jego odniesienie, gdyż w tego rodzaju skurcz włączamy niepotrzebne energie. W zdaniu wyrażającym ufność możemy wzbudzić w sobie zaufanie. Autosugestia w stanie odprężenia pozwala nam wytworzyć obraz tego, co sobie wmawiamy. A takie obrazowanie daje sprawdzalne wyniki.


Decydujące znaczenie przypisuje się tego rodzaju wewnętrznym zdaniom, autosugestiom, we współczesnym kierunku psychologicznym zwanym analizą transakcyjną, rozwijanym w końcu lat pięćdziesiątych przez Erica Berne w USA.

 

Przedstawię pokrótce najważniejsze twierdzenia tej szkoły psychologicznej jako tło dla doświadczeń mnichów z autosugestiami.


Analiza transakcyjna (AT) wyróżnia trzy stany "ja", które każdorazowo wyrażają się w odpowiednich sposobach zachowania:

  1. Ja rodzicielskie (R): Myśli naszych rodziców, ich polecenia i sposoby zachowań mamy "nagrane w głowie niczym na taśmie magnetofonowej" (13) i myślimy i czujemy w naszym R tak, jak nasi rodzice. Istnieje przy tym R karmiące (zachęcające, chwalące, potwierdzające) oraz krytyczne lub kontrolujące.
  2. Ja dorosłe (D): W tym stanie patrzymy na nasze otoczenie i oceniamy sytuację obiektywnie, nasze decyzje podejmujemy trzeźwo i rzeczowo.
  3. Ja dziecięce (Dz) jest wzorcem postępowania zachowanym z okresu dzieciństwa.

Odnajdujemy w nim nasze pragnienia, potrzeby i uczucia. Ja dziecięce dzieli się na dostosowane i wolne, naturalne, które działa spontanicznie, jak dziecko.

 

Transakcja obejmuje wszystkie formy relacji międzyludzkich. Nasze relacje można uznać za uporządkowane, gdy dla każdej sytuacji uruchamiamy najbardziej sensowny stan "ja". Są zakłócone, gdy działamy lub reagujemy przy pomocy nieodpowiedniego stanu "ja". To, czy potrafię reagować odpowiednio, zależy od mojego zasadniczego nastawienia. AT wyróżnia cztery zasadnicze nastawienia, które wyrażają się w zdaniach. Zdań tych jednostka najczęściej sobie nie uświadamia, ale są one zasadniczym wzorcem jej myślenia i odczuwania:

  1. Ja jestem OK - ty jesteś OK (postawa zdrowa).
  2. Ja nie jestem OK - ty jesteś OK (postawa depresyjna).
  3. Ja jestem OK - ty nie jesteś OK (postawa zaburzona pod względem relacji, paranoidalna).
  4. Ja nie jestem OK - ty nie jesteś OK (postawa katastroficzna).

To, która z zasadniczych postaw kieruje naszym życiem, z jakiego punktu widzenia patrzymy i oceniamy naszych bliźnich i nas samych, zależy w dużej mierze od tzw. scenariusza życiowego, który nadali nam i umocnili w nas nasi rodzice lub ich przedstawiciele. Scenariusz życiowy tworzą sygnały, jakie dają dziecku rodzice przez swoje słowa, myśli, spojrzenia i działania. Szczególnie mocno oddziałują zakazy. Każde dziecko potrzebuje pozytywnego zwrócenia na nie uwagi, potrzebuje, by mu pozwolono być, być sobą, żyć stosownie do swego wieku, przytulać się do innych, czuć, myśleć, móc odnosić sukcesy i być zdrowym. W zakazach te tak potrzebne dla naszego zdrowia pozwolenia są blokowane.

 

Wypowiedziane czy nie, tego rodzaju zakazy utrwalają się w dziecku w postaci takich zdań, jak:

  1. Oby cię nie było (chciałbym, żebyś się nie był urodził, jak by mi było dobrze, gdyby cię nie było).
  2. Obyś to nie był ty (np. dziewczynka powinna była być chłopcem).
  3. Nie bądź dzieckiem.
  4. Nie podchodź do mnie zbyt blisko.
  5. Nie czuj.
  6. Nie myśl.
  7. Nie rób tego.
  8. Nie bądź zdrowy (jesteś stuknięty, coś jest z tobą nie w porządku).

Zakazy te układają się w życiowy scenariusz dziecka i kierują jego życiem. Wszystkie jego reakcje, jego ocena samego siebie, jego uczucia i myśli naznaczone są takimi zdaniami ze scenariusza. Cokolwiek robi, nieświadomie pojawia się zdanie: "Nie zrobię tego" albo "Obyś to nie był ty", czasem w formie zdania o sobie samym: "Jestem niedołęgą, do niczego się nie nadaję, muszę dopasować się do tego, co myślą o mnie ludzie".

 

AT wyróżnia rozmaite scenariusze, które narzucają człowiekowi zasadnicze postawy życiowe. I znów każdy scenariusz wyraża się w określonych zdaniach, które się wciąż powtarza, czy to świadomie, czy to nieświadomie - nie ma to decydującego znaczenia. Istnieje więc scenariusz "Nigdy": "Nigdy tego nie zrobię. Nigdy tego nie zrozumiem. Nigdy nie znajdę odpowiedniego dla mnie partnera". Scenariusz "Zawsze" oznacza, że zawsze dam się nabrać, zawsze popadnę w te same kłopoty. Scenariusze "Zanim" i "Później" wyrażają się w takich zdaniach, jak: "Nie wolno ci myśleć o przyjemnościach, zanim nie zatroszczysz się o swoją matkę. Dobry koniec przyjdzie później. Jak już się ożenisz, znajdziesz dobrą pracę, skończysz naukę..."

 

Te zdania scenariusza są jak drogowskazy, które wiszą nad naszym życiem i wciąż pchają nas do tych samych wzorców zachowań. Istnieją charakterystyczne zdania, które cechują określone typy ludzkie. Jestem największy (Napoleon, Hitler). Nie lubię komplikacji (Papageno). Domagam się swoich praw (Michael Kohlhaas). Jestem zbędny (mały pan Friedemann). Nie zrobię tego (K. w Zamku Kafki). Istnieją też scenariusze kolektywne, rodzinne: Nigdy tego nie robimy. W naszej rodzinie coś takiego się nie zdarza, my nosimy to i to.

 

Pytanie, jak mogę zmienić mój scenariusz życiowy. Pierwszym krokiem jest tzw. analiza scenariusza. Powinienem zbadać, jak powstał mój scenariusz życiowy i jakie zdania są dla mnie charakterystyczne. Natknę się przy tym nie tylko na wymienione powyżej zdania, ale także na tzw. poganiacze. Gdy rodzice stwierdzają, że na skutek ich negatywnych zakazów u dziecka pojawiły się zaburzenia rozwoju, próbują zastopować je i usunąć przy pomocy nakazów przeciwnych. Te przeciw-nakazy AT nazywa poganiaczami. Jest to pięć słów, przy pomocy których rodzice chcą wymusić na dziecku normalny sposób zachowania: "Bądź perfekcyjny -pospiesz się - postaraj się - zrób to tak, żebym był z ciebie zadowolony - bądź silny". Wszystkie te poganiacze pochodzą z postawy "Ja nie jestem OK". Podczas analizy scenariusza natykamy się często na kolejny element tej postawy: na szukające zemsty "Ja" dziecięce, które wyraża się w takich zdaniach, jak: "Jeszcze wam pokażę..., zobaczycie, czy daleko beze mnie zajdziecie".

 

Analiza życiowego scenariusza jest tylko pierwszym krokiem. Gdy przejrzę tkwiące we mnie zakazy i poganiacze, nabiorę do nich pewnego dystansu. Ale nie znikną one na skutek samego tylko ich poznania. Muszę przeciwstawić im pozytywne zdania, wchłonąć je w siebie, aby determinowały moje zachowanie. AT mówi o tym tak: poganiacze kontrolującego R powinniśmy zastępować pozwoleniami R naturalnego. A więc zamiast "Bądź perfekcyjny" powinniśmy sobie powtarzać: "Wolno ci też popełniać błędy. Wolno ci też być słabym. Nie musisz zawsze robić wrażenia". Poganiacz "Pospiesz się" zostanie zastąpiony pozwoleniem: "Masz czas, żeby zrobić to, co byś chciał. Śpiesz się powoli".

 

Za pomocą pozwoleń, a więc za pomocą zdań, które pozwalają mi żyć, które budzą i wzmacniają we mnie to, co pozytywne, mogę pozbawić siły poganiacze i wyrwać się tym samym z piekielnego kręgu, w który mnie wepchnęły. Takie zdania czynią człowieka zdrowym. Uwalniają go od postawy "Nie jestem OK", rozwijają w nim pozytywne zasadnicze nastawienie do życia, tak że nie musi już zmuszać innych do zwracania na siebie uwagi przez takie triki emocjonalne, jak nieład, depresja czy bezsilność, i gmatwać ludzkich relacji przez różnorakie intrygi. Ponieważ uważam, że jestem OK, mogę także uznać, że inni są OK. Droga do takiego pozytywnego nastawienia do życia przebiega zdaniem AT przez ćwiczenie się w pozytywnych sygnałach, które wysyłamy samym sobie w miejsce negatywnych zakazów. Jest to droga ćwiczeń, droga, na której wzmacniamy swoje karmiące R, a tym samym osłabiamy w sobie R kontrolujące. Tak możemy dopuścić właściwe pragnienia i potrzeby naturalnego dziecięcego "Ja" i przy pomocy D uchronić je przed rozczarowaniami.

 

 

Więcej w książce: Autosugestia. Jak myśleć pozytywnie - Anselm Grün OSB

 

Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.07

Liczba głosów:

15

Komentarze użytkowników (7)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Grzegorz Kowalski 15:09:46 | 2013-04-11
Od kiedy DEON.PL tak się angażuje w propagowanie metod trzw. kontroli umysłu? Ostatnio było tyle o medytacji, o mantrowaniu a teraz autosugestia. To zdumiewające jak najbardziej podstawowe praktyki New Age'owego ezoteryzmu zostają uznane za bezpieczne, chrześcjiańskie i godne polecenia.

A może rację mają niektórzy komentatorzy, że DEON.PL to tak naprawdę DEMON.PL?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grzyb 14:26:06 | 2013-04-11
jeśli będziesz chorował i spróbujesz sam się uleczyć autosugestią a niie tabletkami lub w kuracji się nią wspomożesz i to poprawi działanie leku to czy to coś złego? nie. jesteś duszą i masz ciało, to jak z niego kożystasz to wola.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grzyb 14:22:58 | 2013-04-11
wądpie żeby używanie mechanizmów które  są w człowieku do dobrych celów było  czymś złym.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grzyb 14:20:30 | 2013-04-11
nihil autosugestia to narzędzie do samodoskonalenia. moim zdaniem to czy to się podoba Bogu czy nie zależy od celów które chcesz osiągnąć.jeśli chcesz stać się lepszym człowiekiem, dobrym i uczciwym to + a jeśli użyjesz tego do budowania fortuny, rzeczy przyziemnych czy na szkode innych to -.   masz wolną wolę, masz wybór.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Mądralo 17:17:14 | 2013-02-10
Bóg dał człowiekow wolną wolę ,ROZUM aby mógł wybierać człowiek

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Beniamin 22:21:10 | 2012-03-26
Czytałem kilka książek ojcaGruna i mam jak najlepsze zdanie, polecam 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sihil 22:13:44 | 2012-03-26
 Czy nam jako chrześcijanom wolko stosować autosugestię i kierować się filozofią pozytywnego myślenia? Bo to wszystko jakoś Boga mija... Daje człowiekowi poczucie że jest samowystarczalny i jak naprawdę o czym pomyśli to będzie miał. A to juz cienka granica za którą podobnie jak lucyfer sami uważamy się za bogów i władców..

Oceń odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?