Gdy ktoś do nas przychodzi i zwierza się nam...

Sylvia Schneider / apio

Nie musimy rozwiązywać problemów innych, wspierać - powinniśmy.
(fot. razvan_radu / flickr.com)

ZOBACZ TAKŻE

Jeśli ktoś do nas przychodzi i zwierza się nam ze swoich proble­mów, często czujemy się niemal odpowiedzialni za rozwiązanie tych problemów, natychmiast chcemy podpowiadać, co ten ktoś powinien robić. Zamiast tego powinniśmy raczej wspierać.

 
Czujemy przy tym satysfakcję – oto sprawdzamy się w roli doradcy, potrafimy pomóc, jesteśmy kompetentni. Rozwiązanie, które podsuwamy, nie jest jednak rozwiązaniem osoby, która ma ten problem. Dlatego najczęściej nie może ono zadziałać. Zamiast tego powinniśmy raczej wspierać. Powinniśmy wysłuchiwać i próbować zrozumieć, nie chcąc zmieniać.
 
Żeby móc tak zareagować, musisz być siebie pewna, musisz być przekonana co do własnego systemu wartości. Musisz dobrze się czuć z własnymi przekonaniami i zasadami. Nie będziesz wtedy czuła zagrożenia, jeśli ktoś wyjawi przed tobą inne od twoich przekonania czy inny sposób postępowania. Nie będziesz mieć potrzeby narzucania mu swoich przekonań.
 
Możesz stawiać granice, nie broniąc ich ani nie usprawiedliwiając. Jeśli naprawdę dobrze się czujesz w swojej skórze, jesteś w stanie robić to wszystko, nie podnosząc głosu. Będziesz potrafiła być stanowcza i uprzejma zarazem. Jeśli rozumiesz uczucia innego człowieka, nie ulegając im, ani też nie czyniąc z nich okazji do własnych projekcji, dajesz mu możliwość otwartej z tobą rozmowy i przezwyciężenia problemów w sposób konstruktywny, w poczuciu własnej odpowiedzialności. Dajesz mu więc możliwość znalezienia własnego rozwiązania!
 
Bardzo często ludzie podsuwają innym swoją pomoc na swój sposób, próbując jednocześnie zdjąć odpowiedzialność z osoby, która o pomoc prosi. Jest w tym ukryta pewna forma lekceważenia. Czasem przybiera to pozór dawania dobrych rad. Słowa „powinien” i „musi” są takimi chorągiewkami. Znaczą one: „Powinnaś przyjąć moje rady, oczekuję tego od ciebie!” Jeśli na przykład opowiadasz swojej przyjaciółce, że masz problem z szefem, usłyszysz: „Musisz uderzyć pięścią w stół, nie pozwól, by to dłużej trwało!” Ty natomiast chciałaś się po prostu pożalić, wygadać. Walenie pięścią w stół nie jest w twoim stylu, a pracy też nie chciałabyś stracić. A jak to wygląda praktycznie u twojej przyjaciółki? Czy sama robi to, co radzi tobie?
 
Zostaw odpowiedzialność za rozwiązanie danego problemu temu, czyj ten problem jest. Jeśli proponujesz swą pomoc, staraj się zawsze patrzeć oczyma tego, kto zwrócił się do ciebie z problemem. W centrum stawiaj zawsze tę osobę, nie siebie, żeby rozmowa nie wyglądała tak, jak w tej scence: „Ach, świetnie to rozumiem, coś podobnego przeżyłam sama. Dasz sobie radę! A propos, czy mówiłam ci, że Tomasz ostatnio dzwonił?” Nie uważaj, że ty jesteś ważna. Po prostu uważnie słuchaj. Rozluźnij się i ciesz, że to nie ty musisz znaleźć rozwiązanie.
 
Czytaj dalej...

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

10

Komentarze użytkowników (7)

Dodaj komentarz
2010-12-11 16:52:09 | Cytuj | Zgłoś
~marzycielka
"ja o wozie, ty o kozie" - często tak to jest w rozmowach ... i to dla mnie akurat nie jest najgorsze ;)
Najgorsze to jest to według mnie, że niektórzy od razu (choćby po naapisaniu jednego zdania) potrafią insynuować drugiej stronie złe intencje od razu, co się chyba zbyt często zdarza niestety.

Ja chciałam tylko zaznaczyć, że i zwierzający i wysłuchujący powinni wiedzieć co i komu można powiedzieć i tyle (oczywiście zakłając dobrą wolę i szczerość, a nie kłamstwa jak próbowałam opisać na przykładzie z życia).
2010-12-11 10:00:42 | Cytuj | Zgłoś
~nikt
 O, jaki przykład tego jak potrafimy sie jako ludzie rozumieć, marzycielka o czym innym, Niebo jeszcze coś innego wtrąca, a po swojemu wszystkich godzi Alicja :D 
Było takiepowiedzienie "jdno kozę doi, drugie przetak trzyma"
2010-12-10 13:21:19 | Cytuj | Zgłoś
Błękitne Niebo
Gratuluję odkrycia pewnie nikt tego nie wie ...

NIKT to może nie, ale KTOŚ może nie wiedzieć, zwłaszcza baaardzo mlody :-)
2010-12-10 13:19:50 | Cytuj | Zgłoś
~Alicja
Marzycielko, po co ta zawoalowana ironia? Mam wrażenie, że Błękitne Niebo chciało/ła :) dobrze. 
2010-12-10 13:10:58 | Cytuj | Zgłoś
~marzycielka
Gratuluję odkrycia pewnie nikt tego nie wie ...
Zobacz wszystkie komentarze na forum

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?